Przed rozpoczęciem Światowego Spotkania Rodzin w zeszły weekend w Dublinie doszło do spotkania papieża Franciszka z ujawnionym premierem Irlandii, Leo Varadkarem. Już na początku miesiąca Varadkar przyznał, że chciałby porozmawiać z papieżem o krzywdzącej postawie Kościoła wobec osób LGBTQ. Podczas przemówienia przed politykami, polityczkami, papieżem i delegatami z Watykanu premier skrytykował Kościół m.in. za wykluczanie tęczowych rodzin oraz za bierność w kwestii problemu pedofilii w Kościele.
W weekend w Dublinie odbyło się Światowe Spotkanie Rodzin - cotrzyletnie wydarzenie katolickie, podczas którego poruszane są tematy związane z rolą rodziny w Kościele Katolickim. W spotkaniu wziął udział papież Franciszek, z którym spotkał się premier Irlandii, ujawniony Leo Varadkar, po czym obaj publicznie wygłosili przemówienia związane z tematyką wydarzenia.
Już na początku miesiąca Varadkar przyznał, że jeśli pojawi się okazja,
będzie chciał zwrócić uwagę papieża m.in. na krzywdzącą retorykę, jaką Kościół Katolicki stosuje wobec osób LGBTQ.
Kiedy papież lądował na lotnisku w Dublinie, w mieście zorganizowano demonstracje grup działających na rzecz praw osób LGBTQ -
wzdłuż ulic pojawiło się mnóstwo tęczowych flag oraz flag osób transpłciowych. Osoby zebrane protestowały przeciwko wykluczeniu grup rodzin katolickich par jednopłciowych ze spotkania.
Spotkanie Varadkara z papieżem odbyło się przed rozpoczęciem ŚSR w Zamku Dublińskim w sobotę. Udział wzięli w nim politycy i polityczki, a także dygnitarze kościelni. Podczas swojego przemówienia
premier Irlandii skrytykował Kościół Katolicki, zwracając uwagę na problemy w jego obrębie.
Ujawniony Varadkar mówił: "Myślimy o słowach Psalmu, który mówi, że dzieci są dziedzictwem od Boga i przypominamy sobie porażki zarówno Kościoła, jak i państwa, a szersze społeczeństwo stworzyło gorzkie i zepsute dziedzictwo dla tak wielu [osób], pozostawiając po sobie spuściznę bólu i cierpienia. To historia pełna smutku i wstydu".
Premier dodał, że zamiast chrześcijańskich wartości dobroczynności, przebaczenia i współczucia, "
zbyt często pojawiało się osądzanie, surowość i okrucieństwo, w szczególności wobec kobiet, dzieci i osób wykluczonych. Rany wciąż są otwarte i pozostaje tak wiele do zrobienia, by ofiary i osoby ocalałe zaznały sprawiedliwości, prawdy i uzdrowienia".
Zwracając się bezpośrednio do papieża, Varadkar poprosił, by ten wykorzystał swój wpływ w celu naprawienia wyrządzonych szkód zarówno w Irlandii, jak i na całym świecie. Poprosił też, by papież słuchał ofiar znęcania i podjął odpowiednie kroki, by zwalczyć problem: "
Nie może być przyzwolenia na wykorzystywanie niewinnych dzieci ani na umożliwianie tego wykorzystywania".
Oprócz problemu pedofilii w Kościele premier poruszył też inne tematy, zwracając uwagę, że
od ostatniej wizyty papieża w Irlandii 39 lat temu - wtedy był to Jan Paweł II - w kraju zalegalizowano rozwody, małżeństwa jednopłciowe i aborcję: "Głosowaliśmy w parlamencie i w referendum, by unowocześnić nasze prawa - rozumiejąc, że małżeństwa nie zawsze działają, że kobiety powinny same podejmować decyzje, a także że
rodziny przybierają różne formy, w tym takie, gdzie głową rodziny jest dziadek lub babcia, samotny rodzic, para jednopłciowa lub rodzice, którzy się rozwiedli".
Pytań: 10
Kto to powiedział? Słynne cytaty o LGBT
"Chciałbym pozbyć się homofobów, seksistów i rasistów z naszej widowni. Wiem, że tam są i bardzo mnie to denerwuje" - to słowa...
Rozwiąż quiz Po przemówieniu Varadkara głos zabrał papież Franciszek: "Nie mogę nie zwrócić uwagi na ten poważny skandal wywołany w Irlandii przez molestowanie młodych osób przez członków Kościoła, na których spoczywała odpowiedzialność za ich ochronę i edukację".
