Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 06.12.2006 00:00

Lipa! Czyli Kochanowski komentuje

Podziel się Tweetnij Skomentuj (5)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (5)

Pomiędzy IV a V Rzeczpospolitą

Wyniki wyborów samorządowych, szczególnie prestiżowa porażka PiS-u w Warszawie interpretowane są jako znaki odwilży - jako początek końca IV Rzeczypospolitej. To była porażka starannie wypracowana przez Obojga Braci, szydząc bowiem z "wykształciuchów" i "łże-elit" skutecznie zniechęcili do siebie wszystkich poza Rodziną Radia Maryja i mentalnymi okolicami tejże - stąd przegrana w wielkich miastach i wyborach do sejmików oraz umiarkowane zwycięstwo w małych gminach. Ale jestem spokojny, także pod strzechy mieszkańców małych miasteczek i wsi dotrze z czasem informacja o "dokonaniach" Obojga Braci, o ich pogardzie dla demokracji...

Jacek Kochanowski

Wyniki wyborów samorządowych, szczególnie prestiżowa porażka PiS-u w Warszawie interpretowane są jako znaki odwilży - jako początek końca IV Rzeczypospolitej. To była porażka starannie wypracowana przez Obojga Braci, szydząc bowiem z "wykształciuchów" i "łże-elit" skutecznie zniechęcili do siebie wszystkich poza Rodziną Radia Maryja i mentalnymi okolicami tejże - stąd przegrana w wielkich miastach i wyborach do sejmików oraz umiarkowane zwycięstwo w małych gminach. Ale jestem spokojny, także pod strzechy mieszkańców małych miasteczek i wsi dotrze z czasem informacja o "dokonaniach" Obojga Braci, o ich pogardzie dla demokracji (wyrażonej doktryną "imposybilizmu"), o ich bezprecedensowym zawłaszczaniu państwa (ostentacyjne przejęcie Trybunału Konstytucyjnego jest tego kolejnym odwodem, że o galopującym upartyjnieniu mediów publicznym nie wspomnę), o ich ksenofobii (wyrażającej się i w polityce zagranicznej, przede wszystkim w stosunku do Niemiec, i w wewnętrznej, w ledwie maskowanej homofobii oraz w skandalicznej polityce wobec imigrantów). Także mieszkańcy wsi i miasteczek zauważą, że Lech Kaczyński w zdumiewający nawet dla jego przeciwników sposób nie radzi sobie z prezydenturą oraz że Jarosław Kaczyński jako premier nie ma do zaoferowania żadnej strategii rozwoju państwa. Zauważą, że Jarosław Kaczyński ponosi odpowiedzialność za to, że na stanowiskach rządowych zasiedli ludzie, którzy powinni stanowić pozaparlamentarny margines życia publicznego (choć pamiętamy, że pierwsze kroki w "zagospodarowywaniu" Leppera uczynił SLD). Odnowiciel antysemickiej, homofobicznej i ksenofobicznej Młodzieży Wszechpolskiej Roman Giertych otrzymał w prezencie władzę nad polskimi szkołami tylko po to, by Jarosław Kaczyński mógł realizować swoje wizje oparte na urazach, fobiach, małych nienawiściach do różnych grup i środowisk. Populistyczny watażka rechoczący z gwałtu na prostytutce, po podmalowaniu i przypudrowaniu został usadzony na stanowisku wicepremiera, z którego być może spadnie w atmosferze skandalu seksualnego świadczącego dobitnie o jakości partnerów z którymi Kaczyńscy chcieli dokonywać odnowy moralnej. Pozwolę sobie zacytować Kubę Wojewódzkiego: czuję się obrzygany faktem, że w wolnej i demokratycznej Polsce w sferze publicznej królują głosy Giertycha, Leppera, Kaczyńskich, a nie słychać głosów Bartoszewskiego, Geremka, Mazowieckiego, Kwaśniewskiego, Cimoszewicza - ludzi o poglądach różnych, ale mających klasę polityczną i szanowanych na świecie. Polska staje się zapyziałym Kaczym Dołem i jestem przekonany, że Polacy prędzej czy później zdadzą sobie sprawę z tego, że prowadzi nas to w kierunku standardów cywilizacyjnych Białorusi, a nie Unii Europejskiej. I wtedy poparcie dla PiS-u osiągnie poziom dzisiejszego poparcia dla LPR-u. Przetrawmy Kaczory, trzeba będzie tylko posprzątać i porządnie wywietrzyć.

