Wszyscy mówią o oscarowym konflikcie Willa Smitha i Chrisa Rocka, ale my skupimy się na innych — queerowych momentach gali. Wspominamy między innymi występ Lady Gagi z... Lizą Minnelli.
Najbardziej dumni/e możemy być zdecydowanie z gwiazdy nowej wersji "West Side Story" w reżyserii Stevena Spielberga — Ariany DeBose. Aktorka wcialająca się w postać Anity zdobyła Oscara za najlepszą kobiecą rolę drugoplanową. Wcześniej, w 1962 roku za tę samą rolę w oryginalnej wersji musicalu Oscara zdobyła Rita Moreno.
Arianę możecie kojarzyć z filmu "Bal" ("The Prom") gdzie zagrała obok Jamesa Cordena, Meryl Streep czy Nicole Kidman. Teraz DeBose przejdzie do historii jako pierwsza otwarcie queerowa niebiała (a Afro-Latynoska) aktorka, która otrzymała Oscara. W swoim przemówieniu nawiązała do kwestii reprezentacji i powiedziała, że na świecie jest miejsce dla każdego, kto kiedykolwiek musiał kwestionować swoją tożsamość.
Ale Ariana to nie jedyna queerowa zwyciężczyni tegorocznych Oscarów. Jane Campion otrzymała w tym roku już drugiego Oscara w karierze. Tym razem za homoerotyczny film o dzikim zachodzie - "Psie pazury".
Film "Nasze magiczne Encanto" zdobył natomiast statuetkę dla najlepszego długometrażowego filmu animowanego. Oprócz spekulacji, że bohaterki animacji są napisane jako postaci queerowe, sama Stephanie Beatriz, podkładająca głos głownej bohaterce "Encanto" głośno mówi o swojej biseksualności w mediach.
Mimo to żałujemy, że "Przeżyć" - produkcja Jonasa Pohera Rasmussena opowiadająca o Aminie, który uciekając z niebezpiecznego Afganistanu do Europy nie zdobyła statuetki w tej kategorii.
Tegoroczne prowadzące - Amy Schumer, Wanda Sykes i Regina Hall postanowiły trzymać się tradycji, jaką stało się żartowanie z gwiazd, samej gali oraz aktualnych wydarzeń. Pojawiło się miejsce na żart o projekcie "don't say gay", który miałby zabronić rozmów o orientacjach seksualnych i tożsamościach płciowych w szkołach podstawowych na Florydzie.
Po występie Beyoncé, która wykonała utwór "Be Alive" z nominowanego filmu "King Richard: Zwycięska rodzina", Sykes zakończyła monolog otwierający galę słowami: "Do ludzi na Florydzie: będziemy mieć dziś gejowski wieczór! Gej, gej, gej.” Warto tutaj wspomnieć, że słowo "gay" oznaczało kiedyś po prostu... "wesoły", więc wypowiedź komediantki mogła równie dobrze oznaczać wesoły wieczór. Chociaż i tak wszyscy wiemy, że nie o to chodziło.
Przyjmując swoją nagrodę dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej za film "Oczy Tammy Faye", Chastain również wspomniała o homofobicznym projekcie "don't say gay".
Mamy do czynienia z dyskryminującym i bigoteryjnym projektem, który ma ograniczyć i podzielić nasz kraj.
Niewinni cywile na całym świecie muszą zmagać się z przemocą i przestępstwami z nienawiści. W takich chwilach myślę o Tammy i inspirują mnie jej radykalne akty miłości…"
- Aktorka odniosła się do swojej roli, gdzie gra tytułową tele-ewangelistkę.
Łączą nas one wszystkich w pragnieniu bycia akceptowanymi za to, kim jesteśmy, akceptowanymi za to, kogo kochamy i życia bez strachu przed przemocą czy terrorem.
Cieszy nas również wybór osób wręczających nagrodę dla najlepszego filmu w tym roku - a była to Lady Gaga i Liza Minnelli. Obie kobiety można nazwać queerowymi ikonami - Gagę przez otwarte mówienie o swojej orientacji, wspieranie tęczowych inicjatyw i... cały album "Born this way", a Lizę przez ponadczasowy "Cabaret", mamę śpiewającą w Krainie Oz oraz wspieranie społeczności LGBTQ+.
Lady Gaga upamiętniła pięcdziesięciolecie musicalu "Cabaret" śpiewając kultowe już "Wilkommen".
Now presenting: @ladygaga & Liza Minnelli at the #Oscars ? ? pic.twitter.com/y1B0NgafPb
Środa, 24.01.2024 Oscary 2024 - tak queerowo jeszcze nie było! Poznajcie "naszych" kandydatów!
Poniedziałek, 19.02.2018 Daniela Vega zapowie Oscara
Wtorek, 23.01.2018 Nominacje do Oscarów 2018
Piątek, 16.06.2017 Kontrowersje wokół Bomera
Piątek, 11.12.2015 "Mandarynka" na święta