Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Czwartek, 02.12.2010 00:00

Wywiady Repliki: Ireneusz Krzemiński

Podziel się Tweetnij Skomentuj (18)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (18)

"Tylko bez coming outu"

Wywiad z profesorem Ireneuszem Krzemińskim.

Geje i lesbijki w narodzie.
Wywiad z profesorem Ireneuszem Krzemińskim

Tylko bez coming outu.

Panie Profesorze, coming out już był. „New York Times" cytując Pana w lipcowym artykule o EuroPride w Warszawie, dodał, że jest Pan gejem. Wiedział Pan o tym?
Oczywiście, że wiedziałem.

W „Naznaczonych" - raporcie z badania polskich mniejszości seksualnych w 2008 r. pisze Pan, że ujawnianie homoseksualnej orientacji przez osoby publiczne ma wpływ na zmianę negatywnych stereotypów dotyczących osób LGBT.
Tak. Tak było na Zachodzie, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, i chyba to się dzieje również u nas. Gdy pytaliśmy o coming out naszych respondentów - młodych bywalców gejowskich, wielkomiejskich klubów, bardzo zaskoczyły mnie odpowiedzi. Okazało się, że komunikowanie swej orientacji przyjaciołom, rówieśnikom i przynajmniej części rodziny jest właściwie na porządku dziennym w tej grupie. Mówienie o tym bez ogródek staje się coraz bardziej powszechne. To jest chyba największa różnica pomiędzy młodym a starszym pokoleniem osób homoseksualnych. Ja jestem właśnie z tego starszego pokolenia, więc proponuję, byśmy w tym miejscu postawili kropkę, jeśli chodzi o mnie samego.

Opierając się na badaniach CBOS stwierdza Pan też, że akceptacja postulatów gejowsko-lesbijskich jest dużo większa wśród tych osób hetero, które znają jakiegoś geja czy lesbijkę.
Tak. A z drugiej strony siła uprzedzeń, szczególnie w małych społecznościach, jest na tyle duża, że ujawnienie się zakrawa na akt właściwie samonapiętnowania. Dlatego namawiałbym organizacje LGBT do pracy nad poszerzaniem bazy tak, by stanowić znaczącą polityczną siłę. Ale tu z kolei wchodzi inny problem: ogólna niechęć Polaków i Polek do zrzeszania się, do obywatelskiej postawy. Geje i lesbijki są pod tym względem tacy sami, jak reszta społeczeństwa.

Niedawno podpisał Pan list otwarty do premiera Tuska wzywający do dymisji minister Radziszewskiej. Ostatecznie Pani minister pozostała jednak na stanowisku.
Jestem rozczarowany decyzją premiera tym bardziej, że pamiętamy decyzję premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego, w pewnym sensie mistrza politycznego obecnego szefa rządu, który wywalił swego wiceministra zdrowia Kazimierza Kaperę natychmiast po jego homofobicznych wypowiedziach. A było to w 1991 r. - czyli wtedy, gdy świadomość sytuacji osób homoseksualnych w Polsce była dużo, dużo mniejsza niż dziś.
Decyzja Tuska podważa liberalność Platformy. Premier zlekceważył niestety opinie wielu ważnych, opiniotwórczych środowisk. A same wypowiedzi Radziszewskiej były niedopuszczalne.

Zastanawiał się Pan, co by zrobił, gdyby znalazł się w podobnej sytuacji, co Krzysztof Śmiszek, rozmówca minister Radziszewskiej?
Niewykluczone, że po prostu wyszedłbym z telewizyjnego studia. To pokazało, w jakim horyzoncie myślowym porusza się Radziszewska - ona jak gdyby sugerowała: wszyscy wiemy, że pana Śmiszka nie można traktować poważnie jako eksperta, bo jest gejem. Przedstawicielka rządu, która ma zajmować się równym traktowaniem, likwidowaniem dyskryminacji!

