"Jestem raperem gejem. Jestem czarnym raperem i nowojorskim raperem. Cieszy mnie obecny szum wokół ujawnionych queerowych muzyków. To świetne, że artyści w gejowsko-lesbijskiej społeczności w końcu zostali zauważeni, ale pamiętajmy, że "gay rap" to nie gatunek. Styl mojej muzyki nie jest definiowany przez to kim jestem, ale przez to co tworzę" – mówił Le1f w rozmowie z "Interview Magazine". Na początku sierpnia Le1f wystąpi na OFF Festivalu. Queerowy hip hop wchodzi do mainstreamu?
Przyznaję, że za tekst o queerowym (głównie nowojorskim) hip hopie zabieram się od dłuższego czasu. Nie do końca moje klimaty. Nie da się jednak ukryć, że właśnie wydarza się coś niezwykłego: zmaskulinizowany, homofobiczny hip hop zmienia się oddolnie. Pojawiła się duża grupa muzyków, gejów, lesbijek, ludzi queer, którzy zaczynają głośno mówić: hej, jesteśmy tu! I mamy gdzieś, że wam to przeszkadza! Rok temu na OFF Festivalu z szokiem patrzyłam na ludzi, starszych i młodszych, chłopaków, dziewczyn, którzy szaleli w namiocie Trójki do muzyki i show
Mykki Blanco. Blanco to performer, raper, drag queen, gość, który bawi się kliszami, jest wulgarny, niegrzeczny, ale bardzo autentyczny. Muzyka katowała moje uszy, ale z szeroko otwartymi oczami pochłaniałam to co działo się na scenie. I czułam, że dzieje się coś ważnego. Na innym polskim festiwalu, Tauron Nowa Muzyka, wystąpił w zeszłym roku
Zebra Katz. "Stworzenie silnego, czarnego, innego, queerowego faceta to coś to musi się wydarzyć: nie widzimy tego często, zwłaszcza w hip hopie. Ale głośne mówienie o tym, że jesteś queer jest trudne. Ludzie są atakowani na całym świecie, ale to ty musisz użyć swojej seksualności jako narzędzia, zanim inni użyją jej przeciwko tobie" – mówił Katz w rozmowie z "Guardianem"w zeszłym roku. Singiel "Ima Read" stał się hitem, gdy projektant Rick Owens wykorzystał jego fragment podczas Paris Fashion Week. Od tego czasu utwór remiksowali m.in. Busta Rhymes, Tricky, czy Grimes.
W "Ima Read" Katz jak mantrę powtarza słowo "bitch" – jakże popularne w męskim i mizoginistycznym świecie hip hopu. Raper podkreśla, że dzięki temu, że jest "inny" być może zachęci ludzi do "innego" myślenia i zwróci uwagę na przedmiotowe podejście do kobiet.
"W zmaskulinizowanej kulturze hiphopowej rapujące kobiety zawsze miały ciężko. Geje – nie, bo tych w zasadzie nie było. Przynajmniej oficjalnie" – tymi słowami OFF Festival zapowiada obecność w Katowicach Le1f'a, kolejnego kolesia z Nowego Jorku, który zaczynał w kolektywie Das Racist.
Le1f, dyplomowany tancerz, który uczył się m.in w szkole baletowej, lubi dobrze wyglądać i nie ukrywa, że "zdobywa facetów jak inni raperzy zdobywają dziewczyny". Żadnych morałów. Dwa lata temu zaczął solową karierę, a jego singiel "Wut" (wraz z homoerotycznym teledyskiem) zdobył dużą popularność.
W marcu Le1f wystąpił w programie Davida Lettermana, co dla wielu artystów jest możliwością przebicia się do mainstreamu.
Hip hop, moda i rodzina – kolektyw
House of Ladosha zauważyli nawet redaktorzy prestiżowego magazynu "Pitchfork", a OUT umieścił ich w swojej zeszłorocznej setce najważniejszych ludzi LGBT. HoL to bardziej ruch – koncerty to całe performensy, tworzą też ubrania (linia koszulek ze środkowym palcem w stronę homofobów).
Dzięki Pitchforkowi przebił się też inny raper gej, chociaż nie z Nowego Jorku, a z New Jersey.
Cakes Da Killa, czyli Rashard Bradshaw, w zeszłym roku wydał mixtape "The Eulogy", nad którym magazyn rozpływał się w zachwytach, porównując Cakesa do Lil Kim. Rashard, nie bez humoru, przede wszystkim nawija o seksie z facetami. Warto przy tym dodać, że ma dopiero 21 lat, czyli kariera ciągle przed nim.
a no, szkoda bo chłopak ma spoko głos i po przesłuchaniu kawałków nie powiedziałbym że kobiecy :)