Z Basią i Arturem ze stowarzyszenia Prowincja Równości spotkałam się, żeby porozmawiać o pikniku integracyjnym, który odbędzie się już w tę sobotę. W trakcie rozmowy jednak okazało się, że w kontekście sytuacji społeczności LGBTQ+ o Kielcach można mówić godzinami. O pierwszym marszu, tęczowych ławeczkach, miejscach gay-friendly oraz o wsparciu władz miasta.
Basia Biskup i Artur Stawecki to duża część ekipy stowarzyszenia Prowincja Równości. Oprócz nich na stałe działa tam jeszcze m.in.
Gosia Markocka,
Tomek Wiewiór, Magda Just, Zuza Zboś i Marta Sawicka. Jak sami mówią, nie mają osoby prezesującej, wszyscy w grupie są równi. Mimo że wszyscy
Prowincję kojarzą tylko z
kieleckim Marszem Równości, to na co dzień
zajmują się oni wieloma innymi inicjatywami, takimi właśnie, jak
II Piknik Integracyjny Prowincji Równości. W trójkę próbują robić jak najwięcej dla queerowej społeczności Kielc, chociaż, co sami przyznali, przydałby się ktoś jeszcze.
Muszę powiedzieć, że bardzo chciałam z wami porozmawiać na żywo głównie ze względu na fakt, że jesteście organizatorami pierwszego Marszu Równości, na jakim byłam. Jestem wam za to bardzo wdzięczna, bo bez was by się nie udało, naprawdę!
Basia: O, dziękujemy, ale to nie tylko nasza zasługa. Cała masa ludzi pracowała przy tym wydarzeniu. My utrzymaliśmy się najdłużej w tym wolontariacie prowincyjnym, ale podczas organizowania marszu mieliśmy mnóstwo rąk do pomocy. Problem w tym, że młodzi ludzie nie chcą siedzieć w Kielcach w nieskończoność, wyprowadzają się i przestają angażować się w Prowincję. To dobrze dla nich! Często czytamy, co teraz robią nasi wolontariusze, gdzie studiują itd. To fajne! Tylko że dla nas oznacza szukanie nowych osób wciąż od nowa.
Młodzi ludzie uciekają z Kielc?
Basia: Tak! Często ci bardzo fajni uciekają. Rozumiem ich. Ja jestem tutaj już ponad dziesięć lat, odkąd wróciłam z Krakowa i dopiero teraz zaczynam lubić Kielce. To jest możliwe, tylko zajmuje trochę czasu no i trzeba mieć odpowiednich ludzi wokół.
Chciałabym przejść na chwilę jeszcze do tego pierwszego Marszu Równości w 2019 roku. Wtedy można było zobaczyć dużo transparentów nieprzychylnie nawiązujących do prezydenta Kielc - Bogdana Wenty. Teraz patronuje wasz piknik. Co się zmieniło?
Artur: Przy okazji Marszu Równości mieliśmy nawet sprawę w sądzie, a teraz rzeczywiście mamy patronat. Na pewno zmienił się układ doradców i najbliższych współpracowników pana Pana Prezydenta. Trzeba pamiętać, że wtedy głównym doradcą była osoba, która uczestniczyła w Marszu dla Życia i Rodziny. Poza tym myślę, że w pewnym momencie nasi włodarze mieli po prostu pecha. Pojawił się jakiś dziwny splot niefortunnych dla społeczności LGBTQ+ wydarzeń, które sprawiły, że Kielce były widziane w bardzo złym świetle. Chociażby tęczowe ławeczki, które były notorycznie niszczone. Pojawił się nawet pomysł, żeby te ławeczki owszem były tęczowe, ale... z lotu ptaka. Żeby w jednym miejscu zrobić czerwoną, na drugim końcu miasta niebieską, gdzieś indziej zieloną, trochę to śmieszne. Wcześniej jeszcze cała ta historia z homofobiczną nauczycielką w jednym z tutejszych liceów. Do tego doszedł fakt, że ówczesny RPO zauważył, że regulamin kieleckiego Budżetu Obywatelskiego zawiera elementy dyskryminacji.
Basia: Wracając do Pan Prezydenta, to nie uważam, żeby był on wielkim przeciwnikiem tamtego marszu. Po prostu postąpił bardzo zachowawczo, tak, żeby nikomu nie zaszkodzić, nikogo nie zdenerwować. Nas oczywiście irytują takie ładne, okrągłe zdania w stylu "nie poprzemy marszu, bo nie chcemy polaryzować ludzi". Potem zaproponował Festiwal Równości i Przyjaźni, który miał być oznaką tego, że miasto chce integrować ludzi. Z tym że miało się to odbyć bez tęczy, bez flag, bez "ideologii".
