Tygodnik Pawła Lisickiego "Do rzeczy" - skrajnie prawicowy periodyk, specjalizujący się ostatnio w "walce z LGBT" za pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości - wziął na swój główny cel jednego z czołowych, polskich pisarzy, Szczepana Twardocha.
Autor w mediach społecznościowych pokazał solidarność z osobami LGBT+ w Polsce. Po zatrzymaniu aktywistki Margot z kolektywu Stop Bzdurom - Twardoch napisał na Facebooku:
"Problemem nie jest "brutalność policji", przynajmniej nie najważniejszym. Problemem są cyniczni politycy, którzy uznali, że szczucie na osoby LGBT będzie dobrym manewrem w zażartej walce frakcji, liczących na schedę po Kaczyńskim i odwróci uwagę wyborców od codziennej liczby zakażeń. Politycy, dla których partyjna polityka jest wszystkim i nie przeszkadza im, że przy okazji mogą skrzywdzić wielu zwykłych, często bezbronnych ludzi, oraz fundamentalnie osłabić państwo, któremu teoretycznie powinni służyć".
Ten wpis i zdjęcie Twardocha, który pojawił się na krakowskiej manifestacji przeciwko nagonce na osoby nieheteronormatywne, w towarzystwie Łukasza Orbitowskiego i posłanki Darii Gosek-Popiołek - stały się punktem wyjścia do ataku na jego osobę.
Być może przedstawiciele polskiej prawicy czują się nieco oszukani postawą Twardocha, bowiem pisarz zaczynał swoją przygodę na łamach m. in. "Frondy". Na początku zajmował się szeroko rozumianą fantastyką i związany był z "
Nową fantastyką", która zdominowana jest przez konserwatywnych pisarzy i pisarki, co można było zobaczyć, podczas ostatniej afery z homofobicznym opowiadaniem.
Tymczasem
Krzysztof Masłoń, autor 6-stronnicowego artykułu o Twardochu, wzbił się na wyżyny w udowadnianiu, że jest on pisarzem antypolskim, chcącym przypodobać się Niemcom i jak głosi tytuł tego wybitnego dzieła "nawrócił się na ideologie LGBT", co według dziennikarza ma być ostatecznym gwoździem do trumny.
Głównym zarzutem wobec wsparcia osób LGBT+ przez pisarza jest zdaniem przedstawiciela "Do Rzeczy" pójście w koniunkturalizm.
Masłoń uważa, że sprzyjanie osobom nieheteronormatywnym może okazać się lukratywne dla artysty, ponieważ "taka moda" podniesie sprzedaż jego książek na Zachodzie.
"
Na lewicowości – prawdziwej czy udawanej – zarabia się bez porównania więcej niż na wszelkiej maści konserwatyzmie" - twierdzi Masłoń na łamach "Do rzeczy", który dostaje dotacje z Ministerstwa Sprawiedliwości. Ironia aż bije po oczach.
Jak na artykuł zareagował sam Twardoch? "
Przyzwoite zdjęcie na tę okładkę dali, chociaż nieaktualne, nową powieść niedługo wydaję, więc w sumie dzięki za reklamę, chłopaki, a jakiejś specjalnej polemicznej reakcji tekst Masłonia z mojej strony się nie doczeka, bo nie warto strzelać do okrętu, który zatonął, nie opuściwszy nawet portu. Starszy pan wychodzi na obsesyjnego stalkera, tropiącego wypowiedzi moje i na mój temat z zapałem nastoletniej psychofanki i jest to przecież samo z siebie tak zabawne, że po co psuć efekt polemiką?" - napisał na Facebooku.(kb)
Zysk to strata
Wojna to pokój
Wolność to niewola
Ignorancja to siła