4 listopada minęła 20 rocznica premiery pierwszego filmu o młodym czarodzieju. Z tej okazji organizowany jest jubileusz, w którym jednak możemy nie zobaczyć autorki książek o Harrym Potterze. Mówi się, że chodzi o poglądy J.K. Rowling, które określane są jako TERFizm. Co to i czemu może być szkodliwe dla społeczności LGBTQ+?
W internecie już jakiś czas temu zaczęto nazywać autorkę TERFką, co oznacza trans-exclusionary radical feminist, czyli radykalną feministkę wykluczającą osoby transpłciowe. To trend niepokojąco popularny w Wielkiej Brytanii - o czym informują badania i media, ale pojawia się również w Polsce.
Sprawa z Rowling zaczęła się od oburzenia na fakt, że w pewnym artykule użyto stwierdzenia "osoby, które miesiączkują". Pisarka nie chciała przyjąć wyjaśnienia, że nie tylko kobiety miesiączkują, mimo że to prawda. Coraz więcej firm produkujących środki do higieny podczas okresu zmienia swoje opakowania oraz hasła reklamowe tak, aby dopasować się do wszystkich miesiączkujących osób.
Później autorka Harrego Pottera pogłębiała swój status radykalnej feministki wykluczającej osoby transpłciowe. Choć mówi o tym, że nie jest transfobką, jednocześnie jasno wyklucza na przykład transpłciowe kobiety sugerując, że mogą one zagrażać cispłciowym kobietom. Pisarka opublikowała również długi artykuł, gdzie tłumaczy swoje poglądy. Twierdzi na przykład:
...chcę, żeby transpłciowe kobiety były bezpieczne. Jednocześnie nie chcę, aby urodzone (cispłciowe przyp.red.) dziewczęta i kobiety były mniej bezpieczne. Kiedy otwierasz drzwi łazienek i przebieralni każdemu mężczyźnie, który wierzy lub czuje się kobietą – a, jak już powiedziałam, certyfikaty potwierdzające płeć mogą być teraz przyznawane bez potrzeby operacji lub hormonów – wtedy otwierasz drzwi wszystkim mężczyznom, którzy chcą wejść do środka.
I want my trans followers to know that I and so many other people around the world see you, respect you and love you for who you are.
Tym samym podpadła dużemu gronu osób, które uwielbiały "Pottera", ale jednocześnie należą do społeczności LGBTQ+. Na szczęście zarówno odtwórca głównej roli w serii filmów — Daniel Radcliffe, filmowa Hermiona — Emma Watson i Ron — Rupert Grint dobitnie pokazali, że nie zgadzają się z opinią Rowling.
(wa)
Sobota, 25.02.2023 J. K. Rowling nie martwi się zarzutami o transfobię: „Nie obchodzi mnie moje dziedzictwo. I tak będę martwa”
Czwartek, 01.09.2022 Zamordowana za transfobię? Thriller J. K. Rowling dzieli i... nudzi?
Czwartek, 26.05.2022 Pięć queerowych osób, których występy rozbawią was bardziej, niż Ricky Gervais
Piątek, 01.04.2022 Transfobiczne pytanie w Milionerach: Który poeta był kobietą? - To niestety nie żart na Prima Aprilis
Wtorek, 09.06.2020 Gwiazdy "Harry'ego Pottera" odpowiadają J. K. Rowling i wspierają osoby trans
- nie musisz czytać książek, wystarczą o nich memy (sic!!!)
- komuch ad personam czarekz jest, o zgrozo, biologiem z wykształcenia...
-... którego "biologia" jest jednak dosyć ubogą nauką
- walka z terfizmem do radykalizm, cała społeczność LGBT się na tym przejedzie
- a tak w ogóle to mamy ruch LGB, a nie LGBT
Boże! Widzisz i nie grzmisz?! :/
Wypociny tej rudej kurwy nie są warte mojej uwagi, nawet gdybym do niej nic nie miała, gatunek zupełnie mnie nie interesuje.
Zydzi tez nie sluchaja Wagnera, ale to nie znaczy ze nie potrafil komponowac. (ok moze porownanie HP do Wagnera jest mocno na wyrost, ale chodzi o to ze istnieli w historii ludzie ktorzy prywatnie byli paskudni, nie mniej tworzyli niezle rzeczy) Jezeli nie przeczyta sie ksiazki/ obejrzy filmu/ przedstawienia to ciezko sie na ten temat wypowiadac i tyle.
Margot jest niebinarna, co osoby takie jak ja zaliczają jako część parasola trans*.
Dokladnie. Margot jest transgender.
