8 czerwca 2019 r. ulicami Warszawy przeszła rekordowa pod względem ilości uczestników i uczestniczek Parada Równości. Szymon Niemiec, biskup Zjednoczonego Ekumenicznego Kościoła Katolickiego, a w przeszłości wieloletni współorganizator tego wydarzenia, odprawił przed jego rozpoczęciem nabożeństwo ekumeniczne. Taką modlitwę biskup Niemiec odprawia nieprzerwanie od 9 lat, niestety dopiero wtedy zyskała medialny rozgłos, a duchownemu z tego tytułu zostały postawione zarzuty znieważenia uczuć religijnych, za co groziło mu do 2 lat pozbawienia wolności.
Warszawski sąd pochylił się nad sprawą duchownego Kościoła ekumenicznego. "Sąd cofnął akt oskarżenia do prokuratury, miażdżąc go przy okazji. Dla mnie jest to potwierdzenie tego, co mówiliśmy od samego początku: że cała ta sprawa jest stricte grą polityczną partii rządzącej, jest inspirowana wyłącznie po to, by zastraszyć osoby nieheteronormatywne, odebrać im prawa do bycia człowiekiem wiary, powstrzymać od religijnego funkcjonowania osoby, które wierzą inaczej, niż nakazuje Kościół rzymskokatolicki" – komentuje bp Szymon Niemiec dla "Gazety Wyborczej".
Uwagę opinii publicznej zwrócił wtedy fakt, że obok biskupa Niemca, udział w nabożeństwie wziął również przedstawiciel Oficjalnego Polskiego Kościoła Latającego Potwora Spaghetti, czyli Kościoła Pastafarian. "Zgłosił się tuż przed samym nabożeństwem, że chce w nim wziąć udział. Nie miałem prawa odmówić. Nabożeństwo ekumeniczne to są liturgie, które są dla wszystkich ludzi wierzących. Ja mogę nie zgadzać się z wieloma ludźmi, ale to nie oznacza, że mam prawo do wykluczania ich z życia społecznego. Na tym polega też chrześcijaństwo. My jesteśmy powołani do tego, by każdego człowieka otaczać szacunkiem" - mówił wtedy biskup Niemiec.

Obecnie sąd zwrócił akta sprawy do prokuratury, zarzucając im rażące braki w przeprowadzonym postępowaniu. "My byliśmy przesłuchiwani ponad dwa lata temu, ale przez ponad rok trwania postępowania prokurator nie przesłuchał żadnego ze składających zawiadomienie o możliwości obrażenia uczyć religijnych. Sąd wykazał w postanowieniu, że prokurator nawet nie wskazał poszkodowanych. A akt oskarżenia opiera się na opinii biegłego – księdza rzymskokatolickiego – która nie powinna być brana pod uwagę, bo to nie było nabożeństwo rzymskokatolickie" – opowiada "Gazecie Wyborczej" bp Niemiec.
Sąd rejonowy w Warszawie-Śródmieście zdecydował, że "brak jest w sprawie dowodów, które uprawdopodobniałyby, iż czyn zarzucony oskarżonym wypełnia znamiona przestępstwa", dodając, że "na podstawie materiałów zgromadzonych przez prokuratora nie sposób przyjąć, iż oskarżeni parodiowali liturgię Mszy Świętej Kościoła Rzymskokatolickiego, a tym bardziej, że czynili to z intencja poniżenia".
W uzasadnieniu pojawiło się stwierdzenie, że prokuratura oparła ustalenia faktyczne o "opinię biegłego, którego bezstronność budzi poważne wątpliwości", a w tym przypadku był to przedstawiciel Kościoła katolickiego.
"Treść opinii nasuwa wniosek, iż osoba ją sporządzająca jest przedstawicielem doktryny Kościoła rzymskokatolickiego, która nie jest w stanie w sposób bezstronny odnieść się do kwestii będącej przedmiotem opinii". I dalej czytamy: "Wskazać przy tym należy, iż z opinii tej wynika pośrednio, iż liturgia każdego innego wyznania chrześcijańskiego niż rzymskokatolickie stanowi sama w sobie obrazę uczuć religijnych wiernych Kościoła rzymskokatolickiego".
Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL
Sąd dodał również, że "oskarżeni wskazali, iż nabożeństwo odbyło się zgodnie z liturgią Zjednoczonego Ekumenicznego Kościoła Katolickiego, która – jak w przypadku wszystkich kościołów tradycji katolickiej – jest zbliżona do liturgii Kościoła rzymskokatolickiego, a celem nabożeństwa było wsparcie duszpasterskie osób potrzebujących modlitwy, nie zaś obraza uczuć religijnych".
Ze względu na "braki postępowania przygotowawczego" sąd nie mógł umorzyć sprawy i zwrócił ją do prokuratury.
(kb)
Podobnie moim zdaniem byłoby gdyby ukarali b. Niemca za odprawienie Mszy w obrządku przez niego wyznawanym. Nie zostawiliby na Polsce suchej nitki, jeśli tylko ktoś nagłośniłby to. Dodatkowo dla samego KK piejącego od wielu lat o ekumenizmie (rozpoczął te działania JPII) to też jest bardzo zły PR, więc prawdopodobnie Watykan, czy nuncjatura musiałby się wypowiedzieć. Straty wizerunkowe nie są warte posadzenia jednego człowieka i zrobienia z niego męczennika za wiarę.
Wystarczy im podejrzewam, że go przeczołgają i naje się strachu, co skutecznie powinno zniechęcić jego i podobne osoby do działań "ośmieszających katolików".
BARAKIEL:
I tak wystarczająco oczy świata są zwrócone na Polskę. Myślicie, że mając na karku oskarżenia o homofobię, będą ryzykować zarzutami o braku tolerancji w stosunku innych religii i ingerencji w wolność wyznawanej wiary lub jej braku. To naprawdę skończyłoby się dla nich fatalnie, a nawet oni nie są tak głupi, żeby nie wiedzieć, że nie istnieją w pustce i są zależni od innych krajów w wielu aspektach.
Wątpię żeby przejmowali się tym co dzieje się poza zasięgiem ich pola zakrzywiania rzeczywistości. Gdyby tak było, to wyroki TSUE były by u nas egzekwowane i sytuacja byłaby DUŻO lepsza.
I tak wystarczająco oczy świata są zwrócone na Polskę. Myślicie, że mając na karku oskarżenia o homofobię, będą ryzykować zarzutami o braku tolerancji w stosunku innych religii i ingerencji w wolność wyznawanej wiary lub jej braku. To naprawdę skończyłoby się dla nich fatalnie, a nawet oni nie są tak głupi, żeby nie wiedzieć, że nie istnieją w pustce i są zależni od innych krajów w wielu aspektach.