Sojusznik LGBT, Sanchez i homofobiczny Vox, który chce "związków"
"Socjaliści wygrali wybory i wraz z nimi wygrała przyszłość, a przegrała przeszłość" - powiedział premier, Pedro Sanchez, lider Socjalistycznej Partii Robotniczej po ogłoszeniu wyników wyborów parlamentarnych w kraju. Ugrupowanie Sancheza zdobyło 123 mandaty w 350-osobowym parlamencie, ale nie będzie lekko: skrajnie prawicowy Vox ma 24 mandaty. Co wynik wyborów oznacza dla hiszpańskiej społeczności LGBT?
Ponad 73 proc. - tyle wyniosła frekwencja w niedzielnych wyborach parlamentarnych w Hiszpanii. 123 mandaty zdobyli socjaliści - z premierującym od czerwca Pedro Sanchezem, 66 mandatów - konserwatywna Partia Ludowa, liberałowie z Ciudadanos 57 mandatów, lewicowy blok Unidos Podemos - 42. Komentatorzy zwracają jednak przede wszystkim uwagę na wynik skrajnie prawicowej partii Vox, która zdobyła 24 mandaty.
Ponieważ socjaliści Sancheza potrzebują 176 mandatów do rządzenia - będzie musiała powstać koalicja, a jej "narodziny" z pewnością nie będą dla Sancheza łatwe. Sam Sanchez jest popierającym w pełni nasze prawa sojusznikiem LGBT.
Lider Vox, Santiago Abascal, nie stronił jednak od homofobicznych przekazów w kampanii, często używał sformułowania: "feministyczna supremacja i genderowy totalitaryzm". Co ciekawe: sprzeciwia się równości małżeńskiej, ale... proponuje w zamian formę związku partnerskiego, by jednak kwestie te były prawnie uregulowane.
Warto zauważyć, że radykalna prawica zasiądzie w hiszpańskim parlamencie po raz pierwszy od lat 70.
(md)