Rozmawiając z reporterami i reporterkami po ceremonii zamknięcia Światowego Spotkania Rodzin, papież Franciszek powiedział: "
Osoby homoseksualne i osoby z homoseksualnymi tendencjami zawsze istniały", a na pytanie o to, co by powiedział rodzicowi, którego dziecko ujawniło się jako homoseksualne, odparł: "
Nie potępiaj. Rozmawiaj. Zrozum, daj dziecku przestrzeń, by mogło się wyrazić". Dodał, że jeśli dziecko przejawia "niepokojące cechy", konieczna może być pomoc psychiatryczna i że "
to co innego, jeśli dorosła osoba ujawnia się jako homoseksualna".
(ab)
Reszty nie będę cytował i się odnosił do wycieczek osobistych. I ciekawe kiedy mi odpowiesz co w nich takiego logicznego? Margaret Thatcher twierdziła, że jak oponent używa wycieczek osobistych to nie posiada argumentów. Co jest logiczną dedukcją :].
Teraz analiza. Czy brak wiary wymaga uzasadnienia? Dwie możliwości:
Nie: Nie można oczekiwać uzasadnienia od obu jedynie możliwych stanów jakimi są brak wiary i wiara, gdyż w przypadku braku uzasadnienia obu zawiesiłoby się w nieistniejącej próżni. Wystarczy uzasadnić jedną, a w przypadku braku uzasadnienia przyjąć drugą możliwość. Też z logiki. I co z logicznego punktu widzenia przyjmujemy za wartość domyślną? Czy coś jest czy nie ma? Oczywiście, że czegoś nie ma. Na tej zasadzie działa np. domniemanie niewinności. Ty musisz udowodnić czyjąś winę, a jeżeli nie zdołasz to jest uznany za niewinnego. Oczywiście w teorii, bo z praktyką różnie bywa. Natomiast ty uważasz inaczej, ogłaszasz kogoś winnym bez powodu i oczekujesz, że udowodni swoją niewinność.
Tak: Czy jest możliwa taka sytuacja, że ktoś jest do czegoś przekonany bez żadnego uzasadnienia? Jedno się z drugim wyklucza. Natomiast ty traktowałbyś taką osobę dalej jako ateistę tylko podważał jego myślenie, a wystarczyło by jedynie odpowiednie zdefiniowanie pojęć.
Inną kwestią jest to, że nielogiczne jest oczekiwać od kogoś uzasadniania tobie swojej wiary czy braku wiary, gdyż to nie od ciebie ten stan zależy. Nie mówiąc już, że to uzasadnienie bardzo możliwe, że uznasz za nielogiczne. Powodem może być np. inne definiowanie wiary i braku wiary.
Ty uważasz ateizm za jakiś elitarny klub, do którego można wstąpić jak się było pierwotnie wierzącym, po czym zdobyło się odpowiednią wiedzę do zanegowania tej wiary, co jest absurdem. Z pewnością posiadasz dużą wiedzę np. na temat filozofii, ale co z tej teorii ci przychodzi skoro to tylko teoria. Do uzasadnienia ateizmu nie jest potrzebna specjalistyczna wiedza filozoficzna w kwestiach egzystencji. Wiedziałbyś o tym, gdyby twoje rozumowanie nie było takie ograniczone do gotowców filozoficznych. I nielogiczne jest cytowanie tak dużego tekstu skoro się do niego nie odnosisz. Oszczędziłbyś miejsce pomijając to.
Od kiedy brak wiary w Boga jest zagadnieniem filozoficznym? Od jakiegoś V w. p. n. e... Od jakiegoś Diagorasa z Melos...
Myślę, że każda rozumna istotka jest świadoma, że twierdzenia bez dowodu są nic niewarte. Każdy ma prawo do myślenia co sobie chce, ale gdy przychodzi debatować wypada mieć argumenty. W ogóle wypada mieć argumenty, nawet jak się nic nie mówi, bo poglądy bez poparcia są po prostu nielogiczne. Oto sens mojej wypowiedzi. Co to za nowe, szalone wymysły? Ano z tym razem IV w. p. n. e. od jakiegoś Arystotelesa. Mówisz, że nie miałeś problemów z logiką w szkole... No fakt, że wyciągasz bezpodstawne wnioski z czyichś tez sprawia, że jednak Twój tok rozumowania nieco odbiega od poprawności. Zagadkowe jest też trzykrotne przeoczenie moich słów mówiących o tym (teraz parafrazuję), że uzasadnienie jest warunkiem na uzyskanie racjonalności wypowiedzi, a nie jakimś obowiązkiem, bo jak ty mnie rozumiesz? Że miałoby się wylegitymowywać takich apologetów czegoś, czego nie uzasadniają? Cała Pańska wypowiedź to jeden wielki Ignoratio elenchi.
