Po złożeniu kontrowersyjnego projektu uchwały "Stop LGBT", penalizującego Marsze Równości i szeroko pojętą "promocję homoseksualizmu" - doszło wczoraj do debaty pomiędzy Kają Godek, jego pomysłodawczynią a Krzysztofem Śmiszkiem, ujawnionym posłem Lewicy.
Podczas spotkania Kaja Godek, założycielka Fundacji Życie i Rodzina, przekonywała, że osoby LGBT chce całkowicie zdominować przestrzeń publiczną. "Chodzi o obalenie porządku konstytucyjnego przez to środowisko, czyli ochronę rodziny jako związku kobiety i mężczyzny. Regularnie uderzają w 18 art. konstytucji np. na paradach LGBT. Narzucają nam, że jest więcej płci niż dwie. Nasze dzieci są zagrożone przez "homoadopcje"" - mówiła Godek.
"Każdy, kto próbuje bronić parad równości, kto próbuje bronić, żeby można było na ulicy prowadzić zgromadzenia, które dążą do obalenia porządku konstytucyjnego, przykłada rękę do tego, żeby to przyszło do Polski" - dodaje konserwatywna działaczka. Godek przywołuje także historie Jamesa Rennie'ego, szkockiego aktywisty na rzecz praw osób LGBT, który ze swoim partnerem opiekował się rocznym dzieckiem. "Okazało się po kilku latach, że panowie regularnie gwałcili chłopca, nagrywali te gwałty, puszczali swoim kolegom gejom" - twierdzi fundamentalistka, przekonując zarazem, że takie sytuacje nie są jednostkowe, a proszona o dowody odsyła do swojej strony stopdewiacji.pl.
"Projekt "Stop LGBT" łamie podstawowe zasady konstytucyjne. To kpina z ludzi, konstytucji i z rozumu. Projekt łamie podstawową wolność, jaką jest wolność zgromadzeń. Łamie prawo do wyrażania własnych opinii. Łamie wolność ekspresji i wolność stowarzyszania się oraz zakaz dyskryminacji. Ten projekt nie może wejść pod obrady Sejmu. Brzmi zresztą tak, jakby ktoś to przetłumaczył z języka rosyjskiego na polski. Tam takie prawo już przecież obowiązuje" - ocenił Krzysztof Śmiszek. Na antenie programu podarł i wyrzucił wydrukowany projekt Godek.
"Ten projekcik nie tylko powinien trafić do zamrażarki sejmowej, powinien trafić do sejmowego śmietnika. Tylko tam jest miejsce tego typu projekcików" - stwierdził. Śmiszek zauważył również, że jeśli decyzją marszałka Sejmu ten projekt trafi pod obrady, to "stracimy mnóstwo publicznych pieniędzy, czasu i energii, którą moglibyśmy spożytkować na walkę z koronawirusem, z pandemią, na ochronę polskich rodzin".
Według polityka Lewicy na świecie istnieją państwa, w których miłość to miłość, a innych traktuje się z odpowiednim szacunkiem. Jako przykład podał Szwecję, Norwegię i Wielką Brytanię. "I są takie państwa na świecie, jak Rosja, Iran Arabia Saudyjska, Białoruś, gdzie ta różnorodność jest niszczona, gdzie ludzi szczuje się przeciwko sobie" - powiedział. "
Do oceny widzów zostawiam, gdzie chciałaby pani Godek zaprowadzić polskie społeczeństwo. Na pewno nie jest to kraina szczęśliwości. Jest to miejsce szczucia, dzielenia, gdzie jest jedna jedyna opcja światopoglądowa w niezwykle ekstremistycznej i radyklanej wersji będzie obowiązywała wszystkich" - przekonywał Śmiszek.
Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL "Jeśli weszła by ustawa o związkach partnerskich, to mąż pani Godek nie zostawi jej i dalej będą tworzyli szczęśliwe małżeństwo" -przekonywał polityk.
"
Ideologię LGBT jak najbardziej można porównywać do systemów totalitarnych" - broniła się Godek. "Tu nie chodzi o nawoływanie do nienawiści, czy jątrzenie" - wyjaśniała, podając za przykład Włochy, gdzie można pójść do więzienia "jeśli człowiek wyrazi w jakiś sposób, powie głos krytyczny na temat ideologii gender, czy ideologii LGBT".
(kb)
Nie bardzo rozumiem, czemu nikt tej kobiecie nie da argumentu, że z biologicznego punktu widzenia jest więcej płci. Z naturą się nie dyskutuje, a przecież w naturze występują takie zjawiska. Pani chciała by wprowadzić swoją czarno-białą wizję świata, który w rzeczywistości nie istnieje, bo świat ma wiele kolorów. Smutne, że niektórzy ludzie tego nie potrafią dostrzec i robią wszystko, aby skazać innych na wykluczenie za społeczeństwa bo urodzili się inni..
Z biologicznego punktu widzenia jestem kobietą i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie co muszą czuć osoby hermafrodytyczne, które mieszkają w NASZYM kraju i czytają takie wypowiedzi..
DO tego opieranie swojego światopoglądu na jednym incydencie, gdzie para gejów gwałciła dziecko. Każda osoba, która w moim życiu naruszyła moją nietykalność cielesną była hetero i jakoś nie opieram na tym swojego światopoglądu i nie głoszę, że każda osoba hetero jest molestantem czy gwałcicielem, bo to absurd. W każdej grupie społecznej czy to osób hetero czy homo czy wśród księży znajdziemy jakiegoś totalnego bankruta moralnego.
I bardzo ciekawe stwierdzenie: "nasze dzieci są zagrożone przez homoadopcję". Nasze czy niczyje?? Przypominam, że gdyby osoby hetero były idealne, to nie było by kogo adoptować.. Bo przecież seks służył by tylko do zapłodnienia kiedy dziecko jest chciane i wyczekiwane. Pani mówi o dewiacjach?? Idąc tym tropem rozumienia każda osoba homo mogła by nazywać heteryków dewiantami, bo przecież spora część z nich nie uprawia seksu tylko po to, aby się rozmnażać. W takim przypadku wszystkie domy dziecka były by puste...
Myślę, że niestety w Polsce bardzo często mamy do czynienia z nierozumieniem podstawowych praw natury i biologii. W naturze występują zjawiska obojnactwa, homoseksualizmu czy "adopcji" potomstwa przez "pary" homoseksualne (wśród niektórych gatunków zachowania homoseksualne są nawet częstsze niż heteroseksualne). To takie naturalne i ludzkie zaopiekować się niechcianym dzieckiem, kiedy czujesz instynkt macierzyński, okazać trochę czułości przyjaciółce, kiedy tego potrzebuje. I tak nienaturalne "rzucać kamieniami" w osoby,które to robią...
Faktycznie nie o to. Tu chodzi o to, że popierdolona bolszewik Godek marzy sobie wprowadzenie komunistycznego przepisu, który rozporządza osobami LGBT niczym własnoscią państwową. Nazywajmy wreszcie tą całą alt-prawicę według tego, czym oni naprawdę są: neobolszewią.