Negatywny stosunek wobec osób biseksualnych przejawia się zarówno w środowiskach heteronormatywnych, jak i w społeczności LGBTQ+. Dlaczego tak się dzieje?
Kto nie chciałby być mityczną postacią istniejącą tylko w bajkach? Kto nie chciałby być tak owiany tajemnicą, że tylko najodważniejsi i najodważniejsze mogą się do nas zbliżyć? Otóż my, osoby biseksualne. A świat, w którym żyjemy, to nie jest niestety baśń braci Grimm, tylko smutna rzeczywistość. Smutna, bo wszystkie legendy, jakie o nas krążą, są negatywne.
Problem z nami jest taki, że nie do końca pasujemy ani do “gejowego” środowiska, ani do tego “hetero”. Ci pierwsi nie często podważają naszą przynależność do społeczności LGBTQ+, ci drudzy natomiast uważają, że da się nas wyleczyć. Zwłaszcza biseksualne kobiety. Jednym porządnym… Dokończcie sobie sami/e.
Moja znajoma wysnuła kiedyś interesującą tezę, że nie ma czegoś takiego jak bifobia. Według niej dyskryminacja, jakiej doświadczają osoby biseksualne to homofobia, bo przecież cierpi tylko ta queerowa część każdej i każdego z nas. Mężczyzna, który jest bi, nie dostanie przecież w twarz na ulicy za okazanie czułości swojej partnerce, tak? Nie ma na czole napisane “biseksualny”, prawda? Tylko że nic w życiu nie jest czarnobiałe. A zwłaszcza tęcza.
Weź się zdecyduj
Naszej orientacji nie definiuje przecież tylko to, z kim jesteśmy. Aseksualna osoba mogła uprawiać w swoim życiu dużo seksu, albo nie mieć z nim styczności w ogóle. Lesbijka może wiedzieć, że jest lesbijką jeszcze przed swoim pierwszym pocałunkiem. Również osoby bi nie stają się bi dopiero po udowodnieniu, że podoba im się więcej niż jedna płeć. Bifiobia istnieje i nie przejawia się tylko w przemocy fizycznej “na ulicy”. Komentarze w stylu “pewnie tylko mówi, że jest bi, a tak naprawdę jest gejem” lub “nie umówię się z bi laską, bo na pewno mnie zostawi dla faceta” TO też jest bifobia. Niedowierzanie w czyjś coming out, bo wygląda bardzo normatywnie. Kwestionowanie go. Wymuszanie udowadniania czegokolwiek. Nawet wykluczanie “hetero” par z Marszu Równości czy innych wydarzeń w społeczności LGBTQ+ jest bifobią, a jednocześnie może być przejawem transfobii, bo przecież nie możemy wymagać od kogoś by deklarował swoją transpłciowość.
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PLTypie, to nie dla twojej przyjemności
Brak wiary w istnienie naszej orientacji nie objawia się jedynie powątpiewaniem, czasami wręcz przeciwnie. Istnieje pewna grupa heteroseksualnych mężczyzn, którym przyjemność sprawia oglądanie nieheteronormatywnych kobiet w intymnych sytuacjach. W ich oczach to przejaw tolerancji, przecież kobieta z kobietą to nic złego. Tak naprawdę bliżej temu do fetyszyzacji i umniejszania związków jednopłciowych (oczywiście tylko dotyczących kobiet!) do “niegroźnych” i “nie na serio”.
Biseksualne kobiety umawiają się z mężczyznami
Nie wierzę, że muszę o tym przypominać, przecież “that’s the whole point”! Wymaganie od biseksualnych osób, aby wchodziły tylko w nieheteroseksualne związki, jest ogromnym absurdem. Po pierwsze dlatego, że nie można czegoś takiego wymagać od nikogo, a po drugie, bo to nie jest ani równościowe ani tolerancyjne. Nie możemy akceptować tylko "queerowej" części osób biseksualnych. My jesteśmy queerowe i queerowi w całości. Ciągle. Całą dobę. Nawet, a może zwłaszcza wtedy, gdy wzdychamy do Damiano z Maneskin. Przecież jednocześnie możemy wzdychać do jego koleżanki z zespołu.
