"Najstarszy polski gej" kończy 80 lat!
To postać właściwie literacka. Pełen sprzeczności, z życiorysem, którym można obdzielić kilka osób. Jest sztandarowym przykładem homoseksualisty w PRL-u, ale może być też symbolem emancypacji lat 90. Jerzy Nasierowski - najstarszy polski gej z najdłuższym stażem mówienia publicznie o swojej homoseksualności skończył właśnie 80 lat!
- Krzysztof Tomasik -
W przypadku postaci tak barwnych nigdy nie wiadomo od czego zacząć. Nasierowski przeżył właściwie kilka żyć. Za najważniejszą cezurę uważa się ponad 10 lat spędzonych w więzieniu, ale są też inne przełomy. Urodzony w zamożnej rodzinie ziemiańskiej w 1933 r. w majątku Grochy, zaliczył kilka lat w Polsce międzywojennej, a potem także wojnę. Będąc dzieckiem bywał w getcie żydowskim, gdzie z mamą odwiedzał jej przyjaciółkę. Z tamtych wizyt pamięta niewiele, tylko ogromne zagęszczenie ludzi na ulicy.
Życie nastolatka po wojnie? Ponoć w warszawskich ruinach kwitło bujne życie erotyczne, ale pierwszy raz miał być z własnym wujem, w samochodzie. Jednocześnie kwitły platoniczne miłości z kolegami z kolejnych szkół. Młody, atrakcyjny, uwielbiał się fotografować i przeglądać w lustrze, wybór drogi aktorskiej wydawał się w jakiś sposób naturalny.
Aktor
Kiedy dziś patrzy się na role Nasierowskiego trudno nie dojść do przekonania, że propozycje które dostawał były dość przypadkowe, nie potrafiono wykorzystać jego urody. Największą popularność przyniosła mu urocza „Godzina pąsowej róży” (1963), gdzie grał ukochanego Elżbiety Czyżewskiej. Dobiegając trzydziestki wcielił się w nastolatka, zarówno współczesnego jak i XIX-wiecznego, bo film rozgrywał się na dwóch planach. Poza tym chętnie widziano go w filmach wojennych („Ranny w lesie”, „Zamach”), w mundurze pojawił się też w jednym odcinku kultowej „Stawki większej niż życie” (1967).
„Godzina pąsowej róży” w całości:
Lepiej niż w kinie wiodło mu się w teatrze i telewizji. Był w zespole stołecznego Powszechnego, a potem Narodowego i Komedii. Grał w teatrze telewizji u wybitnych reżyserów (Konrad Swinarski, Olga Lipińska, Jerzy Gruza) i u boku znakomitych aktorów (Danuta Szaflarska, Kalina Jędrusik, Roman Wilhelmi). Niestety, większość tych spektakli szła na żywo, więc nie został po nich ślad, a nieliczne z zarejestrowanych, gniją gdzieś w przepastnym archiwum telewizji.
Homoseksualista
Zawsze miał w sobie coś skandalicznego. Jak wszyscy geje w PRL-u był rozważny, ukrywający swoje miłości, nie rozmawiający o nich wprost. A jednak jego związek z innym aktorem, Mieczysławem Gajdą, odbił się szerokim echem w środowisku i w jakimś sensie złamał Gajdzie świetnie rozwijającą się karierę. Byli razem ponad dziesięć lat, razem trafili też na salę sądową. Nie mieszkali razem i patrząc z dzisiejszej perspektywy tworzyli coś na kształt gejowskiego związku otwartego, gdzie obie strony pozwalają sobie na dodatkowe przygody. Czasem były to historie niezwykle barwne - w 1964 r. na koncercie Marleny Dietrich w Sali Kongresowej Nasierowski zapałał taką „miłością od pierwszego wejrzenia” do rosyjskiego muzyka z orkiestry towarzyszącej divie, że nie tylko odnalazł go potem w hotelu, ale także pojechał za nim do Związku Radzieckiego. Z romansu nic nie wyszło, bo Igor (tak miał na imię) wtedy rozstał się z wieloletnim partnerem, postanowił żyć jako heteroseksualista i właśnie się żenił.
Wkrótce jednak wydarzyła się historia dużo poważniejsza. W 1969 r. Nasierowski zakochał się w 17-letnim hydrauliku i drobnym złodziejaszku Andrzeju, któremu chcąc zaimponować zaproponował wspólne okradanie zamożnych znajomych z kręgu artystycznego. To nie mogło się dobrze skończyć, powodzenie pierwszych włamań zachęcało do następnych. W czasie jednego z kolejnych skoków w którym aktor nie brał udziału, Andrzej ze swoim wspólnikiem tak nieszczęśliwie uśpił okradaną kobietę chloroformem, że ta zmarła. Kiedy milicja o zbrodnię oskarżyła przypadkowego rzezimieszka na którym wymuszono przyznanie się do winy i wskazanie wspólników, Nasierowski doniósł na swego kochanka.
