9 grudnia w toruńskim lokalu Cafe Draże odbyło się kolejne spotkanie z cyklu „Drażliwych tematów”. Tym razem przy współudziale Stowarzyszenia „Pracownia Różnorodności” poruszono temat biseksualności. W imieniu SPR spotkanie przygotowały dwie osoby: Bartosz Kostański jako gość wieczoru oraz prowadząca spotkanie Anna Piórkowska.
Prowadząca rozpoczęła spotkanie od krótkiego powitania, przedstawienia gościa oraz naszkicowania pomysłu na zorganizowanie spotkania. Następnie przekazała głos Bartoszowi. Poniżej relacja ze spotkania i jego najważniejszych punktów. Co wiemy o biseksualności? Czy zdarza nam się podświadomie myśleć o biseksualistach w sposób stereotypowy? Zgadzacie się z przemyśleniami Bartosza? Zapraszamy do lektury i dyskusji!Naprostujmy przesądyW kilkuminutowym wstępie Bartosz Kostański wyjaśnił, że
jest osobą biseksualną i że w spotkaniu i podobnych wydarzeniach upatruje szansy dla "naprostowania przesądów" dotyczących osób biseksualnych. Zwrócił uwagę, że stereotypy dotyczące tych osób wynikają z tego, że większość ludzi nie zna żadnej ujawnionej osoby biseksualnej. Dla lepszego wprowadzenia publiczności w temat w skrócie przypomniał o badaniach Alfreda Kinsey'a oraz Fritza Kleina: pokazują one, że seksualność, niezależnie od swoje wrodzonego charakteru, można przedstawić jako kontinuum, wobec czego u osób biseksualnych występuje różne natężenie pociągu do płci własnej i do płci przeciwnej.
Przechodząc do kwestii ujawnienia się osób biseksualnych, gość wieczoru stwierdził, że jest to proces trudniejszy, aniżeli w przypadku osób homoseksualnych: biseksualność jest często postrzegana jako "faza" albo "stan przejściowy", stan niezdecydowania, pośredni i tymczasowy, etap dochodzenia do tego, czy jest się osobą heteroseksualną czy homoseksualną. Kostański dokonał obrazowego porównania, zgodnie z którym osoby biseksualne - podczas coming outu - "klinują się w drzwiach szafy". Jest to spowodowane oczekiwaniami, tak ze strony osób heteroseksualnych jak i ze strony osób homoseksualnych, aby osoby biseksualne "opowiedziały" się po jednej z tych stron. "Klinowanie się" jest zatem spowodowane presją otoczenia, które odmawia osobom biseksualnym własnej tożsamości. Skutkuje to niestety ucieczką osób biseksualnych przed ujawnieniem. Prelegent zwrócił przy tym uwagę, że często do niedobrej atmosfery wokół biseksualności dokładają się nawet osoby zaangażowane w walkę z homofobią, które albo upraszczają obraz świata (podział hetero-homo), pomijając biseksualność (mówiąc i pisząc tylko o lesbijkach i gejach), albo wręcz hołdują powyższym, błędnym wyobrażeniom na jej temat. Bifobia nie tylko istnieje, ale jest szczególnie dotkliwa, gdy pojawia się ze strony osób homoseksualnych. Jej skutkiem jest wspomniane "klinowanie się" osób biseksualnych na progu ujawnienia, do którego - często skutecznie - zniechęca je spodziewana reakcja otoczenia. Według Kostańskiego, w konsekwencji osoby biseksualne "odrzucają" swoją orientację seksualną, zaprzeczają jej, ulegają presji otoczenia i "opowiadają się" albo po stronie homoseksualnej albo po stronie heteroseksualnej.
Biseksualność=zdrada?Kończąc swoje początkowe wystąpienie, Kostański zwrócił uwagę, że
nieufność i niechęć wobec osób biseksualnych są podszyte obawą o zdradę, której taka osoba może się dopuścić, przy czym kobiety mają obawiać się zdrady z mężczyzną, a mężczyźni - z kobietą. Zdaniem mówcy takie obawy świadczą jedynie o osobach, które je odczuwają, a nie o osobach biseksualnych, które nie są bardziej skłonne do zdrady niż inni lesbijki, geje ani osoby heteroseksualne. Mimo tego zdrada jest - w ocenie gościa- jednym kluczowych słów kojarzonych z biseksualnością. Ewidentnie coś w psychice każe uważać zdradę z osobą przeciwnej płci (do osoby zdradzanej) za zdradę szczególną, gorszą niż zdradę z osobą tej samej płci.