A skoro tak, to warto rozejrzeć się, co dalej. Dziennikarze "Polityki" wezwali do budowania V Rzeczypospolitej, z właściwą sobie skromnością nadmienię, że pisałem o tym dwa - trzy lata temu. Oczywiście nie chodzi o żadną numerację oficjalną - tę zmienia się wówczas, gdy zmienia się konstytucja, ściślej, gdy zmieniają się istotne elementy ustroju państwa. Podobnie jak w przypadku hasła o IV RP - także i "V Rzeczpospolita" ma być symbolicznym zerwaniem z przeszłością, z tym, co stanowiło bolączkę okresu transformacyjnego. Oczywiście V RP musi być nade wszystko zerwaniem z Kaczorami i ich antydemokratycznymi, antyeuropejskimi, ksenofobicznymi wizjami. Oznacza to konieczność przywrócenia szacunku podstawowym instytucjom państwa i odebrania ich działaczom i aparatczykom PiS-u, owej nowej nomenklaturze. Być może warto przy tej okazji zastanowić się nad zmianami w konstytucji, które uniemożliwiłyby recydywę kaczyzmu - na przykład wprowadzenie zasady, by członkowie partii politycznych nie mogli zasiadać w Trybunale Konstytucyjnym, Najwyższej Izbie Kontroli, zakazanie sprawowania funkcji publicznych na poziomie centralnym dla ludzi skazanych prawomocnym wyrokiem za wybrane typy przestępstw, wprowadzenie konstytucyjnego zakazu "mowy nienawiści" także wobec lesbijek i gejów, wprowadzenie precyzyjnego zapisu o wolności zgromadzeń itp. Poza cała masą rzeczy związanych ze sprzątaniem po "IV RP" potrzeba także nowej jakości politycznej: odbudowy wiarygodnej lewicy jako rzeczywistej alternatywy dla PiS-u.

Nie sądzę bowiem, iż Platforma Obywatelska jest dla PiS-u rzeczywistą alternatywą, obawiam się, a moją opinię podziela wielu komentatorów i wiele komentatorek życia publicznego, iż PO to w gruncie rzeczy "PiS dla wykształciuchów". Przypomnijmy, że autorka programu gospodarczego PO jest wicepremierką w rządzie PO, że POPiS zgodnie przegłosował likwidację WSI, zaostrzenie lustracji i utworzenie CBA, uznawane przez Kaczyńskich za ich zasadnicze dotychczasowe "osiągnięcia", że eurosceptycyzm Rokity nie jest wcale mniejszy, niż eurosceptycyzm Kaczyńskich (pamiętamy "Nicea albo śmierć"), zresztą mruganie do Rokity i zapraszanie go do rządu wymownie świadczy o tym, że problemy z doganianiem się pań i panów z POPiS-u mają charakter emocjonalny, a nie programowy. Owa zgoda dotyczy także kwestii obyczajowych: "liberalizm światopoglądowy" Gronkiewicz - Waltz wkrótce się skończy, wystarczyło zobaczyć, ilu biskupów było na inauguracji jej prezydentury (choć z radością dałbym się pozytywnie zaskoczyć). A całkiem niedawno dwaj posłowie PO z Poznania usiłowali skłonić prezydenta Grobelnego do tego, by zakazał tamtejszego Marszu Tolerancji. Panowie wykazali się zrozumieniem demokracji na dokładnie takim samym poziomie, na jakim demokrację rozumieją Bracia Kaczyńscy.

