Właśnie mija miesiąc od śmierci Krzysztofa Kolbergera, znakomitego aktora, niezwykle popularnego od niemal czterdziestu lat. Jego śmierć odbiła się szerokim echem w mediach, pokazano nie tylko poświęcony mu film dokumentalny „Kolba, na szczęście!”, ale także przypomniano jego dawne dokonania. Pośmiertnie aktor został oznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski za "wybitne zasługi dla kultury polskiej i osiągnięcia w pracy twórczej".
Właśnie mija miesiąc od śmierci Krzysztofa Kolbergera, znakomitego aktora, niezwykle popularnego od niemal czterdziestu lat. Jego śmierć odbiła się szerokim echem w mediach, pokazano nie tylko poświęcony mu film dokumentalny „Kolba, na szczęście!”, ale także przypomniano jego dawne dokonania. Pośmiertnie aktor został oznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski za "wybitne zasługi dla kultury polskiej i osiągnięcia w pracy twórczej".
Na portalach i stronach LGBT ta śmierć została niezauważona, chociaż od wielu lat domniemany homoseksualizm aktora stanowił jeden z tematów rozmów na temat znanych gejów, tego rodzaju informacji także nigdy nie brakowało na forach internetowych przy okazji tekstów mu poświęconych. Sam Kolberger nie zdecydował się wypowiedzieć publicznie o tej sferze swojego życia, za to stał się jednym z symboli walki z rakiem. Jako jedna z pierwszych znanych osób nie tylko opowiedział o swojej chorobie, ale także potem regularnie, przez kilkanaście lat, ujawniał kolejne etapy zmagania się z nowotworem.
Kariera Krzysztofa Kolbergera to przykład szybkiego osiągnięcia sukcesów na licznych polach. Urodzony w 1950 roku w Gdańsku, wraz z ukończeniem szkoły aktorskiej zaczął grać w filmie, telewizji, teatrze i radiu, niemal od razu dostając główne role i zdobywając popularność. Młody i atrakcyjny, z pięknym głosem, znakomicie nadawał się do ról w repertuarze klasycznym. Masowa publiczność poznała go w 1974 poprzez trzy spektakle teatru telewizji: „Popiół i diament”, „Hamlet” i „Romeo i Julia”. W telewizyjnej adaptacji powieści Jerzego Andrzejewskiego zagrał Maćka Chełmickiego, stając się tym samym symbolicznym następcą Zbigniewa Cybulskiego, któremu ta rola przyniosła sławę. Prestiżowym sukcesem był także udział w „Hamlecie” u boku Jana Englerta, Zofii Mrozowskiej i Magdaleny Zawadzkiej, ale największą popularność przyniosła mu rola Romea w znakomitym spektaklu Jerzego Gruzy.
Był już wówczas Kolberger aktorem warszawskiego Teatru Narodowego będąc jednym z ulubionych aktorów Adama Hanuszkiewicza u którego zagrał m.in. Jaśka w „Weselu” (1974), Alfreda w „Mężu i żonie” (1977), Konrada w „Dziadach” (1978). W tym czasie ożenił się z koleżanką po fachu Anną Romantowską (małżeństwo rozpadło się na początku lat 80.), wkrótce urodziła im się córka Julia, obecnie początkująca reżyserka, która ma na swoim koncie kilka ról, m.in. w serialu „Kuchnia polska” (1992) i filmie „Dzieci i ryby” (1996).
Kolejna dziedzina w której Kolberger odnosił sukcesy było kino. Pierwszą główną rolę zagrał w telewizyjnym filmie „Koniec babiego lata” (1974) Ewy Kruk, potem występował u Holoubka, Zanussiego, Kutza, Sass, Majewskiego. Jednocześnie zdobywał popularność udziałem w takich serialach jak „S.O.S.” (1975), „Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy” (1979-81), „Rzeka kłamstwa” (1987), „Modrzejewska” (1989). Nie stronił od kina komercyjnego, w 1984 r. zagrał główną rolę w szwedzko-angielskim filmie „The Ninja Mission”, trzy lata później wystąpił w polskiej próbie nawiązania do sukcesów serii o Indianie Jonesie - „Klątwa doliny węży” Marka Piestraka.
W 1988 roku Kolberger zaskoczył rolą w filmie „Kornblumenblau” Leszka Wosiewicza. Znany z romantycznych ról aktor nieoczekiwanie zagrał blokowego obozu koncentracyjnego, do tego homoseksualistę. Od tego czasu regularnie grać będzie negatywne postacie, najpierw w „Kuchni polskiej” (1991), potem sensacyjnych serialach: kolejnych częściach „Ekstradycji” (1995-98), „Sforze” (2002) i „Fałszerzach” (2006). W latach 90. zadebiutował jako reżyser prezentując we wrocławskiej operze „Krakowiaków i górali”. Próbował swych sił także jako przedsiębiorca, firmując własnym nazwiskiem kolekcję mody przygotowaną przez Krzysztofa Łoszewskiego. Na wieczorze prezentującym stroje w rolach modelek wystąpiły aktorki, m.in. Grażyna Szapołowska i Nina Andrycz.
We wspomnieniach po śmierci aktora akcentowano jego udział w wydarzeniach religijnych. To on po śmierci papieża czytał testament Jana Pawła II, wcześniej na koncertach poetyckich prezentował wielokrotnie „Tryptyk rzymski”, wreszcie użyczył swego głosu do filmu „Papież Jan Paweł II”. Ostatnią filmową rolę zagrał w „Popiełuszce” (2009) jako ksiądz kanclerz, także księdzem był w „Katyniu” (2007) Andrzeja Wajdy. Jednocześnie jednak zapomina się, że jedna z ostatnich postaci jaką odtwarzał na ekranie to postać geja w polsko-angielskim „Spadku” (2005) Edwarda Porembny'ego. Był tam wziętym okulistą, który swoje piękne mieszkanie dzieli z partnerem Markiem (Maciej Kowalewski).
Pozostaje mieć nadzieję, że wkrótce Kolberger doczeka się uczciwej biografii, bez wątpienia mu się ona należy.
i nie ma to nic wspolnego z szarganiem lub nie pamieci o zmarlym
Jesli to kiedys wyplynie - fine! Obecnie jest to li tylko plotkowanie.
Byl gejem czy nie - jakie to ma znaczenie? Traci mi to plotkarstwem i tania sensacja.
Artykul na nie
A może to Ty sama robisz "tanią sensację," dopatrując się homoseksualnej orientacji czegoś sensacyjnego? Ja nie potrafię dopatrzyć się w tym teście wątków ani plotkarskich ani sensacyjnych.
Byl gejem czy nie - jakie to ma znaczenie? Traci mi to plotkarstwem i tania sensacja.
Artykul na nie
Dokładnie. Takie na siłę doszukiwanie się czegoś, jest już trochę chore.
Byl gejem czy nie - jakie to ma znaczenie? Traci mi to plotkarstwem i tania sensacja.
Artykul na nie
Wybrał głęboką religijność - widocznie pomagała mu ona w wieloletniej walce z chorobą. Trudno zaś pogodzić jednak dość ostentacyjną religijność z otwartością na "inne" strony. Co gorsza, był zaszufladkowany jako amant. Takim aktorom szczególnie trudno mówić o sobie, gdy są gejami.