Jedność to siła, mądrość i schronienie. Siła jednostek, mądrość zbiorowa i schronienie przed obcymi. Z drugiej strony przynależność do grupy wyzwala krańcowy błąd atrybucji oraz obnaża zwykły ludzki lęk i niewiedzę; niewiedzę, która przy braku wyobraźni i chęci zmiany prowadzi do opresji i absurdu.
- Marcel Kucaj -Nie bez powodu mówi się, że lęk rodzi się z ignorancji, pozostaje jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, kto jest naszym największym wrogiem. Owszem, to, co nowe, może wywoływać nieokreślony lęk przed nieznanym, lecz nie trzeba się bać.
Najpierw jednak należy sobie zdać sprawę z własnych lęków, ponieważ niezwerbalizowany lęk przeradza się w strach przed konkretnym bodźcem, który wcale nie musi być adekwatny względem przyczyny pierwotnego lęku. Z puntu widzenia psychologii emocji strach jest korzystniejszy od lęku, ponieważ łatwiej walczyć z konkretnym przeciwnikiem; wszystko, co przyjmuje dany kształt, przyjmuje także jego ograniczenia, a to solidny punkt podparcia do dalszej pracy nad sobą.
Lęk niespecyficzny ma też to do siebie, że nie tylko prowadzi do reakcji unikowej, ale i szybko rozlewa się na coraz to nowsze, nawet zwyczajne sytuacje z życia codziennego ze względu na towarzyszące im objawy wegetatywne, których doświadczamy w niemal dowolnej sytuacji nielękowej (np. przyspieszone bicie serca, zaczerwienienie, potliwość), a którego uważamy za właściwe lękowi. Taka właściwość lęku jest dla nas niebezpieczna, gdyż tworzy skojarzenie z lękiem sygnałów płynących z ciała doświadczanych w sytuacji nielękowej, którą mimo wszystko zaczynamy interpretować jako lękową, a tym samym zagrażającą. Punkt dla układu nerwowego!
Klucz do rzeczywistościMożemy płakać i za Albertem Einsteinem powtarzać, że przyszło nam żyć w smutnej epoce, w której łatwiej rozbić atom niż zniweczyć przesąd. Możemy też wziąć sprawy w swoje ręce i zawalczyć o podstawowe prawa, które należą się wszystkim i wbrew niektórym politykom nie są żadnymi przywilejami jednej właściwej grupy ludzi bądź innego kolektywu bojącego się różnorodności. Zmiany nie są łatwe, to fakt, bo zaczynają się poza strefą komfortu, ale nie są też niemożliwe.
Z pomocą przychodzi nam fenomen na polskim rynku księgarskim –
"Wprowadzenie do psychologii LGB" pod redakcją Grzegorza Iniewicza, Magdaleny Mijas i Bartosza Grabskiego. Pozycja idealnie uzupełnia polskie braki naukowe, od początku do końca koryguje fałszywe informacje, pokazuje wiele furtek do bezcennych badań, publikacji i materiałów źródłowych, z których garściami powinni czerpać nie tylko lekarze, psycholodzy, pedagodzy oraz inni profesjonaliści zajmujący się ochroną zdrowia i szeroko rozumianą pracą z i nad drugim człowiekiem, ale i wszyscy ci, którzy do tej pory uważają homoseksualizm za zboczenie czy chorobę i są przeciw zrównaniu praw osób hetero- i nieheteroseksualnych. Na naukę nigdy nie jest bowiem za późno, a stereotypy – choć oporne na zmianę – można obalać.
Historia pewnego kłamstwaPierwsza część książki, "Historia, perspektywy, terminologia", traktuje o podstawowych kwestiach związanych z osobami LGB, takich jak nazewnictwo, historyczne ujęcia zagadnienia różnych orientacji seksualnych i stanowisko współczesnych nauk z medycyną na czele.
To w tej części między innymi poddaje się w wątpliwość, czy należy mówić o osobach homoseksualnych lub może gejach i lesbijkach oraz dlaczego tak jest. Prezentowane są różne ujęcia orientacji nieheteroseksualnych, od nieweryfikowalnych przypuszczeń aż po aktualne, empirycznie sprawdzalne teorie. Przede wszystkim jednak ujawnia się pozbawione wartości logicznej i empirycznej przesłanki patologizujące homo- i biseksualizm, które do tej pory pomimo słusznego cofnięcia orientacji nieheteroseksualnych z dwóch głównych klasyfikacji chorób – amerykańskiego DSM-V oraz europejskiego ICD-10 – wywołują opór i niechęć u osób, które z lubością wypowiadają się w tematach, w których nie posiadają podstawowej wiedzy, czym pogłębiają uprzedzenia i działają na szkodę całych społeczności.
