Coming out, a więc wyjawienie przez osoby publiczne swojego homoseksualizmu stanowi jeden z ważniejszych punktów na drodze emancypacji środowisk LGBT. W Polsce takich akcji przeprowadzono właściwie tylko kilka, tym bardziej należy cenić prekursorów. A tak się składa, że pierwszy był aktor Marek Barbasiewicz...
Coming out, a więc wyjawienie przez osoby publiczne swojego homoseksualizmu stanowi jeden z ważniejszych punktów na drodze emancypacji środowisk LGBT. W Polsce takich akcji przeprowadzono właściwie tylko kilka, tym bardziej należy cenić prekursorów. A tak się składa, że pierwszy był aktor Marek Barbasiewicz.
Barbasiewicz urodził się 5 lutego 1945 w Przeworsku. Ukończył średnią Szkołę Plastyczną w Poznaniu (1964) i Wydział Aktorski PWSTiF w Łodzi (1968). Bardzo szybko zaczął się realizować na scenie, w latach 1968-79 był w zespole Teatru Nowego w Łodzi, potem grał w warszawskim Teatrze Ateneum, wreszcie ponad 15 lat (1981-97) spędził w Teatrze Polskim. Obecnie pracuje w Teatrze Narodowym.
Popularność przyniosło mu kino, a w pierwszym okresie kariery przede wszystkim telewizja. Jeszcze na studiach zadebiutował w filmie telewizyjnym "Ojciec" (1967) Jerzego Hoffmana. Zagrał jednego z przyjaciół głównego bohatera (Lech Łotocki). Paradoks polega na tym, że był to jednocześnie pierwszy powojenny film w którym pojawia się postać homoseksualisty, Józef Kondrat zagrał starego mężczyznę, który spotkawszy w parku licealistę charakterystycznym głosem próbuje zaprosić go do siebie.
Kolejne role to epizody Niemców w kultowych produkcjach: "Stawka większa niż życie" (1968) i "Czterej pancerni i pies" (1970). Klasyczny typ urody sprawił, że szybko zaczęto go obsadzać w rolach amantów w popularnych w latach 70. serialach takich jak "Najważniejszy dzień życia" (1974) czy "Zaklęty dwór" (1976). Przy okazji tej drugiej produkcji okazało się, że Barbasiewicz jest aktorem umiejącym nosić kostium i świetnie się w nim prezentującym, skąd kolejne role w adaptacjach XIX-wiecznej literatury: Molinari w "Lalce" (1977) i Kopowski w "Rodzinie Połanieckich" (1978).
Pierwszą ważną rolę na dużym ekranie Marek Barbasiewicz zagrał w "Czułych miejscach" (1980) Piotra Andrejewa. Był Allanem, realizatorem widowisk telewizyjnych w odległej przyszłości (akcja dzieje się w 1998 r.), który odbija głównemu bohaterowi (Michał Juszczakiewicz) jego ukochaną, co być może doprowadzi świat do katastrofy energetycznej. Na kolejną dużą rolę musiał czekać kilka lat, w przeboju kasowym "Lubię nietoperze" (1985) wcielił się w psychiatrę Rudolfa Junga do którego przychodzi Iza (Katarzyna Walter), kobieta pragnąca wyleczyć się z wampiryzmu. Lekarstwem okaże się miłość, która połączy lekarza i pacjentkę.
Niezwykle ważny dla kariery Marka Barbasiewicza okazał się sensacyjny film "Zabij mnie glino" (1987) w którym Jacek Bromski zaskakująco obsadził go w roli bezwzględnego przestępcy tym samym zapoczątkowując całą serię "czarnych charakterów". Druga połowa lat 80. to zresztą dla aktora wyjątkowo korzystny czas, Wojciech Has powierzył mu rolę archanioła Gabriela w "Niezwykłej podróży Baltazara Kolbera" (1988), a popularność wśród widzów zapewniła rola ojca w filmie dla dzieci "Mów mi Rockefeller" (1990), który doczekał się zresztą kontynuacji w postaci "Goodbye Rockefeller" (1993).
Przez cały ten czas w dorobku filmowym Barbasiewicza przewijał się wątek homoseksualny. Już w jednej ze swoich pierwszych ról - epizodzie kelnera w "Sanatorium pod klepsydrą" (1973) Wojciecha Hasa całował w usta mężczyznę. Potem wielokrotnie grał homoseksualistów, najważniejsza z tych ról to Jurek Zbierski, syn dyrektora kopalni w znakomitym "Magnacie" (1986) Filipa Bajona i "Białej wizytówce", jego telewizyjnej wersji. Zbierski to wieloletni kochanek jednego z głównych bohaterów filmu - Conrada (Jan Englert), ich związek, który przysporzy zmartwień ojcom obu mężczyzn, zacznie się w wieku nastoletnim, skończy jakieś 20 lat później, gdy książę pszczyński postanawia zamieszkać w rodzinnym pałacu i ratować podupadający majątek.
