Gejowski ślub w chmurach
Dwaj mężczyźni są ze sobą już kilka lat, a jeszcze się nie pocałowali.
- Krzysztof Tomasik -
Maciek Kołodziejski i Władek Cieślak to para. Razem pracują na uczelni, razem też mieszkają, już ponad trzy lata. Wtedy też Władek ujawnił się przed rodzicami, którzy z oporami, ale w końcu zaakceptowali homoseksualizm syna. Jego ojciec – Zdzisio jest taksówkarzem, matka to Róża, która kiedyś pracowała w warzywniaku, a teraz razem z przyjaciółką prowadzi kawiarnię.
Władek ma syna Kajtka, rezolutnego okularnika, efekt jego młodzieńczego romansu z Sabiną Nowak. O istnieniu Kajtka dowiedział się, gdy był już z Maćkiem. Energia i czas poświęcany synowi często była kością niezgody między mężczyznami, w pewnym momencie spowodowała nawet ich rozstanie. To był szczególnie nerwowy okres, wszyscy się zamartwiali. Rodzice namawiali do zejścia się z Maćkiem, Sabina radziła raczej poszukać nowego faceta w Internecie. Władek był nawet na randce, ale spotkanie z Krystianem okazało się niewypałem.
Na szczęście konflikt został zażegnany i panowie znów są razem. Na nowej fali entuzjazmu, wzięli nawet udział w konkursie zachodnich linii lotniczych, gdzie nagrodą był ślub w chmurach. I wygrali! Teraz są już po zawarciu związku partnerskiego, który niestety nie jest honorowany w Polsce. Dlatego Maciek i Włodek występują w mediach i mówią dlaczego tak ważne jest, aby pary jednopłciowe miały prawo do legalizacji swoich związków. Władek martwi się tylko czy ta aktywność medialna nie zaszkodzi jego synowi, który niedawno poszedł do nowej szkoły.
Powyższa historia nie dotyczy moich znajomych, to opis perypetii bohaterów „Barw szczęścia”, jednego z najpopularniejszych seriali w polskiej telewizji, emitowanego od poniedziałku do piątku o 20.05 w TVP2. Parę gejów grają w nim Przemysław Stippa (Władek) i Tomasz Mycan (Maciek). Ich wątek pojawił się ponad trzy lata temu i wciąż jest kontynuowany, z czasem zyskał nawet na znaczeniu.
W streszczeniu historia brzmi lepiej niż na ekranie, bo serial ma licznych bohaterów, a wątek Maćka i Włodka nie jest dominujący, czasem nie pojawiają się przez kilka tygodni, ustępując miejsca bohaterkom granym przez obecne gwiazdy prasy kolorowej: Katarzynie Zielińskiej czy Katarzynie Glince.
Oczywiście nawet w polskich serialach mniejszości seksualne nie są aż takim ewenementem jak by się mogło pierwotnie wydawać. Geje byli już w „Klanie” i „M jak miłość”, biseksualistą okazał się jeden z bohaterów „Na dobre i na złe”, a lesbijka zagościła w „Klanie”. Wciąż jest pamiętany Sebastian (Bartłomiej Świderski), przyjaciel-gej tytułowej „Magdy M”. W jednym z ostatnich przebojów TVN-u, czyli „Julii” mieliśmy do czynienia z pewną nowością, bo ukrywanie przez jednego z głównych bohaterów – Maćka (Michał Lewandowski) swojego homoseksualizmu i związku z mężczyzną, napędzało akcję.
Już to krótkie zestawienia pokazuje, że w polskich serialach mniejszości seksualne zaludniają drugi, a nie pierwszy plan i zyskują na znaczeniu raczej ewolucyjnie niż rewolucyjnie. Na tle konkurencji wątek z „Barw szczęścia” wyróżnia się jedynie długością (trwa już ponad trzy lata) i najnowszą próbą odniesień do ważnych wydarzeń. Dość łatwo zgadnąć, że zawarcie związku partnerskiego w chmurach to nawiązanie do głośnego ślubu Ewy i Gosi, którym w 2010 roku kibicowało kilkanaście tysięcy osób. W przeciwieństwie do uroczystości dziewczyn, którą emitowała telewizja, ten szczególny moment z życia Władka i Maćka nie został pokazany w serialu.
Wątkowi gejowskiemu w „Barwach szczęścia” można wiele zarzucić. Dość powiedzieć, że panowie wciąż nie mieli jeszcze okazji się pocałować, szczytem bliskości było poklepywanie się po plecach i jednorazowe muśniecie w policzek. Dość łatwo to wyśmiać, ale warto też docenić wartość edukacyjną serialu. Występują tam nie tylko geje, regularnie poruszane są istotne sprawy społeczne, był ślub z muzułmaninem, romans z Afroamerykaninem, molestowanie w pracy, emigrantki z Ukrainy... Wszystko pokazane dość stereotypowo i powierzchownie, podobnie jak wątek gejowski. Narzekać można zresztą nie tylko ma samą fabułę, ale też na przekaz promocyjny, np. w czołówce serialu Władek występuje z Sabiną i Kajtkiem, a nie Maćkiem. To tylko przykład pierwszy z brzegu.
Jednocześnie mając ponad dwadzieścia lat doświadczeń z polskimi telenowelami i wiedząc na jakiego typu produkcje są w stanie wyłożyć pieniądze nasze telewizje, nie warto mieć złudzeń, że w najbliższej przyszłości doczekamy się własnego odpowiednika serialu w stylu „Queer as folk” czy „Słowo na L”. Na razie mamy „Barwy szczęścia”, a tam Władka i Maćka. Dobre i to.
mnie nie interesuje, czy aktorzy grający są gejami, czy nie. nie interesuje mnie też ich historia serialowa. ale jest jeden plus - porusza się ten temat. homoseksualizmu jest coraz więcej w tv, szczególnie tej "publicznej" a pokazanie ich jako normalnej rodziny w serialu mającym największą oglądalność jest plusem dla nas. oznacza to, że powoli Polacy przyzwyczajają się do Osób Odmiennej Orientacji wokół siebie. jeszcze pare dni temu byłoby to nie do pomyślenia aby coś takiego sie ukazało w telewizji. przestajemy byc tematem tabu, czymś co istnieje a wszyscy wiedzą, ale omija się szerokim łukiem.
hmm slyszalem wlasnie ze jest gejem do tego...cos on chyba projektantem zostal?
Ja wiem, ale osobiście nikomu nie życzę bycia gejem w tym kraju - a zwłaszcza "fajnym" facetom/chłopakom - zgnoją, zchamią, zrównają ich z błotem - trzeba mieć silne plecy, żeby sobie na coś takiego pozwolić. A ten Maciek wygląda na takiego spokojnego, ułożonego i delikatnego chłopaka - szkoda by go było...