Czy światu grozi inwazja gejów?
Roman Giertych chce, aby "propagowanie homoseksualizmu" (chodzi o to, żeby nie mówić młodzieży o istnieniu odmiennej orientacji seksualnej) w szkołach było karalne. Jego zastępca dodał na konferencji prasowej "i innych zboczeń". Awantura gotowa.
Nie musieliśmy długo czekać na reakcję premiera, który jak wszyscy wiemy jest za a nawet przeciw. Za, bo dzięki werbalnym atakom na homoseksualistów, Niemców i przeróżne układy wygrał wybory a przeciw, bo UE wezwała już Polskę niejednokrotnie na "dywanik" za narastającą homofobię. Zapytany podczas dzisiejszej konferencji prasowej o ocenę pomysłów koalicyjnych partnerów odpowiedział, że "promowanie gejowskiego stylu życia" w szkołach byłoby "przesadą". Dlaczego? "Nie wolno ich (homoseksualistów) z tego powodu ograniczać. Żeby ich było więcej - a mam sygnały, że to się w tej chwili zdarza, że przynajmniej jest taka moda - to nic dobrego z tego powodu nie powstanie" - powiedział Jarosław Kaczyński.
Teraz sprawa staje się jasna. Premier otrzymuje "sygnały" o rosnącej populacji gejów! Od kogo? Możemy tylko spekulować: od Ojca Dyrektora? Z kosmosu? Poważni ludzie powołują się na badania, długoterminowe obserwacje. Szef polskiego rządu uzależnia swoje decyzje od sygnałów.
Ziemia do premiera, ziemia do premiera. Brak dowodów potwierdzających przejęcie planety przez gejów.
(ro)
" od Ojca Dyrektora? Z kosmosu? "
a co do tematu strach się nie bać
Żarty sobie robicie, a tu może nie być do tego powodów.
Jeśli ktoś słyszy głosy, to świadczy to raczej o schizofrenii. Urojenia i omamy to tak zwane "objawy pozytywne" tej choroby. Może więc trzeba wysłać premiera do ministra Balickiego?
tajemnicze głosy, mogą być nawet z kosmosu - ti-ti-ti-ti-ti,
niezbite przekonanie, wszyscy sa sterowani przez wredną masonerię i pedałów albo nawet i kosmitów /ci rozmniażają sie przez pączkowanie albo partenogenezę/
wniosek:
premier albo jest pod wpływem Antrovisu /pamiętacie? :)/ albo przyda mu sie konsultacja psychiatryczna CITO!
A tam, przejmować się takim gadaniem. Widać, jak bardzo wykształceni ludzie siedzą w rządzie. Żenada.