Żyję w rzeczywistości, w której homoseksualizm nie jest ani nowością, ani tabu. W teatrze ten temat jest dość dobrze "przerobiony". Właściwie sztuka o samym homoseksualizmie byłaby dziś już trochę passé...
- W "Senności" grasz Adama, młodego lekarza, który nie umie powiedzieć rodzicom, że jest gejem. Znasz takich ludzi?
- Tak. Miałem kolegę, który żył w stałym związku z facetem, a rodzice o niczym nie wiedzieli. Ale nie wzorowałem się na nim. Homoseksualizm Adama nie był dla mnie głównym tropem w konstruowaniu tej postaci, choć później zauważyłem, że to się uwypukliło, tak jednak musiało być. To człowiek, którego życie w pewnym momencie musi zderzyć się z rzeczywistością, ponieważ ona nie przewiduje, że Adam może być homoseksualny. On w tej rzeczywistości tkwi, to trwa latami, wiąże się z jego wychowaniem, rodziną itd. Adam długo tłumi emocje, poddaje się psychologicznemu szantażowi konserwatywnych rodziców, których nie chce ranić. To w końcu musi wybuchnąć i to musi być huragan, który zmiata wcześniejszy porządek.
Fakt, że Adam jest gejem, akurat w takim kontekście ma znaczenie. W tym kraju informacja, że syn jest homo, dla ojca takiego jak ojciec Adama stanowi koniec świata.
- Podczas zdjęć do filmu urodziła ci się córka. Zastanawiałeś się, jak byś zareagował, gdyby ona powiedziała Ci za kilkanaście lat: "Tato, jestem lesbijką"?
- Nie miałbym z tym problemu. Tak samo, gdybym miał syna geja.
- Wracając do Adama on takiego coming outu rodzicom nie robi. Oni niespodziewanie składają mu wizytę, zastają Bystrego, chłopaka Adama, nago...
- Wpadka zamiast przemyślanego "wyjścia z szafy" wydaje się w jego przypadku bardziej prawdopodobna. On nie jest typem konfrontacyjnym, między nim a rodzicami nie było wcześniej żadnych tarć, on bał się im sprzeciwiać.
Choć przyznaję, że byłoby bardzo ciekawe dla mnie z aktorskiego punktu widzenia zagrać scenę coming outu.
- Po tej "wpadce" Adam ma jednak na tyle odwagi, że nie rezygnuje z Bystrego w relacjach z rodzicami - przeciwnie: przyprowadza go do rodzinnego domu.
- Założyliśmy, że Adam naprawdę bardzo się zakochał. Pewnie miał już seks z mężczyznami wcześniej, ale z Bystrym to nie jest tylko seks, to jest wielka miłość. To ona daje mu siłę, by stawić czoło rodzicom.
- Dlaczego nie ma w filmie sceny erotycznej między nimi?
- Nie było takiej potrzeby.
- A gdyby była, miałbyś problem z jej zagraniem?
- Ja generalnie mam problem z graniem scen erotycznych. To nie jest komfortowa sytuacja. Pewnie byłoby trochę inaczej niż z kobietą, coś tam musiałbym przekroczyć, ale jak by było trzeba, to bym zagrał.
- Adam spotyka się z brutalną homofobią, słyszałeś o podobnych przypadkach?
- W moim środowisku o pobiciach - nie. Ale wystarczy pójść na Paradę Równości i zobaczyć tych, którzy przeciw niej protestują - co to są za ludzie, co wykrzykują, jak się zachowują - by przekonać się, jaka jest nietolerancja. Albo można wsłuchać się w nasz potoczny język - słowa takie jak "pedał" czy "ciota" funkcjonują jako obelgi - to też o czymś świadczy.
- Duża rola geja w polskim kinie to rzadkość. Można je policzyć na palcach. Gustaw Holoubek grał starego homoseksualistę w "Zygfrydzie" Andrzeja Domalika (1987), Jan Peszek w "Pożegnaniu jesieni" Mariusza Trelińskiego (1990), Jan Frycz - w "Egoistach" Mariusza Trelińskiego (2000), był jeszcze film "Homo Father" (2005), gdzie Dawid Antkowiak i Bodo Kox grali parę gejów. No i teraz Ty i Bartosz Obuchowicz w "Senności". Jesteście pionierami!
- A wiesz, że nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy...Żyję w rzeczywistości, w której homoseksualizm nie jest ani nowością, ani tabu. W teatrze ten temat jest dość dobrze "przerobiony". Właściwie sztuka o samym homoseksualizmie byłaby dziś już trochę passé.
Jakiś czas temu graliśmy "Cokolwiek się zdarzy, kocham cię" (sztuka o miłości dwóch lesbijek na polskiej prowincji w reżyserii Przemysława Wojcieszka - przyp. MK) w Berlinie. Po spektaklu rozmawialiśmy z aktorkami Rene Pollescha. Były trochę zdezorientowane: dziewczyna zakochała się w drugiej dziewczynie z wzajemnością - jaki tu problem? Gdzie jest dramat? - pytały.
- W teatrze grałeś już geja w "Aniołach w Ameryce" w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego.