To wszystko wieńczy niezwykle
wdzięczny rozdział o ciele społecznym i odzyskiwaniu własnego ciała autorstwa Jacka Kochanowskiego. Już tylko dla samego tego tekstu, dla jego walorów językowych, warto sięgnąć po tę książkę.Oto jaDruga część książki, "Wybrane zagadnienia psychologii LGB", zajmuje się rozwojem i sytuacją osób LGB na różnych etapach życia, neurobiologicznymi i neuropsychologicznymi aspektami orientacji homoseksualnej, bardzo ważnym aspektem jej ujawniania i procesem formowania tożsamości LGB per se. Szeroko omawia się tu również zagadnienia związków intymnych oraz rodzin tworzonych przez osoby nieheteroseksualne ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji społecznej osób LGB w Polsce, wprowadzając pojęcie heteroseksizmu widocznego niemal na każdym kroku w naszym kraju. Przedstawione są także aspekty zdrowia psychicznego osób nieheteroseksualnych w kontekście stresu mniejszościowego i wpływ szalenie niebezpiecznej a nie tak znów rzadkiej zinternalizowanej homofobii oraz, pokrótce, nadmienia negatywne skutki życia w ukryciu*.
Wszystkie zagadnienia powiązano z wzorcami kulturowymi, które w naszym regionie są o tyle niedoskonałe w swej dyrektywności i ekskluzywności, że zwyczajnie błędne i stojące za przytłaczającą większością stereotypów opartych na płci dualnej.
Słowo do profesjonalistówOstatnia część, "Pomoc osobom LGB", dość ogólnie omawia trzy kwestie: etykę w psychologii LGB w kontekście norm ogólnych i sytuacji szczególnej, psychoterapię oraz praktyczne aspekty terapii osób LGB, a także trening antydyskryminacyjny w charakterze narzędzia przeciwdziałania homofobii, co wydaje się niezwykle ważne w procesie ujawniania orientacji seksualnej.
Sięgając po raz wtóry do historii pokazuje się, na czym polegały terapie awersyjne i dlaczego z góry były skazane na niepowodzenie, czym są terapie afirmatywne i w jaki sposób można wykorzystać terapie oparte na teorii queer w polepszaniu jakości życia osób nieheteroseksualnych. Podkreśla się również specyficzną rolę terapeuty w pracy z osobami LGB oraz wagę właściwego (zgodnego z aktualnym stanem wiedzy) podejścia do terapii osób nieheteroseksualnych, jak i w sposób niepozostawiający wątpliwości ukazano, w jaki sposób globalnie można każdego dnia zmieniać własne życie na lepsze.
Emancypacja to wyjścieMamy do wykorzystania pewne pokłady energii, które albo zmarnujemy na niezadowolenie, narzekanie i lęk, albo spożytkujemy na obronę własnych praw, rozwój siebie, dążenie do zrozumienia i walkę z nieprawdą. Przede wszystkim jednak mamy jedno życie i czy naprawdę możemy sobie pozwolić na marnowanie go w cieniu tych, którzy się mylą?
Nic nie dzieje się bez przyczyny i bez pomocy samych zainteresowanych.
Na próżno rozsyłać ulotki, organizować doroczne parady lub prowadzić okresowe akcje społeczne, jeśli na co dzień geje, lesbijki, osoby biseksualne, transseksualne i wszystkie czujące, że są w mniejszości, pozostaną niewidoczne i nieobecne. Tak jak "Wprowadzenie do psychologii LGB" wypełnia lukę na rynku księgarskim, tak i my powinniśmy wypełnić lukę w przestrzeni społecznej. Dlaczego? Bo istniejemy.
I nie zgodzę się z tym, który powie, że przed nami jeszcze długa droga. Jej długość zależy od nas, bo możemy trwać w ukryciu, wydłużając ją sobie aż po kres naszych dni, lub już teraz działać i dbać o lepszą, bezpieczniejszą przyszłość swoją i naszych dzieci. Dawajmy przykład innym, będąc najlepszą wersją samych siebie.
