Istniejemy, czy się o nas mówi, czy nie. Wychowujemy dzieci, kochamy je, dbamy o nie, przekazujemy im naszą wizję świata. Rodzimy je mimo wątpliwości. Zadaję sobie pytanie: do jakiego świata zapraszam moje dziecko? Jak mu wytłumaczę słowa pełne nienawiści, które nieraz usłyszy na temat swojej rodziny, siebie? Czy dam mu siłę, miłość tak dużą, że zdolne będzie pokonać lęk i zranienie, które podaruje mu świat? - cytuje wypowiedź jednej z bohaterek książki "Kiedy kobieta kocha kobietę" Joanna Podgórska w raporcie Polityki "Lesmamy - one dwie i dziecko".
Temat homorodzicielstwa, do niedawna całkowicie pomijany w polskich mediach, powoli przestaje być tabu. W zimie pisaliśmy o materiale
Gayby boom dziennika Polska, kilka tygodni temu Newsweek opublikował tekst
Homorodzice, teraz do rozmowy o lesbijkach wychowujących dzieci włączyła się Polityka.
Poniżej przedstawiamy fragmenty artykułu "Lesmamy":"Według szacunków stowarzyszenia Lambda, homoseksualnych par, które wspólnie wychowują dziecko jest u nas około 15 tys. W USA już około miliona i to według najbardziej ostrożnych szacunków. Najczęściej to dwie kobiety wychowują dziecko jednej z nich, urodzone w poprzednim związku z mężczyzną. Ale są i takie, gdzie ojcem dzieci jest zaprzyjaźniony gej. Coraz popularniejsza staje się także metoda in vitro, choć tu barierę stanowią koszty. Dwóch gejów wychowujących dzieci to raczej wyjątkowa sytuacja. (..)
Ewelina zobaczyła ja w sklepie, gdzie pracowała jako ekspedientka. Ewa codziennie robiła tam zakupy. - Po kilku dniach się zaczęło. Czułam na bank, że ona jest "nasza" - opowiada Ewelina. Popytała w środowisku, okazało się, że tak. Spotkały się i tydzien później mieszkały już razem. Od tego czasu minęło sześć lat. (..)
Na początku nie było łatwo z byłym mężem Ewy. Próbował sądownie odebrać jej prawa rodzicielskie, bo jest lesbijką. Sąd parę razy kierował dzieci na badania psychologiczne, ale za każdym razem wychodziło, że mają prawidłowe relacje z matką.
- Kiedyś denerwowałam się, że mąż buntuje dzieci przeciwko mnie-deklaruje Ewa. - Ale udało mi się je wychować na samodzielnie myślących ludzi i teraz może sobie gadać dowolne głupoty. Ich rówieśnicy przychodzą do nas do domu, wiedzą, że jestem z kobietą i nikt nie robi z tego problemu. Dla moich dzieci homoseksualizm to po prostu część pejzażu, w którym żyją. Gdy w szkole córka słyszy, że ktoś kogoś wyzywa od pedałów, reaguje natymiast: ty gówno wiesz, kto to jest pedał. (..)
W Polsce w stereotypowej opinii homoseksualizm i rodzicielstwo się wykluczają. Nawet ci, którzy nie odczuwają wrogości do odmiennej orientacji seksualnej i traktują ją z akceptacją, zgłaszają wątpliwości, czy należy mieszać do tego dzieci. Czy aby zrealizować własne, rodzicielskie pragnienia nie naraża się ich na trwałą odmienność i zaburzony świat emocji? (..)
Na świecie badania nad dziećmi wychowującymi się w homoseksualnych rodzinach prowadzone są od połowy lat 70. XX w. Niektóre z nich trwały przez wiele lat, tak, by można było obserwować ich rozwój aż po dorosłość. W książce "Nietypowe rodziny" Przemysław Tomalski zebrał je niemal wszystkie i prześledził trzy największe obawy, jakie towarzyszą wychowaniu dzieci w homorodzinach." (..)
O jakich obawach mowa, jak mają się one do wyników badań empirycznych, a także o tym, czy dziecku sprawia różnicę płeć rodziców przeczytacie w
najnowszym numerze tygodnika "Polityka". Zachęcamy do lektury!
oprac. mk
źródło: Polityka nr 22/2008
ponieważ ten tekst o zaburzeniach psychicznych był pisany przeze mnie z czystą ironią, jakby ktoś nie zauważył ;)
Warto czasem wejsc w kontakt z rzeczywistoscia zamiast ja zaklinac!
Pozdrowienia!
z drugiej strony. Dzieciaki w szkołach są naprawdę okrutne, potrafią zgnoić za włosy czy wzrost, co dopiero za rodziców, którzy niekoniecznie są kolejną "zdrową" komórką naszego społeczeństwa?