We wspomnianym „New York Timesie" mówi Pan, że wciąż nie ma w Polsce poważnego polityka z dużym poparciem, który postulowałby wprowadzenie związków partnerskich, walkę z homofobią. Może Janusz Palikot jest kimś takim? Na kongresie jego poparcia wymienił związki partnerskie wśród swych głównych postulatów.
Wdałem się ostatnio, całkiem prywatnie, w dyskusję z profesor Magdaleną Środą zarzucając jej, że zbytnio wierzy w polityczną wiarygodność Palikota. Do tej pory nie dostrzegałem, by on angażował się w działania na rzecz związków partnerskich, ani też w innych sprawach, o których była mowa w tej „palikotowej inauguracji”. Raczej mam wrażenie, że jego motywacje są bardziej osobiste, doraźne i związane z dążeniem do władzy, niż wynikające z głębokich przekonań.
Mam wrażenie, że polskim politykom w ogóle nie zależy na promowaniu nowych wzorców, nowych idei. I to nie takich, które nagle spadły z nieba, tylko działają gdzie indziej, sprawdziły się i wynikają z naukowego oglądu rzeczywistości.

Brakuje wizjonerów?
Nawet już dałbym spokój z wizjonerstwem. U nas brakuje polityków odważnych, którzy politykę postrzegają jako narzędzie zmiany złych, niesprawiedliwych stosunków społecznych. One nie polegają tylko na tym, że jedni są bogatsi, a drudzy biedniejsi. Niesprawiedliwość może polegać na kwestionowaniu czyjegoś prawa do istnienia zgodnie z jego naturą. Używam tu słowa „natura" w klasycznym, greckim sensie. Jest jakiś lęk przed radzeniem sobie z homofobią, antysemityzmem, czy szerzej: ksenofobią, widać to na przykładzie stosunku do Romów. Tak, jakby nie wiedziano, co należy zrobić! Za to rozbuchane są populistyczne emocje narodowe.

Czyli marne szanse na realizację postulatów LGBT?
Nie. Jednak byłbym optymistą, bo w społeczeństwie dokonują się zmiany mentalne. Bardzo liczę na pozytywny efekt emigracji zarobkowej, która może poszerzyć horyzonty. To już się dzieje. Na przykład kultura „singli" u nas się przyjmuje. Polacy mocno rozróżniają związki partnerskie i homoseksualne małżeństwa - są nadal mocno przeciw tym drugim, ale coraz częściej opowiadają się za związkami partnerskimi.
Te zmiany rozsadzają sztywny gorset obyczajowy, który propaguje Kościół.

Czy te zmiany mogą przekuć się w polityczny program?
No i tu wracamy do Palikota. Oglądałem w telewizji relację z kongresu jego poparcia i sam się zastanawiałem, czy da się w Polsce stworzyć taka partię, jaką on proponuje - partię, która będzie szła w poprzek politycznych podziałów, będzie trochę liberalna, trochę konserwatywna, trochę socjalna. Partię dążącą do zmian zgodnych z europejskim duchem, którego bardzo pozytywnie definiuję. Ten „duch" stara się głosić różnorodność ludzkiego życia i wcale nie jest to sprzeczne z panem Bogiem, czy z kodeksem moralnym Biblii.

Dochodzimy tu do innego problemu, akurat nie mojego osobistego, bo jestem ateistą, ale problemu wielu polskich gejów i lesbijek - jak można łączyć bycie osobą homoseksualną z byciem katolikiem/katoliczką. Pan deklaruje wiarę w Boga i katolicyzm.
To zależy od horyzontów, w jakich myślimy o Kościele. Jeśli wiara i religia są dla kogoś nierozerwalnie złączone z biskupami, tymi tu i teraz, no to rzeczywiście kiepsko jest się z nimi identyfikować.