Zakładam, że dla części z was są to straszne truizmy, ale przeraża mnie, że dla części będą to kontrowersyjne opinie. W społeczności LGBTQ+ łatwo o licytowanie się, kto jest w gorszej pozycji i mówienie, że osoby biseksualne, to w sumie mają dobrze, bo mogą się zasłonić swoją heteroseksualną częścią. To błąd. Błąd, który sprawia, że osoby bi często czują się wykluczone, czują, że nie pasują, jako jednocześnie zbyt "gejowe" i za mało "gejowe". Chciałabym, żeby te moje krótkie przemyślenia, dały przynajmniej pretekst do zastanowienia się nad paradoksami i sprzecznościami, w jakie czasami wpadamy jako społeczność, której fundamentem ma być tolerancja. Mówię to jako osoba, która sama pada ofiarą takich sprzeczności. Ważne, żeby zawsze mieć otwartą głowę i chęć samoedukacji.
Środa, 21.12.2011 Nie klinujmy się w drzwiach szafy
Czwartek, 14.07.2011 Wykluczenie niejedno ma imię
Poniedziałek, 27.01.2025 Cena dyskryminacji: Polska gospodarka traci nawet 20 miliardów złotych rocznie
Poniedziałek, 10.06.2024 Tęczowy Marsz Równości we Wrocławiu pod patronatem Prezydenta i Wojewody
Środa, 16.02.2022 KPH kontra homofobiczny reportaż TVP: chcą przeprosin w głównym wydaniu Wiadomości
Jak to, że 9 na 10 osób jest/kończy w relacjach z płcią przeciwną.
Tutaj link razem z problemem mniejszego outingu u osób 'klinujących się w szafie': https://www.pewresearch.org/fact-tank/2019/06/18/bisexual(...)r-lives/
Jest coś takiego jak hipoteza androcentrycznego pożądania (o tym jakoby wszyscy pragnęli mężczyzn: dlatego zależnie od płci osoby siedzącej na płocie może być gejem lub szukającą atencji). Lesbijki (nie żadne bi-lesbijki albo cokolwiek pokrewnego) są tutaj dowodem na to, że nie wszystkie pragną w ten sposób.
Mam osobistą teorię dlaczego jest taki wysoki wskaźnik korelacji między chorobami psychicznymi a biseksualnością, jednak nie należy ona do popularnych opinii (w sumie przez większość będzie uznawana za bifobię choć jest niesamowicie logiczna).
Generalnie z Twoich wypowiedzi to wynika, że mylisz fobię z brakiem preferencji.
Jestem lesbijką ergo nie preferuję partnerów męskich ale nie mam nic przeciwko mężczyznom. To nie jest fobia. To samo z kobietami bi. Nie tworzę z nimi związków, ale nic do nich nie mam, nie oceniam i nie krytykuję ich wyborów.
Szczerze mówiąc, to w ogóle kulturalna dziewczyna, że mówiła Tobie, jako facetowi, takie rzeczy :))
Ja bym raczej zerwał znajomość!
Oczywiście (pod warunkiem że nie próbują tych fantazji zrealizować na osobach, które nie mają na to ochoty!).
A lesbijki (lub ich część) mają prawo do "androfobicznej obsesji i uznawania męskiej seksualności za obrzydliwą", czyż nie? Przecież nie zmusisz lesbijki żeby była z osobą biseksualną jeśli jej to nie odpowiada... Każdy z nas wybiera takiego partnera jakiego chce, o to przecież walczymy. Cały artykuł jest imho niepotrzebnym biciem piany i wprowadzaniem podziałów tam gdzie ich być nie powinno.
Żyj i daj żyć innym. Nie narzucaj swojej wizji świata innym. Szanuj innych i ich poglądy.
I tyle w temacie.
I w sumie podsumowałaś gdzie tkwi problem jeśli chodzi o bifobię wśród lesbijek (nie wszystkich podkreślam nie wszystkich) otóż problemem jest ich awersja/obrzydzenie do mężczyzn.
Czym to jest spowodowane nie wiem i mało mnie to obchodzi.Miałem taką ciekawą rozmowę z jedną 1000% lesbijką i temat zszedł na dziewczyny biseksualne.Stwierdziła ona oczywiście,że by się z taką nigdy nie związała ani nie przespała a dlaczego ? Bo ją biseksualne kobiety obrzydzają a dlaczego obrzydzają ? Bo pozwalają na to żeby im facet wkładał tego ohydnego penisa (!) i w ogóle jak można się dać tknąć facetowi blee.Cytuję "nie dałabym się tknąć lasce w której jakiś facet się spuścił"
Ogólnie szok bo takiej pogardy wobec kobiet i facetów nigdy wcześniej nie słyszałem.Tłumaczenia,że gdyby nie ten penis to by jej na świecie nie było czy pytanie czy ja facet gej też ją obrzydzam były bezcelowe.
