"Dziś w Brukseli zaczęły się dwudniowe międzynarodowe Targi Dziecięce. Nie, proszę państwa, nie chodzi o targi z produktami dla dzieci. Chodzi o handel dziećmi" - grzmi redaktor portalu "wPolityce.pl". Zanim jednak ktokolwiek zdąży się oburzyć, wyjaśniamy: polska prawica właśnie odkryła surogację.
Ich misją jest:Obecnie grupa zajmuje się między innymi tematem etycznej surogacji, czyli wynajmowaniem matki zastępczej do urodzenia dziecka, metodą in-vitro. Obecnie surogacja, obok adopcji jest bardzo często wybierana, nie tylko przez pary nieheteronormatywne, ale również takie, które nie mogą mieć potomstwa. W Polsce jest ona nielegalna.
• Dostarczanie edukacyjnych i praktycznych informacji, aby pomóc przyszłym rodzicom homoseksualnym w uzyskaniu biologicznego rodzicielstwa.
• Promowanie przystępności usług związanych z macierzyństwem zastępczym dla gejów poprzez pomoc finansową oraz zachęcanie do przejrzystości i informacji zwrotnych od klientów.
• Promowanie praktyk zastępczych, które minimalizują ryzyko i maksymalizują potencjalne krótko- i długoterminowe korzyści dla wszystkich zaangażowanych.
• Podnoszenie świadomości na temat potencjalnych korzyści i znaczących relacji zastępczych, które mogą przynieść.
Środa, 19.12.2018 Bycie gejem, czy lesbijką to nie pogląd polityczny
Środa, 16.04.2014 Związki partnerskie: premier kluczy...
Środa, 11.06.2025 Czy Karol Nawrocki poparłby ustawę o związkach partnerskich? Jest deklaracja
Poniedziałek, 26.05.2025 Nie pozwólcie bagatelizować pamięci o roku 2019. Czy partii Razem umyka perspektywa osób LGBT?
Wtorek, 18.06.2024 Lewica uderza w stół, KO i Tusk popierają a PSL się waha - związki partnerskie już tuż, tuż?
Tak się składa, że w ponad 90% przypadków to JEST przymus. Albo ten zupełnie dosłowny - kobiety zwabione obietnicą pracy np. jako kelnerki, którym na miejscu zabrano dokumenty i zmuszono je do spłacania alfonsowi rzekomego długu - albo przymus ekonomiczny.
Spójrzmy na to realistycznie: gdyby nastała sprawiedliwość i udało się uratować wszystkie osoby, które siedzą w tym koszmarnym zawodzie pod takim czy innym przymusem - reszty nie wystarczyłoby do zaspokojenia istniejącego popytu. I dlatego uważam, że jedyną uczciwą odpowiedzią na problem prostytucji jest zwalczanie popytu poprzez edukację.
Tak się składa, że w ponad 90% przypadków to JEST przymus. Albo ten zupełnie dosłowny - kobiety zwabione obietnicą pracy np. jako kelnerki, którym na miejscu zabrano dokumenty i zmuszono je do spłacania alfonsowi rzekomego długu - albo przymus ekonomiczny.
Spójrzmy na to realistycznie: gdyby nastała sprawiedliwość i udało się uratować wszystkie osoby, które siedzą w tym koszmarnym zawodzie pod takim czy innym przymusem - reszty nie wystarczyłoby do zaspokojenia istniejącego popytu. I dlatego uważam, że jedyną uczciwą odpowiedzią na problem prostytucji jest zwalczanie popytu poprzez edukację.
Jasne, adopcja jest z pewnością lepszym rozwiązaniem niż surogacja, ale i ta nie musi się wiązać z krzywdą kobiet. Na świecie są ludzie, dla których cielesność, ciąża, a nawet sprzedaż własnych organów nie jest czymś fundamentalnym i wcale nie oznacza, że ktoś lub sami obdzierają się z godności. Oczywiście, może to paść na podatny grunt, jakim są biedne kobiety, ale wydaje mi się, że nikt nie chciałby, żeby matką jego dziecka była kobieta np. z niższym Iq, mniej atrakcyjna, z chorobami genetycznymi itp. Więc mechanizmy mające zapobiegać "kuszeniu" kobiet ubogich przez bogatych ludzi obojga płci chronią tak naprawdę nie tylko te kobiety, ale i dziecko i rodziców adopcyjnych (drugiego rodzica w przypadku pobrania nasienia od jednego z ojców/ojca w przypadku pary heteroseksualnej). Przypomnę, że aby zostać dawcą nasienia lub jajeczka też trzeba "przejść rekrutację", aby wykluczyć wady, choroby itp.
Niestety musimy też pamiętać, że jest cała masa ludzi, dla których pieniądze to priorytet i mogą oni ominąć nawet najlepsze zabezpieczenia.
Poza edukacją, walką z ubóstwem i przedmiotowym traktowaniem kobiet można działać też na rzecz tych, którzy na surogację się zgadzają, a tu z pomocą przychodzą zespoły lekarzy, psychologów, terapeutów, testy psychiatryczne, a być może nawet włączenie statusu finansowego do "rekrutacji".
Coś co dla mnie i dla Ciebie może być niewyobrażalne, dla jakiegoś człowieka może być obojętne lub nawet pozytywne.
Ojcostwo gejów - tak. Ale przez szerokie ulatwienie dostępu do adopcji (nie tylko dla gejów - np. żeby "ciąża i poród mnie przerażają" były uznawane za wystarczający powód, by zostać matką adopcyjną), a nie przez wpajanie gejom, że wykorzystywanie zdesperowanych kobiet jest wporzo.
*Nawiasem mówiąc, jak zaznaczają przeciwniczki tej praktyki, angielskie "surogacy" to też pomieszanie pojęć. "Surogat" to zastępnik, w domniemaniu coś gorszej jakości - jak można na poziomie języka wpajać, że kobieta, która urodziła dziecko, jest jakimś substytutem matki? To rodzice adopcyjni powinna w takiej sytuacji być uznawana za zastępstwo...
Zaznaczam przy tym, że nie jestem wobec przeciwniczek legalnych ciąż zastępczych bezkrytyczna. One się wywodzą z tradycyjnego feminizmu radykalnego i jako feministka nieproseksualna doceniam to, że są też np. przeciw prostytucji. Ale niestety, podobnie jak jakieś 90% starego feminizmu radykalnego, są podszyte transfobią - a to jest dla mnie nie do przyjęcia, radykalne feministki w rodzaju Janice Raymonds czy Mary Daly pisząc o transpłciowości po prostu wypowiadały się na temat, o którym nie wiedziały prawie nic, ale uważały, że zjadły wszystkie rozumy. To co jakiś czas wyłazi i jest dla mnie bardzo przykre, że wiele feministek radykalnych ciągle nie może się douczyć - że transpłciowość nie jest zaburzeniem psychicznym (nie rozgrywa się w ogóle na poziomie psychiki, tylko mózgu, jest pomyłką natury, a nie chorobą), że patriarchat naprawdę, ale to naprawdę nie lubi transkobiet, więc nie może ich wykorzystywać jako podstępnego planu zastąpienia "prawdziwych kobiet" przez substytuty... Ale co do zasady, uważam, że feminizm antyseksualny musi być dopuszczalną opcją, że sprzeciw wobec wyzysku ciał - w tym wobec ciąż zastępczych i prostytucji - jest prawomocną postawą.