Wczoraj wieczorem Sejm większością głosów zadecydował, że niebezpieczny projekt ustawy zakazujący edukacji seksualnej pod groźbą kary pozbawienia wolności do 3 lat (lub 5 - jak chce PiS). W wielu miastach w Polsce odbyły się protesty. Sąd Najwyższy pod koniec września wydał opinię, że projekt powinien zostać w całości odrzucony, bo narusza m.in. artykuły konstytucji mówiące o prawie do nauki i prawie do zdrowia. Tłumaczymy co dalej stanie się z projektem.
O projekcie ustawy, na podstawie której za edukację seksualną miałaby grozić kara do 3 (lub - jak chce PiS - do 5) lat pozbawienia wolności,
pisaliśmy wczoraj, przedstawiając jej najważniejsze zapisy i potencjalne konsekwencje wprowadzenia zmian w kodeksie karnym.
Sejm poparł tę niebezpieczną ustawę podczas wczorajszego głosowania.Teraz projekt ustawy pod mylną nazwą "Stop pedofilii"
zostanie skierowany do dalszych prac komisji sejmowej, która może poprawić lub całkowicie zmienić poszczególne artykuły ustawy, a także wnosić o przyjęcie ustawy bez poprawek, z poprawkami lub o jej odrzucenie. Po tym odbędzie się drugie czytanie i trzecie. Następnie istotną rolę odegra Senat.
Prace nad ustawą będą trwały również już w trakcie rządów Sejmu nowej kadencji - to projekt obywatelski, więc nie obejmuje go zasada dyskontynuacji.
W trakcie posiedzenia Sejmu posłanka Lewicy (wcześniej Nowoczesnej)
Joanna Scheuring-Wielgus wniosła o odrzucenie projektu, jednak jej wniosek odrzucono większością głosów.
Za skierowaniem projektu do dalszych praw opowiedziało się 221 posłów i posłanek PiS, 6 posłów Kukiz'15, 2 posłów PSL i 3 posłów z koła poselskiego Konfederacji.
Przypomnijmy, że za stworzeniem projektu stoi skrajnie prawicowa i katolicka Fundacja Pro - Prawo Do Życia, a rolę pełnomocnika komitetu inicjatywy ustawodawczej pełnił prawnik z Ordo Iuris, Olgierd Pankiewicz. O tym, że akcja "Stop pedofilii"
wcale nie dotyczy walki z pedofilią, a działań przeciwko osobom LGBTQ, zrównywanych przed Fundację z pedofilami,
pisała dla nas jakiś czas temu Magda Dropek.
Pod koniec września do Kancelarii Sejmu wpłynęło
pismo z Sądu Najwyższego w Polsce z uwagami dotyczącymi projektu ustawy. Sąd wydał wniosek mówiący, że
projekt powinien być w całości odrzucony, głównie ze względu na
niezgodność z obowiązującym programem nauczania w szkołach oraz
niezgodność z artykułami konstytucji RP mówiącymi o prawie do nauki oraz prawie do ochrony zdrowia.
Sąd Najwyższy wskazywał na ogólnikową treść projektu, zwracając uwagę na fakt, że
proponowane zapisy dotyczą osób małoletnich - czyli w świetle polskiego prawa
osób poniżej 18 roku życia. Przypominamy, że w naszym kraju
wiek przyzwolenia na aktywność seksualną to 15 lat. W praktyce oznaczałoby to, że nastolatek pomiędzy 15 a 18 rokiem życia mógłby legalnie uprawiać seks, ale nie mógłby zdobywać na jego temat rzetelnej wiedzy.
W piśmie przywołano m.in. artykuł 4 ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności do przerywania ciąży, który określa, że
do programu nauczania szkolnego "wprowadza się wiedzę o życiu seksualnym człowieka, o zasadach odpowiedzialnego i świadomego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz
metodach i środkach świadomej prokreacji". Sąd Najwyższy dodał: "
Racjonalny ustawodawca nie może przewidywać jednocześnie z jednej strony w ramach obowiązku realizowania programu nauczania szkolnego przez nauczyciela przekazywania pewnych treści, a z drugiej strony kryminalizować tego zachowania, w szczególności w typie kwalifikowanym".
Całe pismo Sądu Najwyższego do Kancelarii Sejmu możecie przeczytać
tutaj:
Dodatkowo przypominamy, że
przeciwko wprowadzeniu ustawy opowiedziały się m.in. Polskie Towarzystwo Seksuologiczne, Grupa Edukatorów Seksualnych Ponton i Instytut Zdrowia Publicznego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Wczoraj wieczorem podczas posiedzenia Sejmu i głosowania nad projektem ustawy w całej Polsce odbyły się protesty.
(ab)