Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 20.04.2011 00:00

Wywiady Repliki: Wojciech Śmieja

Podziel się Tweetnij Skomentuj (21)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (21)

Literatura, która już jest

O tym, jak można być heterykiem i znawcą literatury gejowskiej; o „modernistycznym kodzie homoseksualności”; o Iwaszkiewiczu i… Frytce oraz książce „Literatura, której nie ma” z dr Wojciechem Śmieją rozmawia Marcin Dąbrowski.

O tym, jak można być heterykiem i znawcą literatury gejowskiej; o „modernistycznym kodzie homoseksualności”; o Iwaszkiewiczu i… Frytce oraz książce „Literatura, której nie ma” z dr Wojciechem Śmieją rozmawia Marcin Dąbrowski.

Napisałeś książkę o polskiej literaturze homoseksualnej, nazywając ją „literaturą, której nie ma”.
Uważam, że ta literatura jest połowicznie. Mamy homoseksualne motywy, utwory, pisarzy, ale tradycji literatury homoseksualnej, emancypacyjnej czy jak ją zwać, chyba nie mamy... Moja książka też jest próbą odkrycia powiązań, afiliacji między motywami, utworami, nazwiskami. Czasem są one dość zaskakujące.

Skąd u ciebie zainteresowanie literaturą homoseksualną?
Tu, zdaje się, musi paść deklaracja…

Nie musi, bo już padła we wstępie do książki, w którym dziękujesz żonie.
No właśnie. Jestem heterykiem, ojcem dwójki dzieci. Z problemem akceptacji osób homoseksualnych zetknąłem się wcześnie i w dość drastycznych okolicznościach. Jeden ze znajomych mojej rodziny był homoseksualistą i wiem o szykanach, które go spotykały. U nas w domu tego nie było - raczej taka naturalna afirmatywność. A potem podczas studiów na śląskiej polonistyce mój promotor, prof. Krzysztof Kłosiński, zaproponował tematykę wokół ekspresji homoseksualizmu. No to wziąłem byka za rogi!
Muszę dodać, że wzbudził tym Kłosiński sensację, bo tematy proponowane przez innych były raczej bezpieczne: np. symbolika barw w „Panu Tadeuszu” albo związek rządu w zdaniach predykatywnych w polszczyźnie na tle języków słowiańskich… Nuda, a wśród moich mistrzów są Głowiński czy Janion, poloniści, których książki są szeroko komentowane, mają wpływ na życie społeczne w Polsce. Taką książkę chciałem napisać.

Jak odebrałeś głośną autobiografię Michała Głowińskiego, w której dokonał coming outu?
Zrobił świetną robotę! Błażej Warkocki napisał, że Głowińskiemu jest łatwiej, bo niedawne coming outy przetarły mu drogę. Pewnie jest w tym sporo racji, ale to i tak dla mnie heroizm.
Myślę, że potrzebnych jest jeszcze sporo takich coming outów jak Głowińskiego czy - paręnaście lat temu – Juliana Stryjkowskiego. Tamto wyznanie przeszło trochę bez echa, ale znamienne, że Stryjkowski, który uginał się pod ciężarem własnego autorytetu, postawił wszystko na szali i... autorytet się nie zachwiał! Autorytet Głowińskiego może nawet się wzmocnił.

Jak twoje otoczenie reaguje na to, że zajmujesz się literaturą gejowską?
Mówiłem już o naturalnej afirmatywności? To postawa najbliższych. Część rodziny akceptuje to jako dziwactwo. Z tego żyję i utrzymuję moje heteropatriarchalne więzi! (śmiech) Ciekawiej sprawa się ma z kolegami, przyjaciółmi, którzy czasem się ze mnie podśmiewają, ale poza głupawymi docinkami krzywda mnie nie spotkała. Gorzej było, kiedy nie chciałem grać w piłkę w podstawówce, tylko czytałem książki. O, wtedy to byłem pedał!
Poza tym w pokoleniu 30-latków nie jest tak źle z tolerancją. Inna sprawa, że moi znajomi pewnie wychodzą ponad średnią wykształceniem, zainteresowaniami, obyciem, czasem dochodami.
W dalszych kręgach pewnie są wątpliwości: jest czy nie jest? A może był? No, ale nie oszukujmy się - ze strony moich znajomych gejów jest tak samo: jest czy nie jest – oto jest pytanie!