Super. Twoje uwagi, jakkolwiek (według mojej najlepszej wiedzy - w większości) prawdziwe, są nie całkiem na temat (być może poza Twoimi opiniami na temat zmian językowych: spróbuj przekonać prawicowca, że podobną wymuszoną zmianą językową nie są sformułowania „ożeniła się”, „wyszedł za mąż”, „zamężny”, „żonata”, „mama i mama”, a nawet „małżeństwo”, które wg. ludowej etymologii prawaków ma rzekomo pochodzić od męża i żony… ale „ad rem”, jak zwykłeś się wymądrzać po łacinie…)
Twoje uwagi są nie temat, bo TERFizm to nie ogólne wątpliwości dotyczące zmian społeczno-kulturowych związanych z trnaspłciowością, a bardzo konkretna wątpliwość. Cytując JKR:
Do znudzenia będę więc powtarzał:
Dotychczasowy brak merytorycznej odpowiedzi na moje zarzuty pod adresem rozumowania TERFek uznaję za niezdolność dyskutantów do odpowiedzenia na nie merytorycznie.
Ale czego się spodziewać po zadzierającym nosa nieuku, który nie umie czytać ze zrozumieniem i zawdzięcza swoją pozycję społeczną resortowym rodzicom…
No okej, masz prawo nie lubić fantasy. Ale, z całym szacunkiem, nie masz najmniejszego prawa krytykować literatury, z którą się w ogóle nie zapoznałaś. Jeśli ja nie znam np.: kina francuskiego, to po prostu nie uczestniczę w debacie o nim, prawda?
O, to to to!
A w sumie to bardzo mnie smuci, gdy ludzie homoseksualni, uważani przez sporą część polskiego społeczeństwa za nienormalnych, sami tak nazywają np.: osoby transpłciowe. Przypomina mi się taka biblijna historia z belką i źdźbłem…?
Again: o, to to to!
Eh… postulat wprowadzenie instytucji małżeństw jednopłciowych przez wiele lat uchodził (i dalej uchodzi w Polsce) za „dostosowanie większości do nielicznej mniejszości”. Takoż ochrona przed dyskryminacją i mowa nienawiści.
Czarek, R U stoopid? :/
Jest różnica między małżeństwem jednopłciowym (zresztą: naśladowaniem heteronormy), a uznawaniem że osoba miesiączkująca jest mężczyzną (i odwrotnie, na co zwracała uwagę JR).
Jest różnica między rozszerzaniem pojęcia małżeństwa, a zmianą desygnatów form gramatycznych (czy może odwrotnie).
Może dla Ciebie, ale dla mnie nie. Dla różnej maści fobów również nie (ale w drugą stronę, że tak powiem). Nie wiem, poczytaj sobie może dyskurs prawicowy w Polsce? Sorry, ale wydajesz mi się być kompletnie odrealniony.
Ja też siwieję wypisując te komentarze i sądząc z trollich reakcji - tracąc czas.
Ojej, ktoś się z Tobą nie zgadza, to od razu troll? Boże, alfa i omega się znalazła! Może masz się za jakiegoś Boga tudzież inny wykładnik prawdy obiektywnej?
Zresztą, co ja gadam, ty nie jesteś nawet świadom, ile płci biologicznych występuje u istot ludzkich, zamiast tego mówisz o jednej jedynej i podporządkowujesz swojej ignorancji żywoty i prawa osób transpłciowych. (Podpowiem – płci biologicznych istota ludzka ma kilka i od jednej z nich zależy to, co zwiemy transpłciowością. A tak w ogóle to płeć jest spektrum i istnieje ich więcej niż dwie. Nie wiem jakie studia biologiczne ukończyłeś, skoro tego nie wiesz. Może jeszcze w komunistycznej Polsce, do której masz takie wielkie ciągoty? Wydział pod wezwaniem Lenina czy cuś?]
Bardzo „biologiczne”, panie „wykształcony”. Nic tylko zapłakać nad Twoim losem...
TT+GD/ GI to złożone zjawisko. Po pierwsze mamy transgrnder identity (TI) oraz gender dysphoria (GD), łaczne gender incongruence (GI). Choć oba dotyczą osób mających niezgodność płci urodzeniowej i ekspresji płci społecznej, to nie są to synonimy. Osoba GD niekoniecznie określa się jako trans. Osoba trans może nie doświadczać GD gdy tylko ma możliwość wyrażać siebie w sposób zgodny z odczuwaną płcią. W obu przypadkach etiologia nie jest bynajmniej znana, określona czy pewna. (Pisałem już o tym mowa w komentarzach. Tu skrótowo powtarzam.)
