Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Czwartek, 25.09.2008, Aktualizacja: Piątek, 17.07.2015

zBOOKi - Felietony o książkach (10)

Podziel się Tweetnij Skomentuj (7)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (7)

Nie z tej ziemi (seks z historią w tle)

Lato, lato i po lecie, a po drodze zdążyło wyjść tyle ciekawych książek, których już nie sposób odłożyć na wakacje. Cóż, trzeba zatem się nimi raczyć jesienią i wtedy nadrobić zaległości. Bo przecież kiedyś trzeba.

- Błażej Warkocki -

Zaczynajmy. Na początku myślałem, że to będzie powieść, bo oglądałem świetny film na podstawie tej książki. Chodzi oczywiście o Aimée & Jaguar. Historię pewnej miłości, Berlin 1943 Eriki Fischer, świeżo wydanej przez Czarne. Ale to nie jest powieść, to fabularyzowany dokument o szalonym romansie w czasie pogardy, o miłości romantycznej młodej Żydówki Schragenheim do przykładnej hitlerowskiej żony i matki czworga synów Frau Wust. Historia jest jak najbardziej prawdziwa. Sama książka też jest pasjonująca, choć czasami można ugrząźć w morzu szczegółów. I w jakimś sensie romans między kobietami bywa tutaj rodzajem pretekstu dzięki któremu można opowiedzieć całkiem inną historię - historię niemieckich (a zwłaszcza berlińskich) Żydów, którym krok po kroku odbierane są prawa i którzy ciągle myślą - oni (władza) nie mogą być aż tak nienormalni. Niestety - mogą.

Książka w Polsce została przyjęta całkiem dobrze i nie wzbudziła widocznych protestów w mainstreamowych mediach. A należy przypomnieć, że Aimée & Jaguar wyszła tutaj po 14 latach od swego niemieckiego debiutu, choć przecież z Niemiec do Polski rzut beretem. Stawiam kokosy przeciw orzechom, że wtedy byłoby dużo gorzej (polscy wydawcy się książką kompletnie nie interesowali), nie było odpowiedniego klimatu do zrozumienia opowieści o miłości dwóch kobiet jako sposobu na opowieść o totalitaryzmie (lesbijki w hitlerowskim Berlinie? A po co nam panie dziejku, takie rzeczy?). Trochę wody upłynęło w rzekach, kilka parad na ulicach i już jest. Jednak.

Ale czy do końca? Wyszła ostatnio świetna publicystyczna książka Krzysztofa Tomasika Homobiografie, zbiór kilkunastu szkiców o tuzach polskiej literatury: wyważone, kompetentne (autor musiał przebić się przez najważniejsze polskie dzienniki XX wieku), skondensowane, przekonujące. Wniosek z lektury: życie bywa skomplikowane. Bywa się homoseksualistą i konserwatystą, i skacze z okien nowojorskich wieżowców (Jan Lechoń, poeta), bywa się matką kilkorga dzieci, pisze patriotyczne wiersze, a starość spędza z przyjaciółką pod jednym dachem podarowanym skądinąd przez naród (Maria Konopnicka, pisarka). Cóż, życie. W książce Tomasika jest więcej takich historii, czasami bardzo tragicznych. (Żadna chyba nie jest jednak tak tragiczna jak opowieść o 21-letniej niemieckiej Żydówce piszącej poruszające wiersze miłosne do kobiety, której bardzo młode życie skończyło się w obozie koncentracyjnym). Z Homobiografii dowiemy się też, że bardzo wielu autorów polskiego kanonu literackiego nie było tak do końca heteroseksualnych; po prawdzie wielu było całkiem homo. Cóż, życie.

O ile jednak opowieść o Aimée i Jaguar (to imiona w prywatnym miłosnym kodzie) nie wzbudziła emocji, o tyle książka Tomasika - owszem. Na przykład emocje Dariusza Nowackiego w "Gazecie Wyborczej", który dochodził do zaskakujących wniosków: kiedyś mianowicie było pięknie, bo pisarze pięknie mogli ukrywać swój homoseksualizm i cudownie sublimować, a dziś już niestety nie (napuśćmy na nich Romana Giertycha, może jednak się uda i zaczną sublimować w miły sercu Nowackiego sposób?); poza tym to wszystko plotki rodem z Pudelka (może byłby to nawet fajny pomysł, ale - zdemotywuję pewnie wielu niezdecydowanych czytelników książki Tomasika, którą skądinąd serdecznie polecam - najzupełniej tak nie jest).

Czy Nowacki napisałby o Aimée & Jaguar że to plotki rodem z Pudelka? Nie, nie napisałby. Dlaczego? Jest zapewne kilka powodów, ale główny brzmiałby: bo bohaterki nie są z Polski. Bo nie napisały książek, o których mówi się w polskich szkołach. Gdyby tak się stało - nie wątpię, że krytyk wysłałby książkę Fischer zgrabnym kopem wprost do Pudelka.

I tu pojawia się jeszcze jedno pytanie - czy mógłby ukazać się u nas polski odpowiednik Aimée & Jaguar? Mamy przecież dziś modę na dzieła o tematyce historycznej, państwo daje na nie nawet duże pieniądze. Wyobraźmy to sobie: romans pomiędzy kobietami na tle Powstania Warszawskiego... A może jacyś dwaj powstańcy..? Oczywiście, że nie. Nie, i jeszcze raz nie. Nie wątpię, że byłoby to w opinii wielu dzieło - jakie, no jakie? - oczywiście antypolskie. Chociaż kto wie? Może warto próbować, a jakiś Instytut do Spraw Polityki Historycznej i Polskiego Filmu sypnie kasą? Do dzieła dziewczęta i chłopcy!

Po prawdzie, pierwsze jaskółki już są. Wyszła powieść Tadeusza Olszewskiego Zatoka ostów, napisana przed dwudziestu laty, odnaleziona i wydana dzięki staraniom kilku zaangażowanych osób. Miłość żonatego mężczyzny do Anglika na gorącej greckiej wyspie, powrót do Polski, rozwód, w tle końcówka lat 70, wydarzenia na Wybrzeżu, za zakrętem stan wojenny. Całość opowiedziana w bardzo subtelny sposób, może też nieco sentymentalny, ale kto nie bywa sentymentalny. Skądinąd to pewna nowość w literaturze gejowskiej, która woli raczej pisać o seksie niż o miłości (o miłości pisze natomiast Ewa Schilling i wychodzi jej to bardzo dobrze). Być może Zatoka ostów - niczym butelka odnaleziona po dwudziestu latach dryfowania w morzu - przybyła po to, by powiedzieć, że miłość to też fajny temat?

Tak czy owak główny bohater powieści Olszewskiego szybko przekona się, że Polska to skurwiel. Całkiem dosłownie. Bo strajki, Solidarność i stan wojenny odetną go od Jeffa. Choć bohater nieszczególnie angażuje się politycznie. A wręcz przeciwnie. Z jednej strony walka opozycyjna a z drugiej partyjne rozgrywki, żadna z tych opowieści nie pociąga bohatera. Przed polityką jednak nie umknie, bo samolot do Anglii i Jeffa ze względu na stan wojenny nie odleci. Polska go jednak dopadła. Miłość homoseksualna na tle historycznym kończy się klęską - i to właśnie z powodów polityczno-historycznych. Niemal gotowy materiał na filmowy scenariusz.

Czytając powieść Olszewskiego można się przekonać jak dalece kwestia homoseksualna nie pasowała do głównych opowieści tego czasu (partyjnej i opozycyjnej). Można by sobie na przykład wyobrazić, że główny bohater, gdy już zakochał się szczęśliwie w Jeffie, a jednak musi swe szczęście ukrywać przed światem, pobiegnie do opozycjonistów (zna ich, jest dziennikarzem) i powie: słuchajcie, jest taka sprawa, wszystko fajnie, wolne związki zawodowe, wolność słowa i demokracja, dorzućmy do tego pakietu równe prawa lesbijek i gejów. Oczywiście fantazjuję. W świecie, który przedstawia Olszewski byłby to oczywisty absurd, obce ciało. Całkiem tak samo jak w świecie rzeczywistym, obawiam się. I być może jest to powód dla którego warto czytać (urocze w swej niewinności, zapewniam) powieści gejowskie sprzed dwudziestu lat...

Choć nie tylko je, oczywiście. Do historii z zupełnie innej strony podeszła Bożena Keff (w innych wcieleniach znana także jako Umińska, autorka znakomitych Barykad) w książce pod przewrotnym tytułem Utwór o Matce i Ojczyźnie. To rodzaj poematu o postholokaustowej traumie (można go postawić na półce obok Maus Arta Spiegelmana), książka osobista i uniwersalna, precyzyjna i - co najważniejsze - odważna. Z jednej strony książka opowiada o trudnej relacji Usi (córki) i Meter (matki, ocalałej z Holocaustu) i oporem przed przejęciem traumy (Teraz, kiedy Hitler, który mi wymordował rodzinę/ I Stalin, oby go piekło pochłonęło, nie żyją/ Tylko ty mi zostałaś, moje dziecko/ Z bliskich), z drugiej to opowieść o Polsce i jej fobiach, które słychać na ulicy, w przychodni lekarskiej i w telewizji - o antysemityzmie w homofobicznej szacie. Utwór Keff jest niczym ropiejąca rana, choć ma jednocześnie wymiar terapeutyczny. Przeczytać trzeba koniecznie, choć czasami boli.