Według badania z „Naznaczonych" geje i lesbijki uznają Kościół katolicki za najważniejszą homofobiczną siłę w Polsce.
Ogromna część młodych wierzących gejów i lesbijek czuje się dotknięta, czy wręcz poniżona niektórymi wypowiedziami hierarchów - widać to na różnych forach internetowych. A przy tym wielu księży to geje...
Powiedziałbym, że im głębsza wiara, tym większa możliwość odnalezienia się bez względu na ten wrogi kościół. Bo na poziomie codziennego kontaktu z księżmi wygląda to, na szczęście, różnie. Na tychże forach internetowych, o których była mowa, moi studenci analizujący „mowę o gejach i lesbijkach” odkryli także pozytywne wypowiedzi o księżach. Ale istotnie „oficjalna nauka” Kościoła – zwłaszcza polskiego – jest dość wroga.

Zgodnie z jego nauczaniem osoby homoseksualne są w porządku pod warunkiem, że żyją w celibacie. To tak, jakby powiedzieć, że osoby o np. niebieskich oczach są w porządku pod warunkiem, że chodzą z zamkniętymi oczami!
Trochę tak. Katechizm Kościoła katolickiego to twór pokrętny i dyskusyjny, w obecnej wersji bardziej nieprzyjazny w stosunku do osób homoseksualnych, niż w poprzedniej. Kościół katolicki znalazł się w fazie wyjątkowo niedobrej, zamkniętej. Przecież człowiek nie może ot tak przestać być gejem czy lesbijką. Pan Bóg na pewno jest w tej kwestii bardziej miłosierny niż polscy biskupi.

Gejom i lesbijkom zmagającym się z religią katolicką polecałby Pan odrzucenie z nauki Kościoła tego, co homofobiczne?
Zwłaszcza w Polsce. Kościół bardzo nie lubi, gdy patrzy się na niego z perspektywy historycznej a warto przypomnieć, że w 2000 r. papież Jan Paweł II wyznał grzechy Kościoła m. in. wobec Żydów czy różnych wolnomyślicieli, którzy po latach okazali się być głosicielami prawdy. Geje i lesbijki mieszczą się w boskim obrazie świata.

Myśli Pan, że na przykład papież Jan Paweł X przeprosi za grzechy Kościoła wobec gejów i lesbijek?
Ha, ha, zobaczymy...Ile trwała rehabilitacja Galileusza...? Może teraz będzie szybciej...



Powstaje coraz więcej prac naukowych na temat osób LGBT, ale nie czytałem jeszcze polskiego naukowego opracowania zjawiska homofobii.
Młode pokolenie się na pewno za to zabierze. Jestem zaskoczony, jak prężnie rozwijają się te nowe prądy badawcze dotyczące tematyki LGBT, gender, feministycznej pomimo, że establishment instytucjonalny im nie sprzyja. Wydaje mi się, że szybciej będziemy nadrabiać straty do Zachodu niż to się nam wydaje.

Ogólne obniżanie się poziomu homofobii jest nieuchronne?
Wie Pan, bywały już regresy w historii. Mówi o tym m. in. świetnie napisana, błyskotliwa praca Johna Boswella „Chrześcijaństwo, tolerancja społeczna i homoseksualność". Stosunek do gejów i lesbijek jest, przynajmniej w Europie, jednym z ważniejszych wskaźników ogólnej tolerancji i rozwoju społeczeństw. dziś obserwujemy raczej rozwój, niż regres Europy.
Ale i owszem, działa u nas Chrześcijańskie Stowarzyszenie im. Piotra Skargi, które wypisuje o gejach i lesbijkach rzeczy obrzydliwe, skandaliczne. Chcieliby zawrócić Wisłę kijem. Moim zdaniem, cofnięcie się z tej drogi nie jest możliwe, bo to, co dziś buduje zrąb naszych przekonań o świecie, opiera się na refleksji naukowej, na coraz większej wiedzy o seksualności człowieka.

Co dla Pana było najbardziej pomocne w zaakceptowaniu homoseksualności?
Oj, znów Pan zaczyna osobiste sprawy...

