Zawieszony za antysemityzm, chce leczyć homoseksualistów
Zawieszony w Prawie i Sprawiedliwości za antysemicki wpis w mediach społecznościowych senator Waldemar Bonkowski wraca, tym razem z homofobicznymi wypowiedziami. Nie pierwszymi w jego karierze. Czy doczekamy się w Polsce czasów, gdy także homofobia będzie przez polityków karana?
Waldemar Bonkowski, senator Prawa i Sprawiedliwości, który w partii jest od początku, dał się już w przeszłości poznać z wyrazistych i bezkompromisowych puent w mediach społecznościowych. W styczniu zeszłego roku "skarżył się", gdy zablokowano mu jego profil prywatny, jak i senatorski na Facebooku - za homofobiczny wpis. Parę miesięcy później komentował udział w Marszu Równości w Gdańsku prezydenta miasta, Pawła Adamowicza. "Był ministrantem, a teraz wspiera te dewiacje. Tonący chwyta się brzytwy. I każdego poprze, nawet będzie z diabłem paktował, żeby zyskać ileś tam głosów" - mówił polityk PiS-u.
"Doigrał się" w na początku tego roku, gdy media obiegła informacja o antysemickim filmiku, który Bonkowski udostępnił w mediach społecznościowych. O tym, że senator zostanie zawieszony w Prawie i Sprawiedliwości miał zdecydować sam prezes.
"
Mówi się o mnie, że jestem homofobem, że obrażam ludzi. Nigdy nie obrażam ludzi. Mówiąc językiem młodzieżowym, jadę po bandzie, ale nigdy nie atakuję poszczególnych osób. Gdybym personalnie kogoś zwyzywał, to miałbym kilkanaście spraw sądowych. Nigdy do tego nie doszło, bo nie było prawnych podstaw. Krytykuję zjawisko. Wielokrotnie podkreślałem, że jeśli ktoś jest homoseksualistą, to jest to jego prywatna sprawa" - mówi Bonkowski w rozmowie z serwisem kartuzy.info i zaraz dodaje: "Za komuny tzw. obyczajówka ścigała homoseksualistów. W latach 80. uznano, że jest to choroba, więc nie można ich ścigać, tylko leczyć. Potem znów zmieniono zdanie i uznano, że nie jest to choroba. Dla mnie jest to dewiacja. Jest to odstępstwo od normy. Pomijam nawet wątek religijny. Natura stworzyła rodzaj żeński i męski, a co jest inne, jest dewiacją. Jeśli ktoś ma tę chorobę to trzeba ją leczyć, ale zboczeńców trzeba izolować. Nie można propagować nieobyczajnego zachowania".
Panu Bonkowskiemu polecamy do poczytania nasz tekst - zbierający naukowe stanowiska i informacje o homoseksualności.
A co do izolowania - postulujemy, by izolować, ale homofobów z polityki.
Przypominamy, że w Senacie działa Komisja Regulaminowa, Etyki i Spraw Senatorskich, której przedmiotem zainteresowania jest także "rozpatrywanie zarzutów niewykonywania przez senatora obowiązków senatorskich oraz zachowania nieodpowiadającego godności senatora oraz innych spraw z zakresu etyki senatorskiej". Skargi można pisać na adres: [email protected].
(md)
Co do drobiazgów:
"Za komuny tzw. obyczajówka ścigała homoseksualistów."
Nie prawda, nawet akcja Hiacynt miała inne uzasadnienie, niż sam homoseksualizm.
W polskim kodeksie karnym nie było sankcji za homoseksualizm (od połowy międzywojnia zresztą).
"W latach 80. uznano, że jest to choroba, więc nie można ich ścigać, tylko leczyć."
W latach '80 była tzw. "komuna.
Co do leczenia: leczył nawet Lew Starowicz. Nie miało to nic wspólnego z polityką, po prostu nowe idee w medycynie dość trudno się rozchodziły w Polsce. I nadal rozchodzą.
"Potem znów zmieniono zdanie i uznano, że nie jest to choroba."
No, chyba dużo wcześniej, zaczynając od stanowiska APA.
"Dla mnie jest to dewiacja. Jest to odstępstwo od normy. Pomijam nawet wątek religijny. Natura stworzyła rodzaj żeński i męski, a co jest inne, jest dewiacją."
Jak to dobrze, że choć natura, a nie bozia.
"Jeśli ktoś ma tę chorobę to trzeba ją leczyć, ale zboczeńców trzeba izolować. Nie można propagować nieobyczajnego zachowania".
No, to jest już groźne, bo wracamy np. do roku 1967 w Wielkiej Brytanii.
Biedny,sfrustrowany,kiszący się we własnej nienawiści facet.
I jakby co: ani trochę mnie nie rusza nazwanie dewiantem. Jak ktoś nie ma argumentów to sięga po hejt bo nic mu nie zostało.
Ja to uwielbiam wypowiedzi w stylu: "Nie jestem... [rasistą/antysemitą/homofobem/ szowinistą itp.], ale...".
Mnie to akurat śmieszy, że osoby które mówią "Nie jestem X, ale..." lub "Jestem tolerancyjny jak mogę" często zachowują się jakby ta ich "tolerancja" to było coś nie wiadomo jak trudnego, ciężkiego, jakby cierpieli, męczyli się, więc inni powinni wręcz im pokłony bić, bo oni się właśnie wspinają na wyżyny tolerancji. :p Tym bardziej jest to śmieszne przez fakt, że ta ich "tolerancja" sprowadza się do tego, że nie dadzą gejowi w mordę na ulicy. Obrażają, szerzą stereotypy, wymyślają głupoty, ale za to, że dla homo czy trans zębów nie wybiją to już trzeba oddawać pokłony, i dziękować za to, że są tak tolerancyjni. :p
Ale no, mówię teraz o ludziach którzy są autorami takich mądrości jak "Lesbijka może być też biseksualna" (Poważnie, ten jegomość o którym pisałam w poprzednim poście zabłysnął takim tekstem...), więc czego tutaj oczekiwać. Ale czasami mam wyrzuty sumienia, bo może ci ludzie nie wybrali tego jacy są, tylko się tacy, za przeproszeniem, niedorozwinięci urodzili, a ja się z nich śmieję... :p
Ja to uwielbiam wypowiedzi w stylu: "Nie jestem... [rasistą/antysemitą/homofobem/ szowinistą itp.], ale...".
"Nikogo nie obrażam". Uffff... dobrze, że to powiedział, możemy się rozejść, on nikogo nie obraża! xD
A tak serio... sytuacja podobna do kwestii pewnego ciołka z youtube, który na początku filmu mówi "Jestem tolerancyjny jak mogę" a potem przez resztę swojego filmiku nieudolnie tłumaczy jaki to homoseksualizm jest nienormalny i obrzydliwy. Tutaj to samo. Ci ludzie myślą, że jak powiedzą "Jestem tolerancyjny jak mogę" czy "Nie obrażam nikogo" to wtedy cały wulgarny, obraźliwy sens wypowiedzi znika i mamy do czynienia ze spokojną, kulturalną wypowiedzią. xD