A na koniec książka, która nie jest nowością, bo wyszła jakiś rok temu, ale ciągle jest w księgarniach. Chodzi o powieść Bartosza Żurawieckiego Ja, czyli 66 moich miłości. Jeśli ktoś lubi spójne fabuły, to tą powieścią się nie naje; jeśli jednak ktoś lubi się pozastanawiać nad tym co czyta - to książka jest warta grzechu. Zwłaszcza, że zebrały się w niej najlepsze cechy pisarstwa tego autora.

Akcja rozpoczyna się na gejowskim portalu randkowym, ale wraz z rozwojem fabuły (rwanej, niejednorodnej) bycie lub niebycie gejem przestaje być kwestią pierwszoplanową. Główny bohater to seksualny "everyman", wcielenie marzeń innych osób, projekcja ich fantazji. W związku z tym - może być każdym i każdą (skądinąd znajdziemy tu jedne z lepszych w polskiej literaturze najnowszej kreacji lesbijek)

Taki sposób myślenia o homoseksualności w prozie Żurawieckiego jest możliwy również dlatego, że autor konsekwentnie od samego początku swej drogi twórczej nie przedstawia homoseksualizmu jako transgresji; homoseksualizm nie jest tu jakimś wielkim przekroczeniem, po prostu jest, przydarza się i ewokuje konotacje bliskie "przyjaźni".

Rwana i dygresyjna koncepcja powieści wymaga scalającego klucza interpretacyjnego. I jak sądzę, należy go szukać w nieco utopijnym fantazmacie "seksualnej redystrybucji", który Sławomir Sierakowski zauważył w powieści Michela Houellebecqa Poszerzenie pola walki. Sierakowski pisze: "W systemie seksualnym, gdzie cudzołóstwo jest zabronione, każdemu udaje się lepiej lub gorzej znaleźć łóżkowego partnera. W systemie ekonomicznym całkowicie liberalnym niektórzy dochodzą do znacznego majątku, inni są bezrobotni i gniją w nędzy. W systemie seksualnym całkowicie liberalnym niektórzy mają różnorodne i ekscytujące życie erotyczne, inni skazani są na masturbację i samotność. Aż się prosi, żeby zapytać o możliwość redystrybucji seksualnej". Jedną z możliwych odpowiedzi daje opowieść Żurawieckiego: seksualny everyman, penetrujący internetowe portale randkowe, ucieleśnia marzenia i koi samotność tych, którzy "wypadli" z kapitalistycznego rynku seksualnego (nie są młodzi i piękni, chorują, umierają). Ten bohater to wcielenie marzenia o seksualnej redystrybucji, utopii koniecznej, paliatywu na sprzeczności polskiego kapitalizmu czasów końca transformacji.

Pamiętam jak jeden z życzliwych czytelników w komentarzu pod moją recenzją - z której wymową się absolutnie nie zgadzał - zaproponował, by w ramach dotkliwej kary czytać mi nieustannie Żurawieckiego. Oświadczam zatem co następuje: nie mam nic przeciwko temu.

Erica Fischer, Aimée & Jaguar. Historia pewnej miłości, Berlin 1943, tłum. Katarzyna Weintraub, Czarne, Wołowiec 2008.
Krzysztof Tomasik, Homobiografie. Pisarki i pisarze polscy XIX i XX wieku, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2008.
Tadeusz Olszewski, Zatoka ostów, posłowie Tomasz Kaliściak, Latarnik, Michałów-Grabina 2008.
Bożena Keff, Utwór o Matce i Ojczyźnie, posłowie Maria Janion, Izabela Filipiak, korporacja Ha!art, Kraków 2008.
Bartosz Żurawiecki, Ja, czyli 66 moich miłości, Sic!, Warszawa 2007.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (7)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
licence_to_kill
26.10.2008 23:20 gyllenhaal_mountain (41) Kraków
Zawsze można trochę poszperać po bibliotekach. No i są czasem ciekawe wznowienia. Świetny "Rudolf" Pankowskiego. Świetne "Godziny", "Dom na krańcu świata" i "Z ciała i z duszy" Michaela Cunninghama. Ciekawy (choć może nieco przereklamowany) "Klub Koryncki" Alana Hollinghursta. Właśnie nabyłem jego "Linię piękna" (wydaną przez Muzę 3 lata temu). Była "Tajemnica Brokeback Mountain" Annie Proulx. Niewiele tego, przyznaję, ale nie jeden Żurawiecki i nie drugi Witkowski jeno w tym kraju i po polsku. Oby było takich wydawnictw jak najwięcej! Ale trzeba się cieszyć i z tego, co jest. :P
cytuj zgłoś 0 0
licence_to_kill
26.10.2008 23:17 gyllenhaal_mountain (41) Kraków
Zawsze można trochę poszperać po bibliotekach. No i są czasem ciekawe wznowienia. Świetny "Rudolf" Pankowskiego. Świetne "Godziny", "Dom na krańcu świata" i "Z ciała i z duszy" Michaela Cunninghama. Ciekawy (choć może nieco przereklamowany) "Klub Koryncki" Alana Hollinghursta. Właśnie nabyłem jego "Linię piękna" (wydaną przez Muzę 3 lata temu). Była "Tajemnica Brokeback Mountain" Annie Proulx. Niewiele tego, przyznaję, ale nie jeden Żurawiecki i nie drugi Witkowski jeno w tym kraju i po polsku. Oby było takich wydawnictw jak najwięcej! Ale trzeba się cieszyć i z tego, co jest. :P
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
30.09.2008 14:22 nałka
ale wlasnie felieton jest swiadectwem, ze w tej dziedzinie w niedługim czasie wiele sie zmienilo. Od roku, dwoch regularnie wychodza nowe ksiazki homo. jak bedziemy wspierac ten trend to za jakis czas ten wybor bedzie coraz wiekszy i wiekszy :)
cytuj zgłoś 0 0
walpurg
28.09.2008 14:07 walpurg (53) Między Katowicami a Krakowem
No z ostatnich 3-4 lat to już mały regał by się uzbierał. :)