Próba rozwiązania RZECZYWISTEGO problemu osób transpłciowych przy pomocy ustaw oraz np. obowiązkowych szkoleń dla dzieci w wieku 7 lat jest stanowczo zbyt mocna oraz idąca całkowicie przeciw odczuciom większości społeczeństwa (przykłady ze Szkocji oraz Rep. Irlandzkiej). Wywołuje też poważne dyskusje naukowców.
Różnica między sytuacją GL a T jest taka, że do akceptacji GL nie wymagali/ły zmian języka na poziomie gramatyki i dostosowania większości do nielicznej mniejszości.
Podawałem ten przykład, ale powtórzę:
Na oficjalnym szkockiego rządu Twitterze: https://twitter.com/ScotGovEdu/status/1425746455189467137
można obserwować dyskusję na wspomniany temat, m.in. taką uwagę:
'W 2019 było 697.989 uczniów w szkołach publicznych. Wiadomo, że ok. 200 młodych ludzi w ciągu roku uzyskuje wsparcie w sprawie tranzycji z Young Person's Gender Service. Jest to mniej niż 0.03%
Pokazuje to minimalną społeczną skalę problemu.
Jest różnica między traktowaniem chłopca bawiącego się lalkami i nie lubiącego piłki nożnej, jako równoprawnej normy, a wypytywaniem nawet siedmiolatka/tki w jakiej formie gramatycznej się do niego/niej zwracać.
Jest różnica między małżeństwem jednopłciowym (zresztą: naśladowaniem heteronormy), a uznawaniem że osoba miesiączkująca jest mężczyzną (i odwrotnie, na co zwracała uwagę JR).
Jest różnica między rozszerzaniem pojęcia małżeństwa, a zmianą desygnatów form gramatycznych (czy może odwrotnie).
Nazywanie transfobami osób zgłaszających wątpliwości i pokazujących problematyczność rozwiązań, jest tak samo mądre jak rónie daleko idące propozycje pani Spurek, odnośnie praw zwierząt (idea słuszna, ale wykonanie - kontrskuteczne i odstraszające potencjalnych zwolenników).
Tu mamy to samo.
Ja też siwieję wypisując te komentarze i sądząc z trollich reakcji - tracąc czas.
Twoje wypociny zalatują mi transmedykalizmem, a mówię to jako dziewczyna ze zdiagnozowaną dysforią płciową.
TT+GD/ GI to złożone zjawisko. Po pierwsze mamy transgrnder identity (TI) oraz gender dysphoria (GD), łaczne gender incongruence (GI). Choć oba dotyczą osób mających niezgodność płci urodzeniowej i ekspresji płci społecznej, to nie są to synonimy. Osoba GD niekoniecznie określa się jako trans. Osoba trans może nie doświadczać GD gdy tylko ma możliwość wyrażać siebie w sposób zgodny z odczuwaną płcią. W obu przypadkach etiologia nie jest bynajmniej znana, określona czy pewna. (Pisałem już o tym mowa w komentarzach. Tu skrótowo powtarzam.)
Próba rozwiązania RZECZYWISTEGO problemu osób transpłciowych przy pomocy ustaw oraz np. obowiązkowych szkoleń dla dzieci w wieku 7 lat jest stanowczo zbyt mocna oraz idąca całkowicie przeciw odczuciom większości społeczeństwa (przykłady ze Szkocji oraz Rep. Irlandzkiej). Wywołuje też poważne dyskusje naukowców.
Różnica między sytuacją GL a T jest taka, że do akceptacji GL nie wymagali/ły zmian języka na poziomie gramatyki i dostosowania większości do nielicznej mniejszości.
Podawałem ten przykład, ale powtórzę:
Na oficjalnym szkockiego rządu Twitterze: https://twitter.com/ScotGovEdu/status/1425746455189467137
można obserwować dyskusję na wspomniany temat, m.in. taką uwagę:
'W 2019 było 697.989 uczniów w szkołach publicznych. Wiadomo, że ok. 200 młodych ludzi w ciągu roku uzyskuje wsparcie w sprawie tranzycji z Young Person's Gender Service. Jest to mniej niż 0.03%
Pokazuje to minimalną społeczną skalę problemu.
Jest różnica między traktowaniem chłopca bawiącego się lalkami i nie lubiącego piłki nożnej, jako równoprawnej normy, a wypytywaniem nawet siedmiolatka/tki w jakiej formie gramatycznej się do niego/niej zwracać.
Jest różnica między małżeństwem jednopłciowym (zresztą: naśladowaniem heteronormy), a uznawaniem że osoba miesiączkująca jest mężczyzną (i odwrotnie, na co zwracała uwagę JR).
Jest różnica między rozszerzaniem pojęcia małżeństwa, a zmianą desygnatów form gramatycznych (czy może odwrotnie).
Nazywanie transfobami osób zgłaszających wątpliwości i pokazujących problematyczność rozwiązań, jest tak samo mądre jak rónie daleko idące propozycje pani Spurek, odnośnie praw zwierząt (idea słuszna, ale wykonanie - kontrskuteczne i odstraszające potencjalnych zwolenników).
Tu mamy to samo.
Ja też siwieję wypisując te komentarze i sądząc z trollich reakcji - tracąc czas.
Teraz do wora pod nazwą LGBT+ wrzuca się wszystkie cuda wianki i często ten plusik przy skrócie że tak powiem komplikuje sprawę. Facet kocha faceta czy dziewczyna faceta to w miarę prosta sprawa, dziewczyna kocha dziewczynę, facet kocha i facetów i dziewczyny, ale im dalej w skrót tym rzeczy stają sie bardziej skomplikowane.
Jest to tak "prosta" sprawa, że masy naukowców (ludzi wykształconych w tematyce) bardzo długo uważały homoseksualność za chorobę, uważając za jej przyczynę braki hormonów, złe wychowanie, urazy psychiczne itd.
A może jednak, to nie jest takie proste, skoro tęgie głowy przez lata do tego nie doszły. Nie dziwi mnie więc, że w sprawie transpłciowości również panuje takie zamieszanie.
Nie jestem aktywistą i tym bardziej nie wymagam tego od innych. Nie wiem, kto Cię do tego zmusza, ale daj mi namiary i spróbuję przekonać go, że zmuszanie innych do aktywizmu, to kiepski pomysł :)
Patrz wyżej. Spróbuj zresztą może pojechać na jakąś podkarpacka wieś i przekonywać starszych ludzi, że chłop z chłopem to normalne. Powodzenia ;)
Nie rozumiem czasem tego świata. Cóż. A co do potencjalnych trolli to obawiam się, że jednak trollami nie są.
Pozdrawiam Was prosto!
A ja pozdrawiam wesoło (ang. gay) ;)
Najbardziej jestem zawiedziony tym, że toczy się tu jakaś metadyskusja o tym jak to rzekomo TERFki są prześladowane, zamiast o sednie ich poglądów. Powtórzę jeszcze raz:
Wg. mnie to jest jakiś absurd. No bo, czemu pani Rowling nie boi się np. lesbijki, która będzie ją napastować w toalecie? Ryzyko z transpłciowymi kobietami jest raczej takie samo. Jeśli chodzi zaś o mężczyzn symulujących transpłciowość, to ja nie znam heteroseksualnego cispłciowego faceta, który tak by się w swoich oczach „upokorzył”, żeby udawać transpłciową kobietę dla osiągnięcia jakichś korzyści xD
Dotychczasowy brak merytorycznej odpowiedzi na moje zarzuty pod adresem rozumowania TERFek uznaję za niezdolność dyskutantów do odpowiedzenia na nie merytorycznie.
Z którego komentarza wyniosłeś taki wniosek? Ja tylko schodzę na poziom tej grafomanki, a ludzi ciężko mi szanować i tak.
- nie musisz czytać książek, wystarczą o nich memy (sic!!!)
- komuch ad personam czarekz jest, o zgrozo, biologiem z wykształcenia...
-... którego "biologia" jest jednak dosyć ubogą nauką
- walka z terfizmem do radykalizm, cała społeczność LGBT się na tym przejedzie
- a tak w ogóle to mamy ruch LGB, a nie LGBT
Boże! Widzisz i nie grzmisz?! :/
Wypociny tej rudej kurwy nie są warte mojej uwagi, nawet gdybym do niej nic nie miała, gatunek zupełnie mnie nie interesuje.
Domagasz się od innych szacunku a sama nazywasz kobietę "rudą kurwą"? To tylko potwierdza fakt, że na Twoje komentarze szkoda czasu, Rowling przez Twój memiczny bojkot raczej nie zbiednieje na duchu, a przez ludzi takich jak Ty czy Margot nasza społeczność długo będzie musiała walczyć o to, żeby być postrzeganymi jak reszta ludzi.
Pozdrawiam, odłączam się z dyskusji :)
- nie musisz czytać książek, wystarczą o nich memy (sic!!!)
- komuch ad personam czarekz jest, o zgrozo, biologiem z wykształcenia...
-... którego "biologia" jest jednak dosyć ubogą nauką
- walka z terfizmem do radykalizm, cała społeczność LGBT się na tym przejedzie
- a tak w ogóle to mamy ruch LGB, a nie LGBT
Boże! Widzisz i nie grzmisz?! :/
Wypociny tej rudej kurwy nie są warte mojej uwagi, nawet gdybym do niej nic nie miała, gatunek zupełnie mnie nie interesuje.