Sąd zdecydował ws ich skargi
W czerwcu 2017 roku Kuba i Dawid wzięli ślub na Maderze. Chcieli, by ich małżeństwo było ważne i w Polsce, próbując je zarejestrować w Urzędzie Stanu Cywilnego... Spotkali się z odmową, poszli więc do sądu, który w tym tygodniu orzekł w ich sprawie. Jak myślicie, jaka była decyzja?
Przypomnijmy, że Kuba i Dawid są autorami fanowskiego klipu do piosenki Roxette, który pokochała Europa, jak i sam zespół. Ostatnio głośno było też o tym, że w Warszawie przeprowadzili eksperyment społeczny, którego celem było zbadanie, czy Polki i Polacy są gotowi na wprowadzenie w naszym kraju równości małżeńskiej lub związków partnerskich. Nagrali filmik, w którym proszą przypadkowe osoby o zrobienie im zdjęcia podczas zaręczyn.
W czerwcu 2017 roku spełniło się jedno z marzeń Kuby i Dawida i powiedzieli sobie tak na bajkowej Maderze. Droga do ślubu nie była prosta. O możliwość zawarcia ślubu w Portugalii starali się ponad rok. Ich pierwsze podanie zostało jednak odrzucone przez kierownika stanu cywilnego w Funchal z powodu braku w dokumentach: warszawski urząd nie wydał im potrzebnego w Portugalii zaświadczenia o zdolności prawnej do zawarcia małżeństwa za granicą. Tamtejsze prawo zezwala jednak na odstąpienie od tych dokumentów w wyjątkowych sytuacjach i dlatego ślub w końcu mógł się odbyć.
Panowie zaangażowali się też w walkę o związki partnerskie i równość małżeńską w Polsce. Chcieli zarejestrować swoje małżeństwo w USC, ale kierownik odmówił, decyzję podtrzymał wojewoda mazowiecki. Złożyli więc skargę do Sądu Administracyjnego w Warszawie.
W tym tygodniu poznaliśmy decyzję sądu. Jak brzmiała? Sąd Administracyjny podtrzymał decyzję wojewody. Nas to oczywiście nie dziwi. Co ciekawe, w trakcie rozprawy Dawid podkreślał, że artykuł 18 Konstytucji, na który powołują się przeciwnicy równości małżeńskiej, mówi o tym, że "małżeństwo jako związek kobiety z mężczyzną jest pod wyjątkową ochroną państwa, nie mówiąc o tym wprost, że zabrania rejestracji małżeństw takich jak nasze".
Sędzia sprawozdawca odpowiedział, że "co do zasady to być może należałoby się z tym zgodzić, ze Konstytucja w artykule 18 nie definiuje małżeństwa w ten sposób, iż zakazuje istnienia potencjalnie takiej instytucji w prawie polskim. Niemniej jednak Konstytucję wykonuje ustawodawca".
(md)
Nie ma znaczenia ile będzie tych "PiSów". Znaczenie ma, że razem będą miały większość i w sprawach, w których się zgadzają, będą w stanie zablokować wszystko.
Doświadczenie lat 90-tych, których ty może nie pamiętasz wskazuje, że dwie a tym bardziej trzy "prawice" w Polsce zazwyczaj nie zgadzają się w niczym.
Nie pamiętam, a nawet gdybym pamiętał to niewiele wówczas rozumiałem ;)
Ale przecież teraz mamy cztery prawice (PiS, PO, PSL, Kukiz) - i jakoś zdominowały niemal całą scenę polityczną. To o czymś świadczy.
Nie ma znaczenia ile będzie tych "PiSów". Znaczenie ma, że razem będą miały większość i w sprawach, w których się zgadzają, będą w stanie zablokować wszystko.
Doświadczenie lat 90-tych, których ty może nie pamiętasz wskazuje, że dwie a tym bardziej trzy "prawice" w Polsce zazwyczaj nie zgadzają się w niczym.
Chętnie pewnie nie, ale ten wspomniany przez Ciebie Polak może mieć tu rodzinę, znajomych i inne zobowiązania, które go "zmuszą" do odwiedzin.
Co do reszty Twojego komenta, to się zgadzam.
Pan Doktór odpowiada (najlepiej przez pielęgniarkę), że jako osobie OBCEJ żadnej informacji nie udzieli.
Wkurzony Anglik idzie do swojej ambasady i do mediów i robi się dym, że to jakiś niecywilizowany kraj z obyczajami rodem z Ugandy.
Kilka takich przypadków w rodzaju: wkurzony mąż Hiszpan, wkurzony mąż Norweg czy nawet wkurzony maż Polak z obywatelstwem brytyjskim i w końcu trzeba będzie coś z "tym" zrobić.
Po pierwsze: sytuacja małżeństwa Anglik-Polak jest mało prawdopodobna, bo Polak zapewne będzie wiedział, jakie są realia i takie małżeństwo nie będzie chętnie odwiedzać Polski.
Po drugie: sytuacja małżeństwa dwóch obcokrajowców też jest mało prawdopodobna, bo kto by odwiedzał taki homofobiczny kraik na skraju Europy wschodniej.
Co nie znaczy, że tak się nie może zdarzyć.
Po trzecie: Ale co to da? Jak się zrobi medialna burza, to dla PiS będzie to raczej powód do chwały, że "my tu w Polsce jesteśmy *normalni* i cudze *zboczenia* nas nie obchodzą". Dopóki UE nie będzie za to karać, to w Polsce nie będzie żadnych małżeństw jednopłciowych.
Polska konserwa wróci do stanu z lat 90-tych, kiedy kilka prawicowych kanap wprowadzało do Sejmu po kilkunastu posłów każda a ponieważ nie potrafiły się ze sobą dogadać ich obecność w parlamencie nie przekładała się ani na zdolności koalicyjne ani na siłę głosów. Dokładnie tak jak teraz wszystko, co umownie można umieścić na lewo od PO.
Nie ma znaczenia ile będzie tych "PiSów". Znaczenie ma, że razem będą miały większość i w sprawach, w których się zgadzają, będą w stanie zablokować wszystko. Ja cały czas podkreślam, że problem nie tkwi tylko w PiSie, ale również w większości opozycji. Zauważ, że już teraz PiS + PO + PSL + Kukiz - czyli ugrupowania zarówno z rządu, jak i z opozycji - sprzeciwiają się prawom LGBT+ i mają razem przytłaczająca większość.
W latach 90-tych nawet lewica była przeciwna szeroko pojętemu rozdziałowi Państwa od Kościoła (w tym prawom LGBT+), była więc akceptowalna dla większości. No i jeszcze dodajmy niższą niż w ostatnich latach frekwencję wyborczą. Twierdzisz, że lewica obecnie nie rządzi, bo jest rozbita - nie zgadzam się. Lewica nie rządzi, bo podnoszenie tych kwestii światopoglądowych automatycznie zraża do głosowania na nią większość Polek i Polaków.
Nic się nie zmieni, jeśli wyborcy się nie zmienią. Albo ustrój.
Lepiej. Przyjeżdża do Polski małżeństwo mieszane. Powiedzmy Anglik i Polak. Polak zachorował albo uległ wypadkowi i leży w szpitalu. Mąż Anglik pyta o stan zdrowia swojego współmałżonka a tu ZONK!
Pan Doktór odpowiada (najlepiej przez pielęgniarkę), że jako osobie OBCEJ żadnej informacji nie udzieli.
Wkurzony Anglik idzie do swojej ambasady i do mediów i robi się dym, że to jakiś niecywilizowany kraj z obyczajami rodem z Ugandy.
Kilka takich przypadków w rodzaju: wkurzony mąż Hiszpan, wkurzony mąż Norweg czy nawet wkurzony maż Polak z obywatelstwem brytyjskim i w końcu trzeba będzie coś z "tym" zrobić.
A co mnie obchodzi PiS!? Kaczyński, tak jak piszesz, niedługo umrze, albo odejdzie na emeryturę. Tylko jakie to ma znaczenie, jak wyborcy PiSu znajdą sobie jakiś PiS-bis? Mentalność ludzi nie zmieni się z (takim, czy siakim) odejściem Kaczyńskiego. W demokracji rządzi większość. A większość Polek i Polaków ma poglądy narodowo-konserwatywne. Społeczeństwo się starzeje, więc na zmiany nie licz.
Pominąłeś najważniejszą część mojego posta. PO Kaczyńskim nie będzie już PiS-u. Będą dwa, może trzy "PiS-y". Może ich być nawet pięć lub sześć.
Polska konserwa wróci do stanu z lat 90-tych, kiedy kilka prawicowych kanap wprowadzało do Sejmu po kilkunastu posłów każda a ponieważ nie potrafiły się ze sobą dogadać ich obecność w parlamencie nie przekładała się ani na zdolności koalicyjne ani na siłę głosów. Dokładnie tak jak teraz wszystko, co umownie można umieścić na lewo od PO.
No właśnie, wie ktoś, jak to jest faktycznie - chłopaki jako obywatele "kraju-raju" są tak traktowani, czy cytowani przyjezdni również?