A resztę trzeba napisać. Nikt tego za nas nie zrobi.
Nigdy nie dojdziemy do tego co w Londynie, choćby ze względu na potęgę języka angielskiego w porównaniu z polskim, ale tych książek przybywa i to w całkiem dobrym tempie.
Oby tak dalej!
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
27.09.2008 19:22 dacjan
Jeśli chodzi o Homobiografie, to jak dla mnie są trochę zbyt powierzchownym potraktowaniem tematu. W ogóle nie podoba mi się taka klasyfikacja, mówienie o pisarzach przez pryzmat ich homo czy biseksualności. Nie wspominając już o tym, że sama "klasyfikacja" jest dość niedokładna; w książce pojawiają się nie tylko pisarze. Nie wiem po prostu, czy ta pozycja była konieczna. Ja np. kocham literaturę Iwaszkiewicza, właśnie za te niedopowiedzenie. Jako że nie mógł (nie chciał? ) pisać wprost, uruchomia naszą wyobraźnię i zastanawiasz się, przy co drugim bohaterze: "czy to gej?"
Do przedmówcy: Myślę, że nam nie tyle możliwości, co chęci brakuje... Łapcie za pióra Rodacy! ;)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
27.09.2008 10:01 acerbe
Tak naprawdę to najbardziej irytuje mnie to, że w Polsce mamy kilka branżowych ksiązek na krzyż i możemy czytać albo to. Bakuje natomiast prawdziwego wyboru. Bo taki Żurawiecki na przykład, którego książki są niezłe i można je przeczytać bez irytującej świadomości zmarnowanego czasu, ale (choć o gustach się nie dyskutuje) jego język, poetyka i sposób pisania w ogóle mi nie odpowiada. Przeciwnie - irytuje mnie. To mniej, to bardziej, ale jednak. Chciałbym dożyć czasów, kiedy (tak, jak chociażby w Paryżu, czy innym Londynie) wejdę do branżowej księgarni i będę mógł obejść sobie dwa piętra i z kilkunastu regałów wybrać te książki, które naprawdę chcę przeczytać. Chcę mieć pełen wybór - od gejowskich romansideł, przez kryminały, postmodernistyczne teksty, skończywszy na poważnych opracowaniach socjologicznych i poradnikach typu "Jak znaleźć sobie chłopaka w tydzień".
Że co? Jeszcze nie ta epoka...?
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
26.09.2008 20:40 zadra
wreszcie nowe zbooki!
cytuj zgłoś 0 0
Redakcja Queer.pl
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT+
Pierwszy polski portal przeznaczony dla osób LGBT+, założony w 1996 roku.
queer.pl
TAGIWięcej
Bartosz Żurawiecki Berlin biografie Błażej Warkocki felieton Felietony o książkach Gazeta Wyborcza historia Historia Holocaust Kraków krytyka literacka Krzysztof Tomasik książki Kultura literatura poezja Polska powieść publicystyka Społeczeństwo Warszawa Wydawnictwo Czarne Wydawnictwo Krytyki Politycznej
Powiązane
Obraz Czwartek, 11.02.2010 Jak oni się kochali! Obraz Poniedziałek, 14.01.2008 zBOOKi - Felietony o książkach Obraz Środa, 26.09.2007 zBOOKi - Felietony o książkach Obraz Poniedziałek, 16.04.2007 Polskie coming outy: Jacek Dehnel Obraz Poniedziałek, 02.06.2008 "Replika": Madonna ikoną gejów i nie tylko
Inne tematy
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się