Przyszło... 36 osób
W sobotę w Waszyngtonie odbył się marsz "wolności", organizowany przez osoby, promujące tzw. terapię konwersyjną, głównie na amerykańskich kampusach. Na wydarzeniu, pomimo dużego szumu wokół, pojawiło się... 36 osób. W tym głównie organizatorzy. Jak widać - nie pomogły nawet wezwania do Jezusa.
Voice of the Voiceless to organizacja założona przez osoby, które twierdzą, że "uwolniły się" od homoseksualności i teraz promują tzw. terapię konwersyjną, głównie na amerykańskich kampusach. Członkowie organizacji uważają, że "byli homoseksualiści są niesprawiedliwie traktowani przez społeczeństwo, marginalizowani i niedoreprezentowani" oraz przekonują, że mogą pomóc w dotarciu do "wolności od homoseksualnego i transpłciowego stylu życia łaską i mocą Jezusa Chrystusa".
Ale nawet "łaska i moc" Jezusa Chrystusa nie pomogły podczas sobotniego wydarzenia w Waszyngtonie, organizowanego przez Voice of the Voiceless.
Pomimo dużej reklamy i widoczności marszu "wolności" w mediach społecznościowych, bo tak wydarzenie się nazywało, przyszło na nie... 36 osób. W tym przede wszystkim organizatorzy i organizatorki.
Przypomnijmy, że już 12 stanów w USA zakazało tzw. terapii konwersyjnej na nieletnich. Od niedawna zakazy obowiązują w Maryland i na Hawajach, a także w Waszyngtonie, New Jersey, Oregonie, Illinois, Vermont, Nowym Meksyku, Connecticut, Rhode Island, Nevadzie i Kalifornii.
Gorąco polecamy też rozmowę z Tomaszem Pułą, który opowiada, jak "leczenie z homoseksualności" wygląda w Polsce.
(md)
Chyba mieli,bo podobno jak człowiek głupieje,to Bóg mu rozum odbiera. Ale podobno,więc może tak,a może nie ;)