Co ciekawe młodego Jurka Zbierskiego w "Białej wizytówce" zagrał Adam Kamień, który prawie dziesięć lat później wcielając się w rolę Helmuta będzie na ekranie kochankiem Barbasiewicza w filmie "Deborah" (1994) Ryszarda Brylskiego. Związek Esemana Totha z młodszym mężczyzną jest jednak tylko tłem dla tragicznego romansu tytułowej Debory (Renata Dancewicz) ze znanym malarzem (Olgierd Łukaszewicz). Inne role Barbasiewicza w których pojawiała się kwestia nienormatywnej seksualności to wykorzystujący chłopców wychowawca domu poprawczego z serialu "Ballada o Januszku" (1987) i hipnotyzer Ordęga z filmu "Schodami w górę, schodami w dół" (1988) Andrzeja Domalika o którym mówi się, że jest biseksualny.
Na początku lat 90. Barbasiewicz był cenionym aktorem teatralnym i filmowym, jego wyznanie, że jest gejem wzbudziło zrozumiałe zainteresowanie, ale nie stało się sensacją. Najprzychylniej zareagowały pisma dla kobiet, Maria Nurowska w "Pani" (nr 9/1992) przedstawiła portret aktora w którym przychylnie, choć schematycznie pisała o jego orientacji seksualnej: "Jest homoseksualistą i to dla niego taki sam fakt, jak to, że świeci słońce, czy pada deszcz. Od wielu lat związany jest z jednym partnerem. Uważa, że to związek udany i bardzo dla niego ważny. Gdyby mieszkali w Holandii, mogliby wziąć ze sobą ślub, nawet kościelny. Mieszkają jednak tutaj, gdzie już samo przyznanie się do takiego kształtu miłości jest niemałą odwagą. Ale Marek nigdy nie był tchórzem."
Sam Barbasiewicz był mniej wylewny, w wywiadzie z Bogdanem Kuncewiczem słowo "homoseksualizm" w ogóle nie pada, choć sam temat się pojawia, ale w sposób dość zawoalowany: "Dla mnie ideałem jest zrealizowanie się do takiego stopnia, który jest możliwy do zaakceptowania. Chodzi mi o wolność, o to, żeby nie cofać się przed byciem takim, jakim jestem, i jednocześnie nie 'strzelać' do ludzi swoją innością..." Pytany czy był kiedyś dyskryminowany i inaczej traktowany przez aktorskie środowisko zaprzecza: "Nigdy! Ani w łódzkim Teatrze Nowym, ani w Teatrze Ateneum, ani w Teatrze Polskim nie miałem problemów ze swoją odmiennością. Jeżeli taki problem się pojawiał, to na zewnątrz."
Czy coming out zaszkodził aktorowi w karierze? Patrząc na jego filmografię trudno w to uwierzyć, bo gra dużo, zarówno w telewizji, jak i filmie. Ma na swoim koncie udział w popularnych serialach, filmach dla dzieci, kinie sensacyjnym, jak i międzynarodowych produkcjach, nie wspominając o pracy w dubbingu. Trudno jednak nie zauważyć, że grane przez niego postacie mają wspólny rys. Ci wszyscy dyrektorzy, prezesi, docenci czy sekretarze zazwyczaj pozbawieni są życia prywatnego, pojawiają się na ekranie w związku z zawodowymi sprawami głównych bohaterów, a po wykonaniu swego zadania znikają.
Najnowsza rola Barbasiewicza to burmistrz w amerykańskim westernie "Summer Love" Piotra Uklańskiego u boku Vala Kilmera, Bogusława Lindy i Katarzyny Figury. W ostatnich latach sympatię widzów zapewniły mu jednak seriale, przede wszystkim zagranie docenta Depczyka w "Na drobre i na złe" i Jana Marszałka, dyrektora Karola Krawczyka (Cezary Żak) w "Miodowych latach". Szczególnie w związku z niezwykłą popularnością perypetii lekarzy z Leśnej Góry znów pojawiły się wywiady z Markiem Barbasiewiczem, kwestia homoseksualizmu jest tu jednak skrzętnie omijana. Aktor woli raczej opowiadać o tym jak to jest grać lekarza lub o malarstwie, które jest jego pasją, w 1987 roku uzyskał zresztą uprawnienia malarza.
Choć Barbasiewicz od lat nie mówi już publicznie o swoim homoseksualizmie, nie bierze udziału w branżowych imprezach i nie wspiera inicjatyw środowiska LGBT, wciąż jest wymieniany jako jeden z niewielu znanych otwartych gejów, także na zagranicznych portalach. Nie tylko dlatego, że był pierwszy, powodem jest przede wszystkim tak niewielka ilość osób, które poszły w jego ślady.
Krzysztof Tomasik
gejowstwo(to bardziej) & lesbijstwo jest teraz ,,trandy'' a ja jestem ,,umarłym gatunkiem''.
Mamy też Poniedziałka - jemu też coming out raczej pomaga chyba niż szkodzi! Może zatem inni jednak się otworzą?
Faktem jednak jest (czego bylem swiadkiem), ze w 1 połowie lat 90 aktor probowal udzielac sie aktywnie w przedsiewzieciach org. LGBT, ale widac szybko "zwatpil" . Powodow mozemy sie jedynie domyslac.