W dalszej części spotkania Bartosz Kostański odpowiadał na pytania prowadzącej oraz publiczności. Gość specjalny ujawnił, że podczas jednego ze związków był przedmiotem ostrych podejrzeń o zdradę (wg wyżej opisanego mechanizmu), że kontrolowano go i wypytywano. Jak wyznał, było to dla niego bolesne doświadczenie. Odpowiadając na kolejne pytania wyjaśnił, że - w jego odczuciu - osobom biseksualnym jest "podwójnie trudno" utworzyć związek, gdyż - niezależnie od tego, czy wiążą się z osobą heteroseksualną czy homoseksualną - podejrzenia i obawy o zdradę są żywe w obu przypadkach. Przyczyniają się do tego rozpowszechnione stereotypy, ale także kultura LGBTQ. Paradoksalnie nie jest zatem tak, jak można przypuszczać - że osoby biseksualne dysponują największym wyborem partnerek i partnerów, wobec czego ich szanse na utworzenie związku są największe. Kostański dodał, że był raz związany z osobą biseksualną i że w związku tym nie pojawiały się żadne napięcia na tle zdrady. W przypadku osób biseksualnych, świadomych, skąd pochodzą obawy o zdradę, występują one niezwykle rzadko. Dopytywany, czy w związku z tym świadomie nie szukał partnera lub partnerki wśród osób biseksualnych - zaprzeczył. Stwierdził, że nie postrzega ludzi przez pryzmat ich orientacji psychoseksualnej.
Zauważył następnie, że ma przykrą świadomość tego,
jak ludzie reagują na biseksualność. Jednocześnie, choć nie informuje nowopoznanych osób o swojej orientacji już "w trzecim zdaniu", to wyznaje zasadę, że należy w zależności od stopnia znajomości rozmawiać także na ten temat. W późniejszej wypowiedzi Kostański dodał, że zasada ta się sprawdza i że nie zdarzył mu się "związek, który skończył się [z powodu biseksualności], zanim się zaczął". Przytoczył natomiast przykład spotkania z nieznaną sobie wcześniej osobą, w klubie LGBTQ, podczas którego - po ujawnieniu, że jest biseksualny zauważył rezerwę i dystans, jakby osoba ta była nieprzyjemnie zaskoczona. Prowadząca zapytała gościa, czy dziwi go to, że ludzie - rozmawiając z osobami biseksualnymi - w pierwszym rzędzie zakładają ich homoseksualność lub heteroseksualność. Gość "Drażliwych tematów" odparł, że generalnie nie uważa tego za swój problem. Dodał, że odkrywanie się przed ludźmi stanowi rodzaj "etykietowania". Odpowiadając na zadane w tym kontekście pytanie B. Kostański zaprzeczył, aby czuł kiedykolwiek pokusę udawania osoby heteroseksualnej lub homoseksualnej. Stwierdził przy tym, że lubi być szczery, w tym "szczery przed samym sobą" - nawet za cenę możliwej utraty względów danej osoby. Jak powiedział, byłby "podwójnie zły na samego siebie", gdyby zataił swoją biseksualność, a dana osoba dowiedziałaby się o niej skądinąd. Jedno z pytań publiczności sugerowało, że osoby biseksualne mogłyby się wiązać z osobami transpłciowymi lub androgynicznymi, co zaspokajałoby ich pociąg. Gość spotkania wyjaśnił, że osoby biseksualne - jak wszystkie inne - kierują się atrakcyjnością, a transpłciowość sama w sobie nie jest dla nich bardziej atrakcyjna niż inne.
Bi(nie)widzialny?Gość został też poproszony o wyjaśnienie problemu "bi- niewidzialności". Jak stwierdził, chodzi w nim o
nieobecność, także w sferze językowej, osób biseksualnych. Nawiązując do swojego otwierającego monologu ponownie wskazał na negatywny przykład niektórych "rzeczników branży", wtłaczających osoby biseksualne w zero-jedynkowy schemat homo-hetero.
Problem "bi-niewidzialności" to problem niedostrzegania odrębności osób biseksualnych, ich wartości własnej, to przyczyna i skutek braku osobnego nurtu kultury tworzonego dla i przez takie osoby. W odniesieniu do tego z publiczności padło pytanie, czy kulturowa nieobecność biseksualności nie jest spowodowana tym, że - w danej chwili - osoba biseksualna jest związana albo z osobą własnej płci albo z osobą przeciwnej płci, przez co niejako pasuje do schematu homo-hetero. Kostański ripostował, że - będąc z osobą przeciwnej płci - nie traci się swojej orientacji psychoseksualnej, nie staje się osobą heteroseksualną. Analogicznie jest w przypadku związku osoby biseksualnej z osobą jej płci - nie dochodzi do "zmiany" orientacji na homoseksualną.
Prowadząca zapytała gościa, czy - gdy pojawia się z partnerką wśród osób LGBTQ - jest traktowany jako "zdrajca krwi", na co odpowiedział przecząco. Dodał natomiast, że gdy pojawia się z partnerem wśród osób heteroseksualnych, to komentarze, że jest gejem (schemat hetero-homo) nie należą do rzadkości. Nawiązując do pytania gość wieczoru określił się jako przeciwnik stosowanych nieraz w „branży” sformułowań i zwrotów o "rasistowskich" korzeniach, takich jak "zdrada branży", "zdrajca krwi" czy też „bycie naszej krwi”.
Zapytany przez publiczność o swój artykuł nt. biseksualności, opublikowany na stronie SPR oraz na portalu Innastrona.pl, Kostański wyznał, że było to jego osobiste, subiektywne spojrzenie na problem bifobii.
