W dzisiejszych czasach niezwykle istotne jest rozpowszechnianie opartej na faktach wiedzy naukowej na temat homoseksualności – przekonuje na swej stronie grupa polskich Chrześcijan LGBT Wiara i Tęcza, polecając tym samym bardzo ciekawą broszurę Jeffa Lutesa z organizacji Soulforce, „Co nauka mówi – a czego nie mówi – o homoseksualności”, w przekładzie dra Jerzego Krzyszpienia. Broszura jest swoistym vademecum dotyczącym homoseksualności oraz przeglądem literatury naukowej. Przedstawiamy wstęp tłumacza oraz wstęp do broszury dra Jacka Dreschera. Całość dostępna jest na stronie Wiary i Tęczy. Zachęcamy do lektury!Wiara i Tęcza dziękuje organizacji Soulforce i Tłumaczowi za zezwolenie na opublikowanie online niniejszego przekładu na język polski.Jeff Lutes„Co nauka mówi – a czego nie mówi – o homoseksualności”Przekład: Jerzy Krzyszpień
O autorze Jeff Lutes jest licencjonowanym psychoterapeutą w Austin w Teksasie. Swoją prywatną praktykę rozpoczął w 1988 roku. Kierował kilkoma programami leczniczymi, zarówno szpitalnymi, jak i ambulatoryjnymi. Jego specjalność kliniczna to pomaganie parom, zarówno różnopłciowym, jak i jednopłciowym, w poprawianiu jakości ich związków i umiejętności wychowania dzieci. Jeff Lutes jest członkiem Amerykańskiego Towarzystwa Poradnictwa (American Counseling Association), Amerykańskiego Towarzystwa Doradców Pastoralnych (American Association of Pastoral Couselors) i Rady ds. Współczesnych Rodzin (Council on Contemporary Families). W latach 2006-2009 był dyrektorem organizacji Soulforce, Inc. (Siła Duszy). On i jego małżonek, Gary Stein, poznali się w 1997 roku i są ojcami trojga adoptowanych dzieci.
Podziękowanie
Wyrazy wdzięczności kieruję do wszystkich, którzy swoimi zachętami i uwagami przyczynili się do powstania tego vademecum, a są wśród nich Jack Drescher, Simon LeVay, Robert Jay-Green, Paul Dodd, Kathi Westcott, Virgil Richard, Mel Wight, Marsha McDonough i Ellen Osborne. Przede wszystkim zaś dziękuję mojej rodzinie. Rola ojca najbardziej podsyca moje zamiłowanie do sprawiedliwości społecznej i tworzenia jej wizji. Pragnę, by moje dzieci dorastały w świecie wolnym od dyskryminacji ‒ świecie bardziej przejmującym się miłością i wychowaniem, które otrzymują, niż płcią rodziców, którzy im tę miłość dają.
Przedmowa do wydania polskiego
Ze Stanów Zjednoczonych, począwszy od 1969 roku, na cały świat rozeszły się hasła emancypacyjne gejów i lesbijek: „Gejowskie i lesbijskie jest dobre” (Gay is good) oraz „Z ukrycia — na ulice!” (Out of the closets and into the streets!). Katalizatorem tej fali dążeń wolnościowych były sprowokowane szykanami policji zamieszki przy lokalu gejowskim Stonewall Inn w Nowym Jorku. Od tamtego czasu w pewnej liczbie krajów lesbijki i geje dzięki wychodzeniu z ukrycia i działalności edukacyjnej w znacznym stopniu wyeliminowali niewiedzę, a więc negatywne stereotypy i irracjonalny lęk przed homoseksualnością. Z ludzi drugiej kategorii, zaliczanych nieraz do przestępców i poniżanych, a w najlepszym razie jedynie tolerowanych, stali się stopniowo równoprawnymi obywatelami. Związki jednopłciowe doczekały się tam prawnego uznania, a zakładane przez lesbijki i gejów rodziny z dziećmi, na przykład adoptowanymi, zaczęto traktować tak samo, jak rodziny tworzone przez pary różnopłciowe, a więc wyeliminowano także pośrednią dyskryminację sporej liczby dzieci. W tym samym czasie w wyniku historyczno-krytycznej analizy dokumentów wiary oraz dzięki refleksji teologicznej i etycznej fizyczną ekspresję homoseksualności akceptuje coraz większa część chrześcijaństwa i judaizmu.
Jednocześnie z tych samych Stanów Zjednoczonych rozpowszechniane jest znane lesbijkom i gejom przesłanie wrogości wobec nich, nieraz ubrane w duchowy język miłości i troski o rodzinę, często motywowane religijnym fundamentalizmem. Głosy te docierają do różnych zakątków świata, a ich celem jest pozbawianie kobiet i mężczyzn o orientacji homoseksualnej praw człowieka i równych praw obywatelskich. Ponieważ w zasięgu tych irracjonalnych i destrukcyjnych działań jest między innymi Europa, niniejsza książeczka mimo swoich amerykańskich akcentów ma do spełnienia edukacyjną rolę także w naszym kraju. Tłumacz, 15 stycznia 2012 r.
