Środa, 19.05.2021, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026
Warszawa: rowerzysta opluł przechodniów z tęczowymi flagami, wśród nich Babcia Kasia
18 maja we wtorek, na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie na wysokości ul. Traugutta, rowerzysta opluł przechodzące osoby, które miały przy sobie tęczowe flagi i tęczowe emblematy. Wśród nich znalazła się Katarzyna Augustynek, znana jako Babcia Kasia.
Nagranie ze zdarzenia trafiło na Twittera. Widać na nim, że grupa osób idzie ulicą, mając ze sobą tęczowe flagi. Z tej samej strony nadjeżdża rowerzysta (w czerwonej bluzie), zbliża się do przechodniów i opluwa ich, co najmniej dwa razy.
W jego stronę ruszyła Babcia Kasia, która została odepchnięta przez mężczyznę ubranego na czarno, co sprawiło, że wywiązała się szarpanina. Do akcji wkroczyła policja, odgradzając agresorów. Mężczyzna, który opluł przechodniów, odjechał.
Użytkownicy i użytkowniczki Twittera poszukują sprawców ataku.
Robert Szumiata z Komendy Rejonowej Policji w Śródmieściu mówi "Gazecie Wyborczej" dlaczego policja nie zareagowała na atak. "Policjanci nie byli świadkami tego wydarzenia od początku. Zauważyli mężczyznę, który agresywnie zachowuje się w stosunku do innych osób, dlatego ruszyli w jego kierunku i podjęli interwencję. Mężczyzna w czarnej kurtce został wskazany przez kobiety jako napastnik i na nim skupiły się nasze działania. Sytuacja na miejscu była bardzo dynamiczna. Poszkodowane nie poinformowały policjantów od razu, że pozostałymi napastnikami byli także rowerzyści. Powiedziały im o tym dopiero, jak rowerzyści już odjechali".
"Kobiety w złożonej tego samego dnia na komendzie skardze o przestępstwie ściganym z oskarżenia prywatnego powiedziały, że napastnikami byli rowerzyści i potwierdziły, że najpierw, jako napastnika wskazały policjantom wylegitymowanego przez nich mężczyznę, który tak naprawdę stanął w ich obronie" - dodaje policjant.
Sytuację komentuje także Babcia Kasia. "To prawda, sytuacja była dynamiczna. Nie wiedziałam, że mężczyzna ubrany na czarno stanął w naszej obronie, bo leżałam wtedy na chodniku. Jednak wyraźnie wskazałam, że napastnikiem był mężczyzna w czerwonej bluzie. Krzyczałam do funkcjonariuszy, by go zatrzymali, ale żaden nie zareagował" - mówi Katarzyna Augustynek. "Policjanci szli kilka metrów za nami i mieli doskonały ogląd sytuacji. Jestem pewna, że widzieli, kto nas zaatakował, a kto stanął w naszej obronie" - dodaje aktywistka.
(kb)
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Powiązane
Wtorek, 08.06.2021 Mężczyźni, którzy opluli i zaatakowali Babcię Kasię, to policjant i jego syn. Prokuratura nie chce wszcząć śledztwa
Poniedziałek, 21.06.2021 "Jeżeli Unia nie zareaguje, my będziemy następni!" - Bart Staszewski o wyjeździe do Budapesztu i starciu z policją
Czwartek, 17.01.2019 Policjant opublikował na prywatnym profilu "żart" na temat Rabieja i jego partnera
Środa, 04.05.2022 Jarosław Jakimowicz kontra tęczowa flaga: To jest to gówno, które poleciało tam.
Piątek, 12.03.2021 Ujawniono wizerunek nożownika z Warszawy. Czy policja ukrywa, że atak był na tle homofobicznym?
To jest podpowiedź, NIE BROŃ BABĆ atakiem na napastnika. Broń wyłącznie okrzykiem "o Hela znalazłaś dziś przyjaciela!" a zyskasz sympatię.
Jasno widac że osoba zatrzymana to żaden z napastników a osoba która stanęła w obronie osób z teczowymi flagami
Ktoś stanął w obronie osób które zostały zaatakowane
Mamy wolny kraj (podobno...), i za dowolnie prowokacyjne czyny coś takiego nie powinno pani Katarzyny (i jej podobnych) spotykać. Niemniej jednak, otwarcie oświadczam, że nie popieram tego rodzaju aktywizmu. Moim zdaniem to bardziej szkodzi, niż pomaga naszej społeczności.
Zaznaczam, że przy całej mojej niezgodzie, szanuję ten rodzaj aktywizmu, i uważam, że Policja nie ma prawa traktować specjalnie takich przypadków (co niestety ma miejsce).