Nasierowski w 1969 roku, kiedy związał się z Andrzejem:
Kiedy dziś rekonstruuje się tę historię uderza jej filmowy charakter. Sąd nie miał jednak sentymentów i obu panów skazał na 25 lat pozbawienia wolności, uznając, że chociaż Nasierowski nie brał udziału we włamaniu to o nim wiedział, bądź nawet kierował. Wyroku nie złagodził nawet fakt doniesienia organom ścigania o właściwym sprawcy. Proces w oczywisty sposób był medialną sensacją stając się najsłynniejszą sprawą kryminalną w PRL-u z wątkiem homoseksualnym. Gazety na pierwszych stronach zamieszczały sprawozdania z sensacyjnymi tytułami w rodzaju: „Dziś rozpoczyna się w Warszawie proces Nasierowskiego i jego wspólników – bandytów” albo „Jerzy Nasierowski i wspólnicy przed sądem”. Za symboliczny można zresztą uznać fakt, że ostatnia filmowa rola Nasierowskiego przed aresztowaniem to epizod w kryminale „Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię” (1969), gdzie zagrał członka szajki złodziejskiej.
Pisarz
W więzieniu rodzi się kolejny Nasierowski – pisarz. Dziś mówi, że to był jego sposób na szybsze wyjście, ale pisanie miało też na pewno znaczenie terapeutyczne, pozwalało przetrwać i dawało nadzieję na życie poza kratami. I rzeczywiście, jeszcze nie wyszedł na wolność, gdy w Czytelniku ukazała się jego debiutancka powieść „Jasnoziolono-ciemno” (1981), a warszawski Teatr Powszechny wystawił sztukę „Tył do przodu” w znakomitej obsadzie (Piotr Machalica, Krzysztof Majchrzak, Wiesława Mazurkiewicz, Danuta Kowalska). W obu przedsięwzięciach figurował pod pseudonimem Jerzy Trębicki, nie pozwolono, aby publikował pod własnym nazwiskiem.
Także jako Trębicki, już po przedterminowym zwolnieniu z więzienia, w 1988 r. wydał w Wydawnictwie Literackim powieść „Zbrodnia i...” opowiadającą historię jego romansu, zatrzymania i pobytu w więzieniu. Pamięć o głośnym procesie i skandaliczna fabuła działała jak magnes, na pniu sprzedało się 40 tys. egzemplarzy. Wkrótce nadchodzi przełom roku '89 i Nasierowski już pod własnym nazwiskiem będzie dyskontować ten sukces.
Skandalista
Lata 90., szczególnie ich pierwsza połowa, to znów nowy okres w życiu aktora, który stał się pisarzem. Zdobywa nową popularność, jako skandalista, „polski Genet” regularnie bywa w mediach i wydaje kolejne książki. Pojawiają się teksty i wywiady, jest jednym z pierwszych gości w polsatowskim talk-show „Na każdy temat”, Mariusz Szczygieł pisze o nim reportaż w „Gazecie Wyborczej”, a „Polityka” przyznaje mu 4. miejsce w rankingu najbardziej szokujących autorów '92, tuż za Anastazją P., Hitlerem i Salmanem Rushdiem. Wątek homoseksualny jest w tych wystąpieniach stale obecny, a Jerzy Urban nazywa go wręcz „pierwszym pedałem III Rzeczpospolitej”. Wówczas wrócił też do kina, jako bogaty gej kupujący seks na Dworcu Centralnym pojawił się w filmie „Pora na czarownice” (1993), jednym z pierwszych i do tej pory jednym poruszających wątek HIV/AIDS w Polsce.
Początek lat 90. to także okres rozwijającego się oddolnie ruchu LGBT. Choć jak grzyby po deszczu powstają kluby, ale także pisma, to Nasierowski nie pasuje to żadnego z nich. Geje i lesbijki przyjmują strategie asymilacyjne, chcą pokazać, że są tacy jak wszyscy, normalni, zasługujący na szacunek i równe traktowanie. Złodziej, który siedział w więzieniu do tego wizerunku zupełnie nie pasuje. Upływ czasu niewiele zmienia, Nasierowski wciąż wywołuje silny opór, pomimo coraz większej popularności teorii queer. Chociaż trudno o postać bardziej nienormatywną i odmieńczą, która dodatkowo wykorzystuje queerowe strategie (np. poprzez oswajanie obelg w tytułach książek: „Nasierowski, ty pedale, ty Żydzie” czy „Nasierowski, ty antychryście”), niewiele to zmienia. Okazuje się, że dużo prościej jest powtarzać frazesy za amerykańskimi badaczami niż queerować polskie podwórko.
Debiutant
A sam Nasierowski po prostu się nie poddaje, ma jeszcze dużo planów i nic go nie zraża. Teraz, gdy skończył 80 lat, można o nim powiedzieć, że jest w świetnej formie fizycznej i umysłowej, można go też uznać za obłąkanego fantastę. W 1988 r. jeszcze jako Trębicki mówił w wywiadzie dla tygodnika „TIM” o swoich planach: „Chciałbym napisać serial dla telewizji, o tematyce współczesnej. Byłaby to historia o kobiecie upadłej, a losy głównej bohaterki stałyby się papierkiem lakmusowym na cała naszą rzeczywistość”. Obecnie pracuje nad powieściową trylogię. Kiedy z okazji urodzin zaprosiłem go do godzinnej audycji „Lepiej późno niż wcale” w radiu Tok Fm, zapytał czy za dziesięć lat też go zaproszę. Odpowiedziałem, że za dwadzieścia lat dostanie dwie godziny.
na to ! a w ogóle kim ty jesteś ? jakimś klechą ?! my takich nie lubimy !
http://film.wp.pl/idGallery,10997,idPhoto,333818,gal(...)ria.html