Wszystko wskazuje na to, że jesień będzie gorąca. Im bardziej rządząca koalicja zawłaszcza Polskę, im bardziej jest w tym marszu bezwzględna, im bardziej wulgarnie odpowiada na wszelkie protesty, im zajadlej stara się zdezawuować środowiska wolne od podziwu dla politycznego geniuszu Obojga Braci, tym bardziej rośnie gniew tych, którzy zamiast szowinistycznej i opętanej demonami nienawiści IV Rzeczypospolitej wolą Polskę otwartą, europejską, demokratyczną...
Wszystko wskazuje na to, że jesień będzie gorąca. Im bardziej rządząca koalicja zawłaszcza Polskę, im bardziej jest w tym marszu bezwzględna, im bardziej wulgarnie odpowiada na wszelkie protesty, im zajadlej stara się zdezawuować środowiska wolne od podziwu dla politycznego geniuszu Obojga Braci, tym bardziej rośnie gniew tych, którzy zamiast szowinistycznej i opętanej demonami nienawiści IV Rzeczypospolitej wolą Polskę otwartą, europejską, demokratyczną. Gniew ten na razie widać głównie w publicystyce oraz w ulicznych manifestacjach młodych ludzi broniących szkół przez giertychizacją. Ot na przykład Magdalena Środa pisze w Wyborczej (z 1 września b.r.): "Rządząca koalicja daje coraz więcej dowodów na to, że działa nie w imię dobra wspólnego, lecz totalnego zawłaszczenia życia publicznego. Sądzę, że - przy zachowaniu pewnych proporcji - ćwiczymy obecnie coś, co miało miejsce w Niemczech w latach dwudziestych i możemy jedynie mieć nadzieję, że rację ma Marks, mówiąc za Heglem, iż to, co było niegdyś tragedią, powtarza się jedynie jako farsa". Cóż, usiłujemy się pocieszać wmawiając sobie, że nie jest jeszcze tak źle, że "przeżyliśmy zabory, przeżyjemy i Kaczory", ale to - czs już to powiedzieć - marne pocieszenie. Farsa zafundowana nam przez Braci jest groźna, ponieważ Polska pogrąża się w zamęcie w chwili, gdy mamy niepowtarzalną szansę - dzięki akcesji do UE i funduszom unijnym - na dokonanie naprawdę wielkiego cywilizacyjnego skoku, nie tylko ekonomicznego, ale także społecznego. Tę szansę w zdumiewający sposób marnujemy w imię rozliczeń, historycznie zakorzenionych nienawiści, obsesji. Jeden z rosyjskich dzienników komentując sytuację w Polsce napisał ostatnio, iż osoby kandydujące do najwyższych urzędów w państwie powinny przechodzić przed objęciem stanowisk badania psychiatryczne, ponieważ potem cenę za ich obsesje płaci całe społeczeństwo. Belgijski "Le soir" po wizycie Kaczyńskiego (premiera) napisał: "To kraj [Polska - JK], którego rząd wszczął niemal zimną wojnę z Niemcami, swoim sąsiadem i fundamentem Unii, spadł do dyplomatycznej III ligi. I tylko ze względu na uprzejmość wobec Kaczyńskiego oraz życzliwość dla Polaków, którzy nie zasłużyli na ten los, nikt tego premierowi nie powiedział." Na nic zdały się kuriozalne zapewnienia, że w Polsce nie ma homofobii i antysemityzmu. Na nic próby podreperowania polskiego wizerunku poprzez deklaracje wspólpracy z partnerami europejskimi. Dziennikarze i politycy nie kupili okrąglych deklaracji.
Liczą się fakty: brak reakcji rządu na skandal z pomówieniami wobec byłych ministrów spraw zagraniczych III RP, w tym byłego więźnia Auschwitz, prof. Bartoszewskiego i szanowanego na całym świecie, a szczególnie we Francji i Niemczech prof. Geremka, obrzydliwe ataki Giertycha na Jacka Kuronia - choćby te najnowsze sprawy są szeroko komentowane w Europie i przynoszą skutek fatalny: z Polski najpierw się wyśmiewano, teraz słychać już tylko wyrazy współczucia. Wspomniany "Le Soir" pisze dalej: "W Brukseli nikt już nie pyta, dokąd zmierza Polska, ale w jaki sposób popchnąć Europę do przodu bez jej udziału". Dziś Kaczyńscy potrzebują Unii i jej pieniędzy, by na sukcesie ekonomicznym kraju oprzeć strategię utrzymania władzy potrzebnej do wewnętrznych rozliczeń w charakterystycznym już dla nich, obrzydliwym stylu. Ale co się stanie, gdy Unia środki zablokuje z powodu kolejnych kosmicznych, antydemokratycznych pomysłów czy po prostu z powodu marnowania unijnych pieniędzy? Pierwsze pomruki już się pojawiły przy okazji bredzenia o karze śmierci.
