Jak to się dzieje, ze podczas gdy zwłaszcza na zachodzie dokonuje się obecnie postęp w wywalczaniu sobie należnych, ludzkich praw dla osób homo, obserwujemy jednak (także tam) wzrost zachowań zdecydowanie agresywnych, przejawów dyskryminacji oraz wykluczenia? Jednym z powodów jest to, iż emancypacja jest procesem naturalnym ale i politycznym, który nie dokonuje się raz na zawsze, lecz musi i powinien być ciągle odnawiany i utrwalany...
- Janusz Boguszewicz -
Ucichły fajerwerki, opadły wystrzelone korki od szampana. Skończył się karnawał. Zaczął wielki post. Pe- Owiaki - nazywani także platformersami - kontynuują sprawowanie władzy w Rzeczpospolitej pomrocznej. Czy jest to III czy już może V RP - nie powiedzą. Numerologii patriotycznej się obawiają. Boją się, że może im ktoś- jakiś do skóry się dobierze i w drodze ich leadera na urząd najwyższy stanie. Taki leader pilnować się musi, i z byle kim, z byle jakim gejem rozmawiać nie będzie. Prezydentem zostać chce, a z potencjalnym, choć niewątpliwie kontrowersyjnym wyborcą gadać nie chce, nad jego bolączkami się nie pochyli. Nie? To nie! Za parę lat- niedługo zatem, my to panu Tuskowi przypomnimy. Jak się wtedy wdzięczyć i przymilać do kochanych obywateli będzie- my nic - twardo- focha mu strzelimy! Niech nie myśli, że geje na amnezję jaką, lub tez sklerozę cierpią. Tak będzie. A może się mylę?
Okrągły stół KPH oraz zjazd 30 organizacji działających na rzecz lesbijek, gejów, biseksualistów i osób transpłciowych (LGBT) w Warszawie minęły praktycznie bez echa w krajowych mediach przy względnej, acz nieukrywanej niechęci pana Antarexa oraz 66 miłośników pana Bunga. Waleczne, wszędzie i zawsze niedoceniane koleżanki pochowały w końcu torebki i zajęły się uprawianiem właściwego gejom poletka- czyli późno - zimowego seksu. I chwała im za to. Bo im ciszej w homo-sprawie tym dla tej homosprawy lepiej. Jeśli już na jedność środowiska nas nie stać to może by się przymknąć i łaskawie w imieniu wszystkich nie wypowiadać. Zdzira z Paszportem Polityki (sama mi się tak podpisała na egzemplarzu "Lubiewa"- wiec niech pretensji nie ma, że ją tak epitetuję) oraz indywiduum - Michał Zygmunt - (kwiaty we włosach-bo gwiazdy to już nie) dystansują się od ruchu gejowskiego, bo ten w ich mniemaniu usiłuje budować i lansować schematyczną, monolityczną, zideologizowaną gejowską tożsamość, nie pozostawiając miejsca na niepowtarzalność i niezależność jednostki (Sławek Lachtera). Coś w tym jest!
Może jednak te tuski, platformersi, kartofle, pisuary i inni konserwatyści rację jednak mają? Może dobrze nam robią? Bo niby czego tak naprawdę jeszcze chcemy MY - czyli geje (i koleżanki lesbianki też) w tej Rzeczpospolitej niewiadomo zresztą której? Małżeństw i adopcji? Nieee! Tolerancji, akceptacji? Hmmm, w tej sprawie co ciota, co pedał, co gej lub lesbijka jaka- to inna opinia o tym, co się pod tymi pojęciami kryć powinno. Zaistnienia w przestrzeni publicznej? O tutaj sprawa wygląda ciekawie.
Po ostatniej polskiej paradzie, która minęła praktycznie bez ekscesów i bez echa, część środowiska była wyraźnie rozczarowana. Nie było zadymy, nie rzucali w nas, prawie nie racjonowali w mediach. Nie pochylali się z faryzejską troską i współczuciem? Nie wyzywali i nie zapraszali do gazu? Znormalnieli? Giertycha i Wszechpolaków zabrakło? Może po prostu przyzwyczaili się do istnienia zboków w sferze publicznej i przywykli do tego okazjonalnego folkroru.
Obserwując ruch gejowski na świecie ośmielam się postawić prowokacyjną tezę, że im większa widoczność i aktywność gejowsko- lesbijska w przestrzeni publicznej, tym większy przed nią opór. Bo tożsamość homoseksualna istnieje tylko w kontekście dramatycznej dialektyki ucisku, dyskryminacji, przemocy oraz wyzwolenia, czy raczej ciągłej o to wyzwolenie walki. W świecie istniejącym poza heteromatrixem, poza wymuszonymi społecznym konwenansem normami opozycja homo- hetero nie ma racji bytu. Jest to swoisty paradoks w którym się środowiska mniejszościowe zazwyczaj znajdują: wyzwolenie oznacza dla nich utratę tożsamości. Lub jej zupełnemu rozmyciu. Tej tożsamości, którą mniejszości budują na dyskryminacji, (samo)wykluczeniu i separacji. (post- marksistowska dialektyka taka!)