Są po prostu lesbijki które mają ogromny problem z facetami a w zasadzie problem z nienawiścią,pogardą i obrzydzeniem do nich.
Dla mnie jest to niepojęte bo mi gejowi bi faceci w ogóle nie przeszkadzają ani mnie nie obrzydzają.To,że sypiają z kobietami również mnie nie obrzydza bo same kobiety mnie nie obrzydzają - uwielbiam je i często podziwiam ich wdzięki (obiektywnie potrafię stwierdzić,że są piękne).Co jest bowiem obrzydliwego w kobiecym czy męskim ciele ?
Generalnie z Twoich wypowiedzi to wynika, że mylisz fobię z brakiem preferencji.
Jestem lesbijką ergo nie preferuję partnerów męskich ale nie mam nic przeciwko mężczyznom. To nie jest fobia. To samo z kobietami bi. Nie tworzę z nimi związków, ale nic do nich nie mam, nie oceniam i nie krytykuję ich wyborów.
1. Jak ktokolwiek próbuje realizować jakiekolwiek fantazje na kimkolwiek bez jego/jej zgody, to jest to molestowanie lub gwałt. Raczej oczywiste, że do tego nikt prawa nie ma.
Problem jest jednak w tym jak często właśnie te fantazje są komuś narzucane. Nie chodzi mi tu nawet o takie drastyczne rzeczy jak gwałt ale o to, że dla niektórych facetów pierwszym nasuwającym się komentarzem na wieść, że jestem lesbijką jest, że to go podnieca. Pewne rzeczy jednak warto zatrzymać dla siebie bo może niekoniecznie inni chcą je znać.
Czyli jak jestem lesbijką, bo nie odpowiada mi męska seksualność, to to jest uprzedzenie do mężczyzn? Serio...?
Trzeba (próbować) czytać ze zrozumieniem. Wyraźnie napisałam "Przecież nie zmusisz lesbijki żeby była Z osobą biseksualną jeśli jej to nie odpowiada", nic nie pisałam o zmuszaniu lesbijek do bycia bi.
Dlaczego uważasz, że nie mam prawa do wyboru partnera jaki mi odpowiada? Dlaczego chcesz zmuszać ludzi aby byli na siłę z osobami biseksualnymi? To jest dopiero absurd.
Nie, najgorszy problem, jeśli chodzi o bifobię, przynajmniej tą, dotykającą kobiety, to jest na odwrót ten, że część (podkreślam, część!!!) lesbijek ma androfobiczną obsesję. I uznaje męską seksualność za tak obrzydliwą, że nie może zaakceptować myśli, iż ich partnerkę mógł kiedykolwiek dotknąć facet a już tym bardziej myśli, że mogłaby ona jakiegoś faceta uznać za seksualnie podniecającego.
Najlepszą metodą walki z bifobią, której ofiarą padają panie, byłoby więc podjęcie dyskusji o tym niepoprawnym politycznie temacie. A także zostawienie w spokoju facetów, którzy mają prawo do takich fantazji seksualnych, na jakie mają ochotę.
Bo przecież kobiecie może sie podobać a nawet podniecać fakt bycia obserwowaną przez partnera podczas igraszek z kobietą
Bo przecież nawet jak kobieta bi ma partnera ma prawo mieć fantazje
Może też z partnerem porozmawiać otym że chciałaby żeby patrzył, omówić z nim czy chciałaby żeby dołączył czy tylko patrzył
A jak facet ma partnerkę bi powinien jej ufać
Jak bardzo trzeba być człowiekiem niestabilnym emocjonalnie i uczuciowo żeby tak patrzeć na relacje międzyludzkie... Jakbym usłyszała coś takiego od kobiety zrobiłabym w tył zwrot i zaczęła uciekać. Bo albo byłaby w stanie zrobić coś takiego jak pojawi się dla niej ktoś atrakcyjny, albo nie potrafi ufać w związku albo ma tak silnie zaniżone poczucie własnej wartości, że związek będzie toksycznym przywiązaniem.
Jak poznaję jakąś dziewczynę bi, to zastanawiam się jak mogą jej się faceci podobać kiedy ma do wyboru kobiety, ale bardziej to jest na zasadzie odruchu i całe myślenie w tym temacie trwa jakieś 5-10 minut.