Który z opisywanych w książce pisarzy jest ci szczególnie bliski?
Jeśli powiem, że Iwaszkiewicz albo Gombrowicz, to będzie banał, a jeśli, że Musiał, to kłamstwo. Zrobię unik: Jean Genet. Czytanie Geneta otumania, jest u niego wszystko, od czułości do tartacznego seksu, od subtelnej analizy psychologicznej po skrajny cynizm i anarchię społecznego wyrzutka. Rozregulowanie znaczeń, hierarchii, demaskacja póz. Geneta trzeba sobie dawkować ostrożnie - to dla tych, których powyższy opis zachęcił. Poza tym uwielbiam tragiczne i wzniosłe fabuły w rodzaju Prousta czy „Śmierci w Wenecji” Manna. Wiem, że to jest closet, estetyzm, wyklęty patos, ale to jest po prostu pięknie napisane i wara od tego!

W literaturze przedemancypacyjnej homoseksualizm pojawia się w sposób zawoalowany, jest „miłością, która nie śmie wypowiedzieć swego imienia”. Jak myślisz, czy ten kod był czytelny dla ówczesnych homoseksualistów?
Mnie też zastanawia, dla kogo i na ile ten modernistyczny kod homoseksualności był czytelny... Nie chciałbym uprawiać tu taniego freudyzmu, ale czasami wydaje mi się, że Iwaszkiewiczowi starczyło, że sam rozumiał, co pisze. (śmiech)

Niemal jedną trzecią książki poświęciłeś Iwaszkiewiczowi. Czy to rzeczywiście najważniejszy twórca literatury homoseksualnej?
Kiedy zaczynałem zajmować się Iwaszkiewiczem, pewna powszechnie szanowana pani profesor, polonistyczny autorytet na cztery fajerki, ofuknęła mnie, że nie ma żadnych przesłanek, by wyczytywać u Iwaszkiewicza jakieś znaki „innego pożądania”, a sam Iwaszkiewicz nie był żadnym homoseksualistą, bo miał dzieci i pochowali go w mundurze górnika (śmiech). A potem przyszła rewelacyjna książka Germana Ritza, całkiem zaś ostatnio drugi tom dziennika z dramatycznym zapisem niewiarygodnej relacji miłosnej Iwaszkiewicza z Jurkiem Błeszyńskim. Wydaje mi się, że ten tom stanie się elementem kanonów: Iwaszkiewiczowskiego, ogólnego, gejowskiego.



O Musiale piszesz, że to bardziej pisarz katolicki podejmujący tematykę homoseksualną w katolicyzmie niż pisarz homoseksualny poruszający tematykę katolicką.
Ta myśl zrodziła się podczas mojego seminarium na warszawskich genderach. Musiał, mam wrażenie, ma kłopot z publicznością: dla gejów jest zbyt pobożny, dla pobożnych zbyt ciotowaty, a dla nieczytającej większości jest nikim. Literatura katolicka, jaką Musiał chce uprawiać, a więc przy całej swojej religijności, literatura intelektualna, musi mieć Szatana, musi pokazywać jakieś zmaganie, a Szatan Musiała to Szatan przeciętnej moherówki: wyoutowany gej albo słuchacz jazgotliwego metalu. Dla inteligenckiego czytelnika to żałosne uproszczenie. Zresztą konstrukcja, jaką buduje w „Al fine”, swojej ostatniej powieści z 1996 r., da się streścić w zdaniu: „Kochać księdza to mniejszy grzech.” Śmieszne, prawda?

A w zeszłym roku Musiał znalazł się w społecznym komitecie poparcia Jarosława Kaczyńskiego na prezydenta RP. Ale wracając do literatury - podczas, gdy Musiał odchodzi raczej w zapomnienie, o innych twórcach sobie przypominamy. Na przykład „Rudolf” Mariana Pankowskiego z 1982 r. został parę lat temu odkryty na nowo.
Po sukcesie „Lubiewa” wracają niepublikowane bądź zapomniane homofabuły, oprócz „Rudolfa”, mieliśmy Jerzego Nasierowskiego („Zbrodnia i …”), „Zatokę ostów” Tadeusza Olszewskiego, a teraz jeszcze „Kochanka Czerwonej Gwiazdy” Witolda Jabłońskiego. Marzyłaby mi się jakaś seria wydawnicza, która wszystkie by je pomieściła, mogłyby się w niej znaleźć także „Ból istnienia” Marcina Krzeszowca, „Gorące uczynki” Jabłońskiego i pewnie parę innych fabuł, wierszy. Być może taka seria uświadomiłaby szerszym gronom czytelników istnienie „literatury, której nie ma”, bo nawet jeśli wartość literacka tych dziełek bywa dyskusyjna, wartość historyczna pozostaje nieoceniona.
Każdemu wolno marzyć - pójdźmy na całość i stwórzmy serię „homoklasyki” obcej. Przymierzam się do tłumaczenia „Corydona” Andre Gide'a - ukochanej książki noblisty z 1947 r., która wciąż nie doczekała się przekładu na polski. Nie chodzi o to, że jest wyjątkowo aktualna, ale ta książka, której podtytuł brzmi „dialogi sokratyczne” jest ciekawym dokumentem historycznym, noblistów spolszczyć wypada, a przy okazji pokazać, że już kilkadziesiąt lat temu o seksualności można było mówić nieco inaczej niż ma to miejsce w świecie bezmyślnej konsumpcji czy - to druga skrajność - z ambony.

