Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
TOP Kino LGBT Marsze 2026 Profile i ogłoszenia Sport LGBT Coming out
Czwartek, 01.04.2021, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Przeczytaj fragment powieści Oceana Vuonga "Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę"

Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)

Debiutancka powieść Oceana Vuonga to brutalnie szczere rozpoznanie rasy, klasy i mitu męskości. "Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę" to list syna do matki, która nie umie czytać. Bohater odkrywa historię rodziny, której najważniejsze wydarzenia rozgrywały się w Wietnamie. Historia ta zaś jest niczym drzwi wiodące do tych sfer życia autora listu, których jego matka nigdy nie znała.

Wtedy z galonem mleka. Butla roztrzaskująca się o moją łopatkę i równomierny biały deszcz na kuchenne kafelki.

Wtedy w Six Flags, kiedy pojechałaś ze mną kolejką górską Superman, bo za bardzo się bałem zrobić to sam. Jak później zwymiotowałaś, cała głowa w koszu na śmieci. Jak w swojej zgrzytliwej radości zapomniałem powiedzieć „Dziękuję”.

Wtedy, gdy pojechaliśmy do Goodwill i napakowaliśmy wózek produktami z żółtą metką, ponieważ tego dnia żółta metka oznaczała dodatkowe pięćdziesiąt procent zniżki. Popchnąłem wózek i wskoczyłem na jego uchwyt, a szybując, czułem, jak opływamy w bogactwo przecenionych skarbów. To były twoje urodziny. Szastaliśmy pieniędzmi.

– Czy wyglądam jak prawdziwa Amerykanka? – spytałaś, przyciskając do ciała białą sukienkę.

Była trochę zbyt oficjalna, żebyś miała okazję ją nosić, ale na tyle swobodna, żebyś miała taką możliwość. Szansę. Pokiwałem głową z uśmiechem. Wózek był już wtedy tak wyładowany, że nie widziałem niczego przed sobą.

Wtedy z nożem kuchennym – tym, który złapałaś, a potem odłożyłaś, trzęsąc się, i powiedziałaś cicho:

– Wyjdź. Wyjdź.

A ja wybiegłem przez drzwi na czarne letnie ulice. Biegłem, dopóki nie zapomniałem, że mam dziesięć lat, dopóki bicie serca nie stało się wszystkim, co mogłem w sobie usłyszeć.

Wsparcie

Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie

Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.

Zobacz jak wspomóc QUEER.PL


Wtedy w Nowym Jorku, tydzień po śmierci kuzyna Phuonga w zmiażdżonym samochodzie, wsiadłem do metra linii 2 w centrum miasta i gdy drzwi się otworzyły, zobaczyłem jego twarz, wyraźną i okrągłą, patrzył wprost na mnie, żywy. Sapnąłem – ale dobrze wiedziałem, że ten mężczyzna tylko go przypominał. Mimo to zszokował mnie widok czegoś, czego myślałem, że nigdy więcej nie zobaczę – rysy tak podobne, masywna szczęka, wysokie czoło. Jego imię wyskoczyło mi z ust, zanim zdołałem je złapać. Na górze usiadłem na hydrancie i zadzwoniłem do ciebie.

– Mamo, widziałem go – dyszałem. – Mamo, przysięgam, że go widziałem. Wiem, że to głupie, ale widziałem Phuonga w pociągu.

Miałem atak paniki. I ty o tym wiedziałaś. Przez chwilę nic nie mówiłaś, a potem zaczęłaś nucić melodię Happy Birthday. Nie miałem wtedy urodzin, ale była to jedyna piosenka, którą znałaś po angielsku, i nie przestawałaś nucić. Słuchałem z telefonem tak mocno przyciśniętym do ucha, że jeszcze kilka godzin później na moim policzku wciąż widniał odciśnięty różowy prostokąt.

 

Mam dwadzieścia osiem lat, metr sześćdziesiąt dwa, pięćdziesiąt kilogramów. Jestem przystojny pod dokładnie trzema kątami i zabójczy pod każdym innym. Piszę do ciebie z wnętrza ciała, które kiedyś było twoje. To znaczy piszę jako syn.

Jeśli mamy szczęście, koniec zdania jest miejscem, od którego możemy zacząć. Jeśli mamy szczęście, coś przekazujemy, kolejny alfabet zapisany krwią, ścięgnem i neuronem; przodkowie obciążali swoich potomków cichym napędem, żeby lecieli na południe, żeby skręcili w stronę miejsca w relacji, w którym nikt miał nie przetrwać.

