Funkcjonariusze pytali: "Czego panowie od nas oczekują?"
We Wrocławiu grupa młodych mężczyzn zaatakowała parę gejów, Dominika i Eloya. Ten drugi został skopany w plecy i pośladki, a napastnicy grozili: "Następnym razem, jak was tutaj zobaczymy, to zabijemy". Po wezwaniu policji funkcjonariusze z jednego radiowozu uznali, że nie mogą pomóc, "bo to nie ich rewir", a policjanci z drugiego pytali ofiar: "Czego panowie od nas oczekują?".
Jak donosi "Gazeta Wyborcza" na wrocławskim Nadodrzu zaatakowano parę gejów, na co nie zareagowała wezwana policja. Dominika i Eloya zaczepiła grupa mężczyzn przy skrzyżowaniu ul. Drobnera i ul. Jedności Narodowej.
Mężczyźni opisując napastników mówili: "Byli młodzi, dobrze zbudowani. Stały tam też kobiety z dziećmi". Zaczęło się od wyzwisk: "Pier***one pedały, tu są dzieci!", po czym trzech mężczyzn uniemożliwiło parze przejście. Eloy był kopany w pośladki i w plecy, a na koniec para usłyszała: "Następnym razem, jak was tutaj zobaczymy, to zabijemy".
Po wezwaniu policji przyjechał radiowóz. Dominik wspominał: "Opowiedziałem policjantom, co się dzieje. Poprosiłem o interwencję, bo napastnicy jeszcze byli w pobliżu. Funkcjonariusze odpowiedzieli: 'Ale wezwaliście już policję, więc musicie poczekać na tamten patrol, bo to nie jest nasz rewir'. Po czym nas zostawili i odjechali, mimo że mówiłem, że jeszcze mają szansę ich zatrzymać".
Kiedy przyjechał drugi radiowóz, sytuacja wcale się nie poprawiła: "Szokujące dla nas było to, że mówimy policjantom, co się wydarzyło, a oni pytają: 'Czego panowie od nas oczekują?'. Nie wiemy, czego możemy oczekiwać od policji. Nie wiemy, jak powinna wyglądać interwencja. To policjanci powinni nam podpowiedzieć, co mamy robić". Ofiary zostały poinformowane, że mogą złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.
Jak pisze "Wyborcza", poseł Krzysztof Śmiszek interweniował w sprawie zachowania policji: "Ten atak miał podłoże dyskryminacyjne i homofobiczne. Policjanci, zamiast poinformować poszkodowanych o przysługujących im prawach, dopytywali o 'oczekiwania'. Ostatnią rzeczą, o której człowiek w takiej sytuacji myśli, jest mówienie policjantowi, co ma robić". W odpowiedzi otrzymał informację, że komendant nie ma policjantom nic do zarzucenia.
Więcej o sprawie przeczytacie tutaj.
(ab)
Lepiej żeby było mniej prawdziwych policjantów a nie więcej takich co zostało policjantami bo chcą nosić broń
Widać, że się nie orientujesz w potrzebach kadrowych Policji. W całym kraju brakuje policjantów. Nawet dobrze wyszkoleni policjanci nie zapewnią ochrony, jeśli będzie ich za mało.
To nie tłumaczy czemu nic nie robiłi
Lepiej żeby było mniej prawdziwych policjantów a nie więcej takich co zostało policjantami bo chcą nosić broń
Widać, że się nie orientujesz w potrzebach kadrowych Policji. W całym kraju brakuje policjantów. Nawet dobrze wyszkoleni policjanci nie zapewnią ochrony, jeśli będzie ich za mało.
Nie w Polsce
Niestety osoby niehetero niemają równych praw w Polsce
Lepiej żeby było mniej prawdziwych policjantów a nie więcej takich co zostało policjantami bo chcą nosić broń
I mam nadzieję, że złożą zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez oba patrole.
Nie w Polsce
Albo policja ma cichy nakaz, żeby nie reagować albo jest świadoma przyzwolenia zwierzchników na takie zachowania.