Mówimy o pisarzach sprzed lat. W „Literaturze, której nie ma” właściwie nie zajmujesz się dziełami powstałymi ostatnio. Który ze współczesnych twórców polskiej literatury homoseksualnej wydaje ci się szczególnie ważny?
Nie mówiliśmy o poezji, a właśnie twórczość „nieheteronormatywnego” poety wyróżniona została nagrodą Nike! Mówię o Tkaczyszynie-Dyckim, którego pozycja przypomina mi piłkę do rugby, na którą rzucili się gracze-krytycy (w tym i ja, a więc niezupełnie masz rację mówiąc, że ignoruję współczesność!). Przywalony tonami komentarzy znika nam z oczu jako absolutny mistrz języka, poetyckiego obrazowania, jako Baumanowski włóczęga w świecie plastikowych imitacji i fototapet. Ale on – jak ta piłka – wystrzeli! Homoseksualność jest filarem, wokół którego Dycki oplata znaczenia, buduje swój egzystencjalny projekt. Mam wrażenie, że ta twórczość doczeka się kanonizacji, jeśli w ogóle coś takiego jak literatura i kanon przetrwają.

No właśnie, kanon! Piszesz, że w innych krajach powieści homoseksualne wchodzą do ogólnego kanonu literatury, a u nas nie – tak jakby to, co polskie wykluczało to, co homoseksualne.

Nie wiemy, czy w ogóle za 50 lat będzie coś takiego jak „ogólnie znany kanon literatury”. Jeśli nie odświeżymy wartości wykształcenia humanistycznego, nie dokonamy akcji powtórnej alfabetyzacji Polaków, to będziemy mieli do czynienia z kanonem telewizyjnych rewii i wstydem będzie nie wiedzieć, kto był jurorem w „Jak oni śpiewają na lodzie” albo z kim uprawiała seks Frytka w „Big Brotherze”. Wyobrażasz sobie takie pytania na maturze za 50 lat? I wstyd tych, którzy nie wiedzą takich podstawowych rzeczy?
Przyjmując jednak założenie, że nastąpi jakiś pozytywizm-bis i poniesiemy kaganek oświaty w lud, to myślę, że prócz nieco zmodyfikowanych odczytań Iwaszkiewicza czy Gombrowicza w kanonie powinien znaleźć się wspomniany już wcześniej Tkaczyszyn-Dycki. Być może takim kanonicznym tekstem o lesbijskim posmaku będzie „Absolutna amnezja” Izabeli Filipiak?

Wywiad ukazał się w najnowszym numerze wydawanego przez KPH magazynu "Replika". Pismo dostępne jest za darmo w klubach gej&les na terenie całej polski oraz w prenumeracie.

Prenumerata (6 numerów) kosztuje tylko 60 zł. Co dwa miesiące otrzymasz "Replikę" prosto do domu. Wpłat na prenumeratę należy dokonywać na: Kampania Przeciw Homofobii, numer konta: 51 2130 0004 2001 0344 2274 0004 , z dopiskiem: Replika - prenumerata (darowizna) oraz podaniem dokładnego adresu do przesyłania magazynu.