Tekst ten wywołał sporą dyskusję na portalu. Wiele osób dzieliło się swoimi rozczarowaniami i zawodami, których powodem były osoby biseksualne. Zarazem ujawniła się grupa osób stających w obronie biseksualności. Zdaniem zaproszonego gościa cenne było nie tylko to, że część osób zmieniło swoje zdanie o biseksualności, ale przede wszystkim to, że do dyskusji w ogóle doszło. Jak wyjaśnił, część
problemu tkwi w błędnym przekonaniu ludzi, że "już wszystko wiedzą" i że dyskusja jest zbyteczna. "Dyskusja to połowa sukcesu" stwierdził gość wieczoru w Cafe Draże.
Biseksualne wyjście z ukryciaWśród pytań do Kostańskiego nie zabrakło dociekań dotyczących jego
coming outu oraz tego, ile osób z jego otoczenia wie, że jest biseksualny. Jak wyjaśnił, oboje rodzice zostali przez niego powiadomieni, choć nie wyglądało to tak "deklaratywnie", jak w filmach. W przypadku znajomych 10-20 proc. zaprzestało z nim znajomości - pozostałe osoby nie miały problemu z jego orientacją psychoseksualną. Z kolei wewnętrzny coming out nastąpił relatywnie późno, bo na początku studiów. Według własnego oświadczenia, Bartosz Kostański uważał się do tamtego czasu za osobę heteroseksualną "z lekkim zapatrywaniem queer". Wyjaśnił, że dopiero na początku studiów zaczął dostrzegać u siebie pewne rzeczy, zaczął być ich świadomy, przestał unikać ich zauważania. Przestał też czuć przed nimi obawę. Zamiast tego zaczął sprawdzać, dokąd może i dokąd chce (a nie dokąd musi) się posunąć ze swoimi pragnieniami. "Zauważyłem, że pociągają mnie także mężczyźni oraz że nadal pociągają mnie kobiety. To była czysta empiria" - podsumował.
To wyznanie skłoniło prowadzącą do pytania o przyszłość. Gość specjalny oznajmił, że nie lubi robić planów wybiegających daleko w przyszłość, natomiast widzi się zarówno w "zwykłej rodzinie straight", z dziećmi lub bez, jak i w rodzinie założonej z osobą tej samej płci. Co do dzieci w obydwu typach związku jasno stwierdził, ze jego zdaniem jest to poważna sprawa wymagająca planowania przez obydwu partnerów. Zapytany wprost, czy widzi różnicę pomiędzy takimi przyszłymi związkami, czy np. w jednym z nich widzi się z dziećmi, a w innym – nie - zaprzeczył. Prowadząca indagowała dalej, wskazując, że w Polsce nie ma uznanych przez prawo związków osób tej samej płci i że może to skłaniać osoby biseksualne do konformizmu, do związku z osobą płci przeciwnej. Gość spotkania stanowczo odżegnał się od konformizmu, choć przyznał, że wiele osób biseksualnych może wybierać taką drogę.
Na koniec gość "Drażliwych tematów" zmierzył się z pytaniem, czy
w związku z osobą danej płci odczuwa brak pierwiastka drugiej płci. Kostański odparł, że niczego takiego u siebie nie zauważył. Jak stwierdził, nigdy w życiu, w żadnym związku, nie czuł braku spowodowanego płcią osoby, z którą był związany. Nie wykluczył przy tym, że u innych osób biseksualnych może to inaczej wyglądać; niektóre publikacje wprost mówią o grupie osób biseksualnych, które osiągają spełnienie emocjonalne i seksualne jedynie w różnopłciowych „trójkątach”.
Notował: Przemek SzczepłockiOpracował: Bartosz R. Kostański
SPR - Stowarzyszenie "Pracownia Różnorodności" na rzecz lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych oraz queer – organizacja działa na rzecz emancypacji osób nieheteronormatywnych od 2008 roku. Wykorzystuje ku temu różne środki, sposoby i możliwości: spotkania, panele dyskusyjne, konferencje, manifestacje, kolportaż ulotek i plakatów, wystawy, pokazy filmowe, koncerty, akcje edukacyjne, wykłady i warsztaty, kontaktuje się z mediami oraz administracją, przedstawiając swoje stanowisko i próbując wpłynąć na to, jak postrzegają one osoby LGBTQ oraz ich problemy, współpracuje też z innymi organizacjami LGBTQ w Polsce i za granicą. O akcjach i działaniach SPR często na IS donosimy.
Podstawowym problemem IMO jest to że definicja biseksualizmu jest sprowadzana do maksymy "żeby życie miało smaczek..." A tak naprawdę biseksualizm - przynajmniej dla mnie - to wolność wyboru partnera. Tzn dowolność której nie ogranicza jego/jej płeć. Tyle w tym temacie.
Dobrze ze dzien wczesniej powstrzymalam sie przed coming outem. hajny artykul
też coś takiego słyszę od czasu do czasu w domu rodzinnym, dlatego na coming out jeszcze długo nie przyjdzie czas.
Szlag mnie trafił.