No dobrze, ale w tym roku zamiast marszu organizujecie Piknik Integracyjny, czy to nie jest trochę tym, co chciał zrobić Prezydent?
Artur: Nie, nasz piknik jest jawnie tęczowy. Oczywiście zapraszamy wszystkich! Sobota, 24.07! Nie będziemy na wejściu sprawdzać, czy jesteście wystarczająco LGBTQ+. Można przyjść z dziećmi, można samemu, jak kto woli. Będziemy na pewno organizować tworzenie tęczowych koszulek, oprócz tego spotkanie z psychoterapeutką i trochę aktywizmu. Poza tym my sami chcemy się pointegrować, więc będziemy chodzić i zagadywać do osób, które przyszły. Chcemy, żeby to wydarzenie miało bardzo luźną formułę, żebyśmy się wszyscy mogli pośmiać i poznać. Nie wiemy, czy Pan Wenta się pojawi, ale dwójka wiceprezydentów już się zapowiedziała.
Basia: Marsz w tym roku się nie udał, bo to jest wydarzenie bardzo wymagające ze względów logistycznych. Do pierwszego marszu przygotowywaliśmy się prawie rok. Teraz jest nas tylko trójka i tym bardziej w czasie pandemii, trudno byłoby to zorganizować. Trzy lata temu mieliśmy też w zespole Zuzę, która świetnie potrafiła organizować grupę młodych ludzi i to też było niesamowitym wsparciem. Warto to podkreślić - młodzi ludzie nigdy nas nie zawiedli. Jeśli ktoś byłby zainteresowany, to my ciągle szukamy nowych osób, które chciałyby się zaangażować. Wystarczy do nas napisać np. na naszym profilu na Facebooku.
Planujecie coś poza piknikiem w najbliższym czasie?
Artur: Mieliśmy w historii Prowincji już trzy imprezy, które cieszyły się dużym powodzeniem. To pewnie ze względu na fakt, że w Kielcach nie ma żadnego klubu dla osób LGBTQ+, więc takie inicjatywy budzą zainteresowanie. Teraz planujemy coś podobnego, ale nie mamy jeszcze konkretów. Może na pikniku ktoś wyjdzie z jakąś ciekawą inicjatywą, albo podpowie nam, co jeszcze powinno się zadziać w naszym mieście.
Basia: Nie ma czegoś takiego jak gay-club, rzeczywiście, ale są miejsca gay friendly, jak najbardziej. Dostaliśmy super wsparcie od Lemon Tree, czy Placu Cafe. Często robimy swoje spotkania też w Coffeinie, która jest bardzo przyjazna pod tym względem. Oczywiście więcej rzeczy się działo przed pandemią. Wszyscy kojarzą nas tylko z Marszu, a my robiliśmy dużo innych rzeczy. Dyskusje, pokazy filmowe, żywe biblioteki. Poza tym sytuacja polityczna utrudnia nam teraz organizowanie takich rzeczy. Ośrodki kultury często nie chcą angażować się coś, co jest wprost tęczowe i pro LGBTQ+. Na szczęście na wrzesień mamy już zaplanowane warsztaty z samoobrony, które ja prowadzę i na które zapraszam głównie, ale nie tylko, kobiety LBTQ+. Oprócz tego chciałabym z Prowincją zrobić żywą bibliotekę edukacyjną.
Ośrodki kultury boją się bardziej władz, czy wybitej szyby w oknie?
Basia: Brałam udział w wielu takich wydarzeniach w naszym mieście i nikt tak naprawdę nie boi się takiej fizycznej homofobii. Wiele osób, które znam, boi się utraty funduszy, jakiegoś naznaczenia w mediach, nie chcą być łączeni z tęczą. Przecież jak tylko Prezydent poparł jakąś kwestię związaną z LGBTQ+ to zaczęto na niego mówić "Tęczowy Bogdan". Takie rzeczy bardzo szybko przylegają.
No dobrze, bardzo dziękuję za rozmowę! W takim razie zapraszamy na piknik?
Artur: Jak najbardziej, zapraszamy! Poza tym polecam obserwować nas na Facebooku: Prowincja Równości, gdzie informujemy o nowych wydarzeniach.
Basia: Możecie wypatrywać festiwalu Watch Docs, na którym na pewno będziemy chcieli się skupić na kwestiach LGBTQ+ oraz wypatrujcie billboardów, które niebawem pojawią się w naszym województwie.