Polska już nie stoi w miejscu. Polska się cofa. Wzrost ekonomiczny to oczywiście efekt działań poprzedniej ekipy, za dwa - trzy lat zaczniemy obserwować efekty działań rządu Kaczyńskich i obawiam się, że to nie będą dobre wieści, bo po prostu żadnej sensownej strategii gospodarczej nie ma. Spełni się niegdysiejsze życzenie posła Goryszewskiego: niech Polska będzie biedna, byle była katolicka. Będzie katolicka w najbardziej czarnosecinnym wydaniu i dopiero wtedy zobaczymy, jak PiS swoją niechęć, mówiąc delikatnie, do środowiska LGBT czy do środowiska feministycznego przekuwa w czyn. Z pewnością Kaczyński czuł się upokorzony tym, że musiał się tłumaczyć z homofobicznych wystąpień i działań PiS-u i swojego brata. I z pewnością nadejdzie dzień, kiedy za to upokorzenie będzie chciał się odegrać, to nie jest facet, który o takich rzeczach zapomina. "Berliner Zeitung" przytacza słowa legendarnego przywódcy Zielonych, Daniela Cohn - Benedita: "(...) w porównaniu z niektórymi rządzącymi Polską populistami nawet Jorg Haider wydaje się lewicowym liberałem". "Mądrość etapu" nakazuje Kaczyńskim powstrzymywanie się z jawnie homofobicznymi działaniami, ale ich czas przyjdzie, bo jak pokazuje historia, Bracia nie wybaczają swoim wrogom.
To dlatego jesień powinna być gorąca. To nie jest ich kraj, to także nasz kraj, polskich lesbijek, gejów i wszelkich innych nieprawomyślnych odmieńców. A oni nam ten kraj kradną, obrażają naszych bohaterów, plują na tych, których szanujemy, gardzą tym wszystkim, co dla nas jest ważne. W Niemczech i Francji oraz w większości pozostałych krajów UE rodzina homoseksualna cieszy się szacunkiem i choć homofobia tam nie znikła, to państwo jest tam zaangażowane w walkę z nią, słusznie uznając, że w przestrzeni społecznej nie ma miejsca dla nienawiści. Na Białorusi działacze LGBT są szykanowani w starym dobrym radzieckim stylu. Dotąd zmierzaliśmy tam, gdzie leżą Niemcy i Francja, nie tylko w tej kwestii, teraz robimy w tył zwrot i idziemy tam, gdzie jest Białoruś. I temu właśnie trzeba się przeciwstawić w imię naszych interesów, w imię szacunku dla naszej miłości, w imię respektu dla naszej odmienności, ale także w imię obrony polskiej demokracji i polskiego sukcesu. Dlatego proszę, jeśli usłyszycie o protestach, studenckich i uczniowskich strajkach, demonstracjach i wszelkich akcjach mających na celu powstrzymanie Hunów z PiS-u i ich koalicjantów, przyłączajcie się bez wahania. Jak konkluduje w swoim artykule Magdalena Środa, Polska się pewnie nie zawali od rządów PiS-u, jednak koszty mogą być bardzo bolesne. Chodzi o to, by działając w ramach ruchu obywatelskiego sprzeciwu koszty te minimalizować, by odebrać im Polskę, którą usiłują nam ukraść i by ocalić nasze marzenia.
Jacek Kochanowski
"A my nie chcemy uciekać stąd
Krzyczymy w szale wściekłości i pokory
Stanął w ogniu nasz wielki dom
Dom - dla psychicznie i nerwowo chorych..."
Bardzo ładnie mi to pasuje jako alegoria. Kocham kulturę Polski i język. Nie będę szczęśliwa poza granicami tego kraju. Ale jednocześnie moja cierpliwość się kończy i też zaczynam się bardzo bać tego, co wyprawiają z tym krajem...
Czy dowodem na to, że w Polsce szaleje homofobia i antysemityzm jest skandal z pomówieniami ministrów spraw zagranicznych i ataki na Kuronia? Może jestem tępy, ale logika tych zdań na to wskazuje...