Powód? Względy bezpieczeństwa
Prezydent Kielc Bogdan Wenta wydał oświadczenie, w którym zakazał organizacji Marszu Równości, który po raz pierwszy w historii miał przejść ulicami miasta 13 lipca. Organizatorzy i organizatorki mają prawo odwołać się od decyzji prezydenta, zwracając się do sądu.
13 lipca ulicami Kielc ma przejść pierwszy w historii miasta Marsz Równości, organizowany przez świętokrzyską grupę LGBTQ Prowincja Równości. Prezydent miasta Bogdan Wenta podczas dzisiejszej konferencji prasowej zakazał organizacji Marszu, jako powód podając kwestie bezpieczeństwa.
O tym, że Wenta miał zamiar wydać taką decyzję, informowała wcześniej TVP3. Wydarzenie zostało zarejestrowane w ratuszu 13 czerwca. Jednocześnie grupy przeciwne Marszowi zorganizowały zbiórkę podpisów osób niezgadzających się na wydarzenie, a do ratusza wpłynęło 19 zgłoszeń innych zgromadzeń zaplanowanych na ten sam dzień, z których 13 spełniło wymagania urzędowe.
Prezydent miasta dziś rano przed konferencją napisał na Facebooku: "Kielce są otwartym i tolerancyjnym europejskim miastem. Wszelkie podziały i prowokacje prowadzą do zagrożeń i nie są w interesie Miasta. Wszystkie inicjatywy integrujące środowiska, nie stwarzające zagrożenia dla zdrowia, życia i mienia publicznego, będą się cieszyły moim poparciem".
Organizatorzy i organizatorki Marszu Równości mają prawo odwołać się od decyzji prezydenta, zwracając się do sądu, o czym wspominał też prezydent Wenta podczas konferencji. Dodał, że decyzja została podjęta po rozmowach z policją i służbami bezpieczeństwa.
Bogdan Wenta to były piłkarz ręczny, występujący w reprezentacji Polski i Niemiec, oraz trener. W 2014 roku został europosłem z ramienia Platformy Obywatelskiej, a urząd prezydenta Kielc objął startując z listy własnego stowarzyszenia Projekt Świętokrzyskie.
(ab)
Czy Polska jest kulturowo bardziej jak Rosja, czy jak zachód - ciężko mi ocenić - nie jestem kulturoznawcą. Kiedyś zachód też taki był pod tym względem (a może nawet i gorszy...)
Na pewno wiem, że to - przepraszam za wyrażenie - lewackie pie**enie o rzekomej liberalności polskich obyczajów i rzekomym poparciu dla naszych praw - to bzdury. Gadają tak czasem niektóre działaczki/niektórzy działacze LGBT+, żeby się lepiej poczuć.
To nie jest tak, że politycy są konserwatywni, a Polki i Polacy nie. Takich konserwatywnych polityków wybrało sobie konserwatywne społeczeństwo.
Nie zgadzam się, że szansa na jakąś zmianę już była - nigdy jej tak naprawdę nie było.
A Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu?
"Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz"...
A Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu?
Pojawia z jakiegoś powodu, musiałeś wcisnąć opcje więcej podobnych