W tym roku mija pięć lat od coming outu Jacka Poniedziałka. Dokładnie 14 grudnia 2005 roku na pierwszej stronie "Faktu" pojawiło się wyznanie: "jestem gejem", a potem przez kolejne tygodnie informowały o tym inne media, były też wywiady z aktorem w "Gali", "Replice" i "Filmie".
W tym roku mija pięć lat od coming outu Jacka Poniedziałka. Dokładnie 14 grudnia 2005 roku na pierwszej stronie „Faktu” pojawiło się wyznanie: „jestem gejem”, a potem przez kolejne tygodnie informowały o tym inne media, były też wywiady z aktorem w „Gali”, „Replice” i „Filmie”.
Pod koniec 2005 roku Poniedziałek był cenionym aktorem teatralnym kojarzonym z głośnymi spektaklami Krzysztofa Warlikowskiego („Oczyszczeni”, „Hamlet”, „Bachantki”), który właśnie zdobył masową popularność grając ukochanego Marty Mostowiak w serialu „M jak miłość”. Coming out nie tylko mu nie zaszkodził, ale można wręcz odnieść wrażenie, że pomógł ugruntować pozycję jednego z najciekawszych polskich aktorów. Wciąż odnosił sukcesy na scenie („Anioły w Ameryce”), jednocześnie pojawiał się w popularnych serialach („Magda M.”, „Klub szalonych dziewic”, „Ekipa”, „Na wspólnej”), wziął też udział w polsatowskim show „Jak oni śpiewają!”. Teraz natomiast przyszedł czas na książkę w formie wywiadu-rzeki, którego Jacek Poniedziałek udzielił Renacie Kim.
Treść
Zaczyna się oczywiście od dzieciństwa spędzonego w Krakowie. Zmarły przedwcześnie ojciec, matka, rodzeństwo, babcia, skromne warunki bytowe. Potem jest czas szkoły średniej, udzielania się w amatorskim teatrze, fascynacji Maanamem i przyjaźni z Korą, odkrywania własnego homoseksualizmu. Wreszcie studia aktorskie, związki z mężczyznami, nauka u Krystiana Lupy, angaż do Teatru Starego. Koniec lat 90. to przeprowadzka do Warszawy, wkrótce przyszły sukcesy Teatru Rozmaitości, współpraca z Krzysztofem Warlikowskim i tworzenie Teatru Nowego, który ciągle powstaje. A przy okazji wiele wątków pobocznych i dzielenie się swoimi poglądami, zarówno w kwestii Kościoła katolickiego, aborcji, jak i pieniędzy.
Homoseksualizm jest jednym z głównych tematów tej książki. Poniedziałek mówi o swoich doświadczeniach otwarcie, dużo miejsca poświęca 18-letniemu związkowi z niewymienionym z nazwiska, żonatym artystą, którego nazywa „Mężczyzną swego życia”. Są też opowieści o samooszukiwaniu się i próbach związywania się z kobietami, które zakończyły się w wieku 21 lat. Osobny wątek stanowi dochodzenie do coming outu, zrobienie tego pięć lat temu, a także uczucia, które przyszły wraz z ujawnieniem: „[Poczułem] Ulgę i wolność. Sprawy, które wcześniej wydawały się skomplikowane, nagle stały się proste. Dawniej musiałem kluczyć, kiedy ktoś pytał o małżeństwo, dzieci, plany na przyszłość. Teraz każdy wie, że jestem gejem”.
Zalety
Najlepsze są te partie książki, gdzie Poniedziałek po prostu opisuje swoją historię. Dotyczy to np. początkowych partii dotyczących dzieciństwa i najbliższych. Poznajemy historię rodziców aktora, w tym ojca, który był kelnerem w Hotelu Francuskim i uchodził w Krakowie za donżuana i „łamacza kobiecych serc”, choć krążyły też plotki o jego biseksualizmie i kochanku „o imieniu Szczęsny, który był właścicielem albo dzierżawcą zajazdu w Karpaczu”. Ojciec Poniedziałka zmarł, gdy ten miał 4 lata, wychowaniem i utrzymaniem czwórki dzieci zajmowała się matka.
Inny sekret rodzinny dotyczył babci ze strony matki, która była skonfliktowana z własną córką, a powodem niezgody miał być mąż: „Dopiero niedawno dowiedziałem się, że babcia miała skłonność do mojego ojca i ponoć coś tam między nimi zaszło”. Osobny wątek stanowią życie babci w czasie wojny: „Gdy dziadek był w oflagu, babcia miała niemieckich kochanków. I to wielu. Zaraz po kampanii wrześniowej Niemcy wypuścili dziadka, bo powiedział, że czuje się Niemcem, dlatego że jego ojciec urodził się w Austrii i został volksdeutschem. Ale wtedy wyrok śmierci wydało na niego Państwo Podziemne, więc musiał się ukrywać. A babcia szalała, tak przynajmniej wynika z opowieści mamy”. Ta historia, która pokazuje, że perypetie i wybory Polaków i Polek w czasie wojny były ciekawsze i bardziej skomplikowane, niż się zazwyczaj przedstawia, miała zresztą swoisty ciąg dalszy, gdy aktor opisuje babcię tak jak on ją zapamiętał. Była już wówczas starszą panią, religijną na granicy dewocji, która znakomicie gotuje („Ona mnie zdemoralizowała kulinarnie”) i z nienawiścią komentującą to co widzi w telewizji („Często mówiła: 'Fuj, świnie'. Albo że na pewno ludzie w telewizji puszczają bąki i tam strasznie śmierdzi. No i oczywiście, że aktorzy się całują, a z pewnością nie umyli zębów”).