SŁOWO WSTĘPNE
Negocjowanie obszaru, na którym spotykają się nauka i wiara, może być trudne. Historia dowodzi, że odkrycia naukowe w istocie kształtują i zmieniają przekonania religijne. Takie zmiany mogą się dokonywać długo i wywoływać wrzenie społeczne. Świadczy o tym choćby przypadek Galileusza, naukowca, którego badania wykazały, że Ziemia krąży wokół Słońca. Chociaż dzisiaj chrześcijanie nie dyskutują o tym, czy Ziemia jest okrągła, pięćset lat temu większość z nich, opierając się na Biblii, sądziła, że Słońce krąży wokół płaskiej Ziemi. Nie potrafili połączyć swojego szacunku dla autorytetu Pisma z wynikami naukowej pracy Galileusza. W 1633 roku Kościół osądził Galileusza i potępił za herezję, zakazując publikowania jego prac naukowych. Galileusz zmarł w 1642 roku, znajdując się nadal w areszcie domowym. Lecz w następnym wieku, gdy nauka potwierdziła, że Ziemia krąży wokół Słońca, Galileusza pochowano ponownie, w poświęconej ziemi, a Kościół zezwolił na publikowanie jego prac naukowych. W 1992 roku, 350 lat po jego śmierci, papież Jan Paweł II wyraził żal za to, jak Galileusz został potraktowany przez Kościół. Podobnie w naszych czasach ludzie wiary stają w obliczu wyzwań rzucanych im przez nowe odkrycia naukowe. Na przykład, choć źródła homoseksualności (czy też heteroseksualności) nie są do końca znane, badania mocno sugerują istnienie zarówno biologicznego, jak i środowiskowego komponentu rozwoju orientacji seksualnej człowieka. Takie odkrycia niektórych ludzi niepokoją, gdyż według ich przywódców religijnych i zgodnie z ich zapatrywaniami ustanowioną przez Boga normą jest heteroseksualność, a homoseksualność jest nienaturalna i nikt nie „rodzi się gejem lub lesbijką”. Ostatecznie jednak nauka nie może rozstrzygnąć moralnej kwestii, czy społeczeństwo powinno traktować związki jednopłciowe jako zwyczajną formę ekspresji człowieka. Na sposób, w jaki obchodzimy się z odkryciami naukowymi, zawsze wywiera wpływ kultura. Nawet gdyby jednego dnia nauka miała wykazać, że homoseksualność ma niewątpliwe podstawy genetyczne, ci, którzy nie uważają związków jednopłciowych za zwyczajną formę ekspresji człowieka, mogliby wówczas po prostu określić ją mianem choroby lub genetycznego zaburzenia. Mimo tego zastrzeżenia obie strony wojny kulturowej o homoseksualność mocno opierają się na tym, co mówi nauka. Jak na ironię ‒ co nie zaskakuje ‒ interpretują one naukę odmiennie. Niektórzy jednak idą dalej i świadomie przeinaczają wnioski naukowe, gdy przeczą one ich religijnym lub politycznym przekonaniom. Takie postępowanie powinno niepokoić obie strony. Metody badań naukowych wymagają wspólnego zbioru założeń związanych z naukową uczciwością. Nauka dostarcza ratujących życie technologii i zapewnia wysoki standard życia, lecz gdy jakieś społeczeństwo, z powodu osobistych lub politycznych przekonań jego członków, toleruje podważanie wniosków nauki w pewnej dziedzinie, zagraża to uczciwości całej działalności naukowej. Zatem niniejszy przegląd literatury naukowej autorstwa Jeffa Lutesa poświęcony temu, co ona mówi, a czego nie mówi o homoseksualności, nie tylko ma istotne znaczenie, lecz i pojawia się w samą porę. Niewątpliwie wielu ludzi wiary będzie miało odczucie, że niektóre akceptowane dzisiaj fakty naukowe dotyczące homoseksualności rzucają im wyzwanie. I oczywiście jeszcze nie wszystkie są znane. Owszem, nauka stawia ludzi wiary w kłopotliwym położeniu, generuje bowiem dane, które mogą zakwestionować powszechnie przyjęte religijne pojmowanie spraw i nauczanie. Jednak, jak ukazuje przypadek Galileusza, zatajanie lub przeinaczanie takich danych z tego właśnie powodu ani nie służy prawdzie, ani ostatecznie nie wzmacnia wiary. Zaakceptowanie naukowego odkrycia, że Ziemia krąży wokół Słońca, nie zniszczyło Kościoła. Dzisiaj zdeklarowani wierzący czytają fragmenty Biblii, które w znaczeniu dosłownym bezpośrednio przeczą temu odkryciu. Obecnie patrzymy na te części Pisma jako wytwory ich czasów.
Nauka pomogła ludziom wiary zrozumieć, że Ziemia krąży wokół Słońca. Uważam, że tak jak pogodzili oni sprzeczność między nauką a Pismem w tej kwestii, to samo jest możliwe, jeśli chodzi o tajemnicę i różnorodność seksualności człowieka.