Mam wrażenie, że wiele lesbijek ma bardzo bifobiczne podejście (dość często słyszę takie teksty rzucane w różnych rozmowach). To powoduje nieco paradoks, dziewczyny bo idą w związki hetero bo i tak lesbijki nie chcą się z nimi wiązać, dlatego, że te częściej wchodzą w związki hetero. Koło zamknięte.
Z własnego doświadczenia odnoszę wrażenie, że kobiety bi znacznie mniej stereotypowo podchodzą do postrzegania kobiecości. Naprawdę, tylu stereotypów ile jest w lesbijskim środowisku na temat kobiecości to nie słyszałam nawet w gronie pijanych kolegów.
Swoją drogą znam osobiście kilka lesbijek których fantazją jest uprawiać seks z kobietą kiedy patrzy na nich inna kobieta i/lub patrzeć na lesbijski seks. Są też kobiety hetero które oglądają gejowskie porno. Mniej, ale ogólnie wśród kobiet porno jest mniej popularne.
Trochę więc nie rozumiem tego oburzenia. Jak mówię dziewczynie, że jak się jej kiedyś jakaś spodoba i przyprowadzi do trójkąta to jeszcze nigdy nie spotkałam się z oburzeniem i twierdzeniem, że fetyszyzuje homoseksualizm. Jakby mógł mi ktoś wyjaśnić co w tym tekście jest złego? Dla mnie to zawsze była rozmowa o dopasowaniu seksualnym jak każda inna. Nie rozmawiacie w związkach (zwłaszcza tych dłuższych) na jakie ewentualne urozmaicenia się zgadzacie, a na jakie nie? Zawsze wydawało mi się, że to jest kwestia obowiązkowa do przedyskutowania. Może kiedyś uraziłam jakąś kobietę i nawet o tym nie wiem. Zawsze mi się wydawało, że reakcja była raczej pozytywna i ewentualna zdrada nie kusiła... Naprawdę, będę wdzięczna jak ktoś mi wyjaśni co jest w tym złego. Gadałam z kolegami też na takie tematy i nigdy nie widzieliśmy w tym nic złego.
Jake:
Zgodzę się, że fantazjować sobie można. Ale sądzę, że chodzi tu bardziej o myślenie w stylu "z kobietą to nie zdrada" czy zwykłe właśnie fetyszyzowanie. Sama miałam sytuację, że powiedziałam partnerowi, że jestem biseksualna, na co odparł "Chciałbym zobaczyć jak robisz to z inną kobietą". I to już jest bardzo niefajne, pomijając totalny brak szacunku do mnie i mojej seksualności.
Twoja orientacja może dobrze wpłynąć na twój związek
Kiedyś zagości nuda w łóżku, w waszym życiu erotycznym
1. Jak ktokolwiek próbuje realizować jakiekolwiek fantazje na kimkolwiek bez jego/jej zgody, to jest to molestowanie lub gwałt. Raczej oczywiste, że do tego nikt prawa nie ma.
2. Każdy ma natomiast prawo do mizoginii i homofobii, póki się z nimi nie obnosi i nie krzywdzi innych ludzi. Podobnie każdy ma prawo do mizoandrii i bifobii. Ale nikt nie może oczekiwać, że jego uprzedzenia będą uznawane za coś więcej niż to, czym są, czyli uprzedzeniami.
3. Nie wiem, o co ci chodzi ze zmuszaniem lesbijki, żeby była bi. To przecież absurd. Nie twierdzę, że bifobia lesbijek polega na tym, że nie chcą spać z mężczyznami, tylko na tym, że odrzucają jako potencjalne partnerki kobiety, które mają za sobą takie doświadczenia.
@Sylwia-no.2
Tutejsza obsesja dotyczy w ogóle faktu, że faceci mają takie fantazje, oglądają filmy porno z dwiema kobietami itp.
Sytuację, którą opisujesz, rzeczywiście można nazwać typową reakcją heteroseksualnego chłopaka na biseksualizm dziewczyny. Rozumiem, że może to sprawiać przykrość.
Jednak typowa reakcja heteroseksualnej dziewczyny na biseksualizm chłopaka to jest albo zakwestionowanie jego męskości albo na odwrót przerażenie, że jest on seksualną bestią, której jedna płeć nie wystarczy do zaspokojenia. Tak więc osobiście i tak wolę tę typowo męską niż tę typowo kobiecą reakcję, tbh.