Parada Równości nie będzie już nigdy taka jaka była dotąd. Mnie osobiście bardzo to cieszy. Nie było już klimatu zbuntowanego podziemia oraz skrajnej kontrowersyjności. Zdecydował o tym Trybunał Konstytucyjny, Naczelny Sąd Administracyjny oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka. Wszystkie te instytucje orzekły, że demonstracji środowisk LGBT nie można zakazać nawet w Polsce braci Kaczyńskich...
Parada Równości nie będzie już nigdy taka jaka była dotąd. Mnie osobiście bardzo to cieszy. Nie było już klimatu zbuntowanego podziemia oraz skrajnej kontrowersyjności. Zdecydował o tym Trybunał Konstytucyjny, Naczelny Sąd Administracyjny oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka. Wszystkie te instytucje orzekły, że demonstracji środowisk LGBT nie można zakazać nawet w Polsce braci Kaczyńskich. Dyskusja o Paradzie spadła więc w tym roku do drugiej ligi i głos zabierali już wyłącznie politycy, którzy najchętniej dyskutują o możliwościach prawnej regulacji sposobu ubierania się kobiet oraz o zakazie dystrybucji pornografii. Robi się normalnie. Fundacja Równości odniosła ogromny sukces, kładąc polityczną homofobię w każdej instancji na łopatki.
Efekt pracy Tomka Bączkowskiego oraz Fundacji, której jest prezesem stał się natychmiast widoczny. Parada była nie tylko legalna, lecz także zupełnie oczywista i jedynie nieliczna grupka znudzonych chuliganów wyrażała publicznie (i agresywnie) swój sprzeciw. Skutkiem ubocznym tego wielkiego zwycięstwa była trochę niższa (choć nie wszystkie źródła to potwierdzają) niż w zeszłym roku frekwencja. Tacy już po prostu jesteśmy - o wolności potrafimy pięknie mówić i głośno się o nią dopominać, lecz korzystać z niej już nie wszyscy lubimy.
Spadek "przedparadowego" napięcia miał także ogromny wpływ na przebieg parady i jej atmosferę. 6 platform zapewniło nagłośnienie i klimat przypominający coraz bardziej parady odbywające się w krajach dojrzalszych społecznie. Było zdecydowanie mniej strachu i jedynie ogromne zastępy policji przypominały o tym, że mogłoby być niebezpiecznie.
Jak co roku na paradzie pojawili się politycy. Nic dziwnego, bo czy chcemy czy nie, homoseksualizm stał się także sprawą polityczną. W tym roku odrobinę jednak przesadzono. Parada ruszyła dopiero po półgodzinnej autoprezentacji polityków okupujących główną platformę. Panie i Panowie! Cieszymy się, że wspieracie nas Waszą obecnością. Nie zapominajcie jednak, że to nie wiec wyborczy, lecz nasze wielkie święto! Parada Równości nie jest demonstracją poparcia dla tej czy innej partii. Nie jest także demonstracją antyrządową - jak powiedział Robert Biedroń. Demonstrujemy przeciwko nietolerancji a ta - choć z bardzo różnym nasileniem - pojawia się wszędzie. Co także trochę martwi to fakt, że ci sami politycy, którzy pojawili się na medialnej paradzie, niestety nie znaleźli czasu na udział w konferencji "Miłość bliźniego między normalnością a normatywnością". Organizatorzy zaprosili przedstawicieli wszystkich polskich partii politycznych, jednak tylko Zieloni zdecydowali się na udział w konferencji. Szkoda, bo wydaje mi się, że warto wiedzieć, co się popiera.
Podobnie jak w zeszłym roku, władze miasta zapewniły wzorową ochronę Parady Równości. Wspomagani przez straż miejską policjanci bez problemów trzymali w szachu kąsającą demonstrantów grupkę chuliganów. Policja zajmowała się jednak nie tylko ochroną uczestników parady. Podczas zbiórki pod Sejmem "paradowicze" byli skrupulatnie filmowani oraz fotografowani przez trzyosobową grupkę policjantów. Ich uwagę najbardziej przykuły maski Jarosława Kaczyńskiego i Romana Giertycha oraz radykalniejsze transparenty. Czyżby dokumentacja do domowego archiwum? Trójka Giertycha?
Tegoroczna Parada Równości była dotychczas najpozytywniejszą demonstracją środowisk LGBT w Polsce. Było wesoło i bezpiecznie. Ordynarne krzyki i gesty gapiów były wyjątkiem. Dominowały przyjazne gesty oraz odczuwalna aprobata. Było jak w Europie... prawie jak w Europie, bo po opuszczeniu Placu Bankowego zrobiło się znowu trochę mniej tęczowo i mniej przyjaźnie... Widać jednak, że jesteśmy na najlepszej drodze. Teraz czekamy na inne miasta - na Wrocław, Gdańsk, Łódź i (niepoprawny optymizm) Kielce.
Jako gej mój roczny obenie Pawełek będzie miał w życiu lepiej niż jako nie-gej. Już od podstawówki będzie miał lepsze oceny, bo w przypadku słabych stopni zarzucę nauczycielom homofobię. Potem przyjęcie do gimnazjum i liceum... Kązdy dyrektor szkoły przyjmie go z radością bo będzie wizytówką tolerancji i otwartośi jego placówki. O egazaminy na studia w ogóle się nie martwię, bo już w liceum syn bedzie działał w organizacjach gejowskich, fundacjach przeciw homofobii itp. Jeśli chodzi o sprawy bardziej przyziemne: brak możliwości niechcianej ciąży z przypadkową dziwczyną ułatwi mi wypuszczanie go na nocne imprezy i samodzielne wakacje. Tysiące ofert pracy, które otrzyma za pośrednictwem znajomych z klubów gejowskich i od poprawnych politycznie korporacji sprawiają, że mogę spokojnie myśleć nie tylko o jego przyszłości ale i o swojej starości.
Tylko powiedzcie co mam robić żeby on tym gejem został. Czy zapraszać do domu gejów i pozwalać im na odrobine swobody na oczach Pawełka? Czy może są jakieś szkolenia albo kliniki leczenia z heteroseksualizmu? Nie mogę przecież zdać się na samą genetyką bo obawiam się że bez pomocy wyrośnie taki frajer jak ja - heteroseksualny, zainteresowany pięknymi biustami i gładkimi udami urodziwych pań.
to nic nowego, wszystkie manifestacja są pieczołowicie dokumentowane przez policję...