Opowieść, która przewija się właściwie przez całą książkę to doświadczenie różnych rodzajów homofobii. Jest to szczególnie problem w przypadku osoby, która się ukrywa, wówczas kłopotliwe są nawet głupie dowcipy: „No jak ma pedał zareagować, gdy ktoś opowiada dowcipy o pedałach? Opowiedzieć taki sam, czy się śmiać? Musiałem się śmiać, ale było widać, że ten śmiech nie jest szczery, bo zawsze się czerwieniłem”. Szczególnie wstrząsający jest fragment, w którym Poniedziałek opowiada o krakowskiej szkole teatralnej, gdzie jednym z wykładowców był Krzysztof Globisz: „Globisz powiedział na zajęciach z wiersza, że Fidel Castro to pedał, gatunek na wymarciu. To był chyba rok 1987, szalała epidemia AIDS i jego słowa po prostu mnie zmroziły. Poczułem się tak, jakbym był zwierzyną do odstrzału, a nie studentem”.
Wady
„Wyjście z cienia” czyta się wyjątkowo dobrze i szybko, trudno jednak nie mieć momentami wrażenia, że prześlizgujemy się po powierzchni, a żaden z tematów nie książki nie zostaje faktycznie pogłębiony. Renata Kim nie polemizuje z Poniedziałkiem, w żaden sposób nie weryfikuje jego wypowiedzi, po prostu wysłuchuje go i przechodzi dalej. Kim ewidentnie nie zna się na żadnej z dziedzin, o których jest ta książka: homoseksualizmie, teatrze, filmie, środowisku aktorskim. To niezmiernie znaczące, że tak niewiele dowiadujemy się z tej rozmowy o teatrze Warlikowskiego, o osobach, które go tworzą, brakuje anegdot z okresu pracy nad spektaklami. Za mało miejsca poświęcono tak głośnym przedstawieniom jak „Hamlet” czy „Anioły w Ameryce”, w przypadku innych nawet nie padają tytuły. Jeszcze gorzej jest z filmem, nie wspomina się ani o debiucie w „Mojej Angelice”, ani o późniejszych rolach („Przemiany”, "Trzeci", „Boisko bezdomnych”).
Jednak najsłabsze są przede wszystkim te momenty, w których Poniedziałek dzieli się swoimi przemyśleniami na różne tematy albo własne doświadczenia uogólnia. Okazuje się wówczas, że mamy do czynienia ze zwykłymi stereotypami, do tego jeszcze szerzonymi pod płaszczykiem... obalania stereotypów. Renata Kim zresztą do tego zachęca, traktując aktora niczym wyrocznię w sprawach gejowskich i zadając pytania w rodzaju: „Czyli gej nie pokocha drugiego geja tylko za to, że jest świetnym facetem?”, „Jak wygląda homoseksualne uwodzenie się?” albo: „Czy geje rozmawiają otwarcie o tym, kto jakie ma upodobania?”.
Na koniec jeszcze kwestia poglądów Jacka Poniedziałka w takich kwestiach jak małżeństwa gejowskie (o lesbijkach nie ma tu mowy) czy wychowywanie dzieci przez pary jednopłciowe. Nie każdy musi mieć o tym takie samo zdanie, ale warto, aby każdy pogląd był sensownie uargumentowany. Poniedziałek od pięciu lat powtarza, że jest przeciwny adopcji, bo poznał geja, którego córka nienawidziła. To – delikatnie mówiąc – niepoważny argument. Czas pójść dalej.
Renata Kim „Jacek Poniedziałek. Wyjście z cienia”, Czerwone i Czarne, Warszawa 2010.
No a co ma robić blondynka, gdy ktoś opowiada dowcipy o blondynkach?
a do teatru pewnie pójdę z Poniedziałkiem w obsadzie ...
Homofoba w Polsce skończyła się ale według Raczka a nie Poniedziałka.
A! To dlatego miałem problem ze znalezieniem linka. Przepraszam. Mój błąd.
Co do 'nakręcania społeczeństwa' małżeństwami, to przykład marta pokazuje, że młodzi wolą położyć uszy po sobie i siedzieć jak mysz pod miotłą czekając, aż kot zdechnie. Nie przeszkadza im, że mogą zostać pozamiatani.
Gratuluję odwagi i podejścia.
Homofoba w Polsce skończyła się ale według Raczka a nie Poniedziałka.
mart:
Za to utwierdza społeczeństwo w przekonaniu, że bycie gejem to jedynie niezobowiązujący seks w kiblach. Małżeństwa lub związku zaczynają być legalizowane nawet w Ameryce Łacińskiej. Jak długo mamy jeszcze nie podkręcać społeczeństwa?
Wielki wielki plus :) no a wywiad-rzeka na pewno znajdzie się na mojej półce.
14 grudnia 2005 - Poniedziałek ogłasza, że jest gejem. http://www.innastrona.pl/newsy/2809/jacek-poniedzialek-j(...)m-gejem/
10 października 2008 - Poniedziałek ma dziewczynę http://www.plotek.pl/plotek/1,78646,5794802,Poniedzialek(...)ne_.html
Jakiś czas później zdążył jeszcze przy okazji rozdania jakichś nagród wspomnieć, że w Polsce skończyła się homofobia.
Naprawdę! Super ma poukładane w głowie.
Nie chce małżeństw - jego prawo, tylko niech nie zgrywa przedstawiciela środowiska, bo moim nie jest.
Wielki wielki plus :) no a wywiad-rzeka na pewno znajdzie się na mojej półce.
W Krakowie jest Stary Teatr!
A pan Jacek... cóż, bardzo cieszyłem się, że dokonał coming outu, ale jego publiczne wypowiedzi coraz bardziej przypominają objawienia Jacykowa.