Rządzący Hiszpanią socjaliści pod wodzą José Zapatero wygrali niedzielne wybory parlamentarne i będą rządzić krajem przez kolejne cztery lata. I to pomimo - jak słychać - pogarszających się wyników gospodarczych. To dobra wiadomość, zasługująca na dużo większą uwagę niż tylko zdawkową informację. Cztery lata temu, Zapatero i jego partia pokonali w wyborach rządzących konserwatystów "niespodziewanie", jak twierdzili znawcy tematu...
- Janusz Marchwiński -
Rządzący Hiszpanią socjaliści pod wodzą José Zapatero wygrali niedzielne wybory parlamentarne i będą rządzić krajem przez kolejne cztery lata. I to pomimo - jak słychać - pogarszających się wyników gospodarczych. To dobra wiadomość, zasługująca na dużo większą uwagę niż tylko zdawkową informację. Cztery lata temu, Zapatero i jego partia pokonali w wyborach rządzących konserwatystów "niespodziewanie", jak twierdzili znawcy tematu. Pokonali też dominację Kościoła Katolickiego, instytucji równie potężnej i skrajnie konserwatywnej jak w Polsce i tak jak u nas, wszechobecnej w życiu społecznym i politycznym.
Pamiętam doskonale Hiszpanię z czasów dyktatorskiej władzy generała Franco. Bieda i zacofanie hiszpańskiej prowincji nasuwało wiele analogii z Polską. Odwiedzałem potem ten kraj wiele razy i podziwiałem dynamikę jego rozwoju i wzrost stopy życiowej. W sensie obyczajowym jednak, była to ciągle ta sama Hiszpania. Jej przywódcy trwali w ścisłym sojuszu z Kościołem katolickim, który przez dziesięciolecia wspierał faszystowską dyktaturę. Podobnie jak w Polsce uważano, że najwyższym i jedynym priorytetem jest gospodarka, a na wszystko inne przyjdzie czas, lub załatwi się samo. Zapatero był innego zdania.
W ciągu zaledwie czterech lat w Hiszpanii dokonała się prawdziwa rewolucja. Socjaliści zrównali w prawach mniejszości seksualne i bardzo wyraźnymi gestami zademonstrowali niezależność od hierarchii kościelnej. Polityka Zapatero była ostro krytykowana przez opozycję. Z pewnością w wielu punktach krytyka ta jest uzasadniona. Jednak wynik wyborów pokazał jasno, że większość społeczeństwa życzy sobie kontynuacji reform. W najbliższych miesiącach oczekiwać można zaostrzenia konfrontacyjnego kursu Kościoła, który posunął sią nawet do organizowania ulicznych demonstracji w obronie tak zwanych "wartości".
Największym i bezcennym atutem Zapatero jest jego odwaga i bezkompromisowość. Jest on najwyraźniej zdania, że gospodarka jest bardzo ważna, ale że nowoczesne społeczeństwo ma o wiele szersze aspiracje i że nie sposób zamykać oczu na postęp, jaki dokonuje się w sferze obyczajowej - a który jest tak nienawistny dla obrońców mitów. Zapatero zdecydował że trzeba wreszcie otworzyć okno i wpuścić trochę świeżego powietrza do kraju, który - jeszcze niedawno - chlubił się, że "90 % społeczeństwa to katolicy". Okazało się, że to nieprawda.
Społeczeństwo Hiszpanii jest podzielone i wynik wyborów pokazuje to wyraźnie Ludzie młodsi pragną radykalnych zmian i postępu, tolerancji i wolności. Inni albo tkwią po uszy w okopach św. Trójcy, albo obawiają się zmian zbyt radykalnych.
Sądzę, że w Polsce sytuacja jest podobna. Gdyby Polacy mieli możliwość wyboru - wybraliby Zapatero. Być może w Polsce nie byłoby jeszcze tak wielkiego poparcia dla prawnego uznania związków homoseksualnych, ale dla generalnej liberalizacji obyczajowej na pewno tak. Niestety - naszym politykom brak odwagi i determinacji Zapatero. Jeśli ktoś zapyta, dlaczego po triumfalnym zwycięstwie tak zwanych postkomunistów lewica utraciła w Polsce władzę i zasłużenie spadła w otchłań politycznego niebytu, mogę odpowiedzieć że - w mojej opinii - za tchórzostwo. Nie było i nie ma w szeregach polskich polityków kogoś takiego jak premier Hiszpanii, kogoś, kto odważyłby się wziąć byka za rogi i nawet kosztem popularności czy nawet kariery zaorać obyczajowy ugór, którego owocem są kuriozalne "rekolekcje" jakie politycy PO zafundowali sobie w klasztorze w Tyńcu.
Nie moge jednak nie zareagować jak piszesz kompletną nieprawdę. Wydajesz opinie które nie trzymają się łatwych do ustalenia faktów.
Borowski znów istnieje politycznie i znów zaczynają sie spory... Siedziba na Rozbrat, walka o przywództwo polityczne... Znów Borowski i znów podziały.
BTW: Ponad połowa członków SDPL nigdy nie należała do SLD i nigdy się na takie połączenie nie zgodzi. LiD jako partia nie powstanie.
A to czemuż by mieli nie chcieć legalizacji?! Przecież to zupełnie oczywiste że chcą, podaj argument który miałby świadczyć o tym że polscy geje mają inne potrzeby niż geje hiszpańscy czy czescy?