Potrzeba nowej jakości, którą może dać tylko silna, nowoczesna partia lewicowa. Niestety, także analizy tego, co dzieje się po lewej stronie sceny politycznej nie napawają optymizmem. Lewica nie dostała premii za zjednoczenie, uzyskała mniej głosów, niż poszczególne partie wchodzące w skład koalicji Lewica i Demokraci otrzymały oddzielnie w wyborach parlamentarnych. Co gorsza, za jednością organizacyjną, właściwie sprowadzającą się wyłącznie do wspólnych list, nie widać jedności programowej. W ogóle nie widać programu. A potrzeba programu konkretnego: prorozwojowego, proeuropejskiego, prodemokratycznego, żeby wymienić trzy podstawowe kierunki działań. Lewica musi zaprezentować odpowiedzialny program gospodarczy, który nie będzie ani wyłącznie populistycznie socjalny (jak program PiS), ani wyłącznie liberalny (jak program PO), ale wspierający rozwój oraz chroniący najsłabszych program nowoczesnej socjaldemokracji. Lewica musi naprawić reputację Polski w stosunkach przede wszystkim z partnerami europejskimi, przypominając nam, że mieszkamy jednak w Europie, nie w Ameryce, w związku z czym naszym pierwszym partnerem są kraje UE (co oznacza, że nie ma powodu wikłania nas w kolejne amerykańskie awantury na świecie). Potrzeba odważnego głosu polskiego na rzecz Europy federalnej, z silnym centralnym rządem i wspólną polityką gospodarczą, zagraniczną, ale także wspólną polityką społeczną oraz wspólnymi standardami demokratycznymi. Lewica musi wreszcie zdecydowanie opowiedzieć się po stronie demokracji i praw człowieka, likwidując wszystkie antydemokratyczne zapisy prawne (z zapisem o "obrazie uczuć religijnych" na czele), podejmując problem praw kobiet, praw lesbijek i gejów (o czym niżej), problem praw imigrantów oraz mniejszości narodowych i etnicznych, ale przede wszystkim usuwając ślady autorytarnych ciągot Obojga Braci (mam na myśli na przykład gruntowną reformę sposobu zarządzania mediami publicznymi lub ich likwidację, jeśli eksperci uznają, że nie jest możliwe uchronienie ich przed pazernością partii, mam też na myśli na przykład likwidację skompromitowanej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz generalny przegląd prawa pod kątem przepisów zagrażających wolności słowa, wolności sztuki, wolności demonstracji itp.).

Pytanie: która partia lewicowa posiada po pierwsze choć zręby tak zarysowanego programu, pod drugie zaś potencjalną zdolność jego zrealizowania w przypadku wygrania wyborów w przyszłości? Obawiam się, że mamy albo partie posiadające słuszny program (np. Socjaldemokrację Polską czy Zielonych 2004), ale pozbawione niemal całkowicie realnej siły politycznej (jeden Borowski wiosny nie czyni, choć jego warszawski wynik to jedno z najradośniejszych wydarzeń ostatnich wyborów), albo partie sprawne organizacyjnie, ale ideowo dość, rzekłbym, rozchwiane. Żeby rzecz sprowadzić do konkretu: wiem, że prawa lesbijek i gejów są popierane gorąco przez SdPL czy Zielonych 2004, tylko cóż z tego, skoro partie charakteryzują się dość, delikatnie mówiąc, mizerną skutecznością polityczną. Skuteczne jest SLD, ale o ich stosunku do praw lesbijek i gejów mogliśmy się przekonać przy okazji inicjatywy prof. Szyszkowskiej. Nie mam wątpliwości, że w tej materii niewiele się zmieniło. Wciąż napotykam na teksty działaczy Sojuszu Lewicy Demokratycznej, w których uznają oni za stosowne poinformować o swoich antyhomoseksualnych uprzedzeniach wzywając do wyrzucenia z programu lewicy spraw związków jednopłciowych jako "tematów zastępczych"... (np. w "Dziś" czy "Trybunie"). Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, ta partia potrzebuje nowego Millera, nowego "kanclerza", który złapie towarzystwo za twarz, narzuci europejskie standardy socjaldemokratyczne i zmusi do działań na miarę lewicy XXI wieku. Wojciech Olejniczak nie jest silnym przywódcą w swojej partii, trudno zatem, żeby przywódcę zobaczyło w nim społeczeństwo, zaś jego wypowiedzi na temat aborcji czy praw lesbijek i gejów (np. gdy obwieścił, że jest przeciwny "promowaniu homoseksualizmu"...) świadczą o tym, że być może stworzyłby sprawną partię konserwatywną, ale z pewnością niewiele wie o tym, czym zajmuje się lewica we współczesnym świecie.