Redakcja portalu innastrona.pl dziękuje za udostępnienie materiału.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (57)
nadiaaa wrstud24 music-boy svarovsky acidrider ashira over_the_rainbow chemical_girl baroncharlus jesienin
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (21)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
30.04.2011 21:49 vito212121
No bo my się zgadzamy ze sobą wszyscy......
cytuj zgłoś 0 0
kentauros
29.04.2011 22:34 kentauros (38) Żnin / Kraków / Poznań
ech... to i tak bez sensu. mówcie sobie jak chcecie:P
cytuj zgłoś 0 0
gawrosz
29.04.2011 22:28 gawrosz (41) Gdańsk
Anachronizm byłby wtedy, gdybym umiejscawiał pojęcia w czasie, w którym nie mogły istnieć. Jednak nikt z nas nie twierdzi, że istnieli starożytni Grecy określający się terminem "gej" (takie stwierdzenie byłoby anachronizmem). Natomiast zasadne jest używanie tego współczesnego pojęcia w stosunku do niżej wymienionych postaci z przeszłości.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
29.04.2011 19:20 vito212121
zgadzamy sie wszyscy ze wsyztskimi. jasne ze nie uzywali pojecia gej, ale wiadomo ze odczuwali do facetow to samo co my odczuwamy do facetow-))) czyli hmm.....no lepiej nie moglo mi sie trafic-)) ze wszystkich plci i orientacji, bycie gejem jest NAJDOSKONALSZA opcja!!!!!
cytuj zgłoś 2 0
kentauros
29.04.2011 16:51 kentauros (38) Żnin / Kraków / Poznań
gawrosz:
Pozwolę sobie wtrącić się w tę dyskusję. To że starożytni myśleli, że pioruny zsyłają jacyś bogowie, nie znaczy wszak, że tak właśnie było. Tak samo, fakt, że nie znali określenia "gej" nie oznacza, że gejów nie było. Po prostu nie znali takiego pojęcia, tak jak nie wiedzieli co to jest wyładowanie elektrostatyczne.

My jednak żyjemy tu i teraz, a więc posługujmy się współczesnymi określeniami.


tak, oczywiście. ale jednak w poważnym dyskursie użycie terminu "gej" w odniesieniu do starożytnego Greka jest przesadą, nadużyciem, przekłamaniem i w ogóle anachronizmem;)
cytuj zgłoś 0 0
gawrosz
27.04.2011 23:34 gawrosz (41) Gdańsk
Pozwolę sobie wtrącić się w tę dyskusję. To że starożytni myśleli, że pioruny zsyłają jacyś bogowie, nie znaczy wszak, że tak właśnie było. Tak samo, fakt, że nie znali określenia "gej" nie oznacza, że gejów nie było. Po prostu nie znali takiego pojęcia, tak jak nie wiedzieli co to jest wyładowanie elektrostatyczne.

My jednak żyjemy tu i teraz, a więc posługujmy się współczesnymi określeniami.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
21.04.2011 11:01 vito212121
ano wlasnie czemu caly ten motloch pala nienawiscia...to juz ci powiem.....spojrz......dzieki narzuceniu ludziom regul mozna ich trzymac krotko za morde. ludziom nalezy cos dac aby mogli sie wokol tego skupic......ogladalem niedawno na festiwalu gay super film - Dzieci boga. Jest tam taka scena, pastor nienawidzacy gejow podrywa w barze mena z grupy dresiarzy zwalczajacej gejow, lidera tej grupy, ida do kibla i dresiarz do niego, ej czy ty to nie ten pastor co nawala na gejow? a on - tak to ja. na to dresiarz - no to jak tak mozna, nienawidzisz gejow a sam jestes gejem? a pastor - nie, ja lubie gejow, ale musze dac cos ludziom aby nienawidzili, bo wtedy moga sie wokol tego skupic...

i tak wlasnie jest ze swiatem. wolnomyslicieli zawsze tepiono, bo oni przeszkadzali w sterowaniu masami.
cytuj zgłoś 0 0
kentauros
21.04.2011 0:32 kentauros (38) Żnin / Kraków / Poznań
vito212121:
zgoda kentauros, musimy o tynm pogadac, bo lubie ludzi ktorzy cos wiedza i lubia rozmawiac i dzielic wlos na czworo, kocham wiedze i dyskusje -))) teraz spac ale musimy sie zgadac. dzieki-)) dobranoic. no ale na marginesie: chlopcy siedza na stadionie i dostaja prawie orgazmu patrzac jak mlodzi faceci w szortach koipia pileczke....ale jak oni nienawidza pedalow...a przeciez olimpiada wlasnie wziela sie "przez pedalow" bo chodizlo o to aby podziwiac jak mlodzi NADZY chlopcy zmagaja sie w roznych zawodach a wylacznie mescy widzowie rozlokowania na trybunach ich podziwiali - olimpiada zostala wymysloona przez facetow aby odziwiac mlode nagie ciala facetow! a kto teraz o tyjm mowi!! jak ja gardze zaklamaniem i glupota!!!
ok papaa.


