Krystyna Pawłowicz podzieliła się na Twitterze swoim odkryciem, na temat uznania przez dyrektorkę szkoły transpłciowości jednej z uczennic placówki.
Obecna sędzia Trybunału Konstytucyjnego opisała sytuację dyrektorki szkoły podstawowej w Podkowie Leśnej, która
wyraziła zgodę na prośbę rodziców, aby do 10-letniej, transpłciowej uczennicy zwracać się wybranym przez nią imieniem.
Jak opisuje sytuację Pawłowicz -
Rada Pedagogiczna w szkole przyjęła uchwałę, która zobowiązuje wszystkich nauczycieli i nauczycielki, by zwracali się do 10-letniej uczennicy imieniem Agnieszka. Sędzia Trybunału Konstytucyjnego zauważa, że "d
ane aktów stanu cywilnego zlekceważono".Do sprawy odniósł się burmistrz miasta Artur Tusiński. "
Dzisiaj odbyła się narzucona „z góry” kontrola szkoły przez kuratorium, od wczoraj dobijają się dziennikarze. Ze względu na małą społeczność i dobro dziecka staraliśmy się uniknąć rozgłosu, niemniej jednak stało się, mamy już dyskusje w przestrzeni publicznej, także na lokalnych grupach" - poinformował na Facebooku.
Polityk deklaruje, że "
władze naszej szkoły, ale także miasta Podkowa Leśna są i będą otwarte na potrzeby każdego ucznia, także uczniów transpłciowych". Dodaje, że "obowiązkiem dorosłych jest ochrona dzieci, o czym zdaje się zapomina posłanka Pawłowicz i osoba, która wyniosła informację poza szkołę".(kb)
Bardzo słusznie! Bo nie ma!
Niestety była w latach 2007-2011 profesorem nadzwyczajnym na UW, to nadal wysoka funkcja...
Przypominam że profesor nadzwyczajny (uczelniany) nie jest tytułem za zasługi dla nauki tylko nadawanym przez uczelnie, profesor zwyczajny (belwederski) jest tytułem honorowym nadawanym przez prezydenta. różnica między jednym, a drugim jest bardzo duża. Do profesora nadzwyczajnego możesz być najbardziej przeciętnym doktorem habilitowanym bez jakichkolwiek znaczących osiągnięć naukowych. Więc można się ograniczyć iż ma po prostu najwyższy stopień naukowy ze swojej dziedziny czyli doktora habilitowanego. Swoją drogą habilitacja dopiero 20 lat po doktoracie... Domyślam się jakiej jakości mogła to być habilitacja.
Bardzo słusznie! Bo nie ma!
Niestety była w latach 2007-2011 profesorem nadzwyczajnym na UW, to nadal wysoka funkcja...
Czy to nie sytuacja jak z Czarnkiem, który jest nazywany profesorem tylko dlatego że dostał taką pracę na KULu, a nie ze względu na jego dokonania?
Bardzo słusznie! Bo nie ma!
Niestety była w latach 2007-2011 profesorem nadzwyczajnym na UW, to nadal wysoka funkcja...
Bardzo słusznie! Bo nie ma!
Tak
Postawa dyrekcji szkoły
Dobrze że są takie osoby które szanują czyjąś identyfikację płciową /tożsamość płciową