W ten piątek do polskich kin wejdzie film "Benedetta" w reżyserii Paula Verhoevena. To produkcja, która już zdążyła zgorszyć i sprowokować, a jej autor ma na koncie więcej kontrowersji.
Od 7 stycznia w kinach będzie można obejrzeć najnowszy film holenderskiego twórcy -
Paula Verhoevena pod tytułem "Benedetta". To oparta na prawdziwych wydarzeniach historia niezwykłej zakonnicy, żyjącej na przełomie XVII i XVIII wieku.
Tytułowa Benedetta to zakonnica, która regularnie doświadcza mistycznych wizji. Po czasie zaczyna być świadoma swojej siły i wpływu, jaki ma na otoczenie. Zaczyna rywalizuje o władzę ze swoją przełożoną, z drugiej wdaje się w romans Bartolomeą, która w klasztorze znalazła bezpieczną przystań. Rosnące wpływy Benedetty przysparzają jej również wrogów, i to na samych szczytach religijnej hierarchii.
8 września ubiegłego roku odbyła się światowa premiera "Benedetty". Ludzie protestowali przed nowojorską premierą, oskarżając reżysera, o atak na religię. Teraz film wchodzi na ekrany polskich kin. Jest szansa, że wywoła podobne oburzenie.
Verhoeven nie chce słyszeć o tym, że miałby być w jakiś sposób bluźnierczy. Mediom na festiwalu filmowym w Cannes powiedział, że nie ma się czego wstydzić, ponieważ jego produkcja jest oparta na prawdziwych wydarzeniach.
Naprawdę nie rozumiem, jak można bluźnić, pokazując coś, co się wydarzyło... Nawet jeśli jest to rok 1625, to w większości przypadków to prawda. Oczywiście trochę rzeczy musieliśmy zmienić [w filmie]
- powiedział reżyser.
Verhoeven jest skandalistą wśród reżyserów, a jego filmy kojarzy każdy miłośnik i miłośniczka kina. Holender stworzył "RoboCopa", "Elle", "Pamięć absolutną"i "Nagi instynkt". Zwłaszcza ten ostatni film z Sharon Stone i Michaelem Douglasem zapisał się w pamięci kinomanów kontrowersyjną sceną przesłuchania, w której Catherine Tramell (grana przez Stone) pokazuje się bez bielizny.
W wywiadzie udzielonym wiele lat później Sharon Stone przyznała, że kręcąc tę scenę, nie do końca wiedziała, co zostanie pokazane w filmie i żałuje, że nie wniosła zarzutów przeciwko reżyserowi, który pod artystycznym pretekstem nakręcił scenę erotyczną. Po wydaniu został ocenzurowany w Stanach Zjednoczonych, a kiedy został pokazany na Festiwalu Filmowym w Cannes w 1992 roku, skrytykowano go jako zbyt skandaliczny.