Staramy się pokazywać Wam muzyczne nowości, premiery klipów bądź mało znane starocie, które odkopaliśmy. Dziś kolejna odsłona środowego przeglądu muzycznego.
Adrian "Tricky" ThawsTytuł albumu "Adrian Thaws" to nic innego jak prawdziwe... imię i nazwisko Tricky'ego. Swoją nową płytę Tricky nagrał też we własnym londyńskim studiu i wydał we własnym labelu. I tak też zapowiadał album: jest mój, jest prawdziwy, jest szczery. Płyta od zeszłego tygodnia w sklepach, a już w październiku Tricky przyjedzie ją promować i do Polski (na trzy koncerty).
O ile zeszłoroczny album "False Idols" był dość melancholijno-narkotyczny, "Adrian Thaws" jest bardziej hip-hopowy i taneczny. Na mnie ogromne wrażenie zrobiła lista gości: Nneke (która udziela się wokalnie w promującym album singlu):
Oh Land, Tirzach, Bella Gotti, producent Blue Daisy, czy w końcu
queerowy raper Mykki Blanco. Nie brakuje i znanej z poprzednich albumów Tricky'ego Franceski Belmonte.
Adriana Thawsa nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, urodzony w Bristolu artysta jest jednym z ojców trip-hopu, muzyczną karierę zaczynał z Massive Attack, nagrywał z Bjork, odkrył Martinę Topley-Bird, współpracował chyba z wszystkimi ważnymi muzykami. Debiutancki "Maxinquaye", "Angels With Dirty Faces", czy "Juxtapose" to albumy już dziś kultowe. Po bardzo dobrym, chociaż moim zdaniem brzmiącym najbardziej komercyjnie "Blowback", Tricky zaliczył kilka płyt, które mi po prostu nie siadły. Zeszłoroczny "False Idols", chociaż w starej, dobrej trickowej stylistyce, po prostu zanudził mnie na śmierć. A jak jest z "Adrian Thaws"? Zdaję sobie sprawę, że nie każdy kupi ten bardziej taneczny i hip-hopowy klimat, ale płyta przemawia do mnie bardziej niż ta zeszłoroczna. Zupełnie inne od tego do czego Tricky nas przyzwyczaił są utwory z raperką Bellą Gotti: "Gangster Chronicle" i "Why Don't You". Fajnie też brzmi utwór z wspomnianą Oh Land:
Na duży plus też queerowy element w postaci singla "Lonnie Listen" z gościnnym udziałem Mykki Blanco, panowie ciekawie wokalnie się uzupełniają. Ale zachwytów nie będzie. Nie wiem czy to ja, czy po prostu Tricky po 20 latach już nagrał wszystko co mógł. To wszystko już było, jest nudnawo, nie ma tego "czegoś" co sprawiało, że trzęsłam się słuchając "Broken Homes". Tylko dla prawdziwych fanów i fanek?