Nie da się Pan namówić choć na jedno zdanie? Szczególnie dla młodych czytelników to ważne.
Oni mają teraz internet, a ja jestem z pokolenia książek. Przypominają mi się autobiograficzne opowieści Juliena Greena, który pokazywał naturalność odkrywania homoseksualności. Poza tym ważne jest, by się po prostu otwierać na innych ludzi... Ale jeszcze chciałbym powiedzieć coś ważnego o polityce. Bieżąca sytuacja polityczna ma ogromny wpływ na sytuację osób LGBT. Nasze badania wykazały, że poziom przemocy wobec nich - napaści, pobicia itp.- znacząco wzrósł w czasach koalicji PiS-Samoobrona-LPR, a w 2008 r. powrócił do poziomu sprzed ich rządów. To pokazuje, jak bardzo słowa polityków mogą przerodzić się w czyny, w fizyczną przemoc. A geje i lesbijki są częścią tego narodu! Na tym zakończmy.
Ireneusz Krzemiński - socjolog, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, autor licznych prac, w tym m.in. Wolność, równość, odmienność. Nowe ruchy społeczne w Polsce początku XXI wieku (2006), Czego nas uczy Radio Maryja? Socjologia treści i recepcji rozgłośni (2009), Naznaczeni. Mniejszości seksualne w Polsce (2009, praca zbiorowa pod red. I. Krzemińskiego).
Wywiad ukazał się w najnowszym numerze wydawanego przez KPH magazynu "Replika". Pismo dostępne jest za darmo w klubach gej&les na terenie całej polski oraz w prenumeracie.

Prenumerata (6 numerów) kosztuje tylko 48 zł. Co dwa miesiące otrzymasz "Replikę" prosto do domu. Wpłat na prenumeratę należy dokonywać na: Kampania Przeciw Homofobii, numer konta: 35 2130 0004 2001 0344 2274 0001, z dopiskiem: Replika - prenumerata (darowizna) oraz podaniem dokładnego adresu do przesyłania magazynu.

Redakcja portalu innastrona.pl dziękuje za udostępnienie materiału.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (97)
vanilla_riba_boi been endlessly kjartan waldus13 ava leo-22 patw mystique2x black-adders
Nie podoba mi się (2)
ktosajaj
Komentarze (18)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
21.02.2011 1:54 Alfred
Ten doktor (habilitowany) jest owładnięty obsesją! A wam drodzy czytelnicy rozmaitych treści ideologicznych nt. homoseksualizmu wyjaśniam: jesteście masą, która jest instrumentalnie wykorzystywana! Znam ludzi, którzy są a nie demonstrują, bo nie są ekshibicjonistami. Nie użalają się w jakim to piekle żyją! Jesteście młotkami, klawiaturami, pługami czyli narzędziami do zmieniania rzeczywistości w planie finansjery, która w rzeczywistości wami gardzi. Zmieniać dla ich zysku macie ponoć niebywale was uwierającą rzeczywistość. Jesteście dla finansjery przedmiotami... Wmówione wam chęci do uzyskania praw są dla nich gówno warte. Liczycie się tylko jako masa, która za nich brudną robotę ochoczo wykona, będąc nieświadomą właściwych celów! Tak było z ludźmi radzieckimi...
EKSHIBICJONIZM homoseksualny to brak poczucia własnej wartości, słabość. Ponoć jesteście silni...
cytuj zgłoś 0 4
kentauros
19.12.2010 22:22 kentauros (38) Żnin / Kraków / Poznań
kejt:
kentauros taka kolej rzeczy, że słowa zmieniają z czasem znaczenie... taki na przykład "gwałt" to szczególnie groźna przemoc wobec drugiej osoby, natomiast w języku potocznym i świadomosci społecznej funkcjonuje jako napaść o charakterze seksualnym... Wracając, też używam słowa celibat w kontekscie wztrzemięźliwości seksualnej i nie czuje, żebym tkwiła w błedzie. O :)


