Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 07.05.2012 00:00

Wielkie i małe miłości pisarza

Podziel się Tweetnij Skomentuj (17)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (17)

„Tajny dziennik” Białoszewskiego

Wreszcie jest! Prawie 30 lat po śmierci Mirona Białoszewskiego nakładem Wydawnictwa Znak ukazał się właśnie jego „Tajny dziennik” pisany w latach 1975-1983. Równocześnie otrzymujemy swego rodzaju suplement do dziennika - biograficzną opowieść "Człowiek Miron" pióra jego przyjaciela - krytyka filmowego Tadeusza Sobolewskiego.

Wreszcie jest! Prawie 30 lat po śmierci Mirona Białoszewskiego nakładem Wydawnictwa Znak ukazał się właśnie jego „Tajny dziennik” pisany w latach 1975-1983. Równocześnie otrzymujemy swego rodzaju suplement do dziennika - biograficzną opowieść "Człowiek Miron" pióra jego przyjaciela - krytyka filmowego Tadeusza Sobolewskiego.

Wybitny pisarz opisuje swe życie z drobiazgową dokładnością, pieczołowicie odtwarzając nawet najbardziej, wydawałoby się, nieważne rozmowy, które danego dnia odbył lub usłyszał. Poznajemy krąg jego przyjaciół i miejsca w Warszawie, które odwiedzał. Razem z nim wyjeżdżamy w podróże do Egiptu czy Nowego Jorku i również w tą ostatnią - Miron pisał niemal do samego końca. „Tajny dziennik” zamykają „Listy do Eumenid” (trzech przyjaciółek - historyczek literatury: Małgorzaty Baranowskiej, Marii Janion i Marii Żmigrodzkiej), które powstały w szpitalu, gdzie Białoszewski przebywał po drugim zawale. 920-stronicowy tom kończy wpis z 28 maja 1983 r. Poeta zmarł 17 czerwca 1983 r.

Pierwsze 750 stron dziennika praktycznie nie zawiera wzmianek o homoseksualności. Dopiero w ostatniej części „Pogorszenie” (lata 1982-3) autor słynnej „Karuzeli z madonnami” podejmuje temat. Opisuje swe najważniejsze związki, z rozbrajającą szczerością daje też sprawozdanie z sześciotygodniowego pobytu w Nowym Jorku, pełnego erotycznych odkryć.

Nie znormalnieję

Traktowałem swoje potrzeby homo jako przejściowe, że niby kiedyś znormalnieję. Mając 15 czy 16 lat zadałem sobie pytanie: „kiedy?” Niby zmienię się z dnia na dzień? Nie. Wobec tego trzeba przyjąć siebie takiego, jakim się jest. Ustaliłem to, przestałem się tym turbować. I nadal uprawiałem swoje sex-przygody ze świadomością, że to jest mój rodzaj. Wszelkie słyszane określenia i przezwiska owych gustów nie przejmowały mnie specjalnie. W ten sposób szkoliłem swój upór i nieprzemakalność. W seksie i w pisaniu. Nie przejmując się krytyką. Czy nieuznawaniem. Było to dobre i skuteczne samoszkolenie. Tak emancypacyjna postawa w czasach mocno przedemancypacynych - Miron miał 16 lat w 1938 r.! - zadziwia. Nawet dziś, w dobie publicznych coming outów i Parad Równości, wielu gejów boryka się z zaakceptowaniem swej seksualności, tymczasem Miron miał sprawę z głowy już jako nastolatek. I rozpoczął życie uczuciowo-seksualne. Jego pierwszą, szczeniacką miłością był Zdzisio Ś.: Niepotrzebnie wdałem się w uczucie. Kolega szkolny, Zdzisio Ś., sprowokował mnie raz i drugi do zainteresowania się nim. Nie miałem śmiałości iść na całego. (...) Trzymanie za rękę, łapanie za włosy. Po kilku latach starałem się o więcej, ale wtedy urosły opory. Przełamałem te opory, ale za dużo mnie to kosztowało. Zdzisio czasem mi ulegał. Interesował się jednak pewną panienką. Było to już w początkach okupacji. Dałem sobie wreszcie z nim spokój. Później nastąpiły sex-przygody, o których już było z kim rozmawiać, bo Miron nawiązał przyjaźnie w kręgach homo - m.in. z Ludwikiem Heringiem, Staszkiem Prószyńskim.

Rozwydrzona noc

Pierwszy poważny długi związek uczuciowy, z Jankiem z Częstochowy, zaczął się przed samym powstaniem. To dzięki Jankowi udało się Mironowi i jego ojcu uciec w 1945 r. z Oppeln do Polski. Pisarz zachował w pamięci erotyczne wspomnienie z wielodniowej, niebezpiecznej drogi do Warszawy: Gospodarz, podstarzały pan, upił się, jego stara matka zasnęła. Wszystko w jednym pokoiku. Janek umył im naczynia, potem zgasił światło. I po ciemku, po cichu obaj rozebraliśmy się do naga i spędziliśmy jedną z najbardziej rozwydrzonych nocy na stojąco i siedząco. Koło wygasłej kuchni. (...) Nieraz wspominam sobie tę noc z przyjemnością - leżąc we własnym łóżku, bez bomb (...). Później Janek pomieszkiwał u Mirona i jego rodziców. Mama odkryła, co ich łączy. W książce Sobolewskiego znajdujemy wypowiedź Ireny Prudil, znajomej Biełoszewskiego, która pamięta, że była wtedy straszna awantura. Inwektywy fruwały w pokoju wraz z książkami, butami, krzesełkami. Zaczęła go wyzywać takimi prostymi słowami, jakimi się mówi do „takich” osób. Sam poeta pisze o coming oucie bardziej powściągliwie: Przyszedł czas, po wojnie, że uświadomiłem rodziców, co do siebie. Musieli to uznać. Później to samo z przyjaciółmi nie tego rodzaju, ze znajomymi. Z Jankiem Miron rozstał się po jakimś czasie, bo nie mógł znieść jego zdrad.

Leszek

W 1950 r. poznał malarza Leszka Solińskiego, swego najważniejszego partnera. Ileś lat zaangażowania, a potem miłość do Leszka przeszła w wielką przyjaźń. Obaj należeli do środowiska artystycznego, które w najostrzejszym okresie stalinizmu żyło niejako na marginesie systemu. Spotykali się w podwarszawskiej Kobyłce, tworzyli sztukę alternatywną. Białoszewski debiutował wierszem „Chrystus powstania” (1947), ale obszerniejsza prezentacja jego sylwetki twórczej miała miejsce w głośnym artykule Artura Sandauera „Prapremiera pięciu poetów” („Życie Literackie”, 1955). Debiutancki zbiór wierszy „Obroty rzeczy” ujrzał światło dzienne rok później.
Leszek i Miron mieszkali razem do 1975 r., ale i później ich wielka przyjaźń trwała. To jemu pisarz przekazał w testamencie swą spuściznę literacką (której losy są zresztą same w sobie ciekawe. Leszek pozostawał jednocześnie w związku z Holendrem Henkiem Proeme, slawistą, którego poznał w 1963 r. 20 lat po śmierci Mirona wziął z nim ślub w Holandii. Miał wówczas 77 lat. Gdy zmarł w 2005 r., Proeme stał się spadkobiercą twórczości Mirona).

Przygody

Trzeci związek romantyczno-współżyciowy był z Adamem. Żmudny, dramatyczny. Adam miał bystrą inteligencję, z polotami. Ale pił. Zmęczyłem się nim okropnie. Adam zmarł w 1966 r. a Miron miał już wtedy mocne postanowienia nieangażowania się w następne związki: Za dużo wysiłku. Zresztą po co? Lepsza wolność z przygodami. Własną atrakcyjność fizyczną poddaje wiwisekcji: Do czterdziestego któregoś roku życia mogłem sobie wybierać, przebierać, co mnie - po czterdziestce, przy już niepewności - dziwiło. Utycie, rzednięcie włosów bardzo mnie zdentonowało. (...) Od razu obniżyłem swoje wymagania, i to bardzo. Dlatego trafił się - w tej obniżce - Jot. (...) Ustawiłem obcowanie z nim z miejsca na luz, bez sentymentów.
Tymczasem kolejne tomy potwierdzały coraz istotniejsze miejsce Białoszewskiego w polskiej literaturze. Pisał o tym, co peryferyjne, nieoficjalne, prowincjonalne. Świat jego poezji to nierzadko bylejakość i pozorny banał – durszlaki, piec, podłoga, „szumy, zlepy, ciągi”; a wszystko to opisane z nieporównywalną ekwilibrystyką lingwistyczną.
Jeszcze w 1955 r. rozpoczął również działalność teatralną. Inicjatorem Teatru na Tarczyńskiej był Lech Emfazy Stefański, a Miron zagrał w jednym z pierwszych spektakli - „Wiwisekcja”, której był również autorem. W tym samym czasie powstał również Teatr Osobny, który od 1958 r. wystawiał w... mieszkaniu Leszka i Mirona na pl. Dąbrowskiego.
W latach późniejszych pojawiły się utwory przypominające zapisy dziennikarskie („Pamiętnik z powstania warszawskiego”, 1970; „Donosy rzeczywistości”, 1973; „Rozkurz” 1980). Również prywatność coraz wyraźniej uwidaczniała się w kolejnych tekstach („Zawał”, 1974; „Odczepić się”, 1978). Czytając je stajemy się jak gdyby współuczestnikami choroby Białoszewskiego, jego pobytów w szpitalach, przeprowadzki do bloków z wielkiej płyty na warszawskim Gocławiu.

Homoporno w Nowym Jorku

Ale wróćmy do „Tajnego dziennika”. Gdy w 1982 r. 60-letni pisarz pojechał do Nowego Jorku, trafił tam na końcowy okres rozkwitu kin homoporno i w ogóle seksualnej wolności: Pojechałem metrem (...) do kina mojego obrządku. Sporo stało i siedziało mężczyzn w różnym wieku, różnej urody, wszystkich ras. (...) W rzędach krzeseł przeważnie zaangażowani w namiętności, ale pojedyncze. Z ekranu dochodzą jakby lądowania rakiet, jękliwe dojazdy do orgazmu, tryskają spermy, i dalsza akcja, z innymi cielskami. (...) Wchodzę za ekran, do ciemnego nastrojowego pomieszczenia, a tam cienie chłopów. Mają się ku sobie, podchodzą. Jeden - widzę z daleka - wspaniały, prawie nagi. (...) Po chwili na jego miejscu zakrólował młody, dosyć wysoki Azjata (...) Ja wdałem się z kolei w rozgogolonego Niemca, który mi na koniec powtarzał: danke, danke, danke. W pewnej chwili zaczęły mi się buty ślizgać, wiadomo, po czym. To aż tyle tego. Można się przewrócić. Miron zalicza w Nowym Jorku kilka takich kin, jak również sex shopów. Nabywa czasopisma z męskimi aktami i inne seksualia. Nocuje u zakonnic, gdzie cieszy się zakupami. Liczne pikantne „smaczki” z Nowego Jorku, takie jak cytowany powyżej, nie stanowią jednak tylko „sensacyjki” - są również świadectwem miejsca i epoki. Kina porno za moment - wyparte przez video - przeszły do historii, a seksualna wolność skończyła się wraz z hekatombą AIDS.

Dziś już można

„Tajny dziennik” to oczywiście nie tylko i nie przede wszystkim homoseksualizm jego autora. Niemniej faktu, że Białoszewski pisze o swym życiu uczuciowym i seksualnym, przecenić nie sposób. Dopowiada kwestie, których niepodobna było wypowiedzieć publicznie w jego czasach. Dziś już można. „Tajny dziennik” odtajnia ukryty świat. Rzuca światło na funkcjonowanie osób homoseksualnych w PRLu, które czeka na opracowanie. Więc i z tego punktu widzenia "Tajny dziennik" ma wartość nieocenioną. A poza tym to portret fascynującego człowieka.

Tekst ukazał się w 36. numerze magazynu „Replika”, dostępnym w klubach LGBT-friendly i w prenumeracie. Roczna prenumerata (6 numerów) kosztuje tylko 60 zł. Co dwa miesiące otrzymasz „Replikę” wraz z prezentem prosto do domu. Wpłat na prenumeratę należy dokonywać na: Fundacja Replika, numer konta: 81 1140 2017 0000 4902 1285 4550, z dopiskiem: Replika - prenumerata (darowizna) oraz podaniem dokładnego adresu do przesyłania magazynu.

http://www.replika.org.pl
http://www.facebook.com/ReplikaKPH
http://twitter.com/#!/ReplikaOnline

Redakcja portalu innastrona.pl dziękuje za udostępnienie materiału
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (41)
mrph syskasss cardinallo ewa1717 veqin splot kawosz87 ad oliwka
Nie podoba mi się (1)
alex1212
Komentarze (17)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
tomaisin
14.05.2012 1:33 tomaisin (56) katowice
> vex, ja zgadzam się z Tobą : ten koleś co osądzał jest moralnym idiotą, rzeczywiście młody a głupi. Wolę Twoje 18ście. To fascynujące móc teraz poznać jak Ktoś tak utalentowany jak pan Miron "mieścił się" w tamtych czasach. Pozdrawiam tomek
cytuj zgłoś 0 0
eliah
11.05.2012 22:34 eliah (33) Rybnik
O, bardzo lubię "Pamiętnik z powstania warszawskiego", więc chętnie poczytam coś więcej o jego autorze. Dzisiaj widziałem tę książkę w Empiku, sobie kupię :)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
09.05.2012 20:17 nouveau
ekwilibrystyka. piękne słowo.
cytuj zgłoś 1 1
alex1212
09.05.2012 12:22 alex1212 (35) Tam gdzie nie zagląda nikt...
Wypowiedziec sie prawo ma każdy a ty jestes nikim skoro masz czelnosc pisac komus ze nie moze sie wypowiadac...malolacie
cytuj zgłoś 1 2
Ikona
09.05.2012 11:53 vex
Nie. "Puszczał się" Mickiewicz, "puszczał się" Byron, "puszczała się" Nałkowska. Od kiedy to ma świadczyć o wartości człowieka, a zwłaszcza o wartości artysty i jego sztuki? Jeśli potrafisz tylko wygłaszać niepoparte logiką osądy moralne to wyjdź i nie wracaj, są ludzie, którzy chcą rozmawiać o poezji.
cytuj zgłoś 2 1
alex1212
09.05.2012 0:10 alex1212 (35) Tam gdzie nie zagląda nikt...
a moze ty sobie pojdziesz?
cytuj zgłoś 2 0
Ikona
08.05.2012 23:39 vex
alex, idź już sobie, proszę
cytuj zgłoś 0 2
alex1212
08.05.2012 21:37 alex1212 (35) Tam gdzie nie zagląda nikt...
interesujac sie sztuka warto byloby zainteresowac sie i twórca danej sztuki...jesli mowimy o szkolach to dobrze ze Białoszewski odchodzi w niepamiec, bo to przyklad dla mlodzieży marny.
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
08.05.2012 18:02 undead
@alex1212
Już uczą w szkołach o ludziach, którzy się puszczają :P
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
08.05.2012 14:28 vito212121
Z reguly jak facet pisze wydumanym jezykiem, jest "prxegiety werbalnie" to gej a nawet cioteczka-) poeci mescy uzywaja prawie zawsze przegietego jexyka =sa homo.
No I warto na przykladzie bialoszewskiego nauczyc sie rozdzielac sztuke od artysty, cenic dzielo a nie tworce.
cytuj zgłoś 0 3
  • 1
  • 2
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
dziennik emancypacja Historia Kultura Leszek Soliński literatura Magazyn Replika Miron Białoszewski Nowy Jork poezja Polska PRL Społeczeństwo Tadeusz Sobolewski Tajny dziennik Mirona Białoszewskiego teatr Warszawa Wydawnictwo Znak
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 03.09.2012 Erotoman z PRL-u Obraz Poniedziałek, 25.06.2012 Gejerel Obraz Poniedziałek, 23.11.2009 Białe plamy polskiego ruchu gej&les Obraz Czwartek, 20.10.2016 Gejów i intelektualistów łączy doświadczenie bycia w mniejszości Obraz Wtorek, 04.06.2013 Jerzy Nasierowski - wyklęty
Inne tematy
Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec... Piątek, 17.07.2026 Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec...
Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą Środa, 15.07.2026 Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą
Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego Wtorek, 14.07.2026 Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego
Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli Piątek, 12.06.2026 Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli
Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm? Sobota, 11.07.2026 Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm?
Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z Czwartek, 09.07.2026 Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na X Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościPolityka cookiesUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się