Powiem szczerze: czarno to widzę. Polska prawica jest albo skrajnie populistyczna, uwikłana w szowinistyczne i ksenofobiczne resentymenty, albo "umiarkowanie ksenofobiczna" i bardziej zainteresowana przeszłością (teczkami), niż przyszłością Polski. Lewica jest w rozsypce organizacyjnej i ideowej, co sprawia, że łapię się na tym, że tęsknię za Millerem, Oleksym czy Kwaśniewskim, bo jakie błędy popełnili, takie popełnili, ale przynajmniej mieli coś do powiedzenia. A dziś po każdej konferencji prasowej SLD popadam w stan ciężkiej zadumy. Powtarzam, jeden Borowski wiosny nie czyni. Czekają nas trzy lata rządów PiS-u (chyba, że afery z faszystowskimi ciągotami MW albo z seksualnymi skandalami Samooborony rozsadzą koalicję) aż do ich ostatecznej kompromitacji, a potem lata (?) rządów PO, po których nie oczekiwałbym wiele (szczególnie, że my w Warszawie już doświadczyliśmy rządów PO, zakończonych serią skandali korupcyjnych oraz wybudowaniem połowy linii metra i tunelu wzdłuż Wisły). Prawa lesbijek i gejów pozostaną na długo "tematami zastępczymi".
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (5)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
14.12.2006 17:50 www.antykaczy.blog.onet.pl
www.antykacz.blog.onet.pl prosze jednak zwrócic uwagę iz nawetr znmiana przepisów prawnych moze w jakiejs mierze mzienic menalnośc społeczna i negatywne nastawienie opinii społecznej do czegos - tak było np z antyrasisitowskim ustawodawstem w USA (społeczenstwo było mu pzeciwne ) jak i z legalizacja homozwiązków i homoadopcji w belgii kilka la t temu juz sam Eliot aronson dla mnie bozysczdze psychologii społecznej wykazal taką zalzenoścwpływu ustawodawstwa na zmiane nastrojów społecznych
cytuj zgłoś 0 0
santi
08.12.2006 9:35 Santi (46) Warszawa
Nie zgadzam się z Tobą. Politycy sami się nie oświecą. Potrzebny skuteczny i nowoczesny lobbing polityczny.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
07.12.2006 23:22 poofter
Raczej marne sa dzis szanse na to, ze docierajace "pod strzechy" wiadomosci o tendencjach rzadu do zawlaszczania instytucji demokratycznych w jakikolwiek sposob wplyna na poglady polityczne naszych rodakow. Juz raz widzielismy jak w pierwszej polowie lat 90-tych, w obliczu narastajacego bezrobocia i hiperinflacji, narod nie mial zadnych oporow przed wybraniem do sejmu postkomunistow, ktorych tak ochoczo odsunieto od wladzy zaledwie pare lat wczesniej. Narodowi wyraznie nie przeszkadzalo, ze do wladzy wracaja ci, ktorzy rzadzili przez lata z pogwalceniem wszelkich regul demokracji. Tak jest i teraz. Czy ludziom przeszkadza (de facto) cenzura obyczajowa? Manipulacje przy ustawie o sluzbie cywilnej czy przy zasadach wyborow do samorzadow? Chyba nie. Wazniejsza dla rodakow kwestia okazalo sie zidentyfikowanie wrogiego ukladu i obciazenie go wina za kleski wszelakie.
Mam wrazenie, ze coraz mniejsze szanse w polityce maja partie, ktore wierza w to, co glosza. Byc moze partie obecnie pozostajace poza parlamentem nie maja innej drogi na zdobycie szerszego poparcia niz wykonanie lekkiego dryfu w strone populizmu. Taki ruch, moim zdaniem, wykonal SLD i najwyrazniej na tym zyskal (nie w moich oczach). Zwroccie uwage na szybka reakcje Olejniczaka po slynnej wypowiedzi Senyszyn. Mimo, ze ona nie zrobila nic niestosownego, szef sie od razu publicznie pokajal, zeby konserwatywny elektorat sie nie zrazil. Smutne to, ale chyba tylko tedy droga do parlamentu.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
07.12.2006 14:27 Walpurg
Bardzo dobry tekst, który trafnie i bez znieczulenia pokazuje całą scenę polityczną, także nieszczęsną lewicę.