Dla części środowiska (zwłaszcza aktywistów) najważniejszy zdaje się problem legalizacji związków partnerskich - swego rodzaju małżeństwa pośledniego rodzaju. Wiele obowiązków i mało praw. Nas w Polsce satysfakcjonowałoby zapewne osiągnięcie choćby takiego stanu, jaki wywalczony został w Niemczech lub Czechach, bo o rozwiązaniach prawnych z Holandii, Hiszpanii czy Afryki Południowej nie mamy chyba na razie co marzyć. Jednak nawet, gdy te połowiczne sukcesy naszych sąsiadów z południa i zachodu zaliczyć można jako niewątpliwy postęp czy sukces w walce o postęp czy raj dla gejów na ziemi, to jednak istotą dalszej batalii gejowskiej powinna być czujność klasowa! Tak jak Żydzi mają w sobie samozachowawczy instynkt przetrwania, tropiąc wszelkie przejawy antysemityzmu, tak też nasza mniejszość powinna mieć się na baczności.
Gejowski styl życia, zakłada obecnie w pierwszym rzędzie hedonizm, realizowanie swoistych pedalskich utopii: pornograficznej, zwanej też obłudnie towarzyską (na jakie stronki wchodzą najczęściej geje? -, na fellow, gaydar, gayromeo, gej-czaterie i inne seks- stymulanty), zabawowej (rzeczywistość dyskotekowo - clubbingowa jako ukoronowanie kulturalnej weekendowej aktywności- ach łza się w oku kręci na wspomnienie wieczorów w teatrze lub w operze), halucynogennej (dragi, popersy i inne mniej autorowi znane), czy wreszcie kiczowate (tęczowe naklejki, gadżety i inne kolorowe fatałaszki, obowiązkowo żel na włosy i opalenizna prosto z samoopalacza lub solarium). Politycznie zaś geje i lesbijki pozostają delikatnie mówiąc impotentni. Beztroska gejowskiego życia w domu po kryjomu, w klubie, saunie czy tez darkroomie, gdzie znajdujemy swojej wolności azyl, ulatuje jednak w brutalną codzienną rzeczywistością. I mimo, iż każdy Polak już wie, że Elton John George Michael, Tomasz Raczek, czy Jacek Poniedziałek to pedały (geje- w wersji politycznie poprawnej) 98 procent braci i sióstr w homoseksualizmie nie jest wyoutowaanych w miejscu pracy. Z tych którzy byli na tyle odważni by o tym jednak powiedzieć ponad połowa doświadcza różnych form dyskryminacji. Zaczyna się to już niemalże w przedszkolu: Ale masz pedalski sweterek! Ty cioto!- to nadal najczęstsza forma wyzwiska w szkołach i nawet uczelniach. Te liczby zdają się być abstrakcyjne, ale za nimi kryją się prawdziwe ludzkie historie i dramaty.
Jak to się dzieje, ze podczas gdy zwłaszcza na zachodzie dokonuje się obecnie postęp w wywalczaniu sobie należnych, ludzkich praw dla osób homo, obserwujemy jednak (także tam) wzrost zachowań zdecydowanie agresywnych, przejawów dyskryminacji oraz wykluczenia? Jednym z powodów jest to, iż emancypacja jest procesem naturalnym ale i politycznym, który nie dokonuje się raz na zawsze, lecz musi i powinien być ciągle odnawiany i utrwalany. To tak jak z coming outem- ciągle to powtarzasz i rozszerzasz przez to krąg uświadomionych znajomych; no chyba że się jest sławnym, wtedy wystarczy raz - a dobrze.
Dopóki w szkołach nie będzie realizowany autentyczny, nowoczesny i pozbawiony ideologicznych, światopoglądowych i religijnych zabarwień program wychowania seksualnego, które przez rodziców w domach nie może być i nie jest realizowane, dopóty będzie musiała być prowadzona, ciągle od nowa walka o rzetelną informację na temat mniejszości seksualnych.
Larry Kramer, amerykański scenarzysta oraz aktywista gejowski (założyciel Act-up), jest zdania, że homofobia jest wprost proporcjonalna do stopnia wyzwolenia lesbijek i gejów i łączy się bezpośrednio ze stopniem ich "widzialności" w społeczeństwie. Słynny gejowski melodramat w konwencji westernu Brokeback Mountain wprawdzie o osiem centymetrów (8 nominacji) minął się z Oscarem, ale w niektórych stanach był oficjalnie bojkotowany. Publicznie wystąpienia wyoutowanych gejów (lesbijki jakoś się publicznie outować nie chcą) pomagają wprawdzie gejom w ich wychodzeniu z closetu i dodają odwagi oraz poczucia samodowartościowania, równocześnie zaś wywołują (fakt to oczywisty jak oczywista oczywistość bywa) nienawiść. Bez niej nie ma emancypacji, a ten swoisty backlash* jest jego integralną częścią.
