Krzyczeli "zakaz pedałowania" i pobili mężczyznę, wychodzącego z klubu
"Dupa jest od srania, zakaz pedałowania!" krzyczeli napastnicy, którzy zaatakowali mężczyznę na ul. Gazowej w Krakowie. Po "Ostatnim Balu" w Coconie, doszło do incydentu na tle homofobicznym. Dwóch agresorów pobiło i potraktowało gazem łzawiącym mężczyznę, wychodzącego z klubu. Sprawcy nie zostali ujęci.
"Ostatni Bal" w Coconie zgromadził wiele uczestniczek i uczestników, którzy z rozrzewnieniem wspominali 18 lat działalności klubu. Niestety, choć sama impreza była spokojna i kolorowa, nie obyło się bez incydentów.
W nocy z 28 na 29 września nad ranem - dotkliwie pobito mężczyznę i potraktowano gazem łzawiącym.Do incydentu doszło około 5 nad ranem. Zdarzenie zostało nagrane przez dwóch świadków, którzy twierdzą, że już wcześniej widzieli mężczyzn, czyhających na osoby wychodzące z Coconu. Nagranie z pobicia opublikował Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Widać na nim dwóch agresorów, ubranych w dresowe bluzy z kapturami, którzy biją mężczyznę, wychodzącego z klubu i pryskają mu w twarz gazem łzawiącym. Napastnicy uciekli, w momencie, w którym zobaczyli, że są nagrywani.
Na nagraniu możemy usłyszeć, że agresorzy krzyczą w kierunku osób, wychodzących z klubu "j*b się, pedale, ku*wo jebana. Mamy was gazować wszystkich? Macie, ku*wy pier**lone! Je*ać pedałów i gejów! Dupa jest od srania, zakaz pedałowania!".
Świadkowie podają, że policja przyjechała dopiero po 45 minutach. "Kiedy policjanci usłyszeli, że to ulica Gazowa i jaki to klub, to jakby chcieli mnie zbyć. Wręcz kpiąco pytali, czy oddycha. Ja mówię, że tak, a oni "to super, czyli żyje!". W kółko pytali o to samo kpiącym głosem. Wytłumaczyłem, że leży facet, że widziałem, jak go pobili, że spryskali gazem, widzę, że mu drżą nogi. Ta rozmowa ciągnęła się w nieskończoność" mówił świadek dla OMZRiK, za Wyborczą.
Sebastian
Gleń, rzecznik małopolskiej policji twierdzi, że policja została wysłana zaraz po otrzymaniu zgłoszenia, a zgłaszający nie poinformowali, że chodzi o atak na tle homofobicznym. "Policjanci, którzy przybyli na miejsce, wezwali karetkę pogotowia. W związku z tym, że zgłaszający był pod wpływem alkoholu, pouczono go o tym, że musi zgłosić się na komisariacie i złożyć zawiadomienie, kiedy będzie trzeźwy. Do tej pory się jednak nie pojawił".W rozmowie z Wyborczą, Gleń mówił, że do tego typu ataków dochodzi pod Coconem często. "W każdym przypadku interwencje kończyły się na tym etapie, ponieważ ofiary nie zgłosiły formalnie na posterunku sprawy. Taka postawa powoduje, że sprawcy czują się bezkarni".
Rzecznik małopolskiej policji wskazuje także, iż w przypadku ataków na tle nienawiści z powodu orientacji seksualnej, wyznania itd. - policja ściga przestępców, nawet w przypadku, kiedy ofiara nie zdecyduje się na przekazanie wrażliwych danych (np. o swojej orientacji), jak również w przypadku, kiedy ofiara nie należy do osób, wobec których uprzedzenie żywi napastnik.
"To motywacja sprawcy jest tu kluczowa, a rzeczywiste pochodzenie czy orientacja ofiary nie ma tu znaczenia i policjanci nie muszą jej znać. O ile atak będzie motywowany uprzedzeniem, np. z powodu homofobii, to jest przestępstwem nienawistnym, nawet jeśli jego ofiarą padnie osoba heteroseksualna" dodaje Gleń.
(kb)