Nie cichnie sprawa Kevina Harta, który odmówił przeproszenia za swoje homofobiczne tweety sprzed kilku lat, po czym zrezygnował z roli prowadzącego gali Oscarów. Głos zabierają znane osoby - szczególnie te ujawnione, jak Billy Eichner - kolega po fachu Harta. "Hollywood wciąż ma problem z gejami. Na wierzchu tego może nie widać. Pod spodem to jest o wiele bardziej skomplikowane. (...) Przepraszanie jest trudne - sprawia, że stajesz się wystawiony na ciosy. Toksyczna męskość jest realna. Ja też się z nią mierzę na mój własny sposób" - pisał na Twitterze.
Niedawno
pisaliśmy o tym, że amerykański komik i aktor Kevin Hart zrezygnował z oferty poprowadzenia gali rozdania Oscarów, która odbędzie się 25 lutego. Hartowi najpierw postawiono ultimatum - Akademia Filmowa zażądała przeprosin za homofobiczne tweety sprzed kilku lat, czego komik odmówił. Godzinę później ogłosił, że sam rezygnuje i dopisał: "Przepraszam społeczność LGBTQ za moje nietaktowne słowa w przeszłości". W związku z sytuacją inne znane osoby proponowały własną kandydaturę i komentowały całe zajście.
Jedną ze znanych osób, które zabrały głos w sprawie Harta, był
ujawniony Billy Eichner - również komik i aktor, znany m.in. z seriali "Parks and Recreation" i "American Horror Story". Eichner komentował wszystko od początku na Twitterze.
Kiedy światło dzienne ujrzała informacja, że Hart usuwa swoje stare tweety z homofobicznymi "żartami", kiedy wybrano go prezenterem gali, Eichner był wyrozumiały: "
Wielu z nas ma na koncie żarty/tweety, których żałujemy. Nie mam problemu z niesmacznymi żartami w zależności od kontekstu. To, co mnie niepokoi, to to, że te tweety nie były tylko żartami - za nimi stoi prawda, prawdziwy gniew i strach.
Mam nadzieję, że sposób myślenia Kevina zmienił się od 2011 roku".
Kiedy jednak Hart wstawił na Instagrama post, w którym prosił, by
ludzie "wzięli swoje negatywne nastawienie i zrobili z nim coś konstruktywnego", Eichner napisał: "
To nie jest dobre. Proste, szczere przeprosiny i okazanie jakiejkolwiek odrobiny zrozumienia lub skruchy byłyby takie łatwe. Tak jak tweetowałem kilka tygodni temu:
Hollywood wciąż ma problem z gejami. Na wierzchu tego może nie widać. Pod spodem to jest o wiele bardziej skomplikowane".
Natomiast kiedy niedoszły prowadzący Oscarów oświadczył, że nie przeprosi za swoje przeszłe tweety, Eichner zmienił podejście: "Wow. Po prostu... wow. Czy on zdaje sobie sprawę, że zgodził się prowadzić OSCARY? Jak chcesz tweetować 'żarty' o nagonce na własnego syna, to twój wybór, ale przynajmniej ZNAJ SWOICH ODBIORCÓW!!!".
Na koniec - już po krótkich przeprosinach Harta i jego rezygnacji z poprowadzenia gali - Eichner dodał: "A tak na poważnie: jestem już chwilę w tym biznesie. Jako jeden z bardzo nielicznych ujawnionych gejów wśród komików, który ma to szczęście, że może pracować tyle, ile ja, ZAWSZE będę walczył za moją społeczność LGBTQ, byśmy otrzymywali szacunek, na który zasługujemy. ZAWSZE. Nie jestem święty. Po prostu chcieliśmy odrobiny zrozumienia, jakiegoś wyjaśnienia. Przepraszanie jest trudne - sprawia, że stajesz się wystawiony na ciosy. Toksyczna męskość jest realna. Ja też się z nią mierzę na mój własny sposób. Zatem w tej kwestii doceniam przeprosiny Kevina Harta. I przyjmuję je. To wszystko".
Sprawę skomentowała też ujawniona aktorka i twórczyni telewizyjna, Lena Waithe, która w rozmowie z "Variety" wyznała, że chciałaby, żeby galę poprowadziła osoba "zabawna i czarnoskóra". Zaproponowała Donalda Glovera, Wandę Sykes, Chrisa Rocka i Eddiego Murphy'ego.
Inne znane osoby w żartobliwy sposób zgłaszały własną kandydaturę na miejsce zwolnione przez Harta, jak np. ujawniona komiczka Rhea Butcher:
Billy Eichner zażartował jeszcze: "Nie spocznę, dopóki Oscarów nie poprowadzi obsada 'Twojego Simona', duch Harveya Milka i cały zarząd Planned Parenthood".
Na razie nie wiadomo kto zajmie miejsce Harta i poprowadzi galę w lutym. Nominacje poznamy 24 stycznia.
(ab)
Na klatę mogę przyjąć różne rzeczy. Ale dla mnie to powinno działać w dwie strony. Mnie nie denerwują żarty jak to, że najwięksi "obrońcy" wolności słowa i walki z "poprawnością polityczną", tak naprawdę chcą wolności do obrażania innych, z jednoczesną ochroną siebie samych. Dopóki w Polsce będzie prawna ochrona "uczuć religijnych" to walka z "lewacką poprawnością polityczną" jest dla mnie hipokryzją. Jeśli ma być ochrona uczuć religijnych, to ja chcę prawnego zakazu "mowy nienawiści". A jak ma być pełna wolność słowa, to żadne uczucia religijne nie powinny być chronione. Nie może być tak, że prawacy mają mieć prawo do obrażania "czarnuchów", "pedałów", "żydków" ale nie będzie wolno obrażać uczuć "katolskich".
Jestem wstanie zaakceptować różne rozwiązania. Ale irytuje mnie utyskiwanie na dyskryminację tych, którzy są uprzywilejowani (jak np heteroseksualni biali katoliccy mężczyźni w Polsce).
Mogę się zgodzić na żarty z mojej osoby, ale tylko w sytuacji jeśli i ja będę mógł żartować z innych. Twoje nawoływanie do akceptacji żartów z LGBT jest jak nawoływanie, do pozwolenia na to aby inni nas bili, bez możliwości oddawania ciosów. Nie jest to uczciwa i równa walka, gdy na ringu jeden bokser ma związane ręce. A ręce są związane takimi przepisami jak ten o ochronie uczuć religijnych (czy ja jako osoba niereligijna uczuć już nie mam?).
Inną kwestią jest "żartowanie" z pozycji silniejszego. A tak jest w przypadku heteroseksualnej większości. Banda dziewięciu osób mówi, że chce mieć prawo do żartów z tego jednego dziwoląga. Ale czy ten jeden odszczepieniec nie będzie się bał żartować z tych dziewięciu osób? Przeca wpierdol może dostać.
Słowo będące nazwą tego portalu, czyli "queer" było początkowo używane w znaczeniu "pedał" a dopiero potem autoironicznie i żartobliwie właśnie, przejęte przez gejów. Tak więc to dość zabawne, że akurat tutaj głosisz pogląd jakoby wyraz "pedał" nie mógł w żadnych warunkach być użyty jako dowcip.
Twoja histeria przesłania Ci nie tylko ten fakt, ale też zrozumienie tego, co napisałem. Bo to chyba jasno wynika z kontekstu, że napisałem, co napisałem w nie jako obronę słów tego konkretnego komika, wokół którego rozgrywa się ten hollywoodzki dramat, który podobnie, jak inne celebrycko-pudelkowe newsy g.... mnie obchodzi.
Nie ma co się dziwić, że dla heteroseksualnych facetów, czyjeś gejostwo może stanowić źródło dyskomfortu ("czy na pewno nie będzie niczego ode mnie chciał?"). Nic nie przełamuje tego tak, jak poczucie humoru i umiejętność "przyjęcia na klatę" dowcipów innych. I to jest właśnie moja główna obawa związana z cenzurą żartów.
Sam bym pewnie nie wpadł na to, że zwroty: "Pedały", "no homo", "zamknij swój gejowski ryj" można uznać za dowcip.
Wydawało mi się, że Krycha P. jest chamska. Najwyraźniej dla niektórych ona ma po prostu poczucie humoru.
Žižek wspominał czasy, gdy był w armii jako poborowy. W Jugosławii dbano o przemieszanie różnych narodowości w koszarach. Chłopaki wciąż docinali sobie nawzajem żartami opartymi na narodowych stereotypach. A potem razem pili wino, grali w karty i chodzili "na panienki".
W latach 90., gdy wybuchła wojna nikt już nie żartował. Tożsamości stały się rzeczą świętą, kwestią życia i śmierci.
Oczywiście, nie chcę przez to powiedzieć, że tam, gdzie milkną żarty odzywają się bomby. Ale coś tu jest na rzeczy.
Nie ma chyba narodu tak rozmiłowanego w "homofobicznych" żartach, jak Holendrzy. Młodzi faceci mówią do siebie w kółko per "homo" i średnio co 5 minut docinają sobie o to, że zrobili coś, co było "pedalskie". Dokładnie ci sami faceci mają zwykle paru kumpli gejów i popierają małżeństwa homo.
Sam mam zresztą podobne doświadczenia tu w Polsce. Większość tych, którzy dowcipkują na temat "pedałów" okazuje się otwartymi ludźmi, podczas gdy dla fanatyków, temat jest zbyt "okropny", by mógł być śmieszny.
Nieprzypadkowo piszę tu wyłącznie o mężczyznach, choć bynajmniej nie o "toksycznej męskości" (Boże, co za bullshit!). Nie ma co się dziwić, że dla heteroseksualnych facetów, czyjeś gejostwo może stanowić źródło dyskomfortu ("czy na pewno nie będzie niczego ode mnie chciał?"). Nic nie przełamuje tego tak, jak poczucie humoru i umiejętność "przyjęcia na klatę" dowcipów innych. I to jest właśnie moja główna obawa związana z cenzurą żartów.
W krótkiej perspektywie pozwala uciszyć kogoś, kto może na serio przegiął i dać lekcję innym. W dłuższej wytrąca nam samym z rąk jedno z najlepszych narzędzi osłabiania homoseksualnego tabu i ogólnie budowania relacji z innymi ludźmi. A tym jest właśnie humor.