"Jestem raperem gejem. Jestem czarnym raperem i nowojorskim raperem. Cieszy mnie obecny szum wokół ujawnionych queerowych muzyków. To świetne, że artyści w gejowsko-lesbijskiej społeczności w końcu zostali zauważeni, ale pamiętajmy, że "gay rap" to nie gatunek. Styl mojej muzyki nie jest definiowany przez to kim jestem, ale przez to co tworzę" – mówił Le1f w rozmowie z "Interview Magazine". Na początku sierpnia Le1f wystąpi na OFF Festivalu. Queerowy hip hop wchodzi do mainstreamu?
Queerowy hip hop to także raj dla kobiet. Nie da się ukryć, że raperkom ciężko się przebić w męskim świecie "twardzieli". Duża zasługa biseksualnej
Azealii Banks, która szturmem zdobyła listy przebojów takimi hiciorami jak "212", czy "Luxury". Albumowy debiut Banks to jedna z najbardziej wyczekiwanych premier tego roku, równocześnie wzbudzająca wiele kontrowersji. Po kłótniach z wytwórnią, która wielokrotnie przekładała premierę, raperka zapowiedziała, że sama wypuści album do Internetu.
W grudniu do sieci trafił też debiutancki album raperki z Detroit,
Angel Haze, także w atmosferze skandalu i z podobnych przyczyn co w przypadku Banks: wytwórnia zwlekała z premierą. Haze głośno mówi o homofobii w hip hopie i o swojej panseksualności. "Miłość nie zna granic. Jeśli możesz sprawić, że coś poczuję, możesz wywołać śmiech – to sprawi, że będę chciała z tobą być. Nie jest dla mnie ważne, czy masz waginę, czy jesteś hermafrodytą, czy kimkolwiek" – mówiła raperka w rozmowie z "Guardianem".
Kobiecy i queerowy rap ma się dobrze także w Wielkiej Brytanii. Biseksualna
RoXXXan, czy androgyniczna
Amplify Dot są znane i lubiane na brytyjskiej scenie undergroundowej. I trzeba przyznać, że znają się na rzeczy!
Na koniec – duet, który już dawno stał się popularny i to dzięki "L Word". Dlatego chyba
God-Des & She nie musimy przedstawiać (zwłaszcza paniom).
To, że Zebra, Le1f czy Blanco nie grają na hip hopowych festiwalach, ale festiwalach bardziej alternatywnych pokazuje, że jeszcze dużo pracy przed nami. Z drugiej strony w line-up'ach pojawiają się koło znakomitych muzyków, co z pewnością dodaje im prestiżu, ale też trochę odcina ich od świata, który właśnie najwięcej zmian potrzebuje. Znajomi, którzy "siedzą w hip hopie" i orientują się w trendach kręcą nosem: czy to nie jest trochę tak, że queerowy hip hop jest znany dzięki temu, że jest queerowy? Jeżeli o mnie chodzi to nie ma to zupełnie znaczenia. O ile ludzie świetnie się bawią.
(md)
a no, szkoda bo chłopak ma spoko głos i po przesłuchaniu kawałków nie powiedziałbym że kobiecy :)