Te ambiwalentne nastroję mają swoje historyczne uzasadnienia. Znajdujemy się obecnie w fazie uwidocznionego ruchu gejowskiego (gay liberation movement). W tej fazie każdy ruch emancypacyjny prowokuje blacklash. Geje paradoksalnie wywalczyli już miejsce w dyskursie społecznym, nawet jeśli jest to w Polsce miejsce naprawdę marginalne. Liberalność społeczeństwa wyraża się jednak nie w tym, że łaskawie dopuściła (bo innego wyjścia nie miała) społeczeństwo LGBT do głosu., lecz raczej w tym w jaki sposób poradzi sobie z tą blacklasho-ową czkawką. Czy gejom sygnalizować się będzie: jak nie będziecie się rzucać w oczy i promować, jak pozostaniecie niewidoczni, lub wrócicie w swe homicze norki- nic złego wam się nie stanie; czy tez społeczeństwo przyzna wreszcie, z niechęcią wprawdzie i nie od razu, ze musi pozostać oczywistością, gdy kochające się osoby tej samej płci będą o tym mówiły bez żenady, lub nawet całowały się publicznie!
Trzeba przyznać, że media wygrzebują temat gejowski z niespotykaną dotąd częstotliwością. Literatura, zwłaszcza piękna, lub piękno- podobna, dotycząca przedmiotu rośnie w oczach ku uciesze nielicznych niestety czytelników. Parady i imprezy branżowe stają się powoli częścią naszej rzeczywistości, wbrew woli politycznej nami rządzących, stając się dla co niektórych rodzajem rodzinnego święta.
Zarzut, że manify i parady to rodzaj rozrywki i eskapizmu, pomagające od czasu do czasu przerwać codzienną szarzyznę codziennego dnia, bez chęci dokonania jakiejkolwiek zmiany na lepsze, jest oczywiście prawdziwy. Od lat 30 do 70 lokale gejowskie stanowiły rodzaj branżowego getta, a szał dyskotekowy lat 70 i 80 podobnie jak marsze i parady równości (CSD) były zarówno sposobem ucieczki, ale i utrwaleniem gejo- lesbijskiej świadomości.
Do kształtowania świadomości bycia gejem potrzeba zatem dwóch elementów: prześladowania i wyzwolenia. Następnym etapem rozwoju tej świadomości jest wprowadzanie elementów angażowania politycznego w aspekt ludyczny (impreza- let`s party!).
Nie jestem zwolennikiem parad, manif, demonstracji czy nawet happeningów. Nie wszystko w nich jestem w stanie akceptować, mimo, ze brałem w kilku udział i dały mi one całkiem sporą satysfakcję. Stosunek zaangażowania politycznego do stopnia komercjalizacji zmienia się zwłaszcza w np. Niemczech z roku na rok i u nas będzie podobnie. Komercja nie jest już przedłużeniem polityki, lecz odwrotnie: polityka gejowska jest instrumentalizowana i staje się przykrywką dla działań czysto dochodowych (biznes). Na zachodzie imprezy CSD nie różnią się już praktycznie niczym od imprez karnawałowych czy festynów ulicznych. Gejowski folklor stał się integralna częścią wielkomiejskiej rozrywki.
Równocześnie jednak karnawałowe przemarsze, przez samą obecność, są na swój sposób polityczne. Pokazują że istnieją geje (i lesbijki)! Ze istnieje homoseksualizm. Gdy mniejszości się zbierają - dzieje się polityka, nawet gdy w wyniku tego zgromadzenia wyniknie tylko impreza rozrywkowa. Impreza się kończy, a w drodze do domu polegać jednak trzeba na wrodzonej czujności i atawistycznym instynkcie przetrwania. Zwłaszcza w Polsce ten przez lata trenowany instynkt wydaje się być nadal niezbędny.
* backlash amer.ang., dosł. 'podmuch powrotny', reakcja antagonistyczna; (white backlash) w USA - antagonistyczna, wroga reakcja białych na nacisk ze strony murzyńskiego ruchu praw obywatelskich wywierany na władzę i opinię publiczną w celu przyspieszenia integracji rasowej czy równouprawnienia ras (Kopaliński)
Milczenie jest cnota, ale siedzac w cieniu i udajac ze nas nie ma osiagniemy co najwyzej 10 lat do tylu. Teraz jest najlepszy moment na egzekwowanie swoich praw!
ale czytało się miło
Nasuwa mi się pytanie:co poeta miał na myśli?Jaki był cel tej pracy?
Chaotyczne myśli,błędy stylistyczne, etc.
Pozdrawiam.
Od zawsze powtarzałem, że jedynie normalność jest w stanie zmienić postawę społeczestwa do nas. Dlatego wymuszonych comming outów nie robię nigdy, ale i nie robię tajemnicy Poliszynera z mojej orientacji. Niczego nie ukrywam, ale i niczego nie robię na siłę. Choć niektórzy interpretują w ten sposób np. spacery z moim facetem, gdy to po mieście chodzimy za rękę.
Normalność to potęga większa niż tysiąc parad i kampanii plakatowych. Tylko należało by zacząć od własnej opinii. To my pierwsi powinniśmy uznać się za normalnych. A z tym często jest trudno.