1. Czy ja każę komuś się tłumaczyć? Napisałem, że aby trzymanie się twierdzenia (jakieś przekonanie) było racjonalne, trzeba mieć uzasadnienie tego w formie dowodu na prawdziwość lub duże prawdopodobieństwo prawdziwości twierdzenia. Ja rozumiem, że nie uczą w szkołach logiki, ale to jest dość podstawowe zagadnienie. Poza tym tak - to jest sprawa filozofii, a konkretniej ontologii.
2. Nie według mojej logiki, tylko logiki formalnej. Nie, tutaj widzę, że masz problem z rozróżnieniem braku przekonania o istnieniu x, a przekonaniem o nieistnieniu x. Proponuję jeszcze raz przeanalizować moją wypowiedź, tam jest wszystko powiedziane.
3. Nie ma racji w toku rozumowania. Czego tu można nie rozumieć?
4. Dobra, tutaj popełniasz kilka zasadniczych błędów, które świadczą o nierozumieniu mojej wypowiedzi i tez, które w niej padły, albo o braku chęci zrozumienia:
a. Nie wmawiam Ci, że źle myślisz, tylko tak jest, tak działa tok logicznego rozumowania, którego brakuje u Ciebie.
b. Tak, są to analogiczne sytuacje.
c. Nie mówiłem o obowiązku głoszenia. Mówiłem, że jak się coś twierdzi, to trzeba to uzasadnić, bo inaczej jest się nielogicznym.
d. W jaki sposób? Rozumiem, że prowadzisz jakąkolwiek dyskusję, to wszystko jest w porządku, dopóki ktoś nie przedstawi dowodu. Gratuluję. Dwa i pół tysiąca lat rozwoju filozofii i retoryki, a tutaj taka perełka.
5. Nie padło, ale padł ekwiwalent. Reszta Twojej wypowiedzi jest jakimś kuriozum, bo wyciągasz błędne wnioski z moich w słów.
Podsumowując, z Twojej wypowiedzi wynika, że nie rozumiesz zagadnienia, na którego temat się wypowiadasz. Masz wyraźny kłopot z określeniem tematu, natury i zakresu powyższych rozważań. Ponadto chyba umykają Ci tezy, jakie stawia Twój rozmówca. Jeszcze nigdy nie widziałem kogoś w stanie tak głębokiego efektu Dunniga-Krugera. Proszę się więcej nie kompromitować.
Do lat dziewięćdziesiątych, do tej słynnej afery pedofilskiej w Belgii, w mediach nie było tematu pedofilii, czyli wszyscy skutecznie tuszowali takie przestępstwa . I nie umniejszam wagi problemu tylko zauważam rzeczywistą jego wagę . A porównywanie sytuacji w Kościele do zbrodniczego komunizmu jest zupełnie nieadekwatne .
Nikogo nie rozgrzeszam . Uważam pedofilię za jedno z największych przestępstw i tacy ludzie powinni siedzieć w wiezieniu, niezależnie kim są . Ale też nie można uogólniać i całemu Kościołowi przypisywać te jednak marginalne zachowania.
Próbujesz umniejszyć sprawę pisząc, że to niby było dawno i niby wszyscy pedofile w koloratkach to już nie żyją. Obrzydliwe tłumaczenie. Zacznij Stalina i jego kumpli rozgrzeszać. Przecież to dawno było i wszyscy staliniści już nie żyją.
PS. Nikt nie twierdzi, że każdy szaman to pedofil. Tu rozchodzi się o to, że kościół jako instytucja w sposób niewłaściwy jako instytucja reagował na pedofilów w swoich szeregach.
Bardzo mi miło z tego powodu. Postaram się jednak nieco sprostować moje słowa, gdyż obawiam się bycia przez niektórych niezrozumianym. Otóż gdy podaję przykład chrześcijańskiego Boga, nie mam na myśli ateizmu wobec niego, bo ateizm jest brakiem wiary w istnienie jakiegokolwiek Boga, natomiast mówię o konkretnym przekonaniu, że nie ma Jahwe. Z tych cząstkowych tez dotyczących poszczególnych Bogów może wynikać ateizm np. Silny ateizm wobec Bogów teistycznych i słaby wobec deistycznego, lub w innych wariantach. Można też oprzeć swój ateizm na obaleniu ogólnej hipotezy Boga, jak robi to np. Profesor Dawkins w swojej książce. Moje wcześniejsze słowa mogły być nieco niezrozumiałe dla niektórych i mam nadzieję, że nieco je wyjaśniłem.