no wiadomym jest, że pola semantyczne danych słów ulegają rozszerzeniu lub przesunięciu... ale cóż... mam po prostu takie zboczenie zawodowe:P ale "celibat" pojawiający się w dyskusjach na temat wstrzemięźliwości kleru trochę mnie jednak kuje...
cytuj zgłoś 0 1
kejt
19.12.2010 22:11 kejt (38) Warszawa
kentauros taka kolej rzeczy, że słowa zmieniają z czasem znaczenie... taki na przykład "gwałt" to szczególnie groźna przemoc wobec drugiej osoby, natomiast w języku potocznym i świadomosci społecznej funkcjonuje jako napaść o charakterze seksualnym... Wracając, też używam słowa celibat w kontekscie wztrzemięźliwości seksualnej i nie czuje, żebym tkwiła w błedzie. O :)
cytuj zgłoś 0 1
kentauros
19.12.2010 21:46 kentauros (38) Żnin / Kraków / Poznań
kejt:
kentauros:
no i znów... celibat to znaczy BEZŻEŃSTWO, a póki co w tym kraju ów "postulat celibatu osób homoseksualnych" jest na porządku dziennym. celebs to po łacinie osoba, która jeszcze nie wstąpiła w związek małżeński, taki polski "kawaler" i "panna". nie ma to żadnego związku z "czystością cielesną". należy odróżnić "celibat" od "ślubów czystości" w rozmowach o KK. celibat łamie jedynie ksiądz, który się OŻENI, a nie ten, który się z kimś prześpi. ghrrrr:P


ale niezależnie od źródłosłowu, celibat funkcjonuje w społeczeństwie jako równowartość wztrzemięźliwości seksualnej. Nie ma się co kłócić o znaczenie słowa, bo to nie tu leży problem...


cóż, to społeczeństwo ma to do siebie, ze bardzo lubi trwać w błędzie:D ale co tam! każdy ma wolność wyboru, tak więc jak ktoś chce, to niech w nim trwa:P
cytuj zgłoś 0 1
Ikona
19.12.2010 14:54 bedouin
kejt:
janusz, profesor przecież nie zaprzecza niczemu. A że nie lubi opowiadac o sobie? Wcale się nie dziwie. Nie wszyscy lubia rozprawiac o swojej seksualnosci, niezależnie od orientacji... jasne, może byłoby lepiej dla całego środowiska gdyby coś dodał o sobie, opowiedział. Może jego postulaty i argumenty nabrałyby na sile. Ale nie można nikogo zmuszać, by rozprawiał o swojej intymności, gdy nie ma na to ochoty.


dokładnie. Harvey Milk mówił że w tych czasach(to wciaż aktualne nawet jesli żył w latach 70.) nie ma prywatnosci, ale ja sie z tym nie zgadzam. seksualnosć każdego człowieka to jego sprawa i juz. co z nią zrobi to JEGO SPRAWA, byleby go go usatysfakcjonował ten wybór.

pantokrator:
interesująca rozmowa z ciekawym człowiekiem.. oby więcej takich udanych wywiadów.


popieram! :)
cytuj zgłoś 0 0
kejt
11.12.2010 19:26 kejt (38) Warszawa
janusz, profesor przecież nie zaprzecza niczemu. A że nie lubi opowiadac o sobie? Wcale się nie dziwie. Nie wszyscy lubia rozprawiac o swojej seksualnosci, niezależnie od orientacji... jasne, może byłoby lepiej dla całego środowiska gdyby coś dodał o sobie, opowiedział. Może jego postulaty i argumenty nabrałyby na sile. Ale nie można nikogo zmuszać, by rozprawiał o swojej intymności, gdy nie ma na to ochoty.
cytuj zgłoś 0 1
kejt
11.12.2010 19:21 kejt (38) Warszawa
kentauros:
no i znów... celibat to znaczy BEZŻEŃSTWO, a póki co w tym kraju ów "postulat celibatu osób homoseksualnych" jest na porządku dziennym. celebs to po łacinie osoba, która jeszcze nie wstąpiła w związek małżeński, taki polski "kawaler" i "panna". nie ma to żadnego związku z "czystością cielesną". należy odróżnić "celibat" od "ślubów czystości" w rozmowach o KK. celibat łamie jedynie ksiądz, który się OŻENI, a nie ten, który się z kimś prześpi. ghrrrr:P


ale niezależnie od źródłosłowu, celibat funkcjonuje w społeczeństwie jako równowartość wztrzemięźliwości seksualnej. Nie ma się co kłócić o znaczenie słowa, bo to nie tu leży problem...
cytuj zgłoś 0 0
janusz
07.12.2010 22:02 janusz (78) Kraków
Profesor jest gejem. Wie o tym całe środowisko w mnóstwo osób spoza. Profesor jest światłym człowiekiem. Profesor mądrze wypowiada się o sprawach dotyczących polskiej obyczajowości. Profesor wije się jak piskorz, pytany o jego własną orientację seksualną. Profesor twierdzi że to z racji wieku. Co tu wiek ma do rzeczy, profesorze? Ja też jestem wiekowy. Profesor w swej postawie człowieka spętanego okowami polskiej hipokryzji przypomina kogoś, kto pierwszy raz znajdzie się na plaży dla nudystów. Czje obezwładniający WSTYD. Panicznie boi się stanąć nago przed światem, wstydzi się prawdy o swojej naturze. Jak można uczenie rozprawiać o "wyzwoleniu" i "równouprawnieniu" skoro samemu jest się tchórzem? Profesor jest osobą publiczną. Z jego przekonaniami, pozycją społeczną etc (proszę wybaczyć mój radykalizm) albo się mówi prawdę, albo się milczy. Profesorze Krzemiński! Niechże Pan nie będzie krętaczem i wydusi wreszcie z siebie "jestem gejem. I to jest OK". Będzie Panu lżej. Ściągajże Pan wreszcie te majtki!
cytuj zgłoś 1 4
willen
06.12.2010 19:32 willen (55) Warszawa
sotion:
Ostatnio zastanawiałem się jak wyglądało życie gejów po odzyskaniu wolności w roku 1989 i jak zmieniło się przez te ponad 20 lat. Ciekawe co będzie za następne 20 lat? Moze zmieni się na tyle, ze będziemy mieli już całkowitą wolność?!


Jak sobie sami wywalczymy, nikt nam nie przyniesie na talerzu. Poki co moi znajomi boja sie isc na parade w Warszawie Wiec jeszcze z 60 lat trzeba pewnie poczekac.
cytuj zgłoś 0 0
sotion
05.12.2010 20:59 sotion (55) --
Ostatnio zastanawiałem się jak wyglądało życie gejów po odzyskaniu wolności w roku 1989 i jak zmieniło się przez te ponad 20 lat. Ciekawe co będzie za następne 20 lat? Moze zmieni się na tyle, ze będziemy mieli już całkowitą wolność?!
cytuj zgłoś 0 0
  • 1
  • 2
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
ireneusz krzemiński polityka replika socjolog społeczeństwo wywiad
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 08.08.2022 O Grodzkiej i Biedroniu będziemy czytać w podręcznikach do historii: Prezydent Aleksander Kwaśniewski na okładce Repliki Obraz Czwartek, 17.02.2022 Robert spodobał mi się od pierwszego wejrzenia - Biedroń i Śmiszek o 20leciu związku w wywiadzie dla Repliki Obraz Poniedziałek, 02.06.2008 "Replika": Madonna ikoną gejów i nie tylko Obraz Poniedziałek, 19.12.2011 Wywiady Repliki: Robert Biedroń Obraz Czwartek, 23.10.2025 Korea Południowa uznaje pary tej samej płci... póki co tylko w spisie powszechnym.
Inne tematy
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
"Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim Wtorek, 17.03.2026 "Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności