"Chcę, żeby w Polsce się coś zmieniło"
"Chcę się zaangażować i wesprzeć projekt Roberta swoją wiedzą i doświadczeniem. Od wielu lat działam w organizacjach pozarządowych, jestem nauczycielem akademickim. To jest ważne i wartościowe, ale chcę nieść większą zmianę społeczną" - tymi słowami Krzysztof Śmiszek zapowiedział swoje wejście do polityki. Tym samym to kolejna ujawniona osoba LGBT na naszej scenie politycznej. Kim jest Śmiszek?
We wtorek Krzysztof Śmiszek zadebiutował w programie "Onet Rano" - już nie jako prawnik ekspert, a... polityk. W zeszłym tygodniu Śmiszek oficjalnie poinformował, że rzuca pracę w organizacjach pozarządowych i bycie wykładowcą, by pomóc swojemu partnerowi, Robertowi Biedroniowi w budowie nowego ruchu politycznego.
"
Moja decyzja podyktowana jest wieloma względami. Przede wszystkim chcę, żeby w Polsce wreszcie się coś zmieniło. Myślę, że mam naszemu krajowi coś do zaoferowania" - mówił w "Onet Rano" Śmiszek, dodając, że "Uważam, że wizja Polski którą mam, jest dzielona przez wiele Polek i Polaków. Na pewno nie odnajduję jej w PiS-ie, która zniszczyła moje marzenia o Polsce 2018 roku, ale też w Platformie Obywatelskiej. Razem nie ma, Nowoczesnej nie ma. Jest PO, która pożera wszystkie partie".
Kim jest Krzysztof Śmiszek? Nasi czytelnicy i czytelniczki znają go zapewne przede wszystkim jako partnera Roberta Biedronia, z którym jest od 16 lat. Ale Śmiszek jest doktorem prawa i działaczem na rzecz praw człowieka, prezesem Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego. Często też na naszych łamach komentował różne wyroki sądów, jak np. wyrok Trybunału w Strasburgu Oliari i inni przeciwko Włochom, dzięki któremu w kraju wprowadzono związki partnerskie.
W powstającym ugrupowaniu Roberta Biedronia Krzysztof Śmiszek ma zajmować się przede wszystkim kwestiami związanymi z prawem.
(red)
'Przede wszystkim chcę, żeby w Polsce wreszcie się coś zmieniło. Myślę, że mam naszemu krajowi coś do zaoferowania. Uważam, że wizja Polski którą mam, jest dzielona przez wiele Polek i Polaków. ...chcę nieść większą zmianę społeczną'.
Coś, coś, wspólna wizja, zmiana społeczna (nawet nie sama zmiana, a większa - tak jakby zmiana się już dokonywała...).
W skrócie: kochajmy się wspólnie ku lepszej przyszłości, a program będzie na wiosnę (albo później).
Można stąd wnosić, że to, co leży u podłoża protestów w Europie Zachodniej (teraz we Francji), czyli niezgoda na niesprawiedliwy system ekonomiczny, oligarchię władzy, na potęgujące się rozwarstwienie społeczne i biedę itp. nie leży w centrum zainteresowań. Bo gdyby było, to byłoby to jasno powiedziane.
Pamiętne zdjęcie uśmiechniętego Roberta Biedronia z książką Macrona nie pozostawia (mnie przynajmniej) zbyt wielu nadziei związanych z tym projektem.