Dr med. Jack Drescher
Soulforce (Siła Duszy) - www.soulforce.org, to ruch międzywyznaniowy w USA mający na celu położenie kresu przemocy duchowej utrwalanej przez religijną politykę i nauczanie wymierzone w gejów, lesbijki, ludzi biseksualnych i transpłciowych. Naucza on zasad niestosowania przemocy M. K. Gandhiego oraz Martina Luthera Kinga Jr. i stosuje je. Jedno z haseł:
Relentless nonviolent resistance (Nieustępliwy pokojowy opór)
Nadal nie rozumiesz. Mowic zle o USA mozesz, ale nie jest rozsadne mowic zle o Amerykanach. Krytykowac system amerykanskich rzadow czy nawet amerykanska kulture nie jest rownoznaczne z krytykowaniem wszystkich mieszkancow USA po kolei. To sa rozne kategorie! Wiekszosc ma taki wplyw na polityke czy model lansowanych wzorcow kultury jak Ty na polityke Tuska (ktory ladnie powiedzial ostatnio, ze zdanie i naciski jakichkolwiek grup spolecznych nic dla niego nie znacza). I nie zacietrzewiaj sie, bo jak pisalem: nie zakazuje, ale po prostu sprawiasz, ze czuje sie zazenowany. SLusznie sie oburzasz widzac to, co wyprawia sie na swiecie, a co czesto inicjowane jest przez mocarstwa, ale zarzuty kierujesz do grup, ktore nic do tego nie maja. Podobnie z edukacja: nie jestem pewien czy edukacja w PL tak bardzo odstaje. CZytalem ostatnio ladne zdanie, ktore jak ulal pasuje, imo, do obecnej sytuacji. Nie pamietam go dokladnie, ale sens jego daje sie strescic w slowach: mamy ogromna rzesze wyksztalconych ludzi, o duzym obyciu kulturalnym i nawet w naukach scislych, ktorych ograniczone zdolnosci analityczne nie pozwalaja na przenikliwe spojrzenie na otoczenie pomimo zasobow kulturowo-edukacyjnych, jakimi te osoby dysponuja. Bylo krotsze z pewnoscia, ale tak juz mam z parafrazowaniem - nie zywie zludzen, ze rzucenie dobrym bon motem zdarza mi sie raz na 5 lat. ;-)
Nawiasem mowiac rowniez jestem zniesmaczony (delikatnie mowiac) tzw. misjami pokojowymi i podobnie zniesmaczony iloscia sympatii jaka polskie spoleczenstwo czuje wobec psow wojny (nie wspominajac o zwyklych zolnierzach), co widac co jakis czas.
W tym, ze to pogarda nieuzasadniona. Wyobraziles sobie, ze amerykanie sa monolitem i na tej podstawie nimi gardzisz. Secundo: to co piszesz jest po prostu glupie, wiec nikt Ci nie zabrania. Czujemy sie po prostu zazenowani. Zwroc uwage, ze najwyrazniej nikt jeszcze nie zglosil Twoich postow do kasacji, pomimo swej ksenofobicznej natury.
Wybacz, skopiowałam to żywcem z tumblr'a :)
ale w czym rzecz? A co wy niby myślicie, że macie rację zabraniając komuś wyrażać opinię, gdy ta opinia to pogarda? Nie wolno gardzić kimś, czymś? NO to ciekawe....jeśli założymy, że nie wolno gardzić, to np. rodzina mieszkańców miejscowości Nargalkel wymordowanych przez polskich morderców tj. wojsko polskie, nie powinna gardzić polakami, polskim wojskiem, polskimi mordercami w mundurach? A jakie to prawo natury nie pozwala człowiekowi czuć pogardy? W szczególności, gdy ta pogarda ma ewidentne uzasadnienie w krzywdzie jaką pogardzani wyrządzają innym...
Dosc jasno wczesniej potepiles Amerykanow ogolem, co jest, ladnie mowiac, nierozsadne, bo spol. amerykanskie zdecydowanie monolityczne nie jest i przez analogie mozna wyprowadzac dowolna ilosc nieuprawnionych sadow o jakiejkolwiek kategorii (co niezbyt subtelnie starala Ci sie uzmyslowic yayusha). To w prosty sposob dzialanie dyskryminujace i nie wiem nawet czy nie byloby obrazliwe tlumaczenie czemu. Jesli nie byloby, to wypomne tylko wyrazenie w beztroski sposob pogardy umotywowanej cecha nazbyt czesto niezalezna od woli osoby obrazanej. Moge ew. pojsc na uklad i przyznac, ze moze to i na granicy dyskryminacji, bo przeciez komentarze to przewaznie zsyp i byc moze dla ulatwienia sobie zycia przyjac nalezy inne standardy, ale z pewnoscia jest to chamstwo i impertynencja.
@yayusha: Slyszala moze o skalowaniu obrazow? Nie napisze brzydkiego slowa na "P", ale np. gimpem bys sobie doskonale poradzila z takim zadaniem, a my nie musielibysmy ogladac grafik na pol ekranu.
Jestem z Ameryki? You made my day! HUH!
[img]http://27.media.tumblr.com/tumblr_lyfcxk6cc91qzdxxso1_500.jpg[/img]