Kolejny głos: Prawa Kościoła, człowieka, geja
Dzisiejsze (09.08.2002) wydanie Gazety Wyborczej przynosi kolejny ważny głos w debacie nad prawami i sytuacją gejów w Polsce. Dyskusję tę wywołał artykuł Jacka Kochanowskiego (IS informowała). W swym tekście, Halina Bortnowska, katolicka publicystka, członek zespołu redakcyjnego pisma "Znak" i członek Komitetu Helińskiego pisze, że "możliwe jest rozwiązanie wielu kwestii prawnych w duchu "filozofii praw człowieka" i ze zgodą Kościoła na ustępstwa - jak w przypadku rozwodów. Ale dotyczy to tylko liberalizacji praw, których będzie życzyć sobie większość. Prawa gejów i lesbijek do takich nie należą".
Bortnowska pisze: "Pozwolę tu sobie na marzenie. Wnikając głębiej we własną filozofię osoby ludzkiej i jej praw, Kościół rzymskokatolicki mógłby uznać prawo państwowe za domenę autonomiczną, w której jego wierni mają coś do powiedzenia jako obywatele-wyborcy, ale hierarchia powinna powstrzymywać się od wywierania bezpośredniego lobbystycznego wpływu. To jednak byłoby jeszcze za mało. Byłoby to tylko zaprzestanie prób tworzenia państwa wyznaniowego (taka rezygnacja właściwie już jest faktem). Aby zrobić więcej, Kościół powinien uznać autonomię państwa za dobro, które chce chronić. Wierni uczestniczący w rządach demokratycznych także w Kościele dowiadywaliby się, że dziś po tylu złych doświadczeniach wiemy, że "państwo nie może narzucać jednostce jakiejkolwiek ideologii, a do jego naczelnych zadań należy umożliwienie jednostkom rozwoju zgodnego z indywidualnymi predyspozycjami, wyborami, preferencjami". Cytuję tu znów Kochanowskiego - w przekonaniu, że ta formuła z jego tekstu jest zasadniczo do przyjęcia dla chrześcijanina, jeśli pamiętać, że pole wyborów jednostki jest ograniczone przez warunek niezadawania krzywdy innym. Sięgając do swej własnej tradycji i filozofii, na przykład do dokumentów II Soboru Watykańskiego, Kościół rzymskokatolicki mógłby też odkryć własną głęboką motywację na rzecz troski o prawa jednostek, także tych znajdujących się w mniejszości. To miałoby ogromne znaczenie. Istnieje potrzeba rzetelnej koalicji dla obrony praw i wolności człowieka. A tak naprawdę to nie "filozofia praw człowieka" jest realną alternatywą wpływów Kościoła, ale mentalność kolesiów przymierzających różne "czapy" na użytek doraźny i sobkowski."
(red)