*Sam Autor niniejszego tekstu jest w trakcie pisania pracy magisterskiej pt. "Ujawnienie orientacji seksualnej a poziom lęku: ujęcie w perspektywie dobrostanu psychicznego i fizycznego"
Książka jest także dostępna w sklepie Prideshop.pl
I dzieki za uwagi. Też mam jedną: na imię mi Marcel, nie Marceli. :)
Marcel nie wiesz, że to wyznawcy nadają bożkom imiona, a nie odwrotnie? ;-) A tak serio, postaram się nie bawić za często Twoim imieniem.
Jeśli chodzi o strach, to nie wspominałem o strachu z zachowanymi proporcjami w komponentach ilościowych i jakościowych. Jest naturalny, uzasadniony, więc niech sobie będzie. Miałem na myśli strach patologiczny, który zaczyna żyć własnym życiem; nieuzasadniony, który przeszkadza w rozwoju i życiu, więc który pracy ewidentnie wymaga.
I dzieki za uwagi. Też mam jedną: na imię mi Marcel, nie Marceli. :)
Marcelino moje słodkie: tak zamieszałeś ten akapit z lękiem, że się wgryź musiałam, żeby zrozumieć..Ale ząbki mam całkiem sprawne ;)
Ponad to, czy nie wydaje Ci się, że w zdaniu:
"Lęk niespecyficzny ma też to do siebie, że nie tylko prowadzi do reakcji unikowej, ale i szybko rozlewa się na coraz to nowsze, nawet zwyczajne sytuacje z życia codziennego ze względu na towarzyszące im objawy wegetatywne, których doświadczamy w niemal dowolnej sytuacji nielękowej (np. przyspieszone bicie serca, zaczerwienienie, potliwość), a którego uważamy za właściwe lękowi" - po nawiasie powinno być "a które"?
"Taka właściwość lęku jest dla nas niebezpieczna, gdyż tworzy skojarzenie z lękiem sygnałów płynących z ciała doświadczanych w sytuacji nielękowej, którą mimo wszystko zaczynamy interpretować jako lękową, a tym samym zagrażającą." - nie wiem, czy w języku naukowym istnieje wyrażenie "lęk sygnałów", ale w języku polskim brzmi to dziwnie p; Czy chodzi o to, że "Taka właściwość lęku jest dla nas niebezpieczna, gdyż tworzy skojarzenie lęku z sygnałami płynących z ciała doświadczanymi w sytuacji nielękowej. Sytuację taką mimo wszystko zaczynamy interpretować jako lękową, a tym samym zagrażającą."?
Abstrahując od oceny lingwistycznej strony tekstu, na dłuższą chwilę przyciągnęło mnie i zastanowiło zdanie "Z puntu widzenia psychologii emocji strach jest korzystniejszy od lęku, ponieważ łatwiej walczyć z konkretnym przeciwnikiem; wszystko, co przyjmuje dany kształt, przyjmuje także jego ograniczenia, a to solidny punkt podparcia do dalszej pracy nad sobą". Nie chodzi mi o wyłożone cechy strachu, a o samą pracę nad sobą. Strach dotyczy instynktu przetrwania, boimy się realnie zagrażających bodźców, decydujemy więc: uciekać czy walczyć. Nad czym więc tu pracować? W przypadku lęku owszem, praca nad znalezieniem jego źródła, a tym samym praca z własnym wnętrzem, pomaga pozbyć się lęku. Że tak się "czepnę" i zaproszę do dyskusji p;
Jeśli zaś chodzi o samą książkę: jeśli któregoś pięknego dnia będę miała wolne 70 zł, to będzie ona kolejną pozycją, poszerzającą moją prywatną bibliotekę. Interesują mnie szczególnie definicje, teorie powstawania orientacji, biseksualizm. Co mnie drażni, to wycięcie wyjątkowo dla mnie ważnej literki T z ciągu liter LGBT. Tak więc jeśli ktoś zna jakiekolwiek opracowania psychologii osób transpłciowych, to bardzo proszę o poinformowanie mnie o tym...
Poza tym Marceli, lubię Twoje teksty.
Nie jest to też wiedza zakazana i niedostępna, zachęcam więc do sprawdzenia na własną rękę, co to jest. ;) Poza tym w każdym tekście, nawet popularno-naukowym, spotkasz się z terminologią, której możesz nie znać - i co wtedy? Albo sprawdzasz, albo nie. I tyle.