tak, tak, tak! zgadzam się! wszystko się wzięło od: pedałów, żydów, masonów i cyklistów:D i jak ostatnio myślałem na ten temat... to okazuje się, ze sporo w tym racji... tylko czemu cały ten motłoch tak pała nienawiścią do źródeł własnej kultury?:D
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
21.04.2011 0:29 vito212121
zgoda kentauros, musimy o tynm pogadac, bo lubie ludzi ktorzy cos wiedza i lubia rozmawiac i dzielic wlos na czworo, kocham wiedze i dyskusje -))) teraz spac ale musimy sie zgadac. dzieki-)) dobranoic. no ale na marginesie: chlopcy siedza na stadionie i dostaja prawie orgazmu patrzac jak mlodzi faceci w szortach koipia pileczke....ale jak oni nienawidza pedalow...a przeciez olimpiada wlasnie wziela sie "przez pedalow" bo chodizlo o to aby podziwiac jak mlodzi NADZY chlopcy zmagaja sie w roznych zawodach a wylacznie mescy widzowie rozlokowania na trybunach ich podziwiali - olimpiada zostala wymysloona przez facetow aby odziwiac mlode nagie ciala facetow! a kto teraz o tyjm mowi!! jak ja gardze zaklamaniem i glupota!!!
ok papaa.
cytuj zgłoś 2 0
kentauros
20.04.2011 23:38 kentauros (38) Żnin / Kraków / Poznań
vito212121:
No i zgoda, ale na tej zasadzie nalezy mowic, ze starozytni nie uzywali pojecia orientacji sexualnej, to jets pewne i zgadza sie ale uzywali pojecia milosci!! Juz w biblii masz w kolko jka jezus ktory byl singlem i nie mial baby mowil do swoich 12 facetow z ktorymi spedzal mnostwo czasu, ze ich miluje....
Starozytni poslugiwali sie jka najbardziej pojeciem kocham, pozadam pragne, uwielbiam itp w odniesieniu do mm relacji czyli pokazywali to co my dzis nazywamy homo. POkazywali to bardzo wyraznie i jednoznacznie ttylko nie nazywali to homo tak jak nie nazywali km hetero.

I to jest ok.

Tylko czemu my dzis o tym mowiac co wtedy sie dzialo mamy nie nazywac tego homo czy hetero? Przeciez to bylo homo i hetero. Mowienie o relacjach mm dzis jako o przyjazni to wlasnie klamstwo, bo starozytni uzywali na to pojecia milosc a nie tylko przyjazn!


za tych 12 brawo:D jeszcze dodajmy, ze 12 to liczba symboliczna oznaczająca "wiele" a apostoł to z greckiego "odesłany, posłany" :D i już całkiem niezła herezja się kroi;) (tak jak i to imię Marii... ale nie róbmy dygresji).

w kontekście starożytności mówimy o "aktach homoseksualnych" i "tematyce homoerotycznej". ale nie o "orientacji" => nie możemy więc mówić o "gejach", "lesbijkach" etc...

a jeśli chodzi o miłość - to starożytni mieli na nią więcej określeń. przecież i Jezus pytając Piotra, czy go "miłuje", używał specyficznych pojęć - no ale przekład tego nie odda.
cytuj zgłoś 0 0
  • 1
  • 2
  • 3
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
gender studies historia literatury Jarosław Iwaszkiewicz Kampania Przeciw Homofobii kanon literatury książka Kultura literatura Literatura homoseksualna w Polsce Michał Głowiński Nauka poezja Polska Społeczeństwo Uniwersytet Śląski Warszawa Wojciech Śmieja wywiad
Powiązane
Obraz Piątek, 22.08.2003 Konkurs Tęczowego Pióra - zgłoś się! Obraz Piątek, 21.01.2011 Iwaszkiewicz i inni Obraz Piątek, 23.07.2010 Wywiady Repliki: Michał Głowiński Obraz Wtorek, 03.06.2008 Wywiady Repliki: Tadeusz Olszewski Obraz Poniedziałek, 29.10.2007 Książki - Homo Niewiadomo
Inne tematy
Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec... Piątek, 17.07.2026 Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec...
Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą Środa, 15.07.2026 Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą
Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego Wtorek, 14.07.2026 Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego
Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli Piątek, 12.06.2026 Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli
Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm? Sobota, 11.07.2026 Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm?
Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z Czwartek, 09.07.2026 Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na X Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościPolityka cookiesUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się