- Belize to najfajniejsza postać w całej mojej karierze! Zauważyłem, że w Polsce jest trochę inaczej odbierana niż gdzie indziej. U nas wielu widzów "zatrzymuje się" na jego przegięciu. A przecież Belize jest bardzo złożonym facetem! Jak graliśmy "Anioły..." np. we Francji, to wyczuwałem, że widzowie lepiej wychwytują niuanse jego charakteru. U nas zawsze się musiałem strasznie naharować, by zauważyli coś więcej niż przegięcie. I to nawet ludzie, których cenię i darzę szacunkiem, nie potrafili poza to przegięcie wyjść. To nawet nie jest nietolerancja. Po prostu na Zachodzie istnienie ludzi przegiętych, drag queens, transwestytów nie wzbudza takiej sensacji. U nas jest w tej kwestii niestety, kurczę, zaścianek.
Jesteśmy w takim punkcie, że z jednej strony homoseksualizm wciąż jest tabu, a z drugiej strony czytałem recenzję "Senności", gdzie pisano, że wątek gejowski jest "poprawny politycznie". Homoseksualizm już nie szokuje, ale jeszcze nie jest czymś normalnym. Jeszcze nie jest tak, że można by zrobić film rozgrywający się w całości w środowisku gejowskim i on zostałby uznany za film o pewnych ludziach po prostu, a nie za "film o gejach".
- A Twoja edukacja związana z homoseksualizmem jak wyglądała?
- Jeszcze na studiach w Akademii Teatralnej w Warszawie nie zdawałem sobie sprawy, że niektórzy moi koledzy są innej orientacji seksualnej niż moja. Inna sprawa, że o tym wtedy (to była końcówka lat 90.) raczej nie mówiono. Dopiero po studiach się podowiadywałem, że ten czy tamten jest gejem, albo że ten jest z tym, a tamten z tamtym.
Miałem moment zafascynowania tą odmiennością
- byłem wśród tych, którzy uważali, że fajnie jest mieć kumpla geja. To oznaczało, że jesteś o krok dalej niż inni w stronę nowoczesności, bliżej świata.
- Na czym to zafascynowanie polegało?
- Wypytywałem ich, jak sobie radzą z tym ukrywaniem się, jak to funkcjonuje.
- TR Warszawa (wcześniej Teatr Rozmaitości), w którym jesteś od 2001 r., jest często kojarzony z podejmowaniem tematyki homoseksualnej i antyhomofobicznej. Pracujesz nad czymś nowym w TR?
- Jesteśmy z Grześkiem Jarzyną w trakcie prób do "Teorematu" Pasoliniego.
- Pasolini! Czyli znów wątek gejowski!
- A no tak.
Rozmawiał: Mariusz Kurc

Wywiad ukazał się w 16. numerze wydawanego przez KPH magazynu "Replika". Pismo dostępne jest za darmo w klubach gej&les na terenie całej polski oraz w prenumeracie.
Prenumerata (6 numerów) kosztuje tylko 48 zł. Co dwa miesiące otrzymasz "Replikę" prosto do domu. Wpłat na prenumeratę należy dokonywać na: Kampania Przeciw Homofobii, numer konta: 35 2130 0004 2001 0344 2274 0001, z dopiskiem: Replika
- prenumerata (darowizna) oraz podaniem dokładnego adresu do przesyłania magazynu.
Redakcja portalu innastrona.pl dziękuje za udostępnienie materiału.
Podziwiam też reżysera filmu za pokazanie realiów życia geja w małym miasteczku, na prowincji. Homofobia połączona z fizyczną agresją są pokazane bardzo prawdziwie. Istnieje ogromna przepaść między życiem geja w Warszawie a na Śląsku czy w małym mieście. Kolejny plus za odwagę :)
Teraz już wiem że tak naprawdę to największy problem jest zebranie sie na odwagę pokonanie samego siebie by czuć sie swobodnie teraz jest już normalnie że obejmujemy się publicznie i w sumie nie sądzę że to ludzie są inni to poprostu ja sam zacząłem traktować jak coś normalnego i to jest właśnie najważniejsze, by geje sami zaczęli się traktować jak pełnoprawnych obywateli a nie narzekać że nie moge przejść ulicą za rękę z drugim facetem jak nigdy sie nie próbowało. Jak społeczeństwo ma zaakceptować ludzi których się nie widzi większość społeczeństwa sądzi że geje są tylko w telewizji i to dla zabawy by zrobić dobrą komedię. więc po co ich tolerować? po co myśleć o tym jak nie ma problemu? tylko gdyby wszyscy geje zaczęli traktować sie na równi z wszystimi zaczęli by chodzić po ulicach za rękę i na pytanie czy masz kogoś odpowiadali by tak faceta to może po pewnym czasie okazaloby sie że każdy zna geja że oni nawet są ok przecież znamy go od lat może wtedy zniknęłaby homofobia i stereotypy.
"Wypytywałem ich, jak sobie radzą z tym ukrywaniem się, jak to funkcjonuje."
"byłem wśród tych, którzy uważali, że fajnie jest mieć kumpla geja. To oznaczało, że jesteś o krok dalej niż inni w stronę nowoczesności, bliżej świata."
Z tego co widzę to nadal to jest bardzo modne. Oczywiście nie wśród społeczności związanej z dresiarskimi dokonaniami. Często zauważam, że im ludzie bardziej wykształceni - tym bardziej nas tolerują.
Może jestem najbardziej naiwnym człowiekiem na świecie ale wierzę w to, że kiedyś będzie tolerancja dla nas i będę mógł jeszcze przed śmiercią pokazać się z moim facetem nie udając nic.