 

Wtedy w salonie paznokci usłyszałem przypadkiem, jak pocieszasz klientkę z powodu jej niedawnej straty. Kiedy malowałaś paznokcie, mówiła i połykała łzy.

– Straciłam dziecinę, moją małą dziewczynkę, Julie. Nie mogę w to uwierzyć, była najsilniejsza, moja najstarsza.

Kiwnęłaś głową, oczy za maską miałaś suche.

– Już w porządku, w porządku – powiedziałaś po angielsku – nie płacze. Twoja Julie – mówiłaś dalej – jak umarła?

– Rak – odparła kobieta. – I to na podwórku za domem! Umarła tam, na podwórku, cholera.

Puściłaś jej rękę, zdjęłaś maskę. Rak. Nachyliłaś się.

– Moja mama też umiera od raka. – W salonie zapadła cisza. Twoi współpracownicy poruszyli się na swoich miejscach. – Ale co się dzieje na podwórku, czemu tam umiera?

Kobieta otarła oczy.

– Tam właśnie mieszka. Julie jest moim koniem.

Skinęłaś głową, włożyłaś maskę i wróciłaś do malowania paznokci. Kiedy kobieta wyszła, rzuciłaś maską przez cały salon.

– Pieprzony koń? – krzyknęłaś po wietnamsku. – Ja pierdolę, byłam gotowa zanieść kwiaty na grób jej córki!

Przez resztę dnia, gdy pracowałaś nad tą czy inną dłonią, podnosiłaś wzrok i krzyczałaś:

– To był pieprzony koń!

I wszyscy się śmialiśmy.

Autor książki, Ocean Vuong Autor książki, Ocean Vuong

Wtedy, gdy w wieku trzynastu lat w końcu powiedziałem „stop”. Twoja ręka w powietrzu, moja kość policzkowa szczypiąca od pierwszego ciosu.

– Przestań, mamo. Wystarczy. Proszę.

Patrzyłem na ciebie surowo, w sposób, w jaki umiałem już wtedy patrzeć w oczy swoich prześladowców. Odwróciłaś się, bez słowa włożyłaś brązowy wełniany płaszcz i poszłaś do sklepu.

– Wezmę jajka – rzuciłaś przez ramię, jakby nic się nie wydarzyło.

Ale oboje wiedzieliśmy, że już nigdy mnie nie uderzysz.

Danaidy, które przeżyły migrację, przekazują tę wiadomość swoim dzieciom. Pamięć o członkach rodziny utraconych z początkiem zimy została wpleciona w ich geny.

Kiedy kończy się wojna? Kiedy mogę wymówić twoje imię i mieć na myśli tylko twoje imię, a nie to, co zostawiłaś za sobą?

Wtedy, gdy obudziłem się o atramentowoniebieskiej godzinie, moją głowę – nie, dom – wypełniała cicha muzyka. Stawiając stopy na chłodnym drewnie, poszedłem do twojego pokoju. Łóżko było puste.

– Mamo – powiedziałem nad muzyką, nieruchomy jak cięty kwiat.

To był Chopin i dochodził z szafy. Drzwi wytrawione czerwonawym światłem, jak wejście do miejsca, które płonie. Siedziałem na zewnątrz, słuchając uwertury, a pod nią twojego równomiernego oddechu. Nie wiem, jak długo tam byłem. Ale w pewnym momencie wróciłem do łóżka i naciągnąłem kołdrę na brodę, aż się skończyła, nie muzyka, ale moja drżączka.

– Mamo – powtórzyłem do nikogo. – Wróć. Wydostań się.

 

Powiedziałaś mi kiedyś, że ludzkie oko jest najbardziej samotnym dziełem boga. Ileż świata przemyka przez źrenicę, a ona niczego nie zatrzymuje. Oko, jedyne w oczodole, nawet nie wie, że jest jeszcze drugie, podobne do niego, oddalone o kilka centymetrów, równie głodne co puste. Otwierając drzwi na pierwszy śnieg w moim życiu, wyszeptałaś:

– Patrz.


Wtedy, gdy obcinałaś końce fasolki szparagowej nad zlewem, powiedziałaś nagle:

– Nie jestem monstrum. Jestem matką.

Co mamy na myśli, gdy mówimy o ocalałym? Może ocalały jest ostatnim, który wraca do domu, ostatni danaid, który wyląduje na gałęzi ciężkiej od duchów.

Roztoczył się wokół nas poranek.

Odłożyłem książkę. Strąki fasolki pękały. Uderzały o stalowy zlew jak palce.

– Nie jesteś monstrum – powiedziałem.

Ale kłamałem.

Tak naprawdę chciałem powiedzieć, że monstrum nie jest dla mnie takie straszne. Wywodzące się z łaciny monstrum, boski posłaniec katastrof, zostało wchłonięte przez starofrancuski, żeby oznaczało zwierzę o miriadach postaci: centaura, gryfa, satyra. Być monstrum to być hybrydowym sygnałem, latarnią morską: jednocześnie schronieniem i ostrzeżeniem.

Czytałem, że rodzice cierpiący na PTSD częściej biją swoje dzieci. Być może ma to jednak monstrualne korzenie. Być może podnieść rękę na dziecko to przygotować je do wojny. Powiedzieć, że ma się puls, nigdy nie jest tak proste jak zadanie serca, które mówi ciału tak, tak, tak.

Nie wiem.

Wiem tylko, że w Goodwill wręczyłaś mi białą sukienkę, oczy miałaś błyszczące i szeroko otwarte.

– Czy możesz to przeczytać – spytałaś – i powiedzieć, czy jest ognioodporna?

Przeszukałem rąbek, przestudiowałem nadruk na metce i choć nie umiałem jeszcze czytać, powiedziałem:

– Tak.

Mimo wszystko to powiedziałem.

– Tak – skłamałem, przykładając ci sukienkę do brody. – Jest ognioodporna.

Kilka dni później, kiedy byłaś w pracy, przejeżdżający na rowerze chłopak z sąsiedztwa zobaczył, że mam na sobie tę sukienkę – myślałem, że gdy ją włożę, będę wyglądać bardziej jak ty. Następnego dnia na przerwie dzieci wyzywały mnie od dziwaków, ciot, pedałów. Znacznie później dowiedziałem się, że te słowa również znaczyły tyle co monstrum.

Czasami wyobrażam sobie danaidy, które uciekają nie przed zimą, ale przed chmurami napalmu z twojego dzieciństwa w Wietnamie. Wyobrażam sobie, że płonące wybuchy nic im nie robią, a ich małe czarno-czerwone skrzydełka drżą jak odłamki, które rozpierzchają się na tysiące kilometrów po niebie, tak że patrząc w górę, nie można już dostrzec źródła eksplozji, tylko rodzinę motyli unoszącą się w czystym, chłodnym powietrzu, a ich skrzydełka po tylu pożarach w końcu są ognioodporne.

– Dobrze wiedzieć, kochanie. – Patrzyłaś z kamienną twarzą ponad moim ramieniem, gdy sukienka przylegała ci do piersi. – Bardzo dobrze.

Jesteś matką, mamo. Jesteś także monstrum. Ale ja też – dlatego nie mogę się od ciebie odwrócić. Właśnie dlatego wziąłem najbardziej samotne dzieło boga i włożyłem cię do niego.

Patrz.

[1] Roland Barthes, Dziennik żałobny, przeł. Kajetan Maria Jaksender, Wydawnictwo Teatr Polski we Wrocławiu, Wrocław 2013.

  • 1
  • 2
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (10)
sylwia_87 bisiek wera755 scarswillhealsoon ns91 honorcia87 kierownik2
Nie podoba mi się (1)
Komentarze (0)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
Fragment powieści Oceana Vuonga Kultura LGBTQ+ literatura Nowy Jork Ocean Vuong Patricia Polacco powieść relacje rodzinne Roland Barthes Społeczeństwo trauma USA
Powiązane
Obraz Czwartek, 13.01.2022 Pierwszy polski fragment książki Act Cool - Wypełniłem test Czy jesteś transpłciowy? i wyszło mi, że rzeczywiście jestem. Obraz Czwartek, 13.09.2018 34 transpłciowych modeli i modelek w pokazie mody w Nowym Jorku Obraz Wtorek, 15.05.2018 "Seks w wielkim mieście" byłby inny, gdyby zrobiono go dzisiaj Obraz Czwartek, 17.03.2016 Nie tylko Harvey Milk Obraz Środa, 17.12.2014 J.K. Rowling: nikt nie powinien siedzieć w szafie!
Inne tematy
Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec... Piątek, 17.07.2026 Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec...
Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą Środa, 15.07.2026 Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą
Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego Wtorek, 14.07.2026 Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego
Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli Piątek, 12.06.2026 Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli
Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm? Sobota, 11.07.2026 Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm?
Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z Czwartek, 09.07.2026 Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na X Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościPolityka cookiesUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się