Aktorka znana z roli Carrie Bradshaw w "Seksie w wielkim mieście" Sarah Jessica Parker w rozmowie z "Wall Street Journal" wyznała, że gdyby serial został stworzony obecnie, wyglądałby zupełnie inaczej. Gwiazda zwróciła uwagę na brak kobiet o różnym kolorze skóry oraz konwersacji na tematy dotyczące społeczności LGBTQ.
Gwiazda "Seksu w wielkim mieście" Sarah Jessica Parker w rozmowie z "Wall Street Journal" przyznała, że gdyby serial powstał obecnie, wyglądałby zupełnie inaczej. Aktorka odniosła się do braku reprezentacji osób z dyskryminowanych mniejszości, przyznając: "
Nie było żadnych kobiet o kolorze skóry innym niż biały, ani żadnej istotnej konwersacji o społeczności LGBTQ".
Parker zauważyła, że w klimacie społecznym, politycznym i ekonomicznym Nowego Jorku zaszła "potężna zmiana" odkąd "Seks w wielkim mieście" zadebiutował w 1998 roku.
Aktorka powiedziała też, że jej postać - Carrie Bradshaw - była tworem tamtych czasów i Sarah byłaby zainteresowana tym, co Carrie miałaby do powiedzenia na temat ruchu #MeToo: "
Lata poprzedzające bycie młodym dorosłym kształtują twój światopogląd. Myślę, że miałaby wiele do powiedzenia na ten temat i z ciekawością przeczytałabym jej felieton, gdyby mogła usiąść i przyjrzeć się temu".
Pytań: 10
Myślisz, że znasz seriale z wątkami LGBT?
... na piątym pytaniu polegniesz :-)
Rozwiąż quiz "Seks w Wielkim Mieście" można było oglądać w latach 1998-2004, a dodatkowo powstały też dwa filmy - "Seks w wielkim mieście" z 2008 i "Seks w Wielkim Mieście 2" z 2010 oraz prequelowa seria "Pamiętniki Carrie".
W serialu pojawiały się queerowe postaci, w tym gej Stanford Blatch grany przez Williego Garsona. Parker zwracała jednak uwagę na brak konwersacji o problemach, z którymi zmaga się społeczność LGBTQ.
Przypominamy, że koleżanka Parker z planu serialu - ujawniona Cynthia Nixon - startuje w wyborach na gubernatorkę stanu Nowy Jork.
(ab)
Czy to nie przesada?