Staramy się pokazywać Wam muzyczne nowości, premiery klipów bądź mało znane starocie, które odkopaliśmy. Dziś kolejna odsłona środowego przeglądu muzycznego.
1. Mroczny TrentemollerDługo wyczekiwana, trzecia już płyta pochodzącego z Kopenhagi producenta i DJa – Trentemollera ujrzała światło dzienne pod koniec września. Czas podzielić się wrażeniami – a jest to płyta, w którą trzeba się wczuć, dać też sobie czas na przetrawienie. "Lost" jest zdecydowanie najmroczniejszą płytą w dorobku Andersa: co nie znaczy, że złą. Duńczyk zachował swój charakterystyczny styl (mieszanie sampli i gitar np.), zaprosił do współpracy wielu ciekawych wokalistów i... odświeżył trochę trip hop.
Twórczość Duńczyka poznałam dzięki jego rewelacyjnym remiksom: jest to jeden z tych muzyków, który lubi ryzykować i brać na warsztat utwory będące hitami, czy dziełami skończonymi – z doskonałym rezultatem. Jak np. hicior M83 "Midnight City":
Anders lubi też kobiece wokale i melancholijne klimaty (czas na podzielenie się osobistym wyznaniem, że mam słabość do takiej właśnie muzyki elektronicznej). Na płycie "Into The Great Wide Yonder" znalazły się takie perełki jak ""...Even Though You're With Another Girl", czy "Sycamore Feeling" z Marie Frsker. Fisker pojawia się i na "Lost":
Nie wiem jak Wy, ale dla mnie utwór "Candy Tongue" mógłby się znaleźć na płycie "Third" Portishead.
Jednak jednym z najpiękniejszych utworów na płycie jest "Come Undone" (z Kazu Makino z Blonde Redhead):
Tym razem aż się prosi porównanie z Bjork. I tak to z tym Trentemollerem jest. Niby to wszystko znamy, kojarzymy, ale i tak się zachwycamy. Polecamy!
W każdym razie pasja, kreacja, innowacja. Od niego aż kipi miłością do tworzenia, a i z niczego stworzy piękne dźwięki.