Wydaje mi się, że ważniejsza od zmian prawnych (które zawsze można odkręcić) jest praca nad zmianą świadomości ludzi. Musimy edukować, edukować i jeszcze raz edukować. Władze zabraniały marszów i parad a odsetek osób nam przychylnych rósł, bo ludzie zaczynali rozumieć, że ci geje i te lesbijki to normalni ludzie.

Piep**** polityków!
Zostańmy przy edukacji społeczeństwa!
Politycy sami przyjdą kiedyś do nas na kolanach!
cytuj zgłoś 0 0
santi
07.12.2006 12:46 Łukasz Pałucki (46) Warszawa
Wrzucenie SDPL do jednej szufladki z Zielonymi zdecydowanie poniża SDPL.

Borowski może wiosny nie czyni, ale jest na tyle zdeterminowany w kontekście tematyki lgbt, że (przy wsparciu Demokratów) ten postulat będzie prezentowany wyraziście przez centro-lewicą.

Homofobia SLD przedewszystkim źle świadczy o Robercie Biedroniu. Nie tylko dlatego że jest działączem ale też członkiem komitetu wykonwaczego SLD i jako członek władz krajowych odpowiada za to co się dzieje w jego partii, a to co się dzieje świadczy, że albo nie chce, albo nie może skutecznie walczyć z homofobią we własnych szeregach. Pomijając to, potrzebujemy SLD jako parti pro-homoseksualnej. Pytanie jak to zrobić ? Są tam jeszcze inne osoby które moga stanowić bazę do działań "oświecających" np. poseł Gadzinowski.
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
Analiza polskiej sceny politycznej po wyborach samorządowych demokracja IV RP Jacek Kochanowski Jarosław Kaczyński Lech Kaczyński lewica liberalizm mowa nienawiści PiS PO Polityka Polska Poznań prawa człowieka SLD socjaldemokracja Społeczeństwo Warszawa wybory samorządowe związki jednopłciowe
Powiązane
Obraz Piątek, 23.09.2005 Program wyborczy PiS: zakaz wykonywania zawodu nauczyciela dla gejów Obraz Piątek, 15.09.2006 Uścisk dłoni Prezesa Obraz Piątek, 11.06.2010 Wywiady IS: Kinga Dunin o wyborach Obraz Środa, 26.07.2006 Lipa! Czyli Kochanowski komentuje Obraz Niedziela, 30.10.2022 Kaczyński kpi z osób LGBTQ+: Po takich wypowiedziach ludzie popełniają samobójstwa
Inne tematy
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się