Podczas czwartkowej mszy kardynał Kazimierz Nycz ogłosił, że w nowej wersji konstytucji powinny znaleźć się katolickie "wartości nienegocjowalne". Cytował przemówienie Benedykta XVI, w którym były papież wyznał, że do takich wartości należą: ochrona życia od poczęcia, uznawanie i wsparcie "naturalnej struktury rodziny" jako związku małżeńskiego między kobietą i mężczyzną oraz obrona praw rodziców do wychowywania dzieci. Benedykt XVI ostrzegał wtedy też przed próbami uczynienia relacji heteroseksualnej "prawnie równoznaczną z radykalnie odmiennymi formami związków, które (...) szkodzą rodzinie i prowadzą do jej destabilizacji".
Dziś, gdy prowadzimy społeczną debatę nad polską konstytucją, warto pamiętać, że jest to jeden z najważniejszych wymiarów służby dla naszej ojczyzny. Troska, aby fundament aksjologiczny był kompletny, by uwzględniał odniesienie do niezmiennego prawa moralnego. By konstytucja miała wartości podstawowe, nienegocjowalne. Jak nam mówi bardzo ważne stwierdzenie wielkiego współczesnego myśliciela i teologa papieża Benedykta XVI, który się tym pojęciem posługiwał. I w nauczaniu na placu św. Piotra, i w encyklikach, ale także wtedy, kiedy wyjeżdżał do ważnych instytucji współczesnego świata, mówił o wartościach nienegocjowalnych. I to zasługuje dzisiaj także na wielką uwagę.
Co takiego kardynał zalicza do "wartości nienegocjowalnych"? Są to: "godność człowieka, małżeństwo, życie ludzkie w całym jego przebiegu oraz prawo rodziców do wychowania swoich dzieci, wcale nie tak oczywiste w dzisiejszym świecie".
Sam kardynał nie sprecyzował podczas kazania wymienionych przez siebie "wartości", jednak skoro sam przyznał, że cytuje Benedykta XVI, można założyć, że zgadza się z byłym papieżem również w kwestiach rozszerzających znaczenie przytoczonych terminów.
Nycz cytował fragmenty przemówienia Benedykta XVI z marca 2006 roku, w którym ten przywołał trzy "wartości nienegocjowalne", mające według niego związek z godnością człowieka. Były to: "ochrona życia na wszystkich jego etapach od momentu poczęcia do śmierci naturalnej, uznawanie i wsparcie naturalnej struktury rodziny, rozumianej jako związek małżeński pomiędzy kobietą i mężczyzną oraz obrona praw rodziców do wychowywania dzieci".
Były papież mówiąc o małżeństwie jako związku kobiety i mężczyzny powiedział też, że należy zwalczać próby uczynienia takiej relacji "prawnie równoznaczną z radykalnie odmiennymi formami związków, które w rzeczywistości szkodzą rodzinie i prowadzą do jej destabilizacji, przesłaniając jej szczególny charakter i niezastąpioną rolę społeczną".
Kardynał, w dalszym ciągu cytując Benedykta XVI, mówił: "Większość obywateli nie może być źródłem prawa cywilnego, bo wtedy celem nie jest dążenie do dobra, ale do władzy bądź równowagi władzy. A gdyby zaś tak było - mówi papież - ci, którzy w danej chwili mają większość, byliby ostatecznym źródłem prawa. Historia zaś bardzo jasno dowodzi, że większości mogą się mylić".
We mszy wzięli udział m.in. prezydent Duda z żoną oraz premier Mateusz Morawiecki. Prezydent tuż po zakończeniu kazania Nycza ogłosił: "Mamy rok absolutnie szczególny. W tym roku powinniśmy odpowiedzieć sobie na wielkie pytania dotyczące przyszłości Rzeczypospolitej Polskiej. Złożę wniosek, aby w referendum w sprawie Konstytucji mogli wypowiedzieć się Polacy: czego chcą i czy chcą". Zapowiedział również "konstytucyjny przełom".
Andrzej Duda zapowiedział, że głosowanie odbędzie się 10. i 11. listopada.
(ab)
Wtorek, 12.06.2018 15 pytań w referendum konstytucyjnym prezydenta
Środa, 02.01.2013 Katolicka ofensywa przeciwko równości małżeńskiej
Wtorek, 07.07.2020 Duda chce, aby urzędnicy sprawdzali orientację seksualną osób adoptujących dziecko. Liczy na poparcie PSL i PO
Wtorek, 06.02.2018 Co przyniesie referendum ws. Konstytucji?
Czwartek, 23.11.2017 "Nie stworzyliśmy uregulowań i ochrony dla związków partnerskich"
Jasne... Historia dowodzi zapewne, że nigdy nie myli się tylko episkopat! :-)
Wiadomo, że są sytuacje ewidentne , ale też jest wiele sytuacji niejednoznacznych i wtedy decyzja już nie jest taka prosta. Chodzi tu też o to żeby pod pretekstem ulżenia choremu nie pozbywano się problemów z utrzymywaniem ciężko chorych.
Nie są to proste przypadki. Jeżeli pacjent wie ,że nie ma możliwości wyleczenia i cierpi i domaga się zaprzestania terapii to to jego życzenie powinno być spełnione. Ale jeżeli jest nieprzytomny to już jest trudniejsza sytuacja. Ale też pod zaprzestanie uporczywej terapii nie można podciągać zaprzestania podawania jedzenia i picia .
Jak ktoś ma uszkodzone 70% mózgu to raczej jest "nieprzytomny" permanentnie. Nawet po śmierci mózgowej da się podtrzymywać ciało "przy życiu". To takie podtrzymywanie krążenia w czymś co praktycznie jest zwłokami. Tu Ci żadne modlitwy i inne czary mary nie pomogą. Uporczywe leczenie prędzej uznam za tortury, i niż poszanowanie życia. Wy wierzący możecie wierzyć w różne cudawianki, łącznie w to, że "cierpienie uszlachetnia", ale stosujcie do do siebie, a nie do innych. Niech cierpienie uszlachetnia Was, bo ja na to się nie piszę.
Nie są to proste przypadki. Jeżeli pacjent wie ,że nie ma możliwości wyleczenia i cierpi i domaga się zaprzestania terapii to to jego życzenie powinno być spełnione. Ale jeżeli jest nieprzytomny to już jest trudniejsza sytuacja. Ale też pod zaprzestanie uporczywej terapii nie